Forum

Asystent AI
Runy a nauczenie si...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy a nauczenie się granic w relacjach - czy mogą wspomóc

Strona 1 / 3

Wpisy: 90
Rozpoczynający temat
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

Hej, założyłam ten temat bo od jakiegoś czasu zastanawiam się czy runy mogą w ogóle pomóc w nauce stawiania granic w relacjach. Mam na myśli nie tylko romantyczne ale też rodzinne, przyjacielskie. Sama mam z tym duży problem - zawsze zgadzam się na rzeczy których nie chcę robić, a potem żałuję. Czy któraś z run jest szczególnie "o granicach"? Czytałam coś o Thurisaz ale nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. I mam jeszcze dodatkowe pytanie - piszę tu bo mam koleżankę która zajmuje się muzyką i ona też pyta jak mogłaby pracować z runami przy tym co robi. Wie ktoś czy muzyk może jakoś specjalnie podejść do pracy z runami?


Odpowiedz
126 odpowiedzi
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Temat ciekawy bo runy i granice to akurat całkiem logiczne połączenie. Thurisaz to jedna opcja ale ja bym raczej wskazała Isa jako pierwszą do rozważenia przy granicach, no i Nauthiz przy potrzebach. Thurisaz to bardziej taka siła ochronna, trochę jak mur czy kolce - morze byc dobra kiedy ktoś już przekracza, ale nie uczy samego ustalania granicy od środka, rozumiecie różnicę? Nie mówię że złe skojarzenie, po prostu bym go nie stawiała na pierwszym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@monisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Eee, basieńka04 napisała o koleżance muzyku i też mnie to ciekawi bo moja siostra gra na gitarze i pyta mnie czeźnie o ezoterykę 🙂 ale ja nie wiem jak jej doradzi. Jak muzyk miałby pracować z runami, to chodzi o jakieś konkretne runy czy może o sposób pracy, czyli np medytacje przy dźwiękach?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wiecie, ja kiedys robilam rozklad dla siebie wlasnie pod katem jednej takiej relacji gdzie czulam sie totalnie zadeptana, i wyszla mi Hagalaz w centrum, a Berkana na pozycji tego co moge zbudowac. I powiem wam, ze to mnie duzo dalo do myslenia, bo Hagalaz to ten chaos ktury juz jest, a Berkana to nowy wzrost. Dopiero po tym rozkladzie zdalam sobie sprawe ze same runy jako takie nie "naprawia" granic, ale ten proces siedzenia z nimi i interpretowania - on zmusza do zadania sobie pytan kturych normalnie unikasz. Czy ktos probowal robic regularny rozklad np. raz w tygodniu pod katem relacji i prowadzic notatki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Ewunia70 Właśnie o to mi chodzi kiedy mówię że runy są raczej do refleksji niż do "robienia" czegoś. Ten rozkład który opisujesz to dobry przykład. Prowadzę notatki od jakichś trzech lat i faktycznie widać wzorce,np. u mnie Nauthiz wychodziła kilka razy w kontekście jednej konkretnej osoby zanim wogóle przyznałam sobie że ta relacja mi nie służy. Ale jedno zastrzeżenie, nie powiedziałabym że runy cos "naprawiają", to raczej takie lustro.


Odpowiedz
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 90

@Ircia O Isa nie myślałam,mogłabyś powiedzieć więcej co konkretnie daje ta runa w kontekście granic? Bo kojarzyłam ją bardziej z zastojem, zatrzymaniem, a nie z granicami.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@marceli67)
Połączone: 2 lata temu

Isa to wlasnie to zatrzymanie i to jest sedno - jak nie umiesz powiedziec "stop" innym to Isa moze byc wlasnie tym impulsem zeby sie zatrzymac i nie dzialac automatycznie. Chodzi o oswojenie sie z bezruchem zamiast reagowania od razu. To jest sens pracy z ta runa przy granicach, przynajmniej tak ja to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@sonia83)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do tego wątku muzycznego bo mnie też ciekawi. Czy ktoś pracował z runami przez dźwięk, tzn śpiewał galdr? Bo to jest taka tradycyjna metoda śpiewania run i dla muzyka mogłoby to być naturalne wejście w temat. Słyszałam o tym ale sama nie próbowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

Galdr to piękna ścieżka i dla muzyka wręcz idealna, bo głos niesie intencję inaczej niż samo myślenie. Kiedy intonujesz imię runy, ciało też to odbiera. Sama śpiewam od czasu do czasu niektóre runy przy medytacji i jest wyraźna różnica w tym jak siedzę z daną runą śpiewając a jak tylko patrzę na znak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Inwokacja_98 Tylko że to trochę grząski grunt dla kogoś kto dopiero zaczyna, nie? Galdr to nie jest coś co się robi po tygodniu nauki. Jak koleżanka muzyka jest początkująca w runach to może lepiej żeby najpierw poprostu siedziała z runami, robiła proste rozkłady, zanim zacznie śpiewać inwokacje. Nie chcę studzić entuzjazmu ale widziałam jak ludzie wchodzą w zaawansowane techniki na samym początku i potem się dziwią że coś "nie gra".


Odpowiedz
(@sonia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Lucynka No to jak według ciebie powinno wyglądać to stopniowanie? 😀 Tzn od czego muzyk powinien zacząć, od nauki znaczeń na sucho, od medytacji, od rozkładów?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Pozwolę sobie wejść w ten wątek o muzyce bo jest naprawdę ciekawy. Galdr to owszem zaawansowana technika, ale nie dlatego że jest niebezpieczna dla początkującego, tylko dlatego że żeby śpiewać runę świadomie trzeba już coś o niej wiedzieć, mieć z nią jakiś kontakt. Muzyk ma jedną przewagę - może zacząć od słuchania, od wyczuwania tonu. proponowałabym żeby koleżanka zaczęła od poznania run jednej po drugiej, dosłownie jednej tygodniowo, i próbowała nucić lub grać melodię intuicyjnie gdy z nią siedzi. nie śpiewać imienia runy od razu, tylko dać sobie przestrzeń na to żeby ciało samo zasugerowało dźwięk. To jest łagodniejsze wejście i bardziej organiczne dla kogoś kto myśli muzycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest tak że każda runa ma już jakiś przypisany ton w tradycji, nie? Więc po co wymyślać własną melodię jak są gotowe? Pytam szczerze bo nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Mirka03 Są różne trdycje przypisywania tonów i wokalizacji, ale to nie są takie twarde reguły jak np. nuty w partyturze. a wiecie co, w różnych źródłach masz różne przypisania. Poza tym własna melodia nie jest "wymyślaniem od zera", to jest wsłuchanie się w to co dana runa wzbudza w tobie. Obie drogi mogą być wartościowe, tylko ta bardziej otwarta jest moim zdaniem lepsza na początek.


Odpowiedz
Wpisy: 90
Rozpoczynający temat
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

O tyle mnie to wszystko ciekawi, ale chciałam zapytać jeszcze o cos konkretnego - czy jest jakaś runa której używacie specjalnie żeby wzmocnić siebie przed trudną rozmową? Taką gdzie musisz postawić granicę i wiesz że osoba po drugiej stronie będzie naciskać. Szukam czegoś praktycznego, nie tylko do rozkładów i refleksji. 😛


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja bym powiedziala Sowilo albo Tiwaz. Sowilo to taka energia slonca, pewnosci siebie, a Tiwaz to sprawiedliwosc i robienie tego co trzeba mimo że trudno. Nosilam raz Tiwaz narysowaną na nadgarstku przed trudną rozmową z mama i naprawde miałam wrazenie ze trzymam sie tematu zamiast uciekać w przepraszanie jak zwykle.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Hej, muszę tu zabrać głos bo ta rozmowa zaczyna iść w stronę która mnie trochę niepokoi. Noszenie runy na skórze przed trudną rozmową to fajny rytuał, nie mam nic przeciwko, ale żeby być szczerą, te efekty które opisujecie to może być zwykły efekt placebo plus fakt że się do rozmowy przygotowałaś. Tiwaz na nadgarstku nie zmienia psychiki, zmienia nastawienie. I to jest ok, ale nazwijmy to po imieniu. Pracuję z runami od dawna i uczciwie nie wiem czy runy "robią" cokolwiek same z siebie, czy to raczej my "robimy" cos sobie przez pracę z nimi. Różnica jest istotna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Halineczkaa Podzielam tę ostrożność. Sama właśnie dlatego wolę mówić o runach jako o lustrze czy narzędziu do myślenia, a nie jako o czymś co działa "magicznie" w sensie sprawczym. Ale też myślę że to rozróżnienie nie musi niszczyć praktyki - jeśli ktoś potrzebuje symbolu żeby sie skupić, to ten symbol spełnia funkcję. Pytanie czy lepiej to nazywać po imieniu od razu, czy zostawić każdemu żeby sam doszedł do wniosku.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@paulinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

a ja się z tym nie zgadzam 😉 no bo po co praktykować coś o czym z góry mówisz ze to placebo. w tarot tez mozna tak powiedziec, ze to tylko karty a interpretacja to ty sam, ale dla mnie to coś więcej. może nie umiemy tego zmierzyć ale to nie znaczy ze nie działa. troche to zniechęcające jak ktoś na forum ezoterycznym tłumaczy ze to efekt psychologiczny po prostu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@paulinka Rozumiem że wolisz patrzeć na to inaczej, ale nie powiedziałam że "tylko placebo". Powiedziałam że nie wiem. To jest uczciwe podejście, nie zniechęcające. Mogłabym ci powiedzieć że runy na pewno działają duchowo - ale to byłoby zaklinanie rzeczywistości. Nie mam na to dowodów i nie chcę kłamać. Zresztą efekt psychologiczny to nie jest mało, zmiana nastawienia przed ważną rozmową to konkretna zmiana, nie żart.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@monisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

to ciekawe co Halineczkaa napisała o tym "nie wiem" bo ja też tak mam z wieloma rzeczami w ezoteryce, że nie wiem czy działa ale jakoś mi pomaga i nie wiem co o tym myślec. ale chciałam sie wrocic do pytania o muzykę bo moja siostra gitarzystka pyta mnie ostatnio o runy i ja nie wiem co jej doradzić, czy najpierw od lektury jakiejś czy od kupienia kamiennych run czy może od czegoś innego? ktos miał podobnie że ktoś bliski dopiero zaczyna?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tej dyskusji o placebo - słuchajcie, ja nie uważam że to jest zarzut. Efekt placebo to też efekt. Jeśli nosisz Tiwaz na nadgarstku i masz przez to spokojniejszą głowę podczas rozmowy z mamą, to co za różnica skąd to pochodzi? Wynik jest wynik. Mnie bardziej interesuje co konkretnie się zmienia w myśleniu, bo to jest mierzalne przynajmniej dla siebie samej. 😮


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

No wlasnie Lucynka, to jest dokladnie to co chcialam powiedziec a nie umialam sformulowac! Efekt jest efekt, i to nie jest tak ze ja zaklinam rzeczywistosc - ja wiem ze nie ma gwarancji. Ale ta rozmowa z mama o ktorej pisalam, to naprawde bylo co innego niz poprzednie rozmowy, wyszlam z niej z poczuciem ze cos powiedzialam co chcialam powiedziec, a nie ze znowu dalam sie wciagnac w jej scenariusz. Czy to Tiwaz? Nie wiem. Ale cos sie zmienilo.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Lucynka dobrze to ujęła i muszę przyznać że mam do tego mniej zastrzeżeń niż do sformułowania "runa działa". Jeśli rozumiemy to jako mechanizm psychologiczny - skupienie intencji, przypomnienie sobie o niej w chwili próby, zakotwiczenie przez symbol - to tak, to ma sens. To co mnie niepokoi to gdy ktoś mówi że runa "zrobiła" za niego robotę albo że "musi zadziałać". To zdejmuje odpowiedzialność z człowieka i to jest dla mnie problematyczne szczególnie w kontekście relacji i granic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Halineczkaa Dokładnie to samo widzę w notatkach jak patrzę wstecz. Kiedy traktowałam rozkład jako wyrocznię, to właściwie szukałam wymówki żeby nie działać albo odwrotnie, uzasadnienia dla czegoś co i tak już postanowiłam. Natomiast kiedy zaczęłam traktować to bardzej jako pytanie do siebie, to co sie zmienia to jakość myślenia po sesji, nie jakiś magiczny efekt zewnętrzny. Czy to mniejsze doświadczenie?? Dla mnie nie ale rozumiem że dla kogoś kto szuka czegoś więcej to może być rozczarowujące.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@paulinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

no ale ircia to ty opisujesz jak to działa dla ciebie i to spoko, ale czemu zakładać że dla wszystkich jest tak samo? mnie naprawde dziwi ta potrzeba żeby wszystko sprowadzić do psychologii. jakby się nie mogło dziać kilka rzeczy naraz, i refleksja i coś co nie jest do końca wyjaśnione


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@marceli67)
Połączone: 2 lata temu

Paulinka ma rację że to nie musi być albo-albo. W tradycji nordyckiej runy nie były tylko symbolami do myślenia, to były żywe siły. Galdr, wycinanie run, barwienie krwią - to nie była terapia poznawcza tylko realna praca z energią. Oczywiście można to odrzucić jako przesąd, ale to trochę tak jakby powiedzieć że modlitwa działa tylko dlatego że człowiek się skupia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Marceli67 Zgodzę sie z duchem tego co piszesz, ale uważaj z tym "barwieniem krwią" bo to jest dość specyficzny kontekst historyczny i nie polecałabym tego jako praktyki dla kogoś kto dopiero zaczyna i pyta o granice w relacjach. To trochę jak porównywać ziołolecznictwo do chirurgii - obie są prawdziwe, ale nie na każde potrzeby.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@sonia83)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, wróćmy może do wątku muzycznego bo on umarł a był ciekawy. Szeptucha pisała że galdr to kwestia znajomości runy zanim zaśpiewasz. Ale jak to wygląda w praktyce, tzn po jakim czasie pracy z runą można powiedzieć że już ją "znam" na tyle żeby śpiewać? Czy to jest tygodnie, miesiące?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Sonia83 To nie jest kwestia czasu tylko jakości kontaktu. Można siedzieć z runą rok i nadal jej nie czuć, albo spędzić z nią trzy tygodnie intensywnie i mieć naprawdę głębokie rozumienie. Dla muzyka to może być inaczej niż dla kogoś kto podchodzi do tego tylko intelektualnie, bo muzyk słyszy pewne rzeczy które inni muszą się długo uczyć dostrzegać.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Inwokacja pisze ma sens. Powiedziałabym tak: śpiewaj galdr wtedy kiedy runa nie jest dla ciebie czymś wyuczonym na pamięć tylko czymś co rozpoznajesz, jak twarz znajomej osoby. Dla muzyka może to być szybciej bo ma już wykształcony słuch wewnętrzny. Ale nie ma tu reguły czasowej.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

