Hej, założyłam ten temat bo od jakiegoś czasu zastanawiam się czy runy mogą w ogóle pomóc w nauce stawiania granic w relacjach. Mam na myśli nie tylko romantyczne ale też rodzinne, przyjacielskie. Sama mam z tym duży problem - zawsze zgadzam się na rzeczy których nie chcę robić, a potem żałuję. Czy któraś z run jest szczególnie "o granicach"? Czytałam coś o Thurisaz ale nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. I mam jeszcze dodatkowe pytanie - piszę tu bo mam koleżankę która zajmuje się muzyką i ona też pyta jak mogłaby pracować z runami przy tym co robi. Wie ktoś czy muzyk może jakoś specjalnie podejść do pracy z runami?
Temat ciekawy bo runy i granice to akurat całkiem logiczne połączenie. Thurisaz to jedna opcja ale ja bym raczej wskazała Isa jako pierwszą do rozważenia przy granicach, no i Nauthiz przy potrzebach. Thurisaz to bardziej taka siła ochronna, trochę jak mur czy kolce - morze byc dobra kiedy ktoś już przekracza, ale nie uczy samego ustalania granicy od środka, rozumiecie różnicę? Nie mówię że złe skojarzenie, po prostu bym go nie stawiała na pierwszym miejscu.
Eee, basieńka04 napisała o koleżance muzyku i też mnie to ciekawi bo moja siostra gra na gitarze i pyta mnie czeźnie o ezoterykę 🙂 ale ja nie wiem jak jej doradzi. Jak muzyk miałby pracować z runami, to chodzi o jakieś konkretne runy czy może o sposób pracy, czyli np medytacje przy dźwiękach?
A wiecie, ja kiedys robilam rozklad dla siebie wlasnie pod katem jednej takiej relacji gdzie czulam sie totalnie zadeptana, i wyszla mi Hagalaz w centrum, a Berkana na pozycji tego co moge zbudowac. I powiem wam, ze to mnie duzo dalo do myslenia, bo Hagalaz to ten chaos ktury juz jest, a Berkana to nowy wzrost. Dopiero po tym rozkladzie zdalam sobie sprawe ze same runy jako takie nie "naprawia" granic, ale ten proces siedzenia z nimi i interpretowania - on zmusza do zadania sobie pytan kturych normalnie unikasz. Czy ktos probowal robic regularny rozklad np. raz w tygodniu pod katem relacji i prowadzic notatki?
Isa to wlasnie to zatrzymanie i to jest sedno - jak nie umiesz powiedziec "stop" innym to Isa moze byc wlasnie tym impulsem zeby sie zatrzymac i nie dzialac automatycznie. Chodzi o oswojenie sie z bezruchem zamiast reagowania od razu. To jest sens pracy z ta runa przy granicach, przynajmniej tak ja to rozumiem.
Mam pytanie do tego wątku muzycznego bo mnie też ciekawi. Czy ktoś pracował z runami przez dźwięk, tzn śpiewał galdr? Bo to jest taka tradycyjna metoda śpiewania run i dla muzyka mogłoby to być naturalne wejście w temat. Słyszałam o tym ale sama nie próbowałam.
Galdr to piękna ścieżka i dla muzyka wręcz idealna, bo głos niesie intencję inaczej niż samo myślenie. Kiedy intonujesz imię runy, ciało też to odbiera. Sama śpiewam od czasu do czasu niektóre runy przy medytacji i jest wyraźna różnica w tym jak siedzę z daną runą śpiewając a jak tylko patrzę na znak.
Pozwolę sobie wejść w ten wątek o muzyce bo jest naprawdę ciekawy. Galdr to owszem zaawansowana technika, ale nie dlatego że jest niebezpieczna dla początkującego, tylko dlatego że żeby śpiewać runę świadomie trzeba już coś o niej wiedzieć, mieć z nią jakiś kontakt. Muzyk ma jedną przewagę - może zacząć od słuchania, od wyczuwania tonu. proponowałabym żeby koleżanka zaczęła od poznania run jednej po drugiej, dosłownie jednej tygodniowo, i próbowała nucić lub grać melodię intuicyjnie gdy z nią siedzi. nie śpiewać imienia runy od razu, tylko dać sobie przestrzeń na to żeby ciało samo zasugerowało dźwięk. To jest łagodniejsze wejście i bardziej organiczne dla kogoś kto myśli muzycznie.
Ale czy to nie jest tak że każda runa ma już jakiś przypisany ton w tradycji, nie? Więc po co wymyślać własną melodię jak są gotowe? Pytam szczerze bo nie wiem.
O tyle mnie to wszystko ciekawi, ale chciałam zapytać jeszcze o cos konkretnego - czy jest jakaś runa której używacie specjalnie żeby wzmocnić siebie przed trudną rozmową? Taką gdzie musisz postawić granicę i wiesz że osoba po drugiej stronie będzie naciskać. Szukam czegoś praktycznego, nie tylko do rozkładów i refleksji. 😛
Ja bym powiedziala Sowilo albo Tiwaz. Sowilo to taka energia slonca, pewnosci siebie, a Tiwaz to sprawiedliwosc i robienie tego co trzeba mimo że trudno. Nosilam raz Tiwaz narysowaną na nadgarstku przed trudną rozmową z mama i naprawde miałam wrazenie ze trzymam sie tematu zamiast uciekać w przepraszanie jak zwykle.
Hej, muszę tu zabrać głos bo ta rozmowa zaczyna iść w stronę która mnie trochę niepokoi. Noszenie runy na skórze przed trudną rozmową to fajny rytuał, nie mam nic przeciwko, ale żeby być szczerą, te efekty które opisujecie to może być zwykły efekt placebo plus fakt że się do rozmowy przygotowałaś. Tiwaz na nadgarstku nie zmienia psychiki, zmienia nastawienie. I to jest ok, ale nazwijmy to po imieniu. Pracuję z runami od dawna i uczciwie nie wiem czy runy "robią" cokolwiek same z siebie, czy to raczej my "robimy" cos sobie przez pracę z nimi. Różnica jest istotna.
a ja się z tym nie zgadzam 😉 no bo po co praktykować coś o czym z góry mówisz ze to placebo. w tarot tez mozna tak powiedziec, ze to tylko karty a interpretacja to ty sam, ale dla mnie to coś więcej. może nie umiemy tego zmierzyć ale to nie znaczy ze nie działa. troche to zniechęcające jak ktoś na forum ezoterycznym tłumaczy ze to efekt psychologiczny po prostu
to ciekawe co Halineczkaa napisała o tym "nie wiem" bo ja też tak mam z wieloma rzeczami w ezoteryce, że nie wiem czy działa ale jakoś mi pomaga i nie wiem co o tym myślec. ale chciałam sie wrocic do pytania o muzykę bo moja siostra gitarzystka pyta mnie ostatnio o runy i ja nie wiem co jej doradzić, czy najpierw od lektury jakiejś czy od kupienia kamiennych run czy może od czegoś innego? ktos miał podobnie że ktoś bliski dopiero zaczyna?
Wracając do tej dyskusji o placebo - słuchajcie, ja nie uważam że to jest zarzut. Efekt placebo to też efekt. Jeśli nosisz Tiwaz na nadgarstku i masz przez to spokojniejszą głowę podczas rozmowy z mamą, to co za różnica skąd to pochodzi? Wynik jest wynik. Mnie bardziej interesuje co konkretnie się zmienia w myśleniu, bo to jest mierzalne przynajmniej dla siebie samej. 😮
No wlasnie Lucynka, to jest dokladnie to co chcialam powiedziec a nie umialam sformulowac! Efekt jest efekt, i to nie jest tak ze ja zaklinam rzeczywistosc - ja wiem ze nie ma gwarancji. Ale ta rozmowa z mama o ktorej pisalam, to naprawde bylo co innego niz poprzednie rozmowy, wyszlam z niej z poczuciem ze cos powiedzialam co chcialam powiedziec, a nie ze znowu dalam sie wciagnac w jej scenariusz. Czy to Tiwaz? Nie wiem. Ale cos sie zmienilo.
Lucynka dobrze to ujęła i muszę przyznać że mam do tego mniej zastrzeżeń niż do sformułowania "runa działa". Jeśli rozumiemy to jako mechanizm psychologiczny - skupienie intencji, przypomnienie sobie o niej w chwili próby, zakotwiczenie przez symbol - to tak, to ma sens. To co mnie niepokoi to gdy ktoś mówi że runa "zrobiła" za niego robotę albo że "musi zadziałać". To zdejmuje odpowiedzialność z człowieka i to jest dla mnie problematyczne szczególnie w kontekście relacji i granic.
no ale ircia to ty opisujesz jak to działa dla ciebie i to spoko, ale czemu zakładać że dla wszystkich jest tak samo? mnie naprawde dziwi ta potrzeba żeby wszystko sprowadzić do psychologii. jakby się nie mogło dziać kilka rzeczy naraz, i refleksja i coś co nie jest do końca wyjaśnione
Paulinka ma rację że to nie musi być albo-albo. W tradycji nordyckiej runy nie były tylko symbolami do myślenia, to były żywe siły. Galdr, wycinanie run, barwienie krwią - to nie była terapia poznawcza tylko realna praca z energią. Oczywiście można to odrzucić jako przesąd, ale to trochę tak jakby powiedzieć że modlitwa działa tylko dlatego że człowiek się skupia.
Słuchajcie, wróćmy może do wątku muzycznego bo on umarł a był ciekawy. Szeptucha pisała że galdr to kwestia znajomości runy zanim zaśpiewasz. Ale jak to wygląda w praktyce, tzn po jakim czasie pracy z runą można powiedzieć że już ją "znam" na tyle żeby śpiewać? Czy to jest tygodnie, miesiące?
To co Inwokacja pisze ma sens. Powiedziałabym tak: śpiewaj galdr wtedy kiedy runa nie jest dla ciebie czymś wyuczonym na pamięć tylko czymś co rozpoznajesz, jak twarz znajomej osoby. Dla muzyka może to być szybciej bo ma już wykształcony słuch wewnętrzny. Ale nie ma tu reguły czasowej.
hej, a wracając do tematu granic - bo chyba o to Basieńce chodziło na początku - czy runy działają też jak taki rodzaj rozkładu przed trudną rozmową, żeby zobaczyć jak ona może pójść? Tzn nie żeby przepowiadać ale żeby się mentalnie przygotować na różne warianty? 🙂
Mirka dokładnie o to mi chodziło! Trochę odjechałam z tym pytaniem o muzykę i koleżankę ale pierwotnie interesowało mnie to wlasnie, czy można zrobić rozkład przed trudną rozmową żeby wiedzieć jak wejść. Ewunia pisała o Tiwaz i Sowilo - ale czy jest jakiś konkretny układ run który się do tego nadaje, jakaś pozycja na co uważać, co zabrać z sobą, co morze się zdarzyć?
Ojejku, basieńko, jest kilka układów które mogą sie sprawdzić przed trudną rozmową. Ja stosowałam taki prosty trójkowy: pierwsza runa to ty i twoja energia przed rozmową, druga to rozmówca albo sytuacja, trzecia to czego unikać. Nie jest to wróżenie jak to pójdzie, bardziej diagnostyka stanu przed wejściem. Ale ważne jest żeby nie czytać tego jako przepowiedni tylko jako pytanie do siebie - czy jestem gotowa, co mogę nieświadomie wnosić do tej rozmowy.
O Wrozanka, fajny ten uklad, nigdy tak nie myslalam o tej trzeciej pozycji "czego unikac". to jest wlasnie to, czego mi brakowalo kiedy przygotowywalam sie do tej rozmowy z mama - wiedzialam co chce powiedziec ale nie pomyslalam co moge zrobic odruchowo i co mnie zazwyczaj wciaga w jej narracje. Moze gdybym miala wtedy cos takiego to by mi pomoglo zobaczyc to z zewnatrz.
Ten układ Wrozanki jest ładny, ale mam pytanie, czy nie ma ryzyka że czytasz w tej trzeciej pozycji to czego sie boisz a nie to czego unikać? Bo jeśli wchodzisz w rozkład z lękiem to i tak dostaniesz co masz w głowie. Sama miałam tak że ciągle wychodziły mi runy które interpretowałam przez pryzmat najgorszego scenariusza i dopiero po czasie zobaczyłam że to byłam ja, nie runy
przewijam sobie ten watek od dluzszego czasu i mam takie laickie pytanie, przepraszam jesli to głupie. czy te runy można kupić gotowe czy trzeba samemu wycinac? i czy to ma znaczenie dla tej pracy o której tu piszecie, o granicach i relacjach? 😛
