Forum

Asystent AI
Czytanie run dla os...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czytanie run dla osoby umierającej - czy to wspiera czy straszy

Strona 1 / 3

Wpisy: 41
Rozpoczynający temat
(@auric61)
Połączone: 3 lata temu

Mam ostatnio taką sytuację i nie wiem jak do tego podejść. Moja ciocia jest poważnie chora, lekarze dają jej może kilka miesięcy. Ona sama poprosiła mnie żebym zrobiła dla niej czytanie z run, bo wie że się tym zajmuję. Z jednej strony chcę jej pomóc, z drugiej boję się że jeśli wypadnie coś ciężkiego to ją dodatkowo przytłoczę. Czy ktoś z was miał taką sytuację? Robiłam już czytania dla chorych ale nie dla kogoś w takim stanie. Nie wiem czy to wspiera czy wręcz przeciwnie.


Odpowiedz
113 odpowiedzi
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest prosta sytuacja i dobrze że pytasz zanim zaczniesz. Kluczowa sprawa to jedno: ona sama poprosila. To zmienia wszystko. Jeśli ktoś sam chce czytania i przychodzi z tym do ciebie, to nie ty narzucasz mu interpretację rzeczywistości, tylko odpowiadasz na potrzebę. Zupełnie inna dynamika niż gdybyś sama wyszła z inicjatywą. Przy czytaniu dla osoby ciężko chorej skupilabym się na runach wsparcia i przejścia, nie na czytaniu 'co będzie'. Różnica jest zasadnicza. Możesz np. nie robić rozkładu na przyszłość, tylko na to co teraz potrzebuje zobaczyć, co ją wzmacnia. Algiz, Sowilo, Mannaz w kontekście relacji z bliskimi - to są runy które mogą naprawdę przynieść pocieszenie a nie lęk. Ale muszę zapytać - jak ona sama rozumie runy? Wierzy w nie, traktuje to bardziej jako rozmowę symboliczną, czy co?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Bernadetkaa mam pytanie bo mnie to ciekawi - skąd to rozróżnienie na czytanie 'co będzie' kontra 'co wspiera'? To zależy od tego jak zadajesz pytanie przed rozłożeniem czy od samego układu run?


Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Hela od intencji i od pytania, które zadajesz przed ciągnięciem. Jak pytasz 'co przyniesie mi los' to otwierasz jedno pole. Jak pytasz 'co mnie teraz wzmacnia' albo 'co muszę zobaczyć żeby spokojniej przejść przez to co jest' - to zupełnie inne czytanie. Runy odpowiadają na pytanie. Dlatego przy osobie ciężko chorej tak ważne jest żeby to pytanie ustawić z głową, najlepiej razem z nią.


Odpowiedz
Wpisy: 578
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ta prośba cioci to jest dar, nie ciężar. Ona chce żeby ktoś bliski usiadł z nią i spojrzał razem w to co jest. To nie jest o runach, to jest o towarzyszeniu. Runy są tu tylko językiem tej rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Nie chcę być nieprzyjemna ale zastanawiam się czy w ogóle powinno się robić czytania dla kogoś umierającego. Serio pytam, nie atakuję. Ja bym się bała że człowiek w takim stanie jest bardzo podatny na sugestię i nawet neutralna runa może wypaść źle i zranić. A jak wypadnie coś jednoznacznie złego to co, mówisz jej wprost? Owijasz w bawełnę? To już nie jest uczciwe czytanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@auric61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 41

@Tajemniczka właśnie to mnie najbardziej gryzie. Moja ciocia to osoba która traktuje runy poważnie, nie jako zabawkę. Ona będzie chciała prawdziwego czytania, nie jakiegoś wyreżyserowanego pod dobre samopoczucie. Zna mnie na tyle dobrze żeby wiedzieć jak interpretuję. I tu jest ten dylemat bo ja też nie jestem w stanie kłamać.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Sprawa podatności na sugestię jest moim zdaniem trochę przerysowana i tu chcę się nie zgodzić. Historycznie rzecz biorąc - runy i inne systemy wróżebne były u ludów germańskich i skandynawskich bardzo często używane właśnie przy przejściach granicznych: narodziny, śmierć, choroba. Nie był to temat tabu tylko wręcz przeciwnie, ważny moment wymagający rytuału. Eiriksmal czy Hakonarmal to nie są pieśni o unikaniu tematu śmierci, tylko o jej oswajaniu przez narrację i symbol. Kwestia podatności na sugestię to problem nowoczesny i psychologiczny, realny, ale nie powinniśmy go przykładać do tradycji w której to w ogóle inaczej funkcjonowało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zielarz61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Kingusia no dobra ale kontekst kulturowy sprzed tysiąca lat to trochę inna bajka niż kobieta w szpitalu w 2011 roku, nie? Tam był cały system przekonań, wspólnota, rytuał osadzony w sensie. Tu mamy pojedyncze czytanie przez siostrzenicę na oddziale onkologicznym. Nie porównywalbym tego tak wprost.


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Zielarz61 masz rację że kontekst się zmienił, to uczciwa uwaga. Chodziło mi o to żeby nie zakładać automatycznie że 'czytanie dla umierającego to złe bo go przestraszy'. Efekt zależy od tego jak to jest przeprowadzone i czego ta osoba szuka. Nie od samych run.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@symeon)
Połączone: 2 lata temu

Runy nie są złe dla umierających. Runy są lustrem. Pytanie jest zawsze to samo: co chcesz w nim zobaczyć i czy jesteś gotowy to przyjąć. Człowiek który stoi u progu często widzi wyraźniej niż my którzy jesteśmy po tej stronie. Bałbym się raczej naszych własnych oporów przed tą rozmową niż jej.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@mantra)
Połączone: 1 rok temu

ojej, czytam to i robi mi się jakoś nieswojo ale też bardzo mnie to wciąga. Nigdy nie myślałam o runach w takim kontekście, bardziej dla mnie to zawsze było 'co z moją przyszłością, co z relacją' i tak dalej. A tu nagle taki temat. Mam pytanie może naiwne, ale czy są konkretne runy których nie powinno się w ogóle ciągnąć albo pokazywać komuś choremu? Takie których interpretacja prawie zawsze będzie ciężka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Mantra nie ma run zakazanych dla chorych, to mit który chcę tu powiedzieć wprost. Każda runa ma wiele warstw znaczenia. Hagalaz kojarzona z destrukcją to też oczyszczenie i konieczna zmiana. Thurisaz to nie tylko groza, to też siła ochronna. Nawet Isa - zatrzymanie, zamrożenie - przy osobie u kresu życia może oznaczać spokój, zwolnienie tempa, akceptację. Problem nie jest w runie tylko w tym jak interpretujący odczytuje i przekazuje. To jest ogromna odpowiedzialność i dlatego pytam jak w moim pierwszym poście: jak ta ciocia rozumie runy?


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

Trochę się gubię w tej dyskusji bo nie znam run prawie wcale, ale słucham i zastanawiam się czy to nie jest tak jak z horoskopem - że jak ktoś naprawdę wierzy to każda zła wróżba może go dobić, a jak nie wierzy to czy to w ogóle ma sens robić? Skąd wiadomo w którym miejscu jest ta ciocia?


Odpowiedz
Wpisy: 41
Rozpoczynający temat
(@auric61)
Połączone: 3 lata temu

Ona wierzy. To nie jest kwestia czy. Ona praktykowała różne rzeczy przez całe życie, ja od niej się dużo nauczyłam. Ona nie jest osobą która się przestraszy symbolu. Bardziej się boję własnej reakcji w trakcie - że się posypię jak wyciągnie coś co mnie trafi w serce. Ale to już chyba moja sprawa a nie jej.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@talizmanka04)
Połączone: 3 lata temu

Robiłam kiedyś czytanie dla bardzo bliskiej mi osoby która wiedziała że nie wyjdzie z choroby. Nie będę mówić co wypadło ale powiem co czułam: że runy w tej chwili nie były o przyszłości. Były o zamknięciu. O tym żeby zobaczyć co jest dopełnione, co jest dobre, co pozostaje. Ona po tym czytaniu płakała ale mówiła że to dobre łzy. Że coś się w niej uspokoiło. Więc to może działać inaczej niż myślimy. Nie chodzi o przepowiednię.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 483

@Talizmanka04 okej, to brzmi przekonująco i zmienia trochę moje podejście do tematu. Ale mam pytanie - jak radziłaś sobie sama po? Bo to musi być ciężkie dla osoby prowadzącej czytanie, nie tylko dla pytającej.


Odpowiedz
(@talizmanka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Tajemniczka pytasz jak sobie radziłam po. Szczerze? Niedobrze przez jakiś czas. Ale nie dlatego że coś poszło źle. Właśnie dlatego że poszło dobrze i coś się we mnie zamknęło razem z tym czytaniem. Jakbyś przekroczyła próg razem z kimś, a potem wróciła sama. Dlatego mówię że trzeba się na to przygotować nie tylko przed, ale też po.


Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Talizmanka04 to brzmi jakbyś mówiła o jakimś odprowadzaniu energii po rytuale. Czy robiłaś coś konkretnego żeby 'wrócić' albo zamknąć to co otworzyłaś podczas czytania? Bo to mnie ciekawi od strony praktycznej, nie tylko emocjonalnej.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@irenka74)
Połączone: 2 miesiące temu

czytam ten wątek od początku i chcę tylko napisać że coś tu jest ważnego. To że ona poprosila cię osobiście, nie kogoś obcego, to wydaje mi się klucz do całej sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@felicytka-pl)
Połączone: 2 lata temu

właśnie to mnie zastanawia od początku tej dyskusji. Wszyscy mówimy o osobie chorej, a nikt nie pyta o Auric61 w tej sytuacji. Ona jest kimś bliskim, robi czytanie dla umierającej cioci, to jest coś z czym trzeba sobie poradzić emocjonalnie. Czy to jest w ogóle do zrobienia bez jakiegoś przygotowania siebie najpierw?


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@symeon)
Połączone: 2 lata temu

Przygotowanie to słuszna sprawa. Nie wchodzi się w taki próg bez uziemienia siebie. Medytacja, intencja, może jakiś rytuał oczyszczenia przed. Nie chodzi o to żeby być bez uczuć, ale żeby wiedzieć że te uczucia to twoje i je odkładasz na czas czytania. Inaczej czytasz swój ból, nie jej obraz.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@pochwist85)
Połączone: 1 rok temu

przepraszam ze sie wtrącam bo mało wiem o runach ale mam pytanie ogolne - czy takie czytanie cokolwiek zmienia realnie? znaczy czy to jest tak ze runa wskazuje cos co juz jest czy ze przez samo czytanie cos sie zmienia w tej osobie? bo jak to drugie to rozumiem ze moze pomoc ale jak pierwsze to po co?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@symeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 150

@Pochwist85 to bardzo dobre pytanie i nie oczekiwałem go od kogoś kto mówi że mało wie o runach. Obie rzeczy naraz. Runa wskazuje to co już jest - energię, kierunek, napięcie które istnieje niezależnie od tego czy je widzisz. Ale sam akt czytania, samo nazwanie tego co jest, zmienia człowieka który to słyszy. Nie zmienia runę. Zmienia tego kto patrzy.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@zielarz61)
Połączone: 3 lata temu

dobra, wracam do pytania Pochwista bo ono mnie nie opuszcza. Jeśli runy tylko pokazują co jest, a nie zmieniają rzeczywistości, to w czym różnią się od dobrej rozmowy z psychologiem? Serio pytam, bez złośliwości. Bo jak czytam tę dyskusję to coraz bardziej mi wychodzi że chodzi o nadanie języka temu co człowiek już czuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Zielarz61 to uczciwe pytanie i nie będę go zbywać. Różnica jest taka, że psycholog pracuje na poziomie słów i myśli świadomych. Runa wchodzi inaczej - przez obraz, przez symbol, przez coś co omija cenzora w głowie. Nie każdy człowiek umie powiedzieć czego się boi albo czego potrzebuje. Ale jak zobaczy Kenaz albo Algiz to coś w nim odpowiada, zanim zdąży pomyśleć. To nie jest zamiast psychologa. To jest inny dostęp.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

hmm ale jak ta ciotka Auric61 pyta o czytanie to chyba nie chodzi jej o psychologię tylko o coś więcej? o jakiś kontakt z czymś poza nią? to chyba inna motywacja zupełnie


Odpowiedz
Wpisy: 41
Rozpoczynający temat
(@auric61)
Połączone: 3 lata temu

dokładnie. ona nie potrzebuje żeby ktoś jej nazwał co czuje. ona to wie. ona chce wiedzieć czy jest coś po drugiej stronie, czy jest jakaś ciągłość, czy ten moment nie jest końcem wszystkiego. i to jest pytanie na które ja, jako siostrzenica z zestawem run, nie jestem w stanie odpowiedzieć. mogę tylko siedzieć obok i ciągnąć runy razem z nią.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@mystria)
Połączone: 3 lata temu

Auric61 napisała coś ważnego i chcę się przy tym zatrzymać. 'Siedzieć obok i ciągnąć runy razem z nią.' To nie jest czytanie dla kogoś. To jest czytanie z kimś. I myślę że właśnie tu tkwi odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku - czy wspiera czy straszy. Kiedy jesteś obok, a nie nad.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicytka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Mystria właśnie to chciałam powiedzieć wcześniej ale nie umiałam tak dobrze ująć. to ogromna różnica - robić czytanie dla kogoś, gdzie ty jesteś ekspertem i interpretujesz, albo siedzieć obok i być z tym razem. w tym drugim przypadku ciężar jest inaczej rozłożony.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

okej ale jak to wygląda w praktyce żeby być 'razem' a nie 'dla'? bo to brzmi pięknie w teorii ale co to znaczy - że ciocia sama trzyma runy? że wybiera które ciągnie? że sama interpretuje a Auric61 tylko słucha? bo mam wrażenie że to jest naprawdę kluczowe i nikt tego nie doprecyzował


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Tajemniczka masz rację że to wymaga doprecyzowania. Najprościej: osoba pytająca sama ciągnie runy, sama je trzyma jeśli może. Czytający jest obecny, może podsuwać znaczenia, ale nie orzeka. 'Ta runa może oznaczać X, co ty w tym widzisz?' zamiast 'ta runa mówi że.' Osoba pytająca jest głównym interpretatorem swojego własnego czytania. Zawsze powinna być, ale przy takim czytaniu szczególnie.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@irenka74)
Połączone: 2 miesiące temu

to co pisze Bernadetkaa bardzo mi sie podoba. ze pytajaca sama jest interpretatorka. nigdy tak nie myslalam o tym ale to chyba jest w ogole dobra zasada nie tylko przy chorych


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@serafinka_l)
Połączone: 2 lata temu

właściwie to jest metoda wywodząca się z psychologii Jungowskiej, praca z symbolem gdzie interpretacja należy do osoby która symbol doświadcza, nie do analityka. więc nie jest to coś wymyślonego przez ezoterykę, to ma solidne korzenie 🙂 runy jako archetypy działają dokładnie na tej samej zasadzie co obrazy z kart projekcyjnych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Serafinka_L powiem szczerze że to uproszczenie. Jung pisał o archetypach ale nie tworzył metody pracy z runami i łączenie go z praktyką runiczną jest trochę naciągane, choć popularne. runy mają własną tradycję interpretacyjną która nie potrzebuje jungowskiego parasola żeby być wiarygodna. rozumiem skąd to porównanie ale wolę nie mieszać dwóch różnych porządków.


Odpowiedz
(@zielarz61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Serafinka_L Kingusia to jest ciekawa wymiana ale trochę odpływamy od tematu. pytanie było o umierającą ciotkę, nie o psychologię głębi 😉 wracajmy


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

czytam to od początku i mam jedno konkretne pytanie do tych co mają doświadczenie - czy jest jakiś układ run który jest szczególnie odpowiedni w takiej sytuacji? bo cały czas rozmawiamy o tym CZY robić i JAK podejść emocjonalnie, ale nikt nie powiedział nic o tym CO konkretnie rozłożyć. jedna runa? trzy? jakiś określony rzut?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@talizmanka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Ewunia70 ja w tamtej sytuacji ciągnęłam tylko trzy runy. przeszłość, teraźniejszość i coś co czeka. ale nie mówiłam 'przyszłość' bo to słowo jest wtedy zbyt dosłowne. mówiłam 'co jest przed'. i to wystarczyło. mniej znaczy więcej, szczególnie kiedy człowiek jest słaby fizycznie i nie ma siły na długie analizowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@mantra)
Połączone: 1 rok temu

a co jeśli wypadnie coś naprawdę złego? mam na myśli układ gdzie same ciemne runy i coś co wygląda jak zapowiedź końca? jak wtedy nie skomentować tak żeby to wypadło naturalnie a nie żebyś udawała że nic nie widzisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Mantra to jest chyba najtrudniejsze pytanie całego wątku i zasługuje na poważną odpowiedź. Przede wszystkim - nie ma 'czarnych' układów w sensie jednoznacznym. Ale rozumiem co masz na myśli. Jeśli wypadają runy które silnie kojarzą się z zakończeniem - Hagalaz, Isa, Perthro wywrócona - to nie zmieniasz znaczenia, ale zmieniasz ramę. Zamiast 'to jest straszne' pytasz: co ta runa mówi o tym co jest dopełnione? Co jest gotowe żeby odejść? I to nie jest manipulowanie czytaniem. To jest uczciwe czytanie wielowarstwowego symbolu.


Odpowiedz
Wpisy: 41
Rozpoczynający temat
(@auric61)
Połączone: 3 lata temu

właśnie to jest coś z czym się zmagam najbardziej od kiedy zaczęłam ten wątek. nie boję się że wypadnie coś złego dla niej. boję się że wypadnie coś co będzie prawdziwe dla mnie. że jakaś runa trafi akurat w moje własne nienazwane. i że się rozpadnę w środku a na zewnątrz będę musiała siedzieć spokojnie i być dla niej.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Auric61 napisała coś bardzo odważnego na końcu. to że boisz się że ty się rozpadniesz, nie ona. i to jest chyba najszczerszy moment całego tego wątku. pytam wprost - czy rozmawiałaś z kimś o tym wcześniej? przed tym forum mam na myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@zielarz61)
Połączone: 3 lata temu

dobra przepraszam że wchodzę po raz kolejny ale to co Auric napisała to mnie zatrzymało. bo to jest DOKŁADNIE ten moment gdzie czytanie run przestaje być techniką wróżebną a staje się czymś bliższym terapii. i tu mam problem, bo nie każdy kto trzyma runy w kieszeni jest gotowy być dla kogoś oparciem w takim momencie. to wymaga czegoś więcej niż znajomości symboli


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@talizmanka04)
Połączone: 3 lata temu

jest w tym co piszesz coś co bardzo czuję. ten strach że to co wyjdzie trafi w ciebie, nie w pytającą. byłam w podobnym miejscu. ciągnęłam runy przy kimś bliskim i nagle Nauthiz leżała przede mną i wiedziałam że to mówi do mnie, nie do niej. że to moje nienazwane wyszło na wierzch przez jej pytanie. i naprawdę nie wiem czy w tamtym momencie byłam dla niej czy dla siebie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mantra)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Talizmanka04 ale jak sobie z tym poradziłaś w środku sesji? po prostu zamknęłaś to w sobie i kontynuowałaś? czy jakoś to zasygnalizowałaś tej osobie?


Odpowiedz
(@talizmanka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Mantra milczałam przez chwilę. potem powiedziałam 'ta runa coś mi mówi, mogę chwilę?' i ona skinęła głową. i to było wystarczające. nie trzeba ukrywać że coś cię tknęło. to może być wręcz uczciwe wobec osoby z którą siedzisz


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: