ojej, to co napisała Hortensja o runach tworzących zdania to jest jak... nie wiem, jak to ująć, ale nagle mi coś zaskoczyło w głowie 😀 tzn rozumiałam że każda runa znaczy coś swojego, ale że razem mogą powiedzieć coś zupełnie innego niż każda osobno - to jest trochę jak z językiem? czy dobrze to rozumiem?
dokładnie tak to działa, Azuryt. Runy w układzie są jak słowa w zdaniu - ich kolejność i sąsiedztwo zmienia sens. Dlatego nauka jednej runy to dopiero początek, a nie koniec drogi. Wróżenie z jednej runy wylosowanej na co dzień to ćwiczenie, ale prawdziwa praca zaczyna się kiedy zaczynasz widzieć jak one ze sobą rozmawiają
Dziękuję, to mi bardzo pomogło bo ja też byłam w tym miejscu gdzie Azuryt86 i myślałam że po prostu uczę się na pamięć co znaczy Algiz, co Fehu i tak dalej. A tu wychodzi że to nie wystarczy. Mam pytanie - jak długo wam zajęło zanim zaczęłyście widzieć te 'zdania' w układzie naturalnie, bez wertowania znaczeń?
a ja z innej strony wejdę w ten wątek o gotowości bo mi chodzi po głowie co powiedziała wcześniej Danusia, o tej gotowości wewnętrznej. bo mi się wydaje że runy mogą pokazać gotowość nie tylko przez Jerę czy inne runy czasu, ale też przez to ile chaosu jest w układzie. jak wychodzi dużo run w odwróceniu albo cały układ jest jakby pokłócony ze sobą, to może właśnie to jest sygnał że coś jeszcze nie dojrzało?
no właśnie nie pamiętam teraz żadnego konkretnego, bo nie prowadziłam notatek i tu już wiem że błąd popełniłam haha. ale chodzi mi o to ogólne odczucie że kiedy układ jest 'spokojny' to jakby decyzja miała zielone światło, a kiedy jest dużo napięcia w runach to jeszcze nie czas. może to głupie
nie głupie, ale nieprecyzyjne. 'Napięcie w układzie' to nie to samo co 'niedojrzałość decyzji'. Niektóre decyzje z natury mają energetyczne tarcia - np. zmiana pracy prawie zawsze wyciągnie Nauthiz czy Hagalaz, bo to jest disruption. To nie znaczy że nie powinna być podjęta, tylko że będzie wymagająca. Napięcie w runach to informacja o procesie, nie czerwone światło.
Martusia ma rację i dodam coś od siebie - ja się kiedyś nabierałam na to 'spokojne' kontra 'niespokojne'. Brałam spokojny układ za 'tak' a chaotyczny za 'nie'. I na tej podstawie odkładałam pewne decyzje miesiącami. A potem okazywało się że akurat przy tych trudnych układach właśnie powinnam była działać, bo to był opis wyzwania na drodze a nie znaku stop.
ale to jest trochę problem z runami w ogóle chyba? bo jak zarówno spokojny układ jak i chaotyczny może być dobrym znakiem do działania, to kiedy jest zły znak? albo inaczej - czy runy w ogóle mówią 'nie rób tego'?
Runy nie mówią 'nie rób tego' wprost, to prawda. Ale jest różnica między układem który pokazuje wyzwanie na drodze a układem który pokazuje że warunki po prostu jeszcze nie zaistniały. Isa w centrum układu to nie tyle ostrzeżenie ile obraz rzeczywistości - stagnacja, zamrożenie. Pytanie brzmi wtedy nie 'czy' ale 'co jest zamrożone i dlaczego'.
ok, ale tu znowu wracamy do tego samego problemu interpretacyjnego. skąd wiem czy Isa w centrum to 'poczekaj bo warunki nie dojrzały' czy 'ruszyj bo stagnacja to właśnie to co musisz przełamać'? serio pytam, bo obie interpretacje są możliwe i obie brzmią przekonująco
właśnie to jest moim zdaniem serce tej całej dyskusji o gotowości. Runy dają obraz, ale interpretacja tego obrazu wymaga że ty już coś o sobie wiesz. Im lepiej znasz swoje wzorce tym dokładniej odczytujesz. Dla mnie to był moment przełomowy - kiedy zrozumiałam że odczyt run to rozmowa między mną a symbolem, a nie wyrocznią z zewnątrz
zgadzam się z Nekromantką i dorzucę jeszcze jedną rzecz do tematu gotowości - bo mi się wydaje że temat wątku jest trochę szerszy niż 'co mówi jedna runa'. Danusia pisała o mapie energetycznych szlaków i to mnie zastanawia bo to brzmi jak myślenie o całym układzie jako o drodze a nie punkcie. Czy ktoś używa rozkładów które są właśnie zaprojektowane pod 'mapowanie' a nie pytanie o pojedynczą decyzję?
Sigilia, tak! to jest właśnie to co miałam na myśli pisząc o tej mapie. Chodzi mi o coś jakby przegląd stanu energetycznego, nie 'czy podjąć decyzję X', tylko 'gdzie ja w ogóle jestem i co mi ta ścieżka mówi'. Używam do tego układu który sama trochę zmodyfikowałam - trzy pozycje: gdzie stoję, co blokuje ruch, dokąd prowadzi energia. Ale zastanawiam się czy to nie za mało żeby naprawdę zobaczyć 'gotowość'
Danusiu, ten twój układ brzmi sensownie i tak naprawdę te trzy pozycje dają całkiem sporo jeśli dobrze sformułujesz pytanie do każdej. Ja czasem dodaję czwartą pozycję - 'co jeszcze nie wyszło na powierzchnię' i to zazwyczaj jest najciekawsza runa w całym rzucie 🙂 Bo gotowość to często kwestia tego co jeszcze nieświadome, nie tylko tego co już widoczne
możliwe czy nie możliwe to jest pytanie na teologię, ale praktycznie - tak, ta pozycja daje nierzadko coś co po czasie człowiek mówi 'no tak, to przecież było od początku'. Czy to działa bo runy mają dostęp do czegoś głębszego, czy dlatego że samo pytanie o nieświadome zmusza cię do głębszego patrzenia - szczerze? nie wiem i nie przesądzam. Ale pozycja jest użyteczna.
to ciekawe co Ametystia mówi o tej niejednoznaczności skąd to pochodzi. Bo ja używam i tarota i run i zawsze mnie to gryzie - czy ja projektuję znaczenie na symbol czy symbol mi coś naprawdę podaje. I nie mam odpowiedzi, ale jakoś nie przeszkadza mi to w praktyce, dziwne 😀
no właśnie Otyla dotknęła czegoś ważnego, bo ta kwestia 'projekcja vs przekaz' to chyba centralne pytanie całej praktyki wróżebnej a nie tylko run. I moim zdaniem uczciwa odpowiedź brzmi że nie da się tego rozdzielić - zawsze jest jakiś procent projekcji i to jest ok, jeśli ta projekcja jest świadoma. Problem zaczyna się kiedy ktoś myśli że runy mówią obiektywną prawdę niezależnie od interpretatora
to co Jachna napisała wcześniej o projekcji vs przekazie to właśnie mnie od lat nie daje spokoju i jakoś nie mogę tego zamknąć. bo z jednej strony, ok, może to projekcja. ale z drugiej - nawet jeśli to projekcja, to skąd bierze się ta konkretna projekcja w tym konkretnym momencie? to też nie jest losowe, prawda?
no i to jest właśnie ta pętla z której nie ma wyjścia racjonalnego. albo wierzysz że symbol coś niesie, albo wierzysz że twój umysł jest na tyle mądry żeby sam sobie podpowiedzieć co trzeba. w obu przypadkach 'odpowiedź' pochodzi z ciebie. więc może to nie jest aż tak istotne rozróżnienie jak nam się wydaje?
wchodzę tu z boku bo śledziłam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może głupie - czy wy w ogóle wierzycie że runy 'wiedzą' coś co wy nie wiecie, czy raczej że pomagają wam dotrzeć do tego co już wiecie? bo to są chyba dwa zupełnie różne założenia i nie wiem czy dyskusja to rozdziela
dokładnie to. i to rozróżnienie ma też praktyczne znaczenie dla tematu tego wątku, bo jeśli runy pomagają dotrzeć do tego co już wiesz - to gotowość do decyzji jest gotowością twoją, a runy tylko ją wyciągają na wierzch. a jeśli runy 'wiedzą' coś zewnętrznego, to gotowość to coś obiektywnego co czekasz aż nastąpi. to są dwa różne sposoby używania run.
Martusia, właśnie! i chyba dlatego tak trudno mi było sformułować co mam na myśli pisząc o mapie energetycznych szlaków. bo ja działam trochę na obu założeniach jednocześnie i może to jest niespójne, ale czuję że w praktyce oba coś wnoszą. kiedy patrzę na układ to jest i 'co ja już czuję' i 'co ta kombinacja run mówi niezależnie ode mnie'. czy to ma sens?
Danusiu, ma sens i myślę że większość z nas tak naprawdę to robi, tylko rzadko to nazywa wprost. ta mapa o której piszesz - mam wrażenie że to jest próba uchwycenia nie jednego momentu, ale jakiegoś kierunku. czy tak?
to co opisujesz Danusiu brzmi jak czytanie run jako opowieści a nie jako wyroczni. i to jest według mnie dużo starsza i głębsza forma pracy z nimi niż to popularne 'czy mam zmienić pracę'. słyszałam kiedyś że nordyccy skaldowie tak właśnie z nimi pracowali - nie jako z odpowiedzią, ale jako z mapą narracyjną. nie wiem skąd to było, ale gdzieś mi to utkwiło.
ja próbowałam czegoś podobnego - zamiast rzucać pod konkretne pytanie, rzucałam pięć run na raz i próbowałam ułożyć z nich jedną spójną historię o swoim momencie życiowym. raz wyszło mi cos bardzo dziwnego, Hagalaz, Wunjo, Berkana w środku i nie pamiętam co na końcach, i historia którą z tego ułożyłam była o tym że coś musi się rozpaść żeby mogło wyrosnąć coś nowego. i dokładnie to się potem wydarzyło. ale czy to była przepowiednia czy ja po prostu wiedziałam nieświadomie - no nie wiem.
o matko Sigilia, i jak to było rozpaść się żeby wyrosnąć coś nowego? bo brzmi jakby to mogło boleć zanim zaczęło być dobrze 😮 pytam serio, nie żeby dramatyzować, ale właśnie się zastanawiam nad podobną sytuacją i mam właśnie Hagalaz na stole dosłownie od tygodnia za każdym razem jak rzucam
Hagalaz co rzut to sygnał żeby się zatrzymać i posłuchać, a nie żeby się bać. ta runa jest niekomfortowa ale prawie nigdy nie jest 'zła' w sensie absolutnym. raczej pyta: co musi się zmienić żebyś mogła ruszyć dalej? i tu wracamy do tematu wątku, bo to jest właśnie pytanie o gotowość - czy jesteś gotowa na to co musi się zmienić?
