Hej, niewiem czy dobrze trafiłem z tym tematem do tej kategorii ale jakoś tak mi podpowiadało żeby tu napisać. mam od jakiegoś czasu takie dziwne uczucie że żyję nie swoim życiem. Jakby ktoś inny podjął za mnie decyzje, wybrał pracę, miasto, nawet znajomych i ja poprostu... szedłem za tym. Nie czuję żebym to ja wybrał. czytałem troche o runach i ktoś napisał że mogą pomagać w odzyskiwaniu autentyczności, w takim głębszym sensie. Ale terz mnie zastanawia jedna rzecz i tu mam konkretne pytanie: czy te runy można spotkać przypadkowo w otoczeniu, tak jakby same sie pojawiały? bo ostatnio na spacerze widziałem gałązkę złamaną w taki sposób, ze to wyglądało dosłownie jak Isa albo Kenaz (nie jestem pewien ktura). I potem podobny kształt na ścianie w pracy, rysę w tynku. To morze byc przypadek ale cos mnie tknelo. Czy ktoś miał tak że zaczął zauważać runy w otoczeniu zanim jeszcze wogóle sie nimi interesował?
To co opisujesz z gałązką i rysą w tynku to jest bardzo ciekawa rzecz i wcale bym tego tak szybko nie odkładała na bok. Znaczy, najpierw zadam pytanie bo to ważne: czy te kształty widziałeś zanim zacząłeś czytać o runach, czy dopiero po tym jak zacząłeś? Bo to ma znaczenie przy interpretacji. Jeśli przed, to jest jeden rodzaj sygnału. Jeśli po, to mózg może poprostu zacząć szukać wzorców, bo tak juz działa. Nie znaczy że jedno jest prawdziwsze od drugiego, ale warto to sobie uczciwie powiedzieć. 😛
Z drugiej strony, wróćmy na chwilę do tej kwestii życia cudzym życiem, bo to mnie bardziej uderzyło niż runy. To uczucie które opisujesz ma swoją nazwę w pracy z czakrami, chodzi o zablokowaną czakrę gardła i splotu słonecznego, czyli brak głosu i brak woli. Ale to nie znaczy że runy nie mogą tutaj pomóc, bo mogą. Tylko chciałabym żebyś zrozumiał z jakiego miejsca działasz, bo to zmienia dobór run. Czy to uczucie że żyjesz cudzym życiem towarzyszyło ci od dziecka czy pojawiło się w jakimś konkretnym momencie?
Ta gałązka jak Isa to może być sygnał zatrzymania. Isa to runa lodowa,chodzi o zastój, o moment w którym nic nie możesz zrobić bo po prostu jest czas na zatrzymanie się. Jak żyjesz cudzym życiem to może właśnie ta runa mówi ci - stój, nie rób nic pochopnie, ocniaj. Albo Kenaz to już inna sprawa, Kenaz to wiedza i światło latarni, może coś zaczyna wychodzić na jaw.
Musze powiedzieć wprost: widzenie run w przypadkowych ksztaltach to jest zjawisko które ma nawet swoja nazwe, apofenia. To ludzki mozg szuka wzorcow, zawsze i wszedzie. Nie mówię ze runy nie maja wartosci jako system wrozebny czy symboliczny, ale nie sądzę żeby złamana galazka byla do ciebie "wysylana". To mogloby byc wszystko. Natomiast to co Ninogniewa napisała o poczuciu życia cudzym zyciem, to brzmi jak coś realnego i wartego uwagi. Tyle że niekoniecznie runy sa tu kluczem.
No ale chwila, bo jeśli ktoś zaczyna dostrzegać pewne symbole w otoczeniu to morze nie chodzi o to że one są "wysyłane" tylko że coś w nim samym się otwiera na ten język, nie? Trochę jak z numerologią, jak zaczniesz zwracać uwagę na liczby to je widzisz wszędzie, ale to nie znaczy że to przypadek. Może to raczej taki wewnętrzny radar ktury sie włączył? 🙂
Zgadzam się z Wierzchosławą w kwestii apofenii. Ale jest jedna rzecz którą pominęłyście. Klimek napisał że to uczucie cudzego życia pojawiło się niezależnie od run, i że potem zaczął szukać jakiegoś klucza do zrozumienia tego. I może wartość run jest tu właśnie narzędzi... znaczy, jest właśnie w tym że dają strukturę do myślenia o sobie. Nie chodzi o mistykę gałązek tylko o to że rozkład run albo praca z nimi zmusza do zadawania sobie konkretnych pytań. I to ma sens nawet bez żadnej magii.
