Hej, mam taki problem i nie wiem do końca jak to ugryźć. Czytałem runy dla kolegi z pracy, no był kolega, bo teraz mamy trochę napięcia między sobą. Wyciągnął Hagalaz i Nauthiz razem, klasyczne "coś się wali i musisz przez to przejść", no i próbowałem mu to powiedzieć wprost, że widać jakiś trudny okres, że może warto spojrzeć na to co nie działa. A on się skrzywił i mówi że to bzdury i po co mu te kamyki. Dobra, mam grubą skórę. Ale teraz jest dziwnie w robocie, jakby mi to miał za złe. Czy ktoś miał podobnie? Czytacie dla znajomych ze swojego otoczenia zawodowego w ogole?
No to klasyczna pułapka. Ludzie proszą o czytanie, a potem jak wypadnie coś nieprzyjemnego to nagle ty jesteś winny. Hagalaz i Nauthiz razem to faktycznie nie jest wesoły zestaw, ale pytanie czy on w ogóle chciał usłyszeć coś konstruktywnego, czy tylko potwierdzenia że wszystko będzie ok. Bo to dwie różne sprawy.
Oj tak, dokładnie to samo! Czytałam koleżance z pracy i wypadła jej Thurisaz, próbowałam wytłumaczyć że to może oznaczać konflikt albo przeszkodę, a ona stwierdziła że jestem negatywna i że to ona zdecyduje co jest dla niej dobre. No tak, okej, to po co prosiłaś? Trochę mnie to zabolało, nie będę udawać. Więc teraz zasadniczo mam zasadę: jak ktoś z pracy pyta "hej, możesz mi coś poczytać?" to grzecznie odmawiam. Zbyt bliskie relacje mieszają się z tym co wychodzi w runach i potem jest problem.
Dobra, zatrzymajmy się chwilę. Bo mam wrażenie że tutaj problem nie jest stricte w runach, tylko w tym że ktoś w ogóle nie był gotowy na takie czytanie. Hagalaz i Nauthiz mogą mieć różne odcienie, to nie jest wyrok. Ale jeśli osoba siedząca naprzeciwko jest z góry nastawiona sceptycznie, to nie ma siły przekazać czegokolwiek konstruktywnie. On nie "wziął" tej informacji bo nie chciał jej wziąć. Pytanie do ciebie Guslarz97 - jak wyglądało samo czytanie? Dałeś mu czas żeby sam coś powiedział o swojej sytuacji, czy od razu zacząłeś interpretować?
A to ciekawe co mówi Elzbietkaa, bo ja się zastanawiam czy w ogóle ma znaczenie czy ktoś jest sceptyczny podczas czytania? Znaczy, słyszałem że runy "działają" niezależnie od tego w co wierzy pytający. Czy to prawda czy mit? Bo jeśli tak, to jego sceptycyzm nie powinien mieć znaczenia dla trafności odczytu, tylko dla tego czy on tę informację przyjmie.
No i dokładnie. I tu wracamy do kwestii praktycznej: czy w ogóle powinno się czytać dla ludzi, z którymi ma się zależność zawodową? Bo to nie jest tylko kwestia że ktoś przyjmie krytykę. To jest kwestia że ty w tej relacji jesteś jednocześnie interpretatorem i współpracownikiem. To są dwa różne tryby i bardzo trudno je rozdzielić.
Ja bym nie mieszała pracy z runami nigdy przenigdy. Nie dlatego że runy złe albo coś, ale dlatego że relacje zawodowe juz same w sobie sa skomplikowane, a jak do tego dołożysz cos tak osobistego jak wróżbę, to masz przepis na kłopoty. Twój kolega może sie czuć odsłonięty, jakbyś nagle za dużo wiedział o nim. Nawet jak nic złego nie powiedziałeś, to samo czytanie mogło go speszyć.
O tak, otwarte czytanie dla sceptyka to jest naprawdę trudna sytuacja! Bo jak nie ma pytania, to interpretacja jest siłą rzeczy bardziej ogólna, a on może powiedzieć że to nic nie znaczy bo pasuje do każdego. Przy konkretnym pytaniu przynajmniej jest jakiś punkt odniesienia. Hagalaz i Nauthiz przy pytaniu o relacje to co innego niż te same runy przy pytaniu o finanse, prawda?
Są dwie rzeczy które tu widzę. Po pierwsze zgoda z tym co mówi Mamunaa, środowisko pracy to nie jest dobry grunt pod czytanie, bo relacje tam są z natury nierowne i pełne niedomówień. Po drugie, i to może ważniejsze, warto zapytać siebie po co w ogole ktoś prosi o czytanie. Nie co chce usłyszeć, ale jaki ma w tym cel. Bo jeśli ktoś przychodzi po potwierdzenie a nie po informację, to każde czytanie które odbiega od jego oczekiwań zostanie odrzucone. Niezależnie od tego co wypadnie.
A ja mam takie glupie pytanie moze, bo nie za bardzo rozumiem - te runy co wypadly, Hagalaz i Nauthiz, to zawsze sa "złe"? Bo gdzies czytalem ze runy nie sa dobre ani zle tylko zaleza od kontekstu, ale z opisu wynika ze to brzmi paskudnie heh. Jak to sie interpretuje razem?
Heniek, żadne pytanie nie jest głupie jeśli chodzi o interpretację. Ale żeby odpowiedzieć konkretnie: tak, kontekst jest wszystkim. Te dwie runy razem mogą np. wskazywać na konieczność adaptacji do czegoś, czego nie kontrolujemy. To nie jest wróżba katastrofy, to jest informacja o procesie. Problem polega na tym że brzmi to jak krytyka dla kogoś kto uważa że radzi sobie świetnie.
I tu jest chyba serce sprawy tego wątku. Jak przekazać coś konstruktywnego komuś kto nie ma gotowości tego przyjąć? Bo to nie jest problem specyficzny dla run, to jest ogólny problem komunikacji. Runy tylko ujawniają tę gotowość, albo jej brak.
Słuchajcie, mam inne podejście do tego. Trochę mnie zastanawia założenie że jak ktoś nie przyjął interpretacji dobrze, to on jest problemem. A może interpretacja była podana w nieodpowiedni sposób? Guslarz97, powiedziałeś mu wprost "coś się wali"? Bo to mogło zabrzmieć jak wyrok a nie wsparcie. Nie twierdzę że to twoja wina, ale warto to przemyśleć.
To co opisujesz to dosyć typowy scenariusz. Ktoś prosi o czytanie spontanicznie, bez przygotowania, bez jasnego pytania, bez świadomości czym to jest - i potem jest zaskoczony że to nie wróżba z cukierka. Hagalaz i Nauthiz to nie jest miła informacja dla kogoś kto nie jest gotowy na introspektywną rozmowę. Z mojego obserwowania takich sytuacji: problem zaczyna się zanim pierwsze kamienie trafią do woreczka. Trzeba było ustalić zasady zanim zaczęliście.
Arkana ma rację moim zdaniem. Zanim czytasz komukolwiek, zwłaszcza z bliskiego otoczenia, powinno sie powiedziec czym to jest i czym nie jest. Ze to nie jest przepowiednia i że moze wypasc cos trudnego. Jak ktoś na to przystaje, to potem nie ma prawa narzekac. Jak nie przystaje, to nie czytasz. Proste.
Wracając do tego co mówi Mamunaa, bo to ważne - zgoda, że wstęp przed czytaniem to podstawa. Ale chce dopytać, bo mnie ciekawi jedna rzecz: Guslarz97, a ty przed tym czytaniem powiedziałeś mu wprost że mogą wypaść trudne runy? Że to nie jest wróżba na życzenie? Bo to jest różnica między 'ostrzegłem go' a 'zapytałem co go nurtuje i zaczęliśmy'.
No właśnie, to jest kluczowe pytanie. Bo jeśli nie było tego wstępu, to ten jego opór jest trochę zrozumiały - z jego perspektywy może naprawdę nie wiedział na co się piszę. To nie znaczy że miał rację, ale warto to wziąć pod uwagę zanim się oceni że był nieprzygotowany.
Uczciwie? Nie, nie powiedziałem wprost że mogą wypaść trudne runy. Powiedziałem mniej więcej że to jest czytanie energetyczne, nie przepowiednia. Ale takiego 'słuchaj, może wypaść coś nieprzyjemnego' - nie było. I teraz jak tak patrzę wstecz to widzę że to był błąd. Chociaż wciąż mam wrażenie że człowiek który przychodzi po informacje, nawet bez przygotowania, powinien być gotowy że ta informacja będzie... no, informacją, nie tylko komplementem.
Ale to właśnie jest problem, że ludzie z zewnątrz często nie wiedzą czym runy są. Dla niego to mogło być jak horoskop w gazecie, czyli ogólne, ładne, motywujące. I to nie jest jego wina, to jest brak edukacji przed sesją. Z twojej strony, Guslarz97, nie złośliwość oczywiście, ale lukę widać. Przy następnym razie polecam dosłownie dwie minuty wstępu, co to jest i czego nie jest.
dobra ale mam pytanko, trochę z innej strony, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro on sam zagadał i poprosił o to czytanie, to chyba miał jakies oczekiwania? Co on wgl sądził że się stanie? Jakby pytał o przepowiednię to musiał mieć jakiś pomysł że to 'coś powie'. Skąd ta reakcja ze sie oburzył?
No ale to jest trochę generalizowanie. Skąd wiemy że on chciał walidację? Może po prostu był zaskoczony i zareagował obronnie, bo był sceptyczny i nie wiedział jak to odbierać. Przypisywanie mu złej woli albo infantylnych motywacji bez więcej danych to trochę za dużo.
Nie wiem czy to ma znaczenie dlaczego zareagował tak jak zareagował, ważne jest co z tym teraz zrobisz. Bo z tego co rozumiem, to pracujecie razem? Czyli jeszcze go spotkasz. Masz jakiś plan jak się teraz zachować żeby nie było to awkward? Bo to mnie bardziej interesuje niż analiza jego psychiki.
a czy on wgl wie ze ty to traktujesz poważnie, tzn ze to jest dla ciebie cos wiecej niz zabawa? bo jesli myslal ze to taki 'zaraz ci poogladam karty hehe' a tu nagle poważna rozmowa o tym ze cos sie wali w jego zyciu, to jego reakcja jest troche bardziej zrozumiala? nie po jego stronie, ale rozumiem skad
To jest bardzo dobre spostrzeżenie Perunika_80. Kontekst w jakim ktoś przychodzi do czytania robi ogromną różnicę. Inaczej reaguje ktoś kto wie że to praktyka, inaczej ktoś kto traktuje to jak ciekawostkę z koleżanką. I to znowu wraca do tego wstępu przed czytaniem.
Hej, ale mam pytanie bo teraz zaczełem się zastanawiać, czy to nie jest tak że właśnie w przypadku sceptyków runy mogą wypadać 'ciężej'? Tzn czy energia osoby pytającej wpływa na układ? Bo jeśli ktoś jest zamknięty albo negatywnie nastawiony, to może to ciągnie ciemniejsze runy? Czy to mit?
I to jest właśnie różnica między systemem wróżebnym a projekcją własnych przekonań na system. Runy są systemem opartym na archetypach i jeśli traktujemy je poważnie, to nie powinno mieć znaczenia czy pytający wierzy. Hagalaz wypadła, bo wypadła. Co do czego się odnosi, to jest robota interpretatora.
Dodam tylko że w praktyce widziałam oba skrajne przypadenty. Sceptycy którym wypadały zupełnie neutralne układy, i wierzący którym wychodziły same ciężkie runy. Nie ma prostej zależności. Może energetyka pytającego ma jakiś wpływ, może nie, ale nie traktuję tego jako coś udowodnionego.
