a mozna polaczyc? tzn. wylosowac jedna i potem z nia siedziec? sama tak robiłam troche z kartami i sprawdzalo sie. choc wiem ze runy i tarot to nie to samo
hej, trochę z boku, ale mam pytanie które mnie gnębi od jakiegoś czasu w tej dyskusji. Mówimy o runach jako o zwierciadle i pracy z symbolem. ale co z tymi ludźmi którzy wierzą ze runy naprawde 'coś robią', nie tylko reflektują? czy to jest inna praktyka czy ta sama tylko z innym nastawieniem?
o właśnie, Jaromir świetnie to ujął! Bo ja mam dokładnie ten problem, czytam o runach i część źródeł mówi 'to narzę... ' znaczy, to instrument psychologiczny, a część mówi żeby je 'aktywować' i ładować energią. i nie wiem który kierunek wybrać. czy jeśli zacznę od tego psychologicznego to później mogę przejść do tego bardziej magicznego? czy to są jakieś osobne ścieżki?
to nie są ścieżki, to są perspektywy. Można patrzeć na tę samą praktykę z obu stron naraz, tylko trzeba wiedzieć że to robi z twoją głową różne rzeczy. Jak siedzisz z runą i pytasz 'co mi to mówi o sobie' to pracujesz inaczej niż jak pytasz 'co ta runa zmieni w moim życiu'. Pierwsza postawa daje sprawczość, druga oddaje ją czemuś zewnętrznemu. To nie znaczy że jedna jest lepsza, ale Diablica, wracając do ciebie - w kontekście akceptacji siebie, to pierwsza postawa wydaje mi się zdrowsza.
Morion.ka, to mi dużo dało. Chyba faktycznie chodzi mi bardziej o tę pierwszą opcję, bo nie szukam żeby cokolwiek za mnie zdecydowało. Szukam czegoś co mi pomoże zobaczyć co już jest, nie czegoś co zmieni rzeczywistość z zewnątrz. Może niezbyt precyzyjnie to na początku opisałam.
i to jest bardzo dojrzałe podejście jak na kogoś kto dopiero zaczyna z runami. Serio. Dużo osób na początku chce żeby runy powiedziały im co mają czuć albo kim są, a ty już intuicyjnie idziesz w stronę 'niech mi pokażą co jest'. To jest ta różnica między wyrocznią a lustrem.
ok ale wracam do pytania Nikity bo mnie też to interesuje, czy można zacząć od psychologicznego a potem przejść do magicznego. Bo mi się wydaje ze to naturalny kierunek? najpierw rozumiesz symbole, potem zacznasz wierzyć ze działają? jaromir co ty o tym myślisz
ja mogę powiedzieć ze u mnie z tarotem właśnie tak było. przez długi czas to były dla mnie ładne obrazki z sensownymi słowami klucz. a potem był jeden moment i coś kliknęło. nie wiem czy to była wiara, może po prostu przestałam wątpić. może to ta sama rzecz 🙂
Almandynka, a czy pamiętasz co to był za moment? bo mnie to ciekawi, o tym 'kliknięciu'. bo ja prowadzę dziennik od jakiegoś czasu i czasem czuję że jestem blisko czegoś, a potem wraca mi znowu to poczucie że to po prostu karton z obrazkami. czy to jest normalne że ta wiara albo cokolwiek to jest - chodzi falami?
to co mówi Almandynka jest ważne i wracam do dziennika bo Klarcia pytała. Właśnie po to jest dziennik żeby te małe kliknięcia łapać, bo w danym momencie wydają się błahe. Zapisujesz 'czułam drżenie przy Algiz' i zapominasz. A po trzech miesiącach czytasz wstecz i nagle widzisz wzorzec. I wtedy możesz powiedzieć kiedy dla ciebie to 'chodzi'. To nie jest kwestia wiary, to kwestia obserwacji siebie.
Petronelka, ale to znów argument za samoobserwacją a nie za runami samymi w sobie, prawda? dziennik z runami i dziennik bez reklam mogą dać podobny efekt jeśli ktoś po prostu regularnie pisze o swoich stanach. czy nie jest tak ze runy to tu trochę... haczyk który sprawia ze w ogóle siadamy i zaczynamy obserwować?
dobra, przyznam że ten argument mnie przekonuje bardziej niż energia i ładowanie kamyków. jeśli runa jest pretekstem do zatrzymania się i myślenia, to ma realne zastosowanie niezależnie od tego czy ktoś wierzy w cokolwiek metafizycznego. ale Diablica, wróćmy do ciebie bo chyba trochę grzejemy powietrze obok twojego pytania. jak to praktycznie wygląda, masz już jakieś runy czy jeszcze nie?
mam! kupiłam zestaw jakieś dwa miesiące temu, kamienne, i kilka razy losowałam ale raczej oglądałam znaczenia w książce i tyle. nie robiłam nic bardziej konkretnego. właśnie dlatego tu napisałam, bo chcę zrobić to sensowniej ale nie wiedziałam jak to połączyć z takim... osobistym tematem.
o, to ważna informacja! bo przez cały czas myślałam ze może jeszcze nie masz zestawu i szukasz czy w ogóle warto. a tu masz i już losowałaś. to powiedz nam, co ci wychodziło? pamiętasz jakieś z tych losowań?
pamiętam Laguz i Kenaz. Laguz podobno woda, emocje, nieświadomość, coś w tym stylu. Kenaz to chyba ogień, wgląd, ujawnianie. Czytałam i myślałam 'no tak, pasuje' ale nie wiedziałam co z tym dalej zrobić. odłożyłam i tyle.
Laguz i Kenaz razem to jest bardzo ciekawe zestawienie akurat w tym kontekście. Laguz to co jest pod powierzchnią, co płynie ale jest niewidoczne. Kenaz to dosłownie pochodnia, to co oświetla to co było w ciemności. Jak to masz razem i łączysz z pytaniem o akceptację czegoś w sobie - to nie jest przypadkowe zestawienie, nawet jeśli nie wiesz co z tym zrobić.
hortensja, ale czy to nie jest trochę tak ze jak wylosujesz cokolwiek, to mozna to dopasowac do jakiejs sytuacji? bo Laguz i Kenaz brzmia przekonujaco, ale jakby wylosowala Isa i Hagalaz to tez znajdziesz interpretacje ktora pasuje. trochę sie boje ze to jest takie... naciaganie do tezy
Morion.ka, to co napisałaś o naciąganiu kontra zadawaniu sobie pytań - to mi dało do myślenia. Bo jak teraz patrzę wstecz na te moje dwa losowania, to chyba rzeczywiście robiłam to pierwsze. Wylosowałam Laguz, przeczytałam 'emocje, nieświadomość' i pomyślałam 'no tak, pasuje' i na tym stanęło. Żadnego prawdziwego pytania do siebie. Jak to zmienić? Dosłownie - jak siadasz z runą i zadajesz sobie pytanie, to co wtedy robisz?
to jest dokładnie to pytanie które warto zadać na początku. bo 'jak siadasz z runą' to nie jest oczywiste. Ja przez pierwszy rok robiłam to samo co ty - losowałam, sprawdzałam w książce, odkładałam. I nic z tego nie wychodziło bo to jest jak czytanie receptury bez gotowania. Pytanie do runy musi być konkretne. Nie 'co mi ta runa mówi' tylko 'gdzie w moim życiu teraz jest ta energia'. to zmienia wszystko.
ale jak konkretne pytanie pomagna na coś co jest tak... no, nie wiem jak to powiedziec. orientacja seksualna to nie jest jakis problem do rozwiazania, prawda? to raczej cos czego szukasz w sobie. wiec jakie pytanie w ogole zadac runie zeby to nie brzmalo glupie
ok ale skoro runa pokazuje 'gdzie jesteś emocjonalnie', to jak odroznisz ze to runa ci to pokazala a nie ze po prostu sama to wiedziałas i rzuciłas sie na pierwsze pasujace znaczenie? serio pytam bo sama z tarotem mam ten problem. jak mi wychodzi karta ktora pasuje to czy to karta czy ja sama to interpretuję tak żeby pasowało
zaskoczenie to dobry marker, ale niepełny. Czasem runa zaskakuje i to jest właśnie to zaskoczenie które jest sygnałem, a nie samo znaczenie. Wylosujesz coś co wydaje ci się 'nie na temat' i z tego wyskakuje coś ważnego właśnie dlatego że musiałaś to jakoś powiązać. Wysiłek interpretacyjny przy oporze - to jest gdzie dzieje się praca.
czyli według was najbardziej wartościowe są losowania które dają nie to czego oczekujesz? bo to trochę brzmi jakby losowość była feature a nie bug. i wtedy pojawia się pytanie czy równie dobrze można by losować słowa ze słownika.
Erazm pytanie ze słownikiem mnie rozśmieszyło ale potem pomyślałam ze może to nie jest takie głupie 😀 bo losowość jest chyba kluczem. chodzi o to żeby coś zewnętrznego wytrąciło cię z twoich utartych myśli. runa to robi przez swój symbol, słownik by to robił przez słowo. ale symbol jest bogatszy bo można go obracać na różne strony.
wracam do Diablica bo mi się wydaje że jej pytanie zostało trochę zakopane pod tym całym sporem o teorię. powiedziałaś że masz kamienne runy i już losowałaś. czy jak brałaś te runy do ręki to czułaś cokolwiek, jakiekolwiek drgnięcie czy coś? bo mnie interesuje czy ty już masz jakiś kontakt z nimi czy to nadal jest dla ciebie zimna abstrakcja.
Klarcia, szczerze? zimna abstrakcja to dobre słowo. Brałam do ręki, kamień był przyjemny w dotyku, to tyle. Chyba za dużo myślałam o tym żeby 'dobrze to zrobić' i to blokowało cokolwiek. Jak kupiłaś nową książkę i boisz się ją zepsuć i w końcu jej nie czytasz. Może właśnie to jest mój problem.
o, to jest świetna obserwacja którą sama zrobiłaś i warto to zapisać. To co opisujesz to bardzo powszechna blokada na początku, ja ją miałam z tarota i parę moich znajomych też. Wszystko musi być 'robione poprawnie' i przez to w ogóle się nie zaczyna. a tak naprawdę nie ma jednego poprawnego sposobu siadania z runą.
