Cześć, chciałam poruszyć temat który chyba rzadko sie tu pojawia, a mnie drąży od jakiegoś czasu. Mam na myśli runy wyrzeźbione w materiałach objętych ochroną - kość słoniowa, rogowa kość wieloryba, skorupa żółwia, w sumie wszystko co pochodzi z gatunków zagrożonych. widziałam na aukcjach stare zestawy, podobno "autentyczne", które są z kości słoniowej i kosztują fortunę. I tu moje pytanie do was - czy ktokolwiek brałby do ręki taki zestaw wiedząc, że jest ze słonia? Bo mnie to etycznie bardzo nie gra. runa to znak który ma dźwigać pewną siłę, a jeśli materiał nosi w sobie historię zabójstwa... no to jak ta energia ma być czysta? Nie mówię że wiecie na sto procent co czujecie, ale chcę usłyszeć wasze zdanie.
Dobre pytanie i cieszę się że ktos w końcu to ruszył. moim zdaniem tu nie ma co owijać w bawełnę - kość słoniowa to zakaz CITES i koniec dyskusji od strony prawnej. Ale piszesz o tym z perspektywy energetycznej i tu też rozumiem wątpliwości. Pracuję z runami od kilkunastu lat i zawsze powtarzam że materiał ma znaczenie, ale nie jest wszystkim. To co materiał "nosi" to tylko jeden element. Problem jest taki że jeśli cos pochodzi z cierpienia, to przy pewnej wrażliwości mozna to poczuć. Czy poczujesz? to juz zależy od osoby.
A ja mam głupie pytanie - czy można w ogole kupic nowe runy z kości słoniowej czy to jest juz calkowity zakaz? Bo gdzies widzialam ze starsze zestawy sprzed jakiegos roku sa traktowane inaczej niz nowe. Albo ze to zalezy skad pochodzi kość. Naprawde niewiem jak to działa prawnie.
No właśnie to co pisze Mokosza jest ważne, ale ja bym poszła jeszcze dalej w tej kwestii energetycznej. Kość słoniowa niesie w sobie coś co ja roboczo nazywam "cieniem ofiary" - nie dlatego że jestem jakaś dramatyczna, ale słoń to zwierze stadne o bardzo głębokiej świadomości emocjonalnej. to nie jest jak kawałek drewna. Myślę że takie runy mogą dawać przekazy ale zabarwione czymś trudnym. Wróżba może wychodzić ale interpretacja może być krzywiona.
Hmm, a co z innymi materiałami, niekoniecznie zagrożonymi ale też zwierzęcymi? Mam na myśli kość jelenia albo wołową - takie zestawy widziałem w sklepach i nikt ich nie nazywa nieetycznymi. czy to jest inna kategoria? Bo jeśli problem z kością słoniową to tylko zakaz prawny i troska o gatunek, to kość jelenia jest legalnie pozyskiwana i jeleń nie jest zagrożony. To jest w porządku?
O, nie wiedziałam że poroże samo odpada! To faktycznie jest super opcja, bo to jakby dar od zwierzęcia, bez krzywdy. Czy takie runy z naturalnie zrzuconego poroża miałyby jakąś inną energię niż na przykład drewniane? bo zawsze myślałam że runy z drewna to taka klasyczna wersja.
Drewno to faktycznie klasyka i w eddach jest wzmianka o tym że Odyn sam zrzezał runy na drzewie, wiec skojarzenie z drewnem jest bardzo naturalne w tradycji. Ale pracowałam i z drewnem i z kamieniem i szczzerze? Kamien mi daje zupełnie inny kaliber pracy. Drewno jest bardziej... ojej, żywe? cieple? A kamien taki bardziej surowy i konkretny. Nie wiem czy to nie jest poprostu psychologia odbioru ale różnicę czuję wyraźnie.
A czy ktoś tu w ogole próbował zrobić własne runy? Wyrzeźbić albo chociaż wypalić na drewnie? Bo mam teorię że runy które sam zrobisz mają inną moc niż kupne bo wkładasz w nie swoją energię od początku. I przy okazji unikasz całej tej dyskusji o tym skąd pochodzi materiał,bo sam wybierasz.
Ale właśnie - czy jeśli kupujesz runy gotowe to nie możesz ich jakoś "oczyścić" z poprzedniej energii i niejako zacząć od nowa? Słyszałam że przy kamieniach się to robi, sól, dym z szałwii itp. Czy przy runach z kontrowersyjnych materiałów takie oczyszczenie w ogóle ma sens, czy to jest cos czego nie da się cofnąć? 😛
Pytanie o oczyszczanie zestawów z kości słoniowej to dla mnie trochę jak pytanie czy można oczyścić skradziony portfel i go zostawić. Energetycznie może i tak, ale problem etyczny i prawny zostaje. Oczyszczasz energię ale nie cofasz faktu że słoń zginął i że handel kością jest nielegalny. Nie mówię żeby wyrzucać takie zestawy jeśli ktoś je ma od lat i nie kupił świadomie, ale nowe kupowanie i zaklinanie że "oczyszczę" to trochę naiwne.
Wiesz co, to mi przypomina jak koleżanka dostała w spadku po babci stary różaniec z kości i się pytała czy może z niego korzystać. Nikt jej nie zabraniał bo to był przedmiot przekazany w rodzinie, a nie kupiony teraz. Czy z runami byłoby podobnie? Jak ktoś dostaje stary zestaw w rodzinie to trochę inna sytuacja niż kupowanie na aukcji? ^^
Tak wogóle, dziedziczenie to prawnie i etycznie inna kategoria, tu zgadzam sie z tym co Rozyczka sugeruje. Jeśli zestaw był w rodzinie od pokoleń i nie ma w tym żadnej transakcji, to ciężko mówić o wspieraniu nielegalnego handlu. Pytanie energetyczne zostaje otwarte, bo historia przedmiotu jest nadal taka jaka jest. Ale to już każda osoba musi sama rozstrzygnąć. Ja bym raczej takich starych przedmiotów nie używała do aktywnej pracy, tylko traktowała jako pamiątkę.
Słuchajcie, ja jestem tu raczej z perspektywy osoby która runy ogląda z zewnątrz, ale mam takie pytanie które chyba pasuje do wątku - czy materiał run ma wpływ na to co runa może ci pokazać? Czyli czy DREWNIANA Hagalaz powie ci coś innego niż kamienna Hagalaz? Bo jak czytam tę wymianę zdań od jakiegoś czasu to mam wrażenie że dla części z was materiał jest prawie tak samo ważny jak znak. 🙂
Nie żeby być tu kaputem,ale całe to gadanie o "energii materiału" to dla mnie trochę dużo. Runa to symbol, symbol dziala na umysł, umysł robi resztę. Drewno czy kamień czy ceramika to tylko nośnik. Kwestia kości słoniowej jest dla mnie czysto prawna i środowiskowa, i to wystarczy żeby jej nie kupować. Ale nie trzeba do tego budować teorii o "złej energii słonia".
Dziękuję wszystkim za tę rozmowę, naprawdę dużo się z niej uczę! Mam takie pytanie na koniec tej części - wspomniał ktoś wcześniej o dodatkowym kontekście do tematu, o tym że runy mogą pokazywać wyjście z sytuacji bez wyjścia. Czy to jest coś co praktykujecie? Pytam bo ostatnio sama mam taki moment kiedy nie widzę drogi i zastanawiam się czy ciągnięcie runy mogłoby w tym pomóc. Ale nie wiem czy do tego można podejść tak wprost.
Oj tam, dziękuję wszystkim za odpowiedzi do tej pory, naprawde! Ale wracam do tego pytania o sytuację bez wyjścia bo chyba nie zadałam go dobrze. chodzi mi o to - czy ktoś z was faktycznie rzucał runy kiedy czuł że jest kompletnie w ślepej uliczce i dostał odpowiedź której się nie spodziewał? Nie teorię, tylko doświadczenie.
Tak, i to niejednokrotnie. Ale zanim odpowiem konkretnie - jaką ślepą uliczkę masz na myśli? Bo to dość szerokie pojęcie i od tego zależy co runy w ogóle mogą tu pokazać
Żeby odpowiedzieć na to co Estragonka pyta - moim zdaniem runy nie pokazują "wyjścia" w sensie gotowej instrukcji. Raczej pokazują kąt patrzenia kturego nie brałaś pod uwagę. I to już jest sporo bo często to właśnie brakuje kiedy jesteś przyklejona do jednego punktu widzenia
No właśnie i tu wchodzi Isa albo Nauthiz, bo kiedy czujesz że wszystko stoi w miejscu albo że masz ścianę przed sobą, to te runy często mówią "tak, to jest teraz twoja rzeczywistość, ale ona ma sens". To nie jest wesoła odpowiedź ale to jest odpowiedź. 🙂 Miałam takie odczyty kiedy byłam w bardzo ciemnym miejscu i to mi bardziej pomogło niż jakakolwiek pogadanka z kimkolwiek.
Mam takie wrażenie że cała ta dyskusja kręci sie troche wokół tego samego pytania - czy runy mówią nam coś obiektywnie czy tylko pokazują to co już wiiemy podświadomie. I nie wiem czy jest sens rozstrzygać. oba modele działają praktycznie tak samo jeśli efekt jest ten sam.
Karrot trafil w cos istotnego, choc morze nie tak jak mysli. W tarocie mamy dokladnie ten sam spor od lat. Praktycznie jest to bez znaczenia dopoki nie zaczynasz uzalezniac decyzji od karty czy runy zamiast od wlasnego myslenia. wtedy robi sie problem.
Ej ale wracając do tego materiału run bo troche uciekłyśmy - Estragonka78 pyta czy runy mogą pokazać wyjście ale czy rodzaj materiału z kturego są zrobione nie miałby tu jakiegoś znaczenia? Serio pytam bo jeśli na przykład ktoś by używał tych kontrowersyjnych run z kości słoniowej to czy ta energia "cienia ofiary" o której mówiła Plejada nie zaburzałaby odczytu?
Diablica ma racje co do historii ale ja bym tu dodała ze wspołczesna praktyka to nie jest to samo co historyczna i nie musmy sie temu kłaniać w pas. Jesli masz uwrazliwienie na energie materiału to bedziesz pracowac gorzej z czyms co cie obciąza psychicznie. To jest czysto praktyczny argument
Właśnie. I to jest chyba jedyna uczciwa odpowiedź w tej kwestii - jeśli wiesz że zestaw ma wątpliwe pochodzenie i to ci siedzi w głowie, to będziesz miała przekrzywiony odczyt niezależnie od tego czy "energia" istnieje obiektywnie czy nie. Psychologia robi swoje.
hmm ok ale to mi daje do myślenia. to znaczy ze de facto najbardziej etyczny zestaw to taki o którym wiesz w 100% skąd pochodzi? bo wtedy masz spokojną głowę i możesz sie skupic na robocie. z kamieni albo własnorecznie wyrzezbionych?
a to ciekawe co mówi Iwetka, bo ja miałam plastikowe runy przez długi czas i działały mi całkiem dobrze haha, dopiero jak zrobiłam własne z kamieni które sama zebrałam to poczułam OGROMNĄ różnicę. Więc może chodzi o historię danego zestawu a nie sam materiał?
Tu właśnie się zatrzymuję. Rezedaa opisuje coś co jest całkowicie wytłumaczalne bez żadnej "energetyki" - po prostu zaangażowałaś się w stworzenie zestawu więc masz do niego większe zaufanie i jesteś bardziej skupiona przy odczycie. To ma sens. Ale to nie znaczy że kamień "pamięta" że go zbierałaś.