hej, a wracając do tematu granic - bo chyba o to Basieńce chodziło na początku - czy runy działają też jak taki rodzaj rozkładu przed trudną rozmową, żeby zobaczyć jak ona może pójść? Tzn nie żeby przepowiadać ale żeby się mentalnie przygotować na różne warianty? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 90
Rozpoczynający temat
(@basieńka04)
Połączone: 3 lata temu

Mirka dokładnie o to mi chodziło! Trochę odjechałam z tym pytaniem o muzykę i koleżankę ale pierwotnie interesowało mnie to wlasnie, czy można zrobić rozkład przed trudną rozmową żeby wiedzieć jak wejść. Ewunia pisała o Tiwaz i Sowilo - ale czy jest jakiś konkretny układ run który się do tego nadaje, jakaś pozycja na co uważać, co zabrać z sobą, co morze się zdarzyć?


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ojejku, basieńko, jest kilka układów które mogą sie sprawdzić przed trudną rozmową. Ja stosowałam taki prosty trójkowy: pierwsza runa to ty i twoja energia przed rozmową, druga to rozmówca albo sytuacja, trzecia to czego unikać. Nie jest to wróżenie jak to pójdzie, bardziej diagnostyka stanu przed wejściem. Ale ważne jest żeby nie czytać tego jako przepowiedni tylko jako pytanie do siebie - czy jestem gotowa, co mogę nieświadomie wnosić do tej rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

O Wrozanka, fajny ten uklad, nigdy tak nie myslalam o tej trzeciej pozycji "czego unikac". to jest wlasnie to, czego mi brakowalo kiedy przygotowywalam sie do tej rozmowy z mama - wiedzialam co chce powiedziec ale nie pomyslalam co moge zrobic odruchowo i co mnie zazwyczaj wciaga w jej narracje. Moze gdybym miala wtedy cos takiego to by mi pomoglo zobaczyc to z zewnatrz.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

Ten układ Wrozanki jest ładny, ale mam pytanie, czy nie ma ryzyka że czytasz w tej trzeciej pozycji to czego sie boisz a nie to czego unikać? Bo jeśli wchodzisz w rozkład z lękiem to i tak dostaniesz co masz w głowie. Sama miałam tak że ciągle wychodziły mi runy które interpretowałam przez pryzmat najgorszego scenariusza i dopiero po czasie zobaczyłam że to byłam ja, nie runy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Telepatka78 To jest ważna uwaga i tak, to ryzyko jest realne. Dlatego ja przed każdym rozkładem przed trudną sytuacją robię chwilę oddechu albo krótkiej medytacji, żeby trochę wypłukać ten lęk zanim sięgnę po runy. Nie zawsze się udaje ale różnica jest słyszalna. Czytasz inaczej kiedy jesteś spokojna niż kiedy już jesteś spięta.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@uwarowit60)
Połączone: 3 lata temu

przewijam sobie ten watek od dluzszego czasu i mam takie laickie pytanie, przepraszam jesli to głupie. czy te runy można kupić gotowe czy trzeba samemu wycinac? i czy to ma znaczenie dla tej pracy o której tu piszecie, o granicach i relacjach? 😛


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marceli67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Uwarowit60 Ma znaczenie i to duże. Własnoręcznie wykonane runy mają twoją energię od początku, robisz je z intencją. Gotowe kupione to jak sposób z fabryki, możesz je naładować ale to nie to samo. Szczególnie przy pracy z granicami, gdzie chodzi o coś bardzo osobistego, własne runy to lepszy wybór.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Marceli67 Hmm, tu bym polemizowała. To jest ładna metafora ale nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz że własnoręcznie wykonane "mają twoją energię". Można powiedzieć że tworzenie run to dobry rytuał inicjacyjny bo zmusza do skupienia i intencji, to ma sens psychologicznie. Ale stwierdzenie że kupione są gorsze to już trochę dalej niż można pójść bez dowodów. Znam osoby które pracują od lat z zestawami kupionymi i nie skarżą się na brak kontaktu.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: