To wszystko brzmi jak coś, czego ja jeszcze nie jestem gotowa robić. Mam wrażenie, że odczyt dla pary to jest zupełnie inny poziom niż to, z czym zaczęłam ten wątek. Moja sytuacja z koleżanką była łatwiejsza, bo ona przyszła sama. Ale słucham i dużo się uczę.
I dobrze, że to czujesz. To że sama rozpoznałaś swoje granice i zrobiłaś odczyt tylko dla niej - to jest właśnie ta uważność, o której rozmawiamy. Nie musisz od razu robić odczytów dla par. To naprawdę przychodzi z czasem i z doświadczeniem przy prostszych układach.
To co powiedziała Kadula jest ważne - że Landrynna sama poczuła swoje granice. Ale mam pytanie do całej grupy: czy ta samoocena gotowości do odczytu dla pary to coś, co się zmienia z konkretnym doświadczeniem, czy raczej z ogólnym dojrzewaniem w pracy z runami? Bo mam wrażenie, że to nie jest kwestia samej techniki.
Właśnie to trzymanie się run jako kotwicy wydaje się kluczowe. Ale zastanawiam się - co jeśli sama jako wróżbitka czujesz sympatię do jednej osoby z pary? Czy to w ogóle da się neutralizować podczas odczytu?
No ale jeśli ktoś jest stronniczy to i tak to wyjdzie w interpretacji. Runy są obiektywne, interpretacja już nie. Moim zdaniem albo się potrafi zachować neutralność albo sie nie potrafi i to kwestia charakteru, nie techniki.
Wracając do tego, o co pytała KiraK - sympatia do jednej strony pary to jest coś, co można rozpoznać z góry, jeśli znasz te osoby. I właśnie dlatego wielu praktyków odradza odczyty dla bliskich znajomych jako pary. Nie dlatego że runy działają inaczej, tylko dlatego że my działamy inaczej, gdy zależy nam na konkretnym wyniku.
Moja sytuacja z koleżanką była właśnie taka - znam ją od lat, a robiłam odczyt tylko dla niej, bez partnera. Ale przez to, że ją znam, przez chwilę miałam pokusę żeby interpretować runy w kierunku, który byłby dla niej 'bezpieczniejszy'. Opowiem jej to co wyszło, ale przez chwilę naprawdę się wahałam. Czy to normalne?
Bardzo normalne. I to, że to zauważyłaś zamiast po prostu to zrobić - to już jest połowa pracy. Większość błędów w odczytach dla bliskich nie wynika ze złej woli, tylko z tego, że interpretator chce chronić, a nie mówić. I runy tego nie lubią.
Jest jeszcze jeden aspekt, który mnie zawsze interesuje przy odczycie dla pary - intencja z jaką przyszli. Czy chcą zrozumieć siebie nawzajem, czy chcą potwierdzenia dla decyzji, którą już podjęli? Bo to drugie to nie jest odczyt, to jest szukanie wyroczni. I runy nie powinny być wyrocznią.
A ja właśnie mam problem z tym pytaniem 'czy mamy być razem'. Bo to najczęściej pada. I zastanawiam się czy w ogóle jest sens takie pytanie przyjmować do odczytu runami, czy od razu przeformułować je na coś, z czym runy mogą faktycznie pracować.
Właśnie to mnie zastanawia - czy te dwa odczyty, jeden dla pary razem i jeden dla jednej osoby o relacji, w ogóle powinny wyglądać inaczej pod względem rozkładu? Używacie innych układów dla tych dwóch sytuacji?
Ale ta runa 'dla siebie' to troche sztuczny konstrukt nie? Runy mówią o tym co jest a nie o tym co ktoś 'przynosi ze sobą' na sesje. To sie troche mija z tradycyjnym podejściem do run chyba.
Wracając do tej runy losowanej na początku - czy ty, Herga, mówisz im co wylosowali od razu, czy dopiero na końcu? Bo zastanawiam się czy wiedza o własnej runie nie wpływa na to jak słuchają reszty odczytu.
O, to jest ciekawy pomysł z tym odkładaniem. Nie myślałam o tym, że świadomość własnej runy może zabarwiać słuchanie. Ale mam pytanie - czy kiedykolwiek ta runa osobista była kompletnie sprzeczna z tym co wyszło w głównym układzie i co wtedy?
Tak, zdarzało się. I wtedy to jest właściwie najciekawszy moment całej sesji - kiedy runa osobista kogoś wydaje się stać w kontrze do energii relacji. Zwykle to znaczy, że ta osoba ma wewnętrzny konflikt między tym czego chce dla siebie a tym co daje w relacji. Nie daję gotowej odpowiedzi, tylko pokazuję to napięcie i pytam czy to im coś mówi.
Właśnie w takich momentach widać po co w ogóle robić odczyt dla pary zamiast dwóch osobnych. Bo to napięcie między runami dwojga ludzi jest czymś, czego żaden odczyt solo nie złapie.
Właśnie, to jest coś o czym rzadko się mówi przy odczytach dla par - że część informacji pochodzi z samej przestrzeni między nimi, nie tylko z run. Runa może wyjść neutralna, ale atmosfera w pokoju mówi zupełnie co innego. I tu wracam do tego co Landrynna pytała na początku o neutralność - czy da się w ogóle zachować neutralność, skoro jako czytający absorbujesz tę całą dynamikę?
Ale to co mówi Kadula to chyba bardziej psychologia niż runy. Jakby interpretować miny i gesty to można bez żadnych run. Runy powinny wystarczyć same w sobie jeśli są prawdziwym system wróżebnym.
