A wracając do pytania Martusia95 z początku wątku, bo mi się to kręci po głowie. Mówiła o neutralności przy losowaniu. Czy to w ogóle możliwe być neutralnym jeśli pytasz o kogoś kto ci się podoba? To chyba strukturalnie niemożliwe.
To niesamowite jak ta rozmowa pokazuje jak wiele warstw jest w pracy z runami. Ale mam pytanie do tego co Lidzia03 napisała wcześniej o furtce do racjonalizacji. Jak w praktyce sama z siebie to zatrzymujesz? Czy jest jakiś konkretny sygnał że właśnie to robisz?
Ja mam podobnie. Ale nauczyłam się też zwracać uwagę na tempo interpretacji. Jak szybko przychodzi mi znaczenie i jest niekomfortowe, a potem powoli zaczynam je rozkładać na czynniki pierwsze szukając wyjścia, to znak że coś jest nie tak z moją neutralnością.
To chyba właśnie jest mój problem. Losuję, widzę runę, pierwsza myśl jest jasna, ale potem zaczynam czytać różne interpretacje i nagle mam tyle wersji że nie wiem której zaufać. I kończy się na tym że wybieram tę która mi pasuje i mówię sobie że tak naprawdę rozwinęłam znaczenie.
To co opisujesz to klasyczna pułapka. Pierwsza intuicyjna interpretacja zazwyczaj jest bliżej prawdy niż ta którą wykopałaś z czterech różnych książek po godzinie szukania. Szukanie alternatyw po fakcie to nie pogłębianie wiedzy, to ucieczka od odpowiedzi.
Ale jak się dopiero uczy run, to ta pierwsza intuicja może po prostu być błędem bo się nie zna symboliki. Skąd wiadomo kiedy ufać intuicji a kiedy jednak sprawdzić w źródle?
Właśnie to samo pytanie mam. Uczę się run głównie pod kątem związków i za każdym razem kiedy losuję w sprawie tego jednego człowieka, nie wiem czy moja pierwsza myśl pochodzi z wiedzy czy z tego że strasznie chcę żeby wyszło konkretnie.
A czy próbowałaś kiedyś zadać to samo pytanie, ale sfomułować je inaczej? Nie 'co z nami będzie' tylko na przykład 'jaką energię wnosi ta relacja w moje życie'? Zmiana formuły pytania czasem zmienia też nastawienie z którym sięgasz po runy.
Ale to trochę brzmi jakbyśmy manipulowali samymi sobą. Zmieniamy pytanie żeby łatwiej się nam czytało, nie żeby dostać trafniejszą odpowiedź. Czy runy w ogóle wiedzą jaka jest różnica między tymi pytaniami?
Wchodzę tu bo to dotyczy też mnie. Pracuję z runami przy pytaniach o relacje od dłuższego czasu i powiem wam szczerze, że najbardziej trafne odczyty miałam wtedy kiedy wynik mnie zaskoczył. Kiedy wyciągnęłam coś czego się nie spodziewałam i potem to się potwierdziło. Jak wychodzi to czego oczekuję, jestem bardziej ostrożna.
Zapinam się w to co Buławka mówi, bo to jest coś czego mi brakuje. Nie zaskoczenia przy losowaniu, tylko tej uczciwości z siebie żeby nie szukać miękkich wyjść. Chyba podstawowy problem jest taki że pytam runy o tego człowieka za często i każdy odczyt buduję na poprzednim.
Właśnie to. I tu wracamy do samego początku wątku, bo Martusia95 pisała o tym od razu. Za częste pytania o tę samą osobę to nie jest szukanie odpowiedzi, to jest szukanie potwierdzenia. Runy nie zmienią sytuacji między odczytami.
Obserwuję tę dyskusję i mam pytanie do osób z doświadczeniem. Czy wy w ogóle pytacie runy o konkretne osoby czy raczej o siebie w kontekście relacji? Bo widzę że to może być zupełnie inne podejście do tematu wątku.
To co Martusia61 pisze o pytaniu o siebie zamiast o drugą osobę jest dla mnie najważniejszą rzeczą w tym wątku. Zacząłem tak pracować jakiś czas temu i odczyty przestały być wróżbiarstwem a stały się czymś co faktycznie pomaga mi się zorientować co czuję. Mniej 'czy ona chce' a więcej 'co ja z tym robię'.
Dla mnie minimalna przerwa to taka żeby sytuacja między odczytami w ogóle mogła się zmienić. Jak nic nowego nie zaszło w relacji, nie ma po co losować. Ale to jest tylko moje podejście, nie wiem czy to jakaś zasada.
Właśnie to co Oksanka74 napisała to jest dokładnie mój problem. Zawsze znajdę coś nowego. Napisał do mnie po tygodniu milczenia? To powód. Nie napisał przez dwa dni? Też powód. Sama nie wiem kiedy pytanie jest uzasadnione a kiedy szukam pretekstu. I w sumie to chyba jest odpowiedź na moje pierwotne pytanie z tego wątku, tylko że niezbyt mi się podoba.
