no i to co Iwetka01 napisała na końcu - "chwila oddechu to cos realnego" - to mi sie bardzo podoba jako punkt wyjścia. Bo często na tych rozmowach o ruunach chodzi właśnie o to. Nie o cuda,nie o magię w sensie hej-ho coś sie zmienia samo z siebie, tylko o ten oddech. I to jest może odpowiedź na pytanie Boruty skąd runa może cokolwiek zrobić ze strachem - nie robi, ale daje chwilę żeby ten strach zobaczyć z boku. czy ktoś to kiedyś poczuł dosłownie? Że runa dała ci dystans do siebie samego?
okej,slysze to. Nie chce byc tym co wiecznie rozklada na czynniki pierwsze - ale mam jedno konkretne pytanie do Zerawina.2: czy przed tym siedzeniem z Fehu robilas cos zeby sie zatrzymac? Tzn. czy to bylo pierwsze "zatrzymanie" tego dnia czy juz wczesniej cos takiego bylo? Bo to ma znaczenie dla odczytania co tak naprawde zadzialalo
wchodzę w ten wątek bo on jest naprawdę istotny dla Michalinka65 i jej sytuacji. To co opisuje Zerawina.2 - runa jako powód żeby usiąść - to jest chyba najpraktyczniejsza rzecz jaka padła w tym wątku. Osoba ktura kontroluje wszystko często nie ma żadnego rytuału który mówi jej "teraz możesz przestać". Runa może być właśnie tym sygnałem. Nie magią, tylko umową z samą sobą: jak wyciągam runę to znaczy że teraz jestem w trybie niedziałania.
o,to "umowa z samą sobą" bardzo do mnie przemawia. Bo ja nie mam czegoś takiego teraz w ogóle. Mój mózg nie ma sygnału stop, leci bez przerwy. I morze to jest właśnie to - nie szukam cudów, szukam czegoś co mi powie: hej, teraz koniec planowania. Czy wy macie takie własne sygnały, niekoniecznie runiczne? Bo jestem ciekawa jak to w ogóle działa u ludzi którzy jakoś to opanowali. ^^
o, to jest pytanie! Ja mam kilka takich rytuałów-nie-rytuałów i jeden z nich jest wlasnie z runą, ale mam też zwykłe: kubek herbaty który piję bez telefonu, taki dosłowny zakaz. tylko herbata i patrzenie przez okno. To brzmi banalnie ale przez długi czas to była jedyna chwila w ciągu dnia kiedy mój umysł nie planował następnego kroku. Runa weszła do tego zestawu jakoś naturalnie - zamiast patrzeć przez okno zaczęłam patrzeć na kamień. I nie wiem co lepsze, ale wiem że oba działają.
no dobrze ale tu wychodzi cos co mi się wydaje ważne dla całego tematu o limitach energii - ile tej energii wogóle kosztuje pilnowanie żeby rytuał nie był automatyczny? ojoj, bo to brzmi jak kolejna rzecz do kontrolowania. "Pilnuj żeby runa była świeża, pilnuj żeby nie wejść w nawyk, pilnuj żeby..." - nie za bardzo to dokłada do problemu zamiast odejmować? 🙂
Fomalhaut trafia w coś ważnego. To jest pułapka którą widzę u osób które bardzo chcą "robic to dobrze" - praca z runą staje się kolejnym projektem do zoptymalizowania. I wtedy zamiast odpuszczenia masz kontrolę nad odpuszczeniem, co jest absurdem w pewnym sensie. @Michalinka65 Czy czujesz że możesz wpaść w tą pułapkę?? Bo jesli tak, to może warto zacząć od czegoś jeszcze prostszego niż rytuał.
Ojejku, haha, oj tak, to jest dokładnie ja. jak ktoś mi powie "rób rytuał żeby nie kontrolować" to już zaczynam planować jak go zoptymalizować. Mam tego pełną świadomość i to trochę śmieszne i trochę nie. To co Kapturek pisze - "coś prostszego" - bardzo mnie ciekawi. Co to miałoby być? Bo Cefeida powiedziała wcześniej żeby wyciągnąć runę bez pytania i to mi sie wydało proste, ale z tej rozmowy wynika że nawet to mogę za bardzo "zrobić dobrze".
właśnie przeczytałam cały wątek od początku i mam wrażenie że kółko sie zamknęło w bardzo dobrym miejscu. Michalinka65 sama sobie odpowiedziała - jak sie martwi że zrobi runę "za bardzo dobrze" to znaczy że już jest w tym procesie, już go widzi. I to jest więcej niż większość ludzi robi na starcie. @Kapturek Co miałaś na myśli z tym "prostszym"? bo ja bym powiedziała że prostsze to może być dosłownie jedna runa na tydzień bez żadnego protokołu, ale ciekawa jestem twojej wersji.