O matko, to co Klimek napisał na końcu, że nie pamięta kiedy ostatnio zrobił coś dla siebie, to mi się serce ścisnęło. Ja miałam podobnie dwa lata temu i to naprawdę boli bardziej niż się wydaje na co dzień. Nie znam się na runach prawie wcale ale wlasnie przez tarot trochę zaczęłam rozmawiać sama ze sobą, tak to bym nazwała. @Klimek A masz jakieś runy w ogóle, fizycznie? Kamienie albo karty z runami?
Ja tez chciałem zapytac o to fizyczne - czy runy jako przedmioty, takie kamienne, maja jakieś znaczenie same w sobie? Bo rozumiem ze można je ciąnąć i interpretowac, ale czy sam kontakt z nimi, no nie wiem, trzymanie ich w reku albo noszenie jednej przy sobie, to tez cos daje? Pytam bo mam kilka kamieni ktore kupilem i troche mi na tym polega cała praktyka na razie
Ojjj, och, praca z runami! Słyszałam o tym ale nie wiedziałam jak to sie nazywa! @Umbra02 A czy jest jakaś runa szczególnie związana z tym autentyczności o której Klimek pisze?? Bo ja też mam podobny problem, nie tak głęboki może ale to uczucie że grasz jakąś rolę zamiast być sobą, to chyba dosyć powszechne nie?
Wracam do pytania które zadałam Klimkowi bo nie dostałam odpowiedzi, a to ważne. To uczucie cudzego życia, skąd pochodzi?? Bo jesli to jest coś od dziecka, to mamy do czynienia z głębokimi wzorcami, może rodzinnymi, i runy mogą pomóc w przepracowaniu tego ale raczej jako jeden z elementów, nie jako jedyne wyjście. Jeśli to przyszło nagle, po jakimś wydarzeniu, to jest inna historia zupełnie.
Zaglądam tu regularnie po cichu i jakoś nie mogę przejść obojętnie. @Klimek To co opisujesz z tym "idź tam, rób to" od DZIECKA, to brzmi jak coś co ja też znam. u mnie to była rodzina która wiedziała lepiej co powinienem robić i przez lata nawet nie kwestionowałem czy to moje wybory. I wiesz, to co mnie wyciągnęło, przynajmniej częściowo, to nie była żadna wielka praca duchowa, tylko właśnie takie małe sygnały, dosłownie. Pewnego dnia zobaczyłem kształt na ścianie i zamiast przejść obok zacząłem się zastanawiać co mi mówi. Może głupio brzmi ale jakoś zacząłem przez to zwracać uwagę na siebie.
no ale Lucjanek,i co potem? bo to jest właśnie ta czesc której mi brakuje w tej dyskusji, ok, zauważasz, zatrzymujesz się, ale co dalej? samo zauważenie nic nie zmienia chyba
No i to co Lucjanek opisuje z tą białą kartką to jest bardzo konkretny objaw i ma swoje miejsce nawet w pracy z runami. Jest runa Perthro, kojarzona z losem, z nieznanym, z tym co ukryte. Jedni mówią że to runa wyroczni ale ja ją rozumiem bardziej jako zaproszenie do przyjrzenia sie temu czego sami nie wiemy o sobie. ^^ I ta biała kartka, to własnie Perthro - stoisz przed nieznanym. @Klimek Czy masz jakis stosunek do nieznania, do niepewności co do siebie?
Klimek sam to nazwał i to jest bardzo ważne. To szukanie w symbolach odpowiedzi na "co mam robić" to jest charakterystyczny wzorzec dla kogoś kto przez lata uczył się że ktoś inny zna odpowiedź lepiej. Runy mogą być dobrym lustrem ale lustro nie powie ci kim jesteś, tylko pokaże obraz. Pytanie zawsze brzmi kto patrzy. :/
Hm, dobrze powiedziane Sabineczka. I to jest wlasnie moj problem z niektorymi podejsciami do run i w ogole do ezoteryki, ze ludzie szukaja zewnetrznego autorytetu ktory zastapi im wewnetrzny. Runa zamiast terapeuty, horoskop zamiast rozmowy z soba. Nie mowie ze runy sa bez wartosci, ale jesli pytasz rune "co mam robic" to masz juz problem zanim zaczniesz ciagnac.
