a ja chcę zapytac o coś innego bo mnie to nurtuje od kilku postów - Diablica, czy jak mówiłaś że szukasz wsparcia run w kontekście orientacji, to masz na myśli że sama jeszcze nie wiesz co czujesz i szukasz klarowności? czy raczej wiesz ale masz problem z zaakceptowaniem? bo to są dwa różne miejsca i chyba warto to rozróżnić zanim w ogóle sięgniemy po jakaś metodę.
Saturnela, myślę że to drugie. Nie jestem w miejscu gdzie nie wiem. Chyba wiem. Ale między wiedzą a... poczuciem że to jest moje, że to jest okej, że nie muszę się z tym chować - to jest przepaść. I właśnie w tej przepaści szukam czegoś co mi pomoże.
to co teraz opisałaś to jest bardzo precyzyjne i ważne. I to właśnie jest miejsce gdzie runy mogą naprawdę coś dać. Nie na etapie 'co ja czuję' tylko na etapie 'co mi stoi na drodze do przyjęcia tego'. Sowilo - runa słońca, własna tożsamość i siła wewnętrzna. Dagaz - przejście, próg, zmiana perspektywy. Ehwaz - ruch, zaufanie procesowi. To są energie których szukasz, niekoniecznie przez losowanie, może przez kontemplację.
Hortensja, zatrzymaj się chwilę - bo wymieniłaś teraz trzy runy jakby to była recepta. Nie wiem czy to jest najlepsze podejście dla osoby która dopiero zaczyna. Raczej bym powiedział: wylosuj jedną, zostań z nią tydzień, nie szukaj co ona 'powinna' oznaczać w kontekście tego pytania. Patrz co ty widzisz w tym symbolu. Reszta przyjdzie albo nie.
tydzień to brzmi jak dużo. czy nie wystarczy jeden wieczór dobrego skupienia? bo ja jak zaczynam cokolwiek nowego to chce wyniki szybko i tydzień z jedną runą brzmi jak tortura 😀
hm, ok to ma sens. ale jak sie 'zostaje z runa przez tydzien' to co sie konkretnie robi? bo boje sie ze po prostu zapomnę o niej trzeciego dnia i wyjdzie ze sie nadaje tylko do szybkich sesji a nie do takiej pracy
zostanie z runą przez tydzień to nie jest żadna mistyczna praktyka, Nightshade, spokojnie. Chodzi o to żeby sobie narysować ten znak na kartce i położyć gdzieś gdzie codziennie widzisz. Przy łóżku, na biurku. I raz dziennie, nawet przez minutę, po prostu na nią spojrzeć i zapytać siebie 'co dzisiaj mi to mówi'. Tyle. Nie trzeba siadać w pozycji lotosu i palić kadzidła.
właśnie o to chodzi, Nightshade dobrze to ujęłaś. I jak czytam tę rozmowę o 'zostaniu z runą' to zaczynam myśleć że może właśnie ten codzienny kontakt z symbolem jest tym czego potrzebuję. Nie żeby mi runy 'powiedziały' że jestem okej. Ale żeby mi codziennie przypominały że siadam z tym pytaniem. Że nie uciekam. Że to jest moja praca na ten tydzień.
ale Diablica, jaka konkretna runa? bo to wciąż wisi w powietrzu. Hortensja wymieniła kilka ale Jaromir ją wtedy trochę uciszył 😀 czy masz jakiś pomysł co wylosować czy czekasz aż ktoś ci powie?
Dagaz! to jest ta runa która wygląda jak klepsydra albo nieskończoność, tak? bo pamiętam że na nią trafiłam kiedyś przy wróżeniu i opis był właśnie o 'momencie między'. to brzmi trafnie dla tej sytuacji. chociaż jestem ciekawa dlaczego akurat ta a nie np. Ingwaz który jest o takim potencjale wewnętrznym
Ingwaz i Dagaz to dwa zupełnie różne pytania do siebie. Ingwaz pyta 'co we mnie rośnie', Dagaz pyta 'co przekraczam'. I tu jest sedno bo Diablica już wie co w niej rośnie, powiedziała to wyraźnie. Jej pytanie to jest właśnie ten próg. Więc Dagaz wydaje mi się sensowniejszy kontekstowo, ale i tak wolę żeby sama wylosowała co losuje, a nie żebyśmy jej budowali zestaw.
okej ale zaraz, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem co tu się proponuje. Diablica ma wylosować konkretną runę, albo mu ją doradzamy z góry, i przez tydzień na nią patrzeć, i to ma jej pomóc w przyjęciu swojej orientacji? serio pytam, nie ironicznie (prawie). bo mam wrażenie że przeskakujemy od 'runa jako zwierciadło' do 'runa jako terapia' i to jest spory skok
a może runa i dziennik razem? bo to co opisujesz Erazm jako alternatywę to wcale nie musi być alternatywa. Ja prowadzę notatki do każdego losowania i właśnie ten zapis jest często ważniejszy niż sama runa. Patrzysz po tygodniu co pisałaś i widzisz jak twoje myśli szły. Diablica, czy pisałaś kiedyś cokolwiek o tym o czym teraz mówisz? nie musi być pięknie, cokolwiek
pisałam. ale tak żeby zaraz wyrzucić. jak to zapisuję to staje się bardziej prawdziwe i wtedy przestraszyć się jeszcze bardziej. więc odpowiedź brzmi: tak, ale nie zachowuję. może właśnie tu jest ten lęk przed 'uszkodzeniem'. o którym mówiłam wcześniej przy kamieniach. może nie boje sie zepsuć run, tylko boje sie zepsuć siebie jeśli to zbyt wyraźnie nazywam.
to co właśnie napisałaś jest bardzo ważne. naprawdę. i chcę zapytać, bez żadnego ciśnienia, czy masz kogoś bliskiego z kim możesz o tym mówić? bo runy mogą być wsparciem ale to co opisujesz brzmi jakbyś dźwigała to bardzo sama i to jest ciężkie niezależnie od żadnych symboli
Saturnela ma rację i dobrze że to powiedziała bo ja też to czułam w kilku postach Diablicy ale nie wiedziałam jak zapytać. chociaż z drugiej strony może właśnie to jest powód dla którego tu jest, prawda? że szuka jakiegoś kontaktu z tym tematem w bezpiecznym miejscu. forum jest anonimowe i może właśnie to jest potrzebne na ten moment.
powiem szczerze, bo lubię mówić szczerze: martwi mnie trochę kiedy widzę że ktoś boi się zapisać własne myśli żeby ich nie 'uszkodzić'. to nie jest kwestia run ani żadnej ezoteryki, to jest coś głębszego i symbol tego nie rozwiąże, niezależnie ile tygodni z nim spędzisz. mówię to bez złośliwości. runy to piękna tradycja ale nie są substytutem rozmowy z kimś kompetentnym.
dokładnie. i tu wychodzi różnica między 'runa zamiast pomocy' a 'runa jako jeden z elementów'. Dobrochna masz rację co do granic, Hortensja masz rację co do wartości symbolu. to nie jest sprzeczne. Diablica, nikt tu nie mówi że masz wybrać: albo runy albo coś innego. Możesz mieć i jedno i drugie.
i żeby nie zostawić tego tylko na poziomie abstrakcji - Diablica, mam konkretną propozycję. Wylosuj dziś jedną runę. Nie pytaj o nic konkretnego. Po prostu weź kamienie do ręki, potrzymaj chwilę i wylosuj jedną. Zapisz co poczułaś kiedy ją zobaczyłaś, pierwsze skojarzenie, jedno zdanie. I wróć tu jutro albo pojutrze i napisz co to było. Bez ciśnienia, bez 'poprawnej interpretacji'.
to jest w ogóle dobry pomysł żeby wracała tu z wynikami bo to byłoby fajne gdybyśmy mogli to razem trochę poczytać. ja wgl lubię takie przykłady'y na żywo bardziej niż teorie 😀
no ja też bylabym ciekawa jak to wyglada w praktyce. Diablica dasz znać?
okej, wzięłam kamienie. siedziałam z nimi chyba z dziesięć minut, nic konkretnego nie pytałam. i wylosowałam Dagaz. serio. nie wiem co powiedzieć, trochę się śmiałam, trochę mi się zakręciło w głowie bo to dokładnie ta runa o której mówiłyście. napisałam jedno słowo kiedy ją zobaczyłam. napisałam: 'nareszcie'. i nie wiem dlaczego.
to jedno słowo mówi więcej niż cały wątek. 'nareszcie' to nie jest słowo kogoś kto szuka odpowiedzi, to słowo kogoś kto ją już zna i w końcu pozwolił sobie żeby ją usłyszeć. Dagaz nie przypadła ci losowo, Dagaz jest tym momentem kiedy coś staje się widzialne, dosłownie, ta runa to przesilenie, to świt po nocy. i ty napisałaś 'nareszcie'. trzymaj to słowo.
no nieźle 😀 Dagaz to jest w ogóle ciekawa runa bo ją widzę często w kontekście takich momentów 'aha'. ale powiedz, jak wyglada fizycznie twój zestaw run? masz kamienie, drewno? bo zastanawiam sie czy to w ogole robi roznicę przy losowaniu czy to bardziej kwestia skupienia
Prokop to nie teraz chyba 😀 Diablica, to 'nareszcie' jest niesamowite. mam ciarki szczerze. i chciałam zapytać, czy zapisałaś to słowo? bo wcześniej pisałaś że wyrzucasz zaraz po zapisaniu, i jestem ciekawa czy tym razem też tak zrobiłaś
to jest konkret. karteczka leży, kamień leży, i ty wiesz co napisałaś. to nie jest mało. teraz pytanie do ciebie, nie musisz odpowiadać tutaj, ale pomyśl: co dla ciebie znaczy 'nareszcie' w tym kontekście? co czekało na to żeby przyjść?
dobra, przyznam sie, że to z tą karteczką i słowem 'nareszcie' zrobiło na mnie większe wrazenie niz sie spodziewalem. nadal uwazam ze to troche samospełniajace sie proroctwo bo rozmawiałyscie chwilę wcześniej o Dagaz wiec podswiadomie mogla to wylosowac ale. no. to jedno slowo. to brzmi jak cos prawdziwego niezaleznie od run.
