Hej, chciałam zapytać bo ostatnio dużo o tym myślę - czy runy mogą jakoś pomóc w tym żeby... no żeby odpuścić? Mam taki problem że cały czas chcę mieć nad wszystkim kontrolę, planuję, przewiduję, analizuję każdy krok i w pewnym momencie zaczęłam czuć że jestem po prostu zmęczona. Dosłownie wysysam z siebie energię tym ciągłym sterowaniem. Ktoś mi powiedział żeby spróbować z runami bo niby mogą pomóc z tym przepuszczaniem, odpuszczaniem. Ale nie wiem od czego zacząć, które runy, jak to w ogóle działa w kontekście kontroli. Czy ktos miał podobnie?
No to temat w sam raz dla mnie, moim zdaniem bo runy i odpuszczanie to coś z czym miałam do czynienia na różnych etapach. Przede wszystkim - jak pracujesz z runami w kontekście "puszczenia kontroli", to najczęściej mówi sie o Isa i Laguz. Isa to zatrzymanie, to runa którą wiele osób boi się w rozkładach bo kojarzy się z blokadom, ale ona też mówi o tym żeby się nie szarpać i przyjąć co jest. Laguz z kolei to płynność, woda, nurt. Para tych dwóch w medytacji runowej potrafi dużo namieszać w głowie, w dobrym sensie. Ale powiedz mi więcej o tej swojej kontroli, bo to ważne - czy to bardziej kontrola emocjonalna, czy właśnie takie planowanie każdego kroku życiowego?
Ech, znam to uczucie aż za dobrze. Mam tak samo od lat, to nie jest "głupie", to jest po prostu pewien wzorzec który gdzieś wchodzi w nawyk i potem człowiek nie wie jak z niego wyjść. Co do run - Sowulo to akurat runa słońca, woli, siły życiowej, i owszem ma coś w sobie z energii sprawczej, ale ja bym jej tutaj nie dawała na pierwszym miejscu przy problemie z "za dużo kontroli". Bo ona może paradoksalnie ten napęd do kontrolowania jeszcze podbić. Sowulo pcha do działania. Bardziej pasuje Ehwaz moim zdaniem, albo właśnie Laguz jak już Weronka mówiła, ale w innym kontekście - jako praca z zaufaniem do nurtu.
Moment, zatrzymajmy sie. Bo widzę że lecicie od razu w to które runy, a nie w to PO CO i JAK. @Michalinka65 Napisałaś że tracisz energię na kontrolę. runy mogą byc pomocą w refleksji, ale nie są terapią na syndrom lękowy i warto to sobie powiedzieć wprost. Pytanie jest takie: czy chcesz run jako narzędzia do medytacji i symbolicznej pracy z tym wzorcem, czy oczekujesz że będą działać "same z siebie"? bo to diametralnie różne rzeczy i od odpowiedzi zależy sens całej rozmowy.
Mogę się wtrącić z innej strony? przy pracy z runami w kontekście odpuszczania kontroli ja bym zaczęła nie od wybierania konkretnej runy z głowy, tylko od prostego losowania i zobaczenia co wyciągniesz. Bo czasem to co dostaniesz jest bardzej trafne niż to co byś wybrała świadomie. I to jest wlasnie ćwiczenie samo w sobie - puścić wybór. Jeśli ciągłe kontrolowanie jest problemem, to samo podejście do run morze juz być pracą. Nie wiem czy to nie jest oczywiste, ale mi to kiedyś dużo dało.
Dobra, wejdę z małą korektą faktyczną bo trochę mnie swędzi. Isa jako runa "zatrzymania i nieparzenia sie" to interpretacja raczej współczesna, new age'owa. Historycznie Isa to po prostu lód, rzeczownik, i jej znaczenia wróżebne są różnnie rekonstruowane w zależności od tradycji. To samo dotyczy Laguz. Mówię o tym nie żeby psuć dyskusję, bo praca symboliczna ma sens nawet z interpretacjami nowożytnymi, ale żeby nie traktować tych znaczeń jak faktów historycznych. Przypisywanie runom stałych "energii" to w dużej mierze XIX/XX wieczna nakładka.
Wracając do meritum - mnie ciekawi ten aspekt limitów energii który jest w tytule. 🙂 Bo ja mam podobne doświadczenie i próbowałam z runami, i co zaobserwowałam u siebie: nie tyle runa sama zmieniała coś w zachowaniu, ile regularne siadanie z nią i zadawanie sobie pytania "po co mi ta kontrola" powoli zaczęło coś RUSZAĆ. Runa była pretekstem, nie przyczyną zmiany. Więc może wlasnie o to chodzi - że to jest sposób na stworzenie sobie regularnej chwili refleksji?
Paprotka mówi cos ważnego. Bo ile razy widziałem na różnych forach że ktoś pyta "ktura runa mi pomoże z X" i lista odpowiedzi jest długa i sprzeczna, i koniec końców każdy ma swoją ulubioną. Pytam szczerze, nie złośliwie - czy wy sami przy tej pracy runowej widzieliście konkretną zmianę w tym jak radzicie sobie z potrzebą kontroli?? nie teorię, tylko własne doświadczenie. ^^
Właśnie, lustro - to jest dobre słowo. I w kontekście tematu Michalinka65 - wydaje mi się że przy takim wzorcu jak kontrola, jedno losowanie nic nie zmieni. to musi być jakiś stały kontakt z materią. Zastanawiam się czy ktoś z was robił coś w stylu "intencyjne noszenie runy" przez jakiś czas? Słyszałem o tym, że niektórzy noszą runę wypisaną na papierku albo kamień runiczny przez tydzień żeby ją "poczuć".
noszenie runy to tak - sama tak robilam z Algiz kiedy potrzebowalam ochrony i granic. Ale przy "odpuszczaniu kontroli" to jest ryzyko ze noszenie konkretnej runy stanie sie kolejnym aktem kontrolowania. Wybieram sobie rune, decyduje co ma na mnie dzialac, nosze ja zeby wywolac efekt. To jest nadal zarzadzanie i sterowanie, tylko w nowej formie. Paradoks taki troche.
No właśnie o tym mówiłam wcześniej z tym losowaniem. Nie hodzi o to żebyś wybrała "właściwą" runę, tylko żebyś wogóle puściła ten wybór. sam akt losowania bez z góry przyjętej tezy jest ćwiczeniem. no to tak, mały, ale realny.
Ale to co Hortensja53 opisuje to jest tak naprawdę efekt pracy a nie samych run, prawda? Runy były pretekstem do siedzenia i obserwowania siebie. Mogłaby to być karta tarota, kamień, cokolwiek co daje ci obiekt do skupienia i rytuał. Nie mówię że runy są złe, pytam czy ich konkretna treść symboliczna cokolwiek wniosła, czy po prostu rytm robił robotę.
Antonisia_81 stawia naprawdę ważne pytnie i chyba nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale jest cos specyficznego w runach jako systemie - że mają tę archaiczność, tę szorstkość. To nie są słodkie obrazki, to są cięcia w drewnie. I to cos robi z podejściem do nich. Przynajmniej u mnie.
Wszedłem tu z boku bo szukałem czegoś o czakrach i energii i ten wątek mnie wciągnął. Mam podobny problem co Michalinka65, ta kontrola i brak umiejętności odpuszczenia, i pracuję z tym przez medytację czakrową. I teraz się zastanawiam czy runy mogłyby to uzupełnić albo czy to by był za duży miszmasz różnych systemów naraz? ^^
Kapturek powiedziala to dobrze. Widzę tu cos co często sie pojawia przy tego typu pracy - człowiek ktory ma problem z kontrola zaczyna kontrolować swój proces uzdrawiania. Szuka coraz więcej metod, porownuje, optymalizuje. To jest ta sama energia ubrana w duchowy strój. nie mowie że tak jest u Damianek.ka ale warto sprawdzić. 🙂
Powiem szczerze, bogumil76 mówi coś co ja widzę też u siebie od czasu do czasu - że praca ezoteryczna staje się kolejnym projektem do ogarnięcia. I to jest naprawdę subtelna pułapka bo z zewnątrz wygląda jak zaangażowanie a w środku to dalej ten sam schemat. @Michalinka65 Czy coś takiego też ci się przytrafia? Że zbierasz metody i techniki?
No to mamy chyba odpowiedź na pytanie z tytułu. Runy mogą wspomóc odpuszczenie, ale jeśli ktoś ma mocno zakorzenioną potrzebę kontroli, to jest duże ryzyko że tę samą energię wleje w praktykę run. I wtedy to nie jest praca z odpuszczaniem, tylko odpuszczanie ubrane w inną formę kontroli.
Boruta trafił w coś ciekawego. Bo ja właśnie miałam takie momenty z runami, że losowałam tę samą runę kilka dni z rzędu i po którymś razie przestałam ją "analizować" bo już nie miałam co analizować. I to było pierwsze doświadczenie prawdziwego siedzenia bez robienia czegokolwiek. Jakby runa sama mnie zmęczyła interpretowaniem. 🙂
Dobra ale wróćmy do tej energii z tytułu bo to mi chodzi po głowie. Michalinka65 na początku pisała że traci energię na kontrolowanie. To jest bardzo konkretna skarga. I teraz ciekawe jest to czy ta strata energii zmniejszyła sie od kiedy zaczęła siedzieć z runami, czy tylko odkryła że traci, ale dalej traci?
Michalinka65 bardzo uczciwa odpowiedz. I tak jak mowisz - czesto jest etap "widze" ktury poprzedza etap "zmieniam". Problem jest kiedy ktos utyka na widzeniu i robi z niego kolejna praktyke intelektualna. Widze, analizuje, opisuje na forum, pytam innych co to znaczy. I w tym wszystkim nie siedzi ani chwili z samym poczuciem
Bogumil76 mocno to powiedział, ale mam wrażenie że trochę opisałeś mnie. Ja też dużo opisuję. I tutaj piszę o tym że piszę zamiast nie pisać i siedzieć z runą. Haha, to jest jakiś absurd. Chociaż z drugiej strony ta rozmowa dała mi więcej do myślenia niż kilka sesji medytacyjnych.
To że rozmowa na forum daje do myślenia to ok, ale myślenie o odpuszczeniu to nie jest odpuszczanie. @Damianek.ka I nie mówię tego złośliwie - ale mam pytanie do ciebie i do Michalinka65: ile czasu siedzisz z runą bez robienia czegokolwiek z nią? Nie interpretujesz, nie notujesz, poprostu trzymasz i siedzisz?
No nic, kapturek pyta o coś co mi zajęło długo żeby w ogóle zrozumieć że o to chodzi. Bo kiedy zaczynałam z runami to dla mnie "praca z runą" oznaczała właśnie czytanie, notowanie, interpretowanie. Że siedzenie bez tego jest... nicnerobieniem. I że to jest złe. ale to jest dokładnie ta kontrola o której piszemy.
Ok ale "siedzenie z runą bez robienia czegokolwiek" to brzmi jak medytacja,tylko z kamykiem lub drewienkiem w ręku. Nie krytykuję, ale ktoś mi powie co w tym jest specyficznie runowego?? Bo mogę siedzieć z łyżką i mieć ten sam efkt.
To co opisuje Paprotka jest bliskie temu co się robi w pewnych podejściach terapeutycznych - obiekt jako punkt skupienia który pozwala na myślenie boczne, nie frontalne. Problem z frontalnym myśleniem o trudnym problemie jest taki że uruchamia OBRONNOŚĆ. Boczne podejście, przez symbol, może ją obchodzić. Nie mówię że runy to terapia, żeby ktoś nie wyrwał cytatu z kontekstu.
Nie do końca, bo jeśli ktoś idzie do Uruz po to żeby "odpuścić" to ma oczekiwanie wobec runy. a to już jest kontrola. Rozumiesz tą sprzeczność? Nie możesz kontrolować jak odpuszczasz. 😉
to jest chyba najlepsze zdanie w tym całym wątku - "nie możesz kontrolować jak odpuszczasz". @Michalinka65 eee, czytasz to? Bo to mi się od razu skojarzyło z tym co pisałaś na początku o tym strachu że coś się posypie jak puścisz. Właśnie dlatego się nie puszcza, bo samo puszczanie jest kontrolowane.