Wierzchosława, ale nie każdy ma taki stosunek do run. Ja ciągnę runy od lat i nigdy nie pytam "co mam robić". Pytam "co warto teraz zobaczyć". To zupełnie inna postawa. Runa to nie wyrocznia tylko impuls do myślenia.
Właśnie to co Klimek opisuje z tym zamrożeniem przy małych wyborach, to jest klasyczny objaw zablokowanej czakry splotu słonecznego, ta czakra to właśnie centrum sprawczości, woli, poczucia że masz prawo chcieć. Jak przez lata dostajemy sygnał że nasze chcenie nie ma znaczenia, ta czakra po prostu sie zamyka. I runy tu mogą być pomocne ale jako element pracy, nie jako wyrocznia.
Przepraszam ale chcę tu zadać niekomfortowe pytanie, skąd te twierdzenia o "częstotliwościach energetycznych" run? Runy to system pisma i symboliki, nie ma żadnych badań które potwierdzają że mają jakiekolwiek fizyczne częstotliwości. Rozumiem że to może działać jako system narracyjny czy psychologiczny, ale pisanie że runa "pasuje z obszarem ciała" to jest twierdzenie dużej rangi bez podstaw. 🙂
Dla mnie osobiście nie ale rozumiem że dla innych tak. Tylko że tutaj mamy człowieka, Klimeka który ma realny problem z pocuciem tożsamości i sprawczości. I warto żeby wiedział co jest systemem symbolicznym a co twierdzeniem o działaniu energetycznym. To różne rzeczy i może wymagać różnej pomocy. 🙂
Unakitka ma rację w jednym sensie, i to nie jest dla mnie wygodne przyznanie. Praca z runami jako symboliką i narracja jest czymś innym niż praca z energią. Ja wierze w to drugie, ale Klimek sam powinien wiedziec że te dwie rzeczy istnieją i wybrać co do niego przemawia. @Klimek Co ty wogóle czujesz kiedy słyszysz słowo energia w tym kontekście? :/ Coś do ciebie mówi czy brzmi obco?
szczerze?? trochę obco, ale nie odpychająco. Bardziej jak... cos o czym nie wiem nic i nie chcę udawać że wiem. Bardziej trafia do mnie ta narracyjna strona, że runa pokazuje cos co jest, nie żeby coś zmienić z zewnątrz. Może dlatego że całe życie ktos z zewnątrz mi zmieniał coś nie pytając. Nie wiem czy to ma sens.
ja wtrącę bo mam podobne doświadczenie. przez długi czas myślałem że szukam run, tarot, numerologii, czegokolwiek, bo to mnie interesuje. a potem zrozumiałem że po prostu bałem się zostać sam ze sobą bez żadnego systemu. i to był taki nieprzyjemny moment. ale też oczyszczający. więc Klimek, dobre pytanie Danki, naprawdę warto się zastanowić z czego to wychodzi
ale hej,mam pytanie trochę z boku. Klimek napisał na początku wątku o tych przypadkowych ŚLADACH run w otoczeniu, widzianych gdzieś na ulicy, na deskach, nie pamiętam dokładnie. i jakoś ta część rozmowy całkiem odpłynęła. ojej, czy to wogóle ma jakiś związek z tym co teraz omawiamy? bo mi się wydaje że to morze być ważne
no tak, o to mi pierwotnie chodziło jak zakładałem temat. chodzi o to że... hm, trudno to opisać bez żeby nie brzmieć głupio. widzę kształty ktore wyglądają jak runy w miejscach gdzie ich nikt nie rysował. pęknięcia na murze, układ gałęzi, cień latarni na chodniku. i zastanawiałem sie czy to jest coś znaczącego czy mój mózg poprostu szuka wzorców bo za dużo czytałem o runach ostatnio
to drugie Klimek, mózg szuka wzorców. to się nazywa pareidolia i jest bardzo dobrze opisanym zjawiskiem. nie musisz znać run żeby to robić, ludzie widzą twarze w chmurkach, Jezusa w tostach, runy w pęknięciach. to nie znaczy że to nie może być znaczące dla ciebie osobiście jako symbol, ale nie ma powodu zakładać że mur celowo ci coś przekazuje
A wiecie co, czytam te wymiane zdan od dluzszego czasu i mam pytanie, no bo sam cos podobnego mam. zauwazam ze jak jestem w jakims konkretnym nastroju, trudno to nazwac, takim napieciu moze, to zaczynam widziec rozne rzeczy inaczej. nie tylko runy. czy to jest wlasnie ta uwaznosc o ktorej piszecie czy to znaczy ze cos mi sie myli?
