Danusia, a jak długo zajęło ci żebyś poczuła że masz zdrowe podejście do tych afirmacji? Bo mi się wydaje że to jest właśnie najtrudniejsze - odróżnić kiedy to pomaga a kiedy już zakręcasz się w kółko i to ci szkodzi a nie pomaga.
Czytam Was wszystkich i zaczynam rozumieć że moje pytanie na początku było trochę źle postawione. Pytałam 'czy runy mogą zwiększać podejrzliwość' a właściwie powinnam była pytać 'czy ona powinna w ogóle zaczynać jakąkolwiek nową praktykę teraz'. To chyba jest bardziej właściwe pytanie.
No właśnie, to jest to. I odpowiedź brzmi: nie wiemy, bo nie znamy jej sytuacji. Ale to dobrze, że to widzisz. Pierwsze pytanie jest w sumie trochę akademickie, a drugie jest praktyczne i ma sens.
Właściwie to chcę powiedzieć jedną rzecz o samej praktyce run, bo trochę mam wrażenie że wszyscy skupiają się na tym żeby Bogusi odradzić, a mało kto mówi o tym jak ta praktyka MOGŁABY wyglądać, gdyby wszystko było ok od strony medycznej. Bo to są dwa różne pytania, nie? Jedno to czy w ogóle, drugie to jak.
Lunaria mówi o czymś ważnym. I właściwie to Azalia już to wcześniej powiedziała, że sposób zadania pytania ma znaczenie. Jakby ta koleżanka poszła i powiedziała 'mam codzienną praktykę refleksji, losuję jeden symbol i zapisuję swoje myśli' to brzmi inaczej niż 'czytam sobie z magicznych kamieni'. Efekt ten sam, odbiór kompletnie inny.
no ale ja dalej nie rozumiem czemu mamy ukrywac ze to sa runy. To jest troche jak ze wstydem a nie widzę powodu dla ktorego ezoteryka miałaby się maskować pod 'ćwiczenie refleksji'. Albo robimy to otwarcie albo nie robimy wcale.
hej wracam po przerwie, przeczytałem co ominąłem. mam takie wrażenie że koleżanka Bogusi brzmi jak osoba która i tak będzie robiła co chce, a Bogusia szuka tutaj żeby my jej dali jakiś argument albo sposób na przekonanie jej. czy sie myle?
O, to jest ważna informacja której wcześniej nie było. Więc to Bogusia zaproponowała runy, nie koleżanka sama szukała. To trochę zmienia obraz sytuacji, nie? Bo jeśli koleżanka nie szuka aktywnie, to może nie ma sensu tego w ogóle rozwijać.
Bogusiu, czy rozmawiałaś z nią o tym wprost? Tzn. czy powiedziałaś jej że masz wątpliwości czy to dobry moment dla niej? Albo raczej po cichu martwisz się o nią i szukasz odpowiedzi tutaj bez jej wiedzy?
Dobra, to jest właśnie sedno. Bogusia się boi zranić koleżankę przez nadmierne ostrożność, a jednocześnie się boi żeby jej nie zaszkodzić przez brak ostrożności. I szuka tutaj rozwiązania dylematu który naprawdę musi rozwiązać sama, ewentualnie z koleżanką. My możemy mówić co chcemy o runach, ale tej decyzji za ciebie nie podejmiemy.
a moge zapytac cos bardziej na boku - to co Tymek pisał o kamieniach runicznych, ze ma zestaw i nie wie co z nim robic. jak wy zaczwraliście? bo ja tez mam zestaw i tez siede z tym i nie bardzo wiem co pierwsze
24 runy to pełny futhark, Tymek, nic nie brakuje. Starszy futhark ma właśnie 24 znaki, podzielone na trzy ætt, czyli trzy grupy po 8. Więc masz komplet.
Wracając do Bogusi i tej kwestii rozmowy z koleżanką - powiedziała tu coś bardzo ważnego, że sama otworzyła ten temat. I teraz się zastanawiam czy to nie jest w sumie najprostsze wyjście: po prostu nie rozwijać go dalej. Koleżanka nie szuka aktywnie, Bogusia może po prostu powiedzieć 'mhm, ciekawe, ale to wymaga czasu żeby się wgryźć' i temat przejdzie sam.
No ale Bogusiu, to nie jest odpychanie. Możesz jej pokazać zestaw, opowiedzieć że to piękna tradycja, i jednocześnie nie prowadzić jej przez praktykę. Można się czymś podzielić bez stawania się niczyim przewodnikiem.
dalej uważam ze to troche bez sensu ta cała ostrożność. jeśli ktoś wyszedł ze szpitala, to znaczy ze lekarze zdecydowali ze jest gotowy funkcjonować. traktujemy ja jakby była z porcelany a ona jest dorosłą osobą
Zbych, nikt tu nie twierdzi że runy są niebezpieczne same w sobie. Problem który ja widzę jest inny: praktyka runiczna angażuje myślenie symboliczne, szukanie wzorców, interpretowanie zdarzeń przez pryzmat znaczeń. U kogoś z tendencjami paranoicznymi to może być dokładnie ten rodzaj myślenia który powinien na razie odpoczywać. Nie runy, tylko ten tryb myślenia.
Ojejku, to bardzo trafne co Nekromanta napisał. Bo mi to przypomina jedną rozmowę którą kiedyś miałam z koleżanką psychologiem. Ona mówiła że dla niektórych osób wróżenie w ogóle, nie tylko runy, tarot cokolwiek, może podtrzymywać pewien schemat poszukiwania ukrytych znaczeń. I że to schema akurat jest jedna z tych która przy niektórych diagnozach jest problematyczna.
a to jest generalnie pytanie do tematu tego watku, chyba troche zapomnielismy o tytule: czy runy MOGA zwiększać podejrzliwosc. nie tylko u osob po szpitalu ale w ogole. bo czytałem gdzies ze przez codzienne losowanie zaczyanz szukac potwierdzen we wszystkim i to jest jakis efekt psychologiczny
Okultysta dotknął czegoś ważnego i myślę że to jest właśnie clue tego całego tematu, przynajmniej tego oryginalnego pytania. Czy runy SAME Z SIEBIE zwiększają podejrzliwość - nie. Czy mogą być złym środowiskiem dla kogoś kto ma ku temu predyspozycje - to już inna rozmowa.
I tu wracamy do koleżanki Bogusi, bo to właśnie jest to pytanie praktyczne. Nie czy runy są złe, ale czy konkretnie dla tej konkretnej osoby to jest dobry moment. I odpowiedź na to może znać tylko psychiatra który ją prowadzi.
Czytam ten wątek od dawna i pierwszy raz piszę, bo mam pytanie do Bogusi. Czy ta koleżanka w ogóle jest pod opieką lekarza teraz, po wyjściu? Bo to chyba robi dużą różnicę czy jest monitorowana czy nie.
Tak, ma psychiatrę i spotyka się z nim regularnie. To jest taki stały kontakt po wyjściu, nie jednorazowa wizyta.
To dobrze. To znaczy że jest ktoś kompetentny kto może ocenić, i że Bogusia nie jest jedyną osobą która na nią uważa. Bogusiu, skoro tak jest, to może nie musisz tego rozwiązywać sama? Możesz po prostu być przy niej, a decyzję o praktykach zostawić temu lekarzowi.
Azalia mówi to co bym powiedziała. I mam wrażenie że Bogusia trochę wzięła na siebie za dużo odpowiedzialności za tę sytuację, co rozumiem bo widać że jej zależy, ale to nie jest jej ciężar do dźwigania w pojedynkę.
Dobry pomysł Bogusiu, naprawdę. Bo mi się wydaje że przez całą tę rozmowę nieświadomie wzięłaś na siebie rolę jej opiekunki w kwestii ezoteryki, a to nie jest twoje miejsce. Masz psychiatrę, ma wsparcie, masz koleżankę. To wystarczy.
czekajcie bo ja sie troche zgubilem - czy ta koleżanka Bogusi w ogole sama pyatła o runy czy to Bogusia jej powiedziała? bo nie moge sie doczytac z poprzednich postów
aa ok, to zmienia troche perspektywę. bo to jest jej inicjatywa, nie twoja. myslałem ze to ty zaproponowałas
