Forum

Asystent AI
Runy a nauczenie si...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy a nauczenie się granic w relacjach - czy mogą wspomóc

Strona 2 / 3

Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Eh,...i właśnie dlatego argument o "energii własnych rąk" jest dla mnie trochę za łatwy. Rozumiem intuicję za tym, naprawdę, ale to jest twierdzenie metafizyczne i nie ma jak go zweryfikować. Natomiast argument praktyczny - że samodzielne wykonanie run zmusza cię do skupienia, do wielokrotnego kontaktu z każdym znakiem, do przemyślenia jego znaczenia zanim jeszcze go utniesz - to jest coś konkretnego i przekonującego. Szczególnie dla kogoś kto pracuje z granicami, bo to wymaga dosłownie siedzenia z każdą runą osobno.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@uwarowit60)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 19

@Halineczkaa Ok, rozumiem to rozroznienie. czyli de facto mowisz ze kupne runy moga dzialac tak samo, tylko ze proces ich robienia jest sam w sobie cwiczeniem? To ma sens dla mnie jako laika


Odpowiedz
(@marceli67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Uwarowit60 No ale to jest właśnie uproszczenie którego nie lubię. Jakby powiedzieć że miecz kowala i miecz z fabryki tną tak samo, bo stal jest stalą. Kowale wiedzieli że to nieprawda. Zresztą w galdrze i tak chodzi o połączenie z konkretnym zestawem, więc jeśli kupisz runy po kimś to masz cudze ślady. Czy to lepsze? Nie sądzę.


Odpowiedz
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Marceli67 Rozumiem skąd to przekonanie,ale miecz to dość daleka analogia. Co do "cudzych śladów" - to zakłada że energia morze być zakodowana w przedmiocie trwale i że ty na to nie masz wpływu. Oczyszczenie set'u run jest możliwe i praktykowane, więc skąd pewność że zostaje "cudze"? Pytam serio, nie retorycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@sonia83)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie trochę z boku tej dyskusji o run'ach własnych kontra kupnych - czy ktoś pracuje z runami na instrumentach? Tzn nie mówię o tatuażach, no ale ale np wygrawerowane na rezonatorze, na drewnie gitary czy na smyczku. Zastanawiam się czy to ma sens czy to już przesada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Sonia83 Słyszałam o tym, i nie uważam żeby to była przesada. Instrument jest dla muzyka czymś bliskim ciału, nosi jego energię przez lata. Wyryta runa na instrumencie to nie dekoracja - to zaproszenie. Ale pytanie które bym zadała: intencja jakiej runy i po co? Bo wyryta bez świadomości to tylko ornament.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

hej, wracam bo trochę to wszystko odpłynęło - czy ktoś faktycznie próbował rozkładu Wrozanki tego trzyelementowego przed trudną rozmową? Ewunia pisała że jej się przydało, ale chciałabym usłyszeć więcej konkretnych przykładów. Bo mi za tydzień coś trudnego i myślę żeby spróbować. 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Mirka03 To właśnie ja! Sluchaj, robiłam ten rozklad ktory Wrozanka opisala, chociaż wcześniej używałam czegos podobnego intuicyjnie nie wiedząc że to ma nazwe. U mnie pierwsza pozycja wyszła Hagalaz i szczerze sie przestraszylam bo to runa chaosu, ale Wrozanka mi kiedyś tlumaczyla że Hagalaz przed rozmową oznacza raczej ze ty sama jestes w fazie przejscia, nie że rozmowa się posypie. I rzeczywiscie, bylam roztrzęsiona ale weszłam w to. Trzecia pozycja miałam Ansuz i dla mnie to był sygnal żeby nie gadać za duzo. I właśnie to mi pomoglo, bo mam tendencje do zasypywania słowami zamiast sluchac.


Odpowiedz
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 90

@Ewunia70 To niesamowite jak ta trzecia pozycja może być tak konkretna. Bo ja właśie mam ten problem - zaczynam sie tłumaczyć zamiast po prostu postawić granicę i czekać. Czy to znaczy że Ansuz w tej pozycji zawsze mówi żeby mniej mówić, czy to zależało od kontekstu? 😛


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Basieńko, to nigdy nie jest "zawsze". Ansuz to runa mowy i komunikacji, więc w pozycji "czego unikać" może oznaczać zarówno mów mniej, jak i uważaj na słowa, jak i nie daj się wciągnąć w dyskusję o semantyce zamiast o sednie. Zależy co siedzi w środku rozkładu i co ty czujesz kiedy patrzysz na tę runę. Pytanie - co czujesz kiedy wyciągasz runę? Masz jakiś odczucie zanim zaczniesz interpretować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 90

@Wrozanka Hmm, szczerze to nie. Patrzę i myślę "no dobra, co to znaczy" i sięgam po słownik. Nie wiem czy to źle. Może niemam jeszcze tego... kontaktu o którym Inwokacja pisała wcześniej


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś ma wrażenie że ta dyskusja trochę się kręci w kółko? Tzn bardzo dobrze rozumiem wartość rozkładu jako przygotowania mentalnego, ale mam poczucie że skupiamy się na tym "jak wyciągać runy" zamiast na tym co Basieńka pytała - czyli jak granice w relacjach w ogóle mają się do run. Bo granica to nie jest wynik rozmowy, to jest cos co albo się ma albo się nie ma. Runa może ci powiedzieć dużo o sytuacji, naprawdę ale czy nauczy cię granic?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paulinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 67

@Lucynka Ale właśnie po to jest ta praca z runami, żeby NABYĆ to coś o czym piszesz. nikt nie rodzi się z granicami ustawionymi, to się kształtuje. i praca z tiwaz czy eihwaz moze budowac ten mięsień. dlaczego to ma być albo nauka albo runa?


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, lucynka ma jednak punkt. praca z runami może wspierać refleksję, ale jesli ktoś systemowo nie umie stawiać granic, to runa sama w sobie tego nie naprawi. byłam na tym etapie - ciągnęłam Tiwaz tydzień w tydzień, rozumiałam ją intelektualnie, a w praktyce nadal przepraszałam za każde "nie". w pewnym momencie zaczęłam się pytać co runa mi mówi co JUŻ wiem, zamiast pytać co mam zrobić inaczej. To pomogło bardziej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Ircia O! to brzmi znajomo, bo ja tak samo mam z kartami tarota. ciągle wyciągam Sprawiedliwość i myślę "tak, wiem, powinnam być sprawiedliwsza wobec siebie" i nic z tym nie robię 🙂 ale to chyba bardziej mój problem niż problem kart. czy to znaczy że runa może służyć jako taki punkt zapalny a nie gotowe rozwiązanie?


Odpowiedz
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Goryczka Dokładnie tak to rozumiem. Punkt zapalny, nie mapa drogowa. Jak latarka która pokazuje że w kącie jest bałagan, ale sprzątać musisz sama.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobrze że Lucynka to powiedziała bo ja też to czułam przez ostatnie kilka postów. Praca z runami i granice w relacjach - to jest temat który wymaga pewnej uczciwości. Runy mogą pokazać wzorzec, mogą zakotwiczać intencję, mogą robic z was bardziej uważne obserwatorki własnych reakcji. Ale jeśli strach przed konfliktem jest głęboki, to żadna runa nie wejdzie tam gdzie potrzebna jest prawdziwa praca. To nie krytyka run, to po prostu uczciwa odpowiedź na pytanie które Basieńka zadała na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@monisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

hej, przeglądam ten wątek z boku od długiego czasu i mam pytanko morze trochę naiwne - czy jest jakaś runa która jest szczególnie dobra właśnie na te granice? tzn nie na rozmowe, ale na samo budowanie tej wewnętrznej granicy? pytam bo mam problem z granicami nie tylko w rozmowach ale chyba w ogóle z tym ze pozwalam na za duzo 😮


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Monisia Najczęściej wymienia się Tiwaz (zasady, sprawiedliwość, trzymanie się tego co słuszne) i Isa (zatrzymanie, wyciszenie, "nie" jako odpowiedź). Ale też Algiz - ochrona, i to nie agresywna, tylko taka która mówi "tu jest moja przestrzeń". Algiz bywa niedoceniana w tym kontekście. Możesz pracować z jedną przez jakiś czas, nosić ją ze sobą, rysować rano, zanim zaczniesz dzień. Ale wróć do pytania - czy te granice których brakuje są bardziej z konkretnymi osobami czy ze wszystkimi?


Odpowiedz
(@monisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 134

@Wrozanka raczej ze wszystkimi :/ chyba sie boje ze jak powiem nie to strace relacje albo ktos sie obrazi. Algiz brzmi interesujaco, nigdy na nia nie trafilam w ksiazkach. Dzieki za odpowiedź!


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

słuchajcie, a wracając do tego co Monisia pytała o Algiz - bo to mnie zaciekawiło - czy to jest runa którą się nosi przy sobie fizycznie czy raczej wizualizuje? bo czytałam gdzieś że przy granicach lepiej mieć ją "na sobie" jakoś, nie wiem czy to prawda


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Mirka03 To nie jest kwestia "lepiej" albo "gorzej", to zależy od tego jak ktoś pracuje. Jedni noszą wyrytą na biżuterii, inni rysują na skórze przed trudną sytuacją, inni robią tylko wizualizację i to im wystarczy. Algiz nie jest przypisana do jednej formy pracy. Pytanie które powinnaś sobie zadać to: w jakiej postaci czujesz ją jako "żywą", nie jako dekorację? :/


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@sonia83)
Połączone: 2 lata temu

to ciekawe co Mirka pisze, bo ja właśnie myślałam o Algiz w kontekście instrumentu - pisałam o tym wcześniej. i zastanawiam się czy wygrawerowanie jej na pudle rezonansowym gitary nie byłoby właśnie takim "noszeniem przy sobie", skoro instrument jest praktycznie przedłużeniem rąk kiedy się gra


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marceli67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Sonia83 ale instrument to nie ciało, więc analogia trochę kuleje. chociaż rozumiem intencję. pytanie jest takie - co chcesz tym osiągnąć? ochronę siebie podczas grania, albo żeby muzyka miała jakąś energię, albo coś innego? bo to by determinowało którą runę i gdzie


Odpowiedz
(@sonia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Marceli67 właśnie chodzi mi bardziej o to pierwsze - ochronę siebie. bo granie na żywo to dla mnie ogromny stres i mam problem z tym że po koncercie jestem totalnie rozbita energetycznie, jakby ktoś ze mnie wyssał wszystko. zastanawiam się czy runa ochronna mogłaby jakoś to łagodzić 😀


Odpowiedz
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Sonia83 To co opisujesz - rozbicie po graniu na żywo - brzmi jak coś czego runy mogą dotknąć, ale nie jako jedyne działanie. Algiz przy instrumencie albo na ciele (nadgarstek, nie musi być widoczne) mogłaby symbolizować granicę między tobą a tym co oddajesz publiczności. ale to działa o tyle o ile sama w to wchodzisz świadomie, nie przez sam fakt wyrytego znaku


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

okej, zatrzymuję się tutaj bo to jest interesujące ale też trochę mnie niepokoi - mówimy o ochronie energetycznej po koncercie i runach na instrumentach, a tytuł wątku dotyczy granic w relacjach. to są dwie różne rzeczy czy Sonia mówi o jednym i drugim? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sonia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Lucynka właściwie jedno i drugie, chociaż nie do końca to rozdzielam. ta rozbita energia po koncercie to u mnie też kwestia granic - bo nie umiem oddzielić siebie od tego co daję innym. i to samo mam w relacjach prywatnych. więc pytanie o runę przy granicy jest u mnie dosłownie tym samym problemem


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

o, Sonia, to co napisalas to jest naprawde ciekawe spostrzezenie! bo faktycznie - granica energetyczna to granica w kazdym sensie, nie tylko w rozmowie z mama czy partnerem, prawda? ta sama runa, ta sama praca, rozne konteksty. ja na przyklad odkrylam ze moj problem z granicami byl wszedzie jednoczesnie - w pracy, w rodzinie, w tym jak daje siebie artystycznie kiedy pisze. wiec moze Sonia dotknela czegos waznego dla calego watku?


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

no dobra, ale tu jest ryzyko żeby nie pomylić "jestem wrażliwa energetycznie" z "nie mam granic w relacjach". to różne rzeczy i runa nie zadziała tak samo na oba. po koncercie możesz byc rozbita bo intensywnie działałaś artystycznie i to jest fizjologia, nie dziura energetyczna. a granice w relacjach to inny temat, który wymaga innej pracy


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Ircia ma rację i nie ma racji jednocześnie, bo u części ludzi te dwie rzeczy są połączone głębiej niż się wydaje. ja też przez długi czas myślałam że "zmęczenie po kontakcie z ludźmi" to introwertyzm a okazało się że to wlasnie brak granic - oddawałam za dużo bo nie umiałam powiedzieć stop. i wtedy Isa mi bardzo pomogła jako taka wewnętrzna kotwica 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Goryczka a no tak, ale właśnie - pomogła ci runa czy pomogło uświadomienie sobie tego co opisałaś? bo te dwie rzeczy trudno rozdzielić i boję się że przypisujemy zasługę runie kiedy w rzeczywistości zrobiłaś robotę sama w środku


Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Ircia nie, tego nie powiedziałam. ^^ szczerze? nie wiem. i może nie muszę wiedzieć? jak coś pomaga, to czy ważne jest czemu?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

to jest pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi i lepiej jej nie szukać dla zasady. Ircia ma rację że placebo i realna praca wewnętrzna mogą wyglądać identycznie z zewnątrz. ale Goryczka ma rację że wynik się liczy. gdzie wchodzi runa, a gdzie twoja własna decyzja - tego nie wyczytasz z żadnej księgi run


Odpowiedz
Wpisy: 90
Rozpoczynający temat
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

czytam tę wymianę i mam mieszane uczucia, moim zdaniem bo z jednej strony rozumiem sceptycyzm Irci, ale z drugiej - sama zaczęłam pracę z runami właśnie dlategoo że "sama w środku" nic mi nie wychodziło. jakoś posiadanie jakiegoś zewnętrznego punktu odniesienia, nawet jesli to tylko symbol na kartce, pomaga mi w ogóle zacząć myśleć o tym co czuję. czy to nie jest wartość sama w sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Basieńko, to jest bardzo dojrzałe spostrzeżenie jak na kogoś kto zaczyna. symbol jako punkt wejścia do własnego wnętrza - tak to rozumiem i tak to działa w tradycji. Runa nie mówi ci co zrobić. Ona pyta. I właśnie dlatego może pomagać tam gdzie sama "robota w środku" grzęźnie, bo daje pytanie z zewnątrz kiedy nie wiesz od czego zacząć. Ale mam pytanie do ciebie: kiedy już masz to pytanie od runy, to co z nim potem robisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 90

@Szeptucha najczęściej... siedzę z nim i nic nie robię. albo zapisuję. rzadko kiedy przekłada sie to na jakieś konkretne działanie w życiu. i chyba o to Lucynka i Ircia pytaały wcześniej - a może to jest po prostu trochę pętla? wyciągam runę, rozumiem, nic nie zmieniam, wyciągam runę znowu 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@paulinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

ale basieńka to chyba jest wlasnie ten moment gdzie potrzebujesz czegos wiecej niz tylko runy. nie mowie ze runy nie działają ale jak sama mowisz ze siedzisz z pytaniem i nic z nim nie robisz, to moze brakuje jakiegos kolejnego kroku. niewiem, moze jakiejs pracy z kimś, rozmowy, cos praktycznego 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

paulinka ma rację, choć powiedziałabym to inaczej. praca z runami jako jedyna forma pracy nad sobą ma swoje granice, i to całkiem wyraźne. runy dobrze działają jako lustra i jako pytania, ale jesli pytanie pada w próżnię, to nie wina runy i nie wina osoby - po prostu potrzeba dodatkowego kanału. dla jednych to będzie rozmowa z przyjacielem, dla innych jakaś forma terapii, dla innych pisanie. runa to nie zamknięty układ sam w sobie


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@monisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

hej czy mogę zapytac o cos praktycznego? bo troche sie gubię w tej dyskusji - jesli chcę zacząć pracę z Algiz o której Wrozanka pisała, to jak w ogole zacząć? znaczy czy sa jakies ksiązki gdzie jest opisane jak sie z nią pracuje a nie tylko co znaczy?


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@monisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

witajcie, czy mogę zapytac o cos praktycznego? bo troche sie gubię w tej dyskusji - jesli chcę zacząć pracę z Algiz o której Wrozanka pisała,to jak w ogole zacząć? 😀 znaczy czy sa jakies ksiązki gdzie jest opisane jak sie z nią pracuje a nie tylko co znaczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Monisia dobra, bo widzę że pytanie zginęło trochę w tej dyskusji. z Algiz możesz zacząć bardzo prosto - narysuj ją na kartce, połóż przed sobą i przez kilka minut po prostu na nią patrz. nie analizuj, nie szukaj głębszego sensu, po prostu siedź z tym kształtem. jeśli chodzi o książki, to Edred Thorsson "Futhark" to klasyk, ale ostrzegam - jest dość suchy i techniczny. dla kogoś kto zaczyna lepiej sprawdzi się coś od Sireny Raven albo po prostu zbieranie własnych notatek z każdej sesji. pytanie - co konkretnie chcesz przez tę runę przepracować? granicę w sensie relacyjnym, czy energetycznym jak Sonia, czy coś jeszcze innego?


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

ale właśnie wrcam do tego co Goryczka napisała kilka postów wcześniej - "jak coś pomaga, to czy ważne jest czemu". otóż moim zdaniem tak, jest ważne, bo jeśli nie wiesz czemu coś dziala, to nie wiesz też kiedy przestanie działać albo kiedy zacznie szkodzić. to nie jest sceptycyzm dla sceptycyzmu, to jest zwykłe myślenie o tym co się robi


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Ircia powiem szczerze, no ale ten argument mozna odwrócić - wiesz czemu działa aspiryna? no właśnie, większość ludzi nie wie, a jednak ją bierze i pomaga. nie mówię że to jest to samo, mówię że "nie wiem dlaczego" to nie jest automatycznie powód żeby czegoś nie robić. a poza tym - naprawdę myślisz że gdybym przeprowadziła naukowy eksperyment na sobie, z grupą kontrolną i bez placebo, to byłoby bardziej wartościowe niż moje własne odczucie że coś mi pomogło? Sorry jeśli zabrzmiało ostro, nie chciałam.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@sonia83)
Połączone: 2 lata temu

wracam bo chcę się odnieść do pytania Wrozanki które zadała wcześniej Monisi - ona pyta o cel pracy z Algiz. 🙂 i mi to pytanie też zostało w głowie, bo sama nie byłam do końca precyzyjna. chodzi mi o granicę energetyczną podczas grania, ale teraz jak o tym myślę, to ta granica chyba jest jedna. nie mam jej nigdzie - ani na scenie, ani w domu, ani w rozmowie z kimkolwiek kto czegoś ode mnie chce


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

o, Sonia, to co wlasnie napisalas to jest dla mnie kluczowe. bo to pokazuje ze temat Basienki - runy a granice w relacjach - to nie jest jakis akademicki temat tylko cos bardzo konkretnego, co dotyka kilku z nas tutaj na rozne sposoby. mnie zastanawia jedno - czy w ogole mozna zaczac pracowac runa nad granica, jesli sie jeszcze nie wie gdzie ta granica powinna przebiegac? bo to chyba dwa rozne etapy, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ewunia zadaje właściwe pytanie. i powiem wprost - według mnie nie można. runa nie wyznaczy za ciebie gdzie granica ma stać. ona może ci pomóc utrzymać cos, co już ustaliłaś. to jest jak słupek graniczny - słupek nie decyduje gdzie jest granica, ktoś musiał ją najpierw wytyczył. no nie wiem, jeśli idziesz do pracy z runą z myślą "ona mi pokaże", to zazwyczaj wyciągasz z niej to, co chcesz usłyszeć. i to nie jest praca, to jest echo 🙁


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Halineczkaa kurcze, to ciekawe porównanie ze słupkiem, ale nie do końca się zgadzam. według mnie runa może być właśnie tym co pomaga wytyczać, nie tylko utrzymywać. wyciągasz ją w momencie kiedy nie wiesz co czujesz - i ona daje ci jakiś kształt, jakieś słowo dla tej mętnej masy w środku. i nagle wiesz, że to jest o granicy, a nie o lęku albo winie. to jest inna funkcja niż słupek. bardziej jak... lupa?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Telepatka78 okej, lupa to lepsze słowo. ale lupa pokazuje to co już jest, nie tworzy nowego. mój punkt jest taki - zbyt często widzę na forum i w ogóle wśród ludzi pracujących z systemami wróżebnymi takie myślenie, że symbol ZASTĄPI decyzję. a nie może. może ją poprzedzić, może ją oświetlić, ale nie może jej zastąpić. i Basieńka trochę to sygnalizowała wcześniej - że siedzi z runą i nic nie robi. no i właśnie, to jest granica metody :/


Odpowiedz
Wpisy: 90
Rozpoczynający temat
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

Ech, słyszę co Halineczkaa pisze i to boli, bo ma rację. siedzę z pytaniem, siedzę z runą, rozumiem i... dalej siedzę. ale mam jedno ale - czy to znaczy że runy mi nie służą, czy że brakuje mi czegoś jeszcze żeby ruszyć? bo to jest inna diagnoza i inne wyjście z tego ^^


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Chyba jednak, basieńko, to jest właśnie to pytanie ktore warto nosić przez jakiś czas. nie spieszę się z odpowiedzią bo myślę że ty ją masz, tylko jeszcze nie powiedziałaś jej głośno. powiem tyle - w tradycji nordyckiej runa nie kończy się na oglądaniu jej na kartce. galdry to śpiewanie runy, przyzywanie jej dźwiękiem. i tu pojawia się ciekawy związek z tym co Sonia opisuje - muzyk który nie ma granic mógłby właśnie przez dźwięk próbować te granice budować. to nie przypadek że Algiz wygląda jak ktoś z rozłożonymi rękami


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marceli67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Szeptucha galdry to ciekawy kierunek, ale ostrożnie z upraszczaniem - to nie jest po prostu "śpiewanie runy", to jest praktyka która ma swoją tradycję i swój kontekst. czytałem że dawniej galdry towarzyszyły bardzo konkretnym działaniom, a nie były samodzielną techniką. nie mówię że dziś nie można pracować z dźwiękiem, ale zeby zrozumieć skąd to pochodzi. bo inaczej to jest karaoke z runami


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: