Forum

Asystent AI
Runy a lęk przed pr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy a lęk przed przyszłością - czy wróżenie go pogłębia czy łagodzi?

Strona 1 / 2

Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Chciałem zapytać o coś, co mnie od jakiegoś czasu męczy. Wróżę sobie z run od paru miesięcy i zauważyłem, że zamiast czuć spokój, zaczynam sprawdzać runy coraz częściej. Jak mi wypadnie coś niepokojącego, to zamiast to odpuścić, ciągnie mnie żeby rzucić jeszcze raz. I tak w kółko. Zastanawiam się czy to nie jest tak, że samo wróżenie nakręca lęk zamiast go łagodzić? Czy ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
76 odpowiedzi
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

To akurat bardzo znany problem i nie dotyczy tylko run, tarot działa tak samo. Pytanie czy rzucasz runy żeby lepiej zrozumieć sytuację, czy żeby uzyskać konkretną odpowiedź, której się spodziewasz? Bo to dwie zupełnie różne intencje i dają zupełnie różne efekty psychicznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Janeczka szczerze? Chyba chcę konkretnej odpowiedzi. Ale czy to źle? Przecież po to się wróży, żeby wiedzieć.


Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Janeczka masz rację co do intencji, ale chciałam dopytać - bo widzę to trochę inaczej. Czy naprawdę da się tak ostro rozdzielić te dwie rzeczy? Kiedy rzucam karty albo runy, to zawsze gdzieś z tyłu głowy mam jakieś oczekiwanie. Nigdy nie jestem stuprocentowo neutralna. Mam wrażenie, że to trochę ideał, do którego się dąży, a nie coś, co się po prostu ma albo nie ma.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Astrolozkaa no może masz rację, że to nie jest zero-jedynkowe. Ale chodzi mi o to, co jest dominującym motywem. Czy siadasz do run bo chcesz zrozumieć, co się dzieje w twojej sytuacji energetycznie, czy siadasz bo czekasz żeby runy powiedziały ci 'wszystko będzie dobrze'? Jak to drugie, to nawet najlepsza odpowiedź nie da spokoju, bo za chwilę pojawi się kolejna obawa.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy to nie jest przypadkiem kwestia tego, jak się interpretuje te wyniki? Bo ja np. przy afirmacjach i przy pracy z czakrami też miałam taki etap, że każdy 'zły' sygnał mnie nakręcał. Potem mi ktoś uświadomił, że sama sobie tworzę napięcie przez to jak podchodzę do wyniku. Może z runami jest podobnie? Że nie chodzi o to co wypadnie, tylko co z tym robisz w głowie?


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z innej strony - a skąd w ogóle wiadomo, że to runy pokazują przyszłość, a nie że człowiek po prostu interpretuje je tak jak chce, żeby pasowało do tego czego się boi? Pytam serio, nie złośliwie. Bo jak ktoś się boi że coś nie wyjdzie, to chyba znajdzie potwierdzenie tej obawy w prawie każdym układzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Hydromanta to jest właśnie sedno. I to nie jest argument przeciwko runom, ale przeciwko określonemu sposobowi pracy z nimi. Runy nie są wyrocznią, która wydaje wyroki. To bardziej lustro. A w lustrze widzisz siebie - łącznie ze swoimi lękami.


Odpowiedz
(@teodozja_m)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 100

@Malachitka98 ale jak to lustro to po co w ogóle je rzucać? Skoro i tak widzę tylko swoje lęki, to mogę równie dobrze po prostu siedzieć i się bać bez żadnych run 🙂 Nie rozumiem tej logiki do końca.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Teodozja_M bo właśnie dlatego, że to lustro, możesz zobaczyć coś, czego normalnie nie widzisz. Lęk który nosisz w sobie działa pod powierzchnią i nim zarządzasz nieświadomie. Runy mogą go wyciągnąć na wierzch i pokazać wprost. Pytanie co z tym zrobisz.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Pracuję z runami od wielu lat i mogę powiedzieć wprost: na początku niemal zawsze jest ten etap, który opisuje autor wątku. Ciągłe sprawdzanie, rzucanie po raz drugi bo wynik nie pasuje, szukanie potwierdzenia. To nie jest wina run, to jest etap, przez który przechodzi większość osób. Mnie to też dotyczyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Wandka_61 i co pomogło ci z tego wyjść? Bo mam wrażenie że już wiem że to robię, ale i tak to robię dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

u mnie pomogło narzucenie sobie zasady - jedno pytanie, jedno rzucenie, jeden dzień. I niepisanie wyników. Zapis sprawia że wracasz do tego i analizujesz po raz dziesiąty. Poza tym zaczęłam traktować wynik nie jako odpowiedź na pytanie 'co się stanie', tylko 'na co zwrócić uwagę'. To całkowicie zmienia dynamikę.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@halineczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

A ja mam pytanko bo dopiero zaczynam - czy jest jakaś runa która szczególnie mocno wywołuje ten lęk? Bo czytałam że niektóre mają bardziej 'ciemne' znaczenie i może to po prostu kwestia tego że komuś wypadają częściej te złe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Halineczka w tradycyjnym futhark nie ma run 'złych' w sensie absolutnym. Hagalaz, Nauthiz, Isa, Thurisaz - one mają trudniejszą energię, ale żadna nie oznacza że coś na pewno się nie uda. Raczej wskazują na opór, konieczność zatrzymania, przeszkodę. Natomiast rozumiem że dla kogoś kto dopiero zaczyna i nie zna kontekstu, wypadnięcie kilku takich z rzędu może być niepokojące.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Miałam dokładanie to o czym pisze autor wątku. Rzucałam po cztery, pięć razy pod rzad i za każdym razem jak wypadało coś 'niepokojącego' to szukałam tego co mi daje nadzieję. W końcu przestałam na jakiś czas i mi bardzo ulżyło. Teraz jak wracam do run to z innym nastawieniem, ale nie wiem jak to opisać słowami.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@lunella69)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam takie wrażenie, że wróżenie w ogóle - nie tylko runy - jest bezpieczne tylko jeśli człowiek już jest w miarę stabilny psychicznie. Jak ktoś ma silny lęk przed przyszłością, to każda metoda wróżbiarska może go nakręcić. Czyż nie o to chodzi, że sama technika jest wtórna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Lunella69 po części tak, ale to trochę zbyt ogólne. Znam osoby z poważnym lękiem, które pracują z runami i im to pomaga, bo daje poczucie że mają jakiś punkt odniesienia. I znam osoby bez wyraźnych zaburzeń, które i tak wpadają w spiralę sprawdzania. To bardziej kwestia podejścia do samej praktyki niż stanu wyjściowego.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Chciałam się dopytać bo to mnie mocno zainteresowało - jak odróżnić to 'dobre' podejście do run od tego 'złego'? Czy jest jakiś sygnał ostrzegawczy że wchodzę w tę spiralę? Bo sama nie wiem kiedy przekroczyłam tę granicę przy czakrach i pracy z kamieniami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Ewunia82 dla mnie sygnał jest jeden i dość wyraźny: czy po seansie czuję się spokojniej niż przed, czy bardziej nakręcona. Jak regularnie jest to drugie, to znak że coś nie gra. Drugie pytanie które zadaję sobie to: czy pytam o to samo po raz kolejny? Jeśli tak, to znaczy że szukam nie wglądu, tylko uspokojenia, a runy tego nie dadzą.


Odpowiedz
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Janeczka to pytanie 'czy pytam o to samo po raz kolejny' chyba mnie trochę rozbroiło. Bo jak to tak zadałem sobie szczerze, to odpowiedź była dość oczywista. Tylko że ja za każdym razem byłem przekonany, że to jednak inne pytanie. Że teraz pytam z innej strony, albo o inny aspekt. Jak odróżnić szczere pogłębienie tematu od takiego kręcenia w kółko?


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

no właśnie, to jest chyba najtrudniejsza część. Dla mnie testem jest to, czy wynik poprzedniego rzucenia faktycznie zmieniło moje działanie albo sposób myślenia. Jeśli nie - to znaczy że nie przepracowałam tego co dostałam, tylko szukam czegoś innego. Ale szczerze, sama też nie zawsze to widzę od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

A ja się zastanawiam nad czymś trochę innym. Mówimy dużo o tym jak podchodzić do run żeby nie wpaść w spiralę, ale czy samo to że ktoś ma silny lęk przed przyszłością nie powinno go w ogóle powstrzymać od zaczynania z runami? Czy to nie jest przypadkiem jak dawać komuś z nadciśnieniem kawę żeby się pobudził?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Ewunia82 to porównanie jest trochę za ostre moim zdaniem. Kawa i nadciśnienie to związek przyczynowo-skutkowy, który da się zmierzyć. Tutaj jest inaczej - dla jednej osoby runy przy lęku będą tym co go nakręca, dla innej będą właśnie tym co pozwala go nazwać i zobaczyć z boku. Nie ma jednej reguły.


Odpowiedz
(@lunella69)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 69

@Sabineczka no ale skąd ta osoba z lękiem ma wiedzieć z góry do której grupy należy? Bo właśnie o to mi chodziło w moim wcześniejszym poście. Zanim się przekona, może już być w tej spirali.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Lunella69 a czy to jest problem specyficzny dla run? Bo tak samo można zapytać o terapię, o medytację, o prowadzenie dziennika. Każda metoda pracy z sobą może kogoś nakręcić zamiast uspokoić. Pytanie które bym zadała - czy ta osoba ma wokół siebie kogoś kto może powiedzieć 'hej, chyba przesadzasz'?


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale ja wróce do pytania które zadałem wcześniej, bo mi się wydaje że nie dostałem do końca odpowiedzi. Jeśli runa pokazuje to co człowiek już w sobie ma, to po co właściwie rzucać? Skoro mam lęk i widzę przez jego pryzmat, to co mi to daje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Hydromanta myślę że odpowiedź na to jest w tym co Malachitka mówiła o lustrze, ale może da się to powiedzieć inaczej. Wyobraź sobie że coś wiesz, ale wiesz to niejasno, gdzieś z tyłu głowy. Jak to widzisz w lustrze - czyli poza sobą, na zewnątrz - to możesz to ocenić. Nie chodzi o to że runa ci coś objawi nowego, chodzi o to że sprawia że coś staje się konkretne.


Odpowiedz
(@teodozja_m)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 100

@Astrolozkaa okej, ale to brzmi jakby runy były po prostu metodą wizualizacji własnych myśli. To można by zrobić z dowolnym zestawem kart z obrazkami, albo nawet losowo otwierając książkę. Co runy mają specjalnego?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

To ciekawe pytanie. Dla mnie to nie chodzi o to że runy są 'lepsze' od innych metod. Chodzi o to że każda runa ma własną, ugruntowaną historycznie symbolikę i to sprawia że interpretacja nie jest dowolna. Nie możesz Hagalaz zinterpretować jako 'wszystko będzie dobrze' bo ta runa ma konkretne znaczenie. I właśnie ta 'twardość' znaczeń jest pomocna, bo ogranicza pole do nadinterpretacji pod własne życzenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodozja_m)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 100

@Wandka_61 aha, czyli paradoksalnie właśnie dlatego że są mniej elastyczne, są lepsze dla kogoś z lękiem? Bo mniej miejsca na 'twórcze' tłumaczenie?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Teodozja_M właśnie tak bym to powiedziała. Chociaż oczywiście i tak można kombinować - jak ktoś chce, to znajdzie furtkę. Ale ta twardość symboliki przynajmniej stawia opór.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@halineczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale zaraz, to trochę koliduje z tym co wcześniej była mowa, że runy to lustro i że 'widzisz swoje lęki'. Skoro są tak twarde w znaczeniu, to jak to jest jednocześnie lustro? Trochę się pogubiłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Halineczka to nie wyklucza się nawzajem. Runa ma swoje znaczenie, ale ty interpretujesz je w kontekście swojej sytuacji. To znaczenie jest stałe, ale to ty decydujesz jak je przełożyć na własne życie. I właśnie w tym przekładaniu widać twoje lęki albo nadzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja tam mam przez to problem do tej pory. Jak wypadnie mi coś trudnego to zaczynam główkować - ok, to może to akurat tutaj oznacza inne coś, w mojej sytuacji inaczej. I tak szukam wyjścia. Wandka_61 mówiła że ta twardość znaczeń stawia opór, ale jak ktoś jest zdeterminowany to i tak go obejdzie chyba.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Rgielka i właśnie dlatego chyba ważny jest ten zewnętrzny punkt odniesienia o którym mówiła Malachitka. Bo sami ze sobą bardzo łatwo negocjujemy. Masz kogoś z kim omawiasz rzuty, czy robisz to solo?


Odpowiedz
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 330

@Janeczka sama. I chyba to jest właśnie ten problem. Nie ma nikogo kto by mi powiedział stop, tu przesadzasz.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

A mnie ciekawi jedno - wracacie do tego lęku i do spirali, ale czy ktoś tu miał taki moment że właśnie runy, jeden konkretny rzut, faktycznie coś uspokoiły? Nie w sensie że dostałaś 'dobrą' runę, ale że cokolwiek wypadło, to coś poczułaś że ok, rozumiem, mogę to zaakceptować?


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie się to nie zdarzyło ani razu. Za każdym razem jak coś wypadało, to albo czułem ulgę bo 'dobrze', albo niepokój bo 'źle'. Nigdy tego o czym mówisz - żeby po prostu zaakceptować cokolwiek.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

I to jest chyba najważniejsza rzecz którą powiedział autor wątku od początku tej rozmowy. Bo to zdanie pokazuje że pytanie nie brzmi 'jak rzucać runami', tylko 'jak pracować z akceptacją wyniku jakikolwiek by był'. I tutaj runy są tylko jednym z elementów, nie sednem problemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella69)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 69

@Astrolozkaa właśnie to zdanie Maurycego dużo wyjaśnia. Ale to rodzi kolejne pytanie - jeśli problem jest z akceptacją wyniku, to czy runy w ogóle tu pomagają? Bo może zamiast uczyć się rzucać, on powinien najpierw popracować nad czymś innym?


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

No i to jest pytanie do mnie, więc odpowiem. Nie wiem. Serio nie wiem czy to kolejność czy jedno przez drugie. Może właśnie przez rzucanie uczę się akceptacji? Albo może odwrotnie i tylko ją utrudniam. Stąd ten wątek w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Myślę że ta kolejność nie jest taka ważna jak się wydaje. Akceptacja nie jest warunkiem wstępnym do pracy z runami, bo nikt by wtedy z nimi nie zaczął. Ale rzucanie bez żadnej refleksji nad tym co czujesz po rzucie, to już problem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 330

@Wandka_61 a co to znaczy 'refleksja po rzucie'? Bo ja zapisuję co wypadło i co o tym myślę. Ale potem i tak kręcę się w kółko w tych samych myślach. Czy o to chodzi?


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Rgielka nie sądzę że sama notatka wystarczy. Ważne jest raczej to co z nią robisz. Czy ona zostaje na kartce, czy zaczynasz po kilku dniach szukać w niej potwierdzeń na to co już myślisz?


Odpowiedz
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 330

@Janeczka no właśnie to drugie. Wracam do tych notatek i za każdym razem widzę co chcę zobaczyć. Ehm, może nie powinnam tego pisać głośno bo to trochę kompromitujące.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wcale nie kompromitujące, tylko uczciwe. Chyba każda z nas tak robiła na początku przynajmniej raz. Mnie ciekawi czy Maurycy miał taką sytuację - że wrócił do rzutu po czasie i zobaczył go inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Tak, zdarzało się. Ale to mnie jeszcze bardziej dezorientowało. Bo jak wróciłem i widziałem to samo inaczej, to nie wiedziałem które rozumienie jest 'prawdziwe'. I zaczynałem rzucać jeszcze raz żeby się upewnić.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to jest właśnie ta pułapka. Powtórny rzut po powtórnym rzucie. Mogę zapytać - ile maksymalnie razy zdarzyło ci się pytać runy o to samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Malachitka98 tego samego dnia? Chyba cztery albo pięć. Wiem jak to brzmi.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@halineczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Cztery razy jednego dnia to jest już naprawdę dużo. Ale rozumiem to, bo sama kiedyś z tartem robiłam podobnie i dopiero jak mi ktoś powiedział żbym dała sobie spokój to poczułam że coś jest nie tak. Czy masz kogoś kto ci tak mógłby powiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Maurycy ma swoją nazwę, nie w sensie diagnozy, ale w sensie wzorca. Szukanie pewności przez powtarzanie to nie jest problem z runami, to jest mechanizm który człowiek przynosi do run. I tu wracamy do początku tego wątku - runy tego nie tworzą, ale mogą być bardzo wygodnym miejscem żeby to robić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodozja_m)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 100

@Astrolozkaa ale to jest trochę wybielanie run, nie? Mówisz że winien jest mechanizm, nie runy. Ale gdyby Maurycy nie miał run, robiłby to z czymś innym czy w ogóle by nie robił?


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Teodozja_M odpowiedź jest prosta - robiłby to z czymś innym. Takie szukanie pewności przez powtarzanie można robić z horoskopami, z kartami, z wyszukiwarką, z pytaniem znajomych wciąż o to samo. Runy nie są źródłem, są aktualnym miejscem.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

No dobra, ale skoro wiemy że to mechanizm, to czy runy są dobrą metodą żeby z nim walczyć, czy złą? Bo z jednej strony mówiliśmy że twarda symbolika run daje opór, z drugiej widać że Maurycemu nie dała. Więc czy to zależy od osoby czy od czegoś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Ewunia82 myślę że zależy od tego czy ktoś wchodzi w to z jakąś intencją i gotowością na wynik, czy wchodzi po to żeby szukać konkretnej odpowiedzi. To jest fundamentalna różnica i runy jej za ciebie nie zrobią.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: