ale czy to jest problem? Znaczy jeśli efekt przychodzi i człowiek się czuje lepiej, ma mniej lęku, to czy naprawdę ważne jest czy "poprawnie" połączyliśmy systemy? Szczerze pytam bo sama mieszam kilka metod i jeszcze nigdy nie zastanawiałam się czy robię to "prawidłowo"
musze się nie zgodzic z Tanzanit w jednym punkcie. Mówisz że ktoś pracuje wtedy tylko z własną projekcją. Ale czym jest runa jesli nie symbolem który uruchamia znaczenie w umyśle? kazdy symbol działa przez projekcje. Kwestia tylko czy ta projekcja jest głęboka czy płytka. Othala i muladhara mogą mówić o czymś zbliżonym nie dlatego że ktoś je sztucznie połączył, ale dlatego że obydwie dotykają archetypowego tematu zakorzenienia.
no wlasnie to co Tanzanit powiedziała o projekcji mnie trochę zatrzymało. Bo z jednej strony rozumiem że systemy są różne i nie powinno się ich mieszać na ślepo ale z drugiej... czy nie o to chodzi że kazdy symbol i tak przechodzi przez czlowieka? Jak Cieszymir napisal - to musi dzialac przez jakis umysł. Więc skąd wiadomo gdzie kończy się "głęboka projekcja" a zaczyna "praca z runą"?
czytam tę wymianę i muszę powiedzieć szczerze że trochę mi to pomaga, trochę komplikuje. Tanzanit ma rację że mój lęk jest realny i nie chcę żeby runy stały się tylko kolejną rzeczą którą sobie wmawiam. Ale Cieszymir też coś ważnego dotyka: że te systemy były żywe i ludzkie. Mam pytanie do wszystkich: czy ktoś z was pracował z runami BĘEDĄC jednocześnie osobą wierzącą, niekoniecznie katolicką, ale w sensie że miał jakąś religijną tożsamość? Jak to u was wyglądało w praktyce?
ja tak. Przez kilka lat chodziłam na msze i jednocześnie ciągnęłam runy raz w tygodniu. Nikomu o tym nie mówiłam, rodzinie na pewno nie. Nie dlatego że się wstydziłam, raczej że wiedziałam że nie będzie rozmowy tylko od razu wyrok. Przez jakiś czas działało to dziwnie równolegle w mojej głowie, nie mieszało się. Dopiero jak zaczęłam poważniej czytać o historii runów zobaczyłam że te dwa światy mają inne pytania i inne odpowiedzi, i to jakoś... niewiem, uspokoiło mnie bardziej niż gdybym próbowała je połączyć.
przepraszam ze sie wtrace ale czy Serafinka mozesz powiedziec jak to wyglada "ciagniecie run"? Czy sie losuje jak karte? Nigdy nie widzialam na zywo
wracajac do Nikodemy i jej pytania o wiare - chce dodac coś z innej strony. Znam kilka osób które pracują z runami i są protestantkami, jedna jest nawet luteranką i mówi że to dla niej bardziej naturalne połączenie bo germańskie korzenie. Ale znam też kogoś głęboko katolickiego kto po prostu traktuje runy jako system psychologiczny, podobnie jak jungowskie archetypy. Nie ma tu jednego schematu. To zależy od tego co ty rozumiesz przez "wiarę" i co chcesz by runy dla ciebie robiły.
a mi się wydaje że ta rozmowa trochę krąży wokół tego samego i nie możemy wyjść poza pewien punkt. Bo albo ktoś mówi że systemy są oddzielne i nie wolno mieszać, albo że wszystko jest jednym i można. a Nikodema pytała chyba o coś konkretniejszego, o ten lęk przed wykluczeniem. Czy runy mogą pomoc z tym konkretnym strachem czy nie? Bo to jest pytanie, nie o historię i nie o teologię.
ech, hej a czy Nauthiz nie jest raczej tą trudną runa? Kojarzyłam ją ze stagnacją i koniecznością, nie z pomocą. trochę mnie to zaskakuje że ktoś by jej użył na strach
oj, słuchajcie, trochę z boku bo bardziej jestem od tarota, ale to co Runiarka powiedziała o poematach runicznych mnie zaciekawiło. Czy są jakieś konkretne stare teksty do których można zajrzeć żeby zrozumieć te znaczenia? Bo mam wrażenie że wiekszosc osób tutaj i ja też korzysta z opracowań współczesnych i niewiem na ile to wierne.
i to jest właśnie uczciwe przyznanie Runiarka, że rekonstrukcja. podobnie zresztą jest z interpretacją grzechu pierworodnego w kosciele, to też jest żywa tradycja interpretacji, nie monolit. Więc może Nikodema i podobne osoby powinny sobie odpowiedzieć: czy chcą mieć pewność i spokój, czy chcą żyć z pytaniami. Bo runy raczej nie dają pewności, one stawiają pytania.
słuchajcie, u mnie to zawsze była cisza. Nie ma specjalnie przestrzeni żeby rozmawiać o tym otwarcie, bo jak tylko powiesz że jesteś z domu katolickiego to część osób w środowisku ezoterycznym od razu robi minę jakbyś przyszła z innej planety. A jak powiesz znajomym z kościoła że ciągniesz runy to już w ogóle. Więc tak, każdy radzi sobie sam i myślę że to jest jeden z powodów czemu takie wątki jak ten Nikodemy w ogóle powstają
a to mnie zastanawia czy ta "luka" nie jest właśnie miejscem gdzie runy moga coś realnie dać. Nie jako system ktury zastępuje wiarę, ale jako coś co pomaga siedzieć z pytaniem bez natychmiastowej odpowiedzi. Bo i kościół i środowisko ezo często chcą żebyś gdzieś należała, a może nie o to chodzi na tym etapie
ale Romcia, czy runy na prawdę są do tego? Znaczy, rozumiem metafore, ale jak konkretnie ciągnięcie kamienia z woreczka ma pomóc "siedziec z pytaniem"? Nie mowie że nie ,poprostu nie rozumiem tego mechanizmu. Bo jak ktoś kto jeszcze nigdy nie pracował z runami miałby to robić żeby to działało
wracając do pytania Jasnoslyszki o środowisko, bo to ważne, znam kilka kręgów runicznych w Polsce i jedno mogę powiedzieć: te które mają zaplecze akademickie albo historyczne są zdecydowanie bardziej otwarte na rozmowę o synkretyzmie niż te które przyszły przez neopoganizm. w tych drugich często jest taki kodeks że albo jesteś "nasz" albo nie. i to nie jest zdrowe miejsce dla Nikodemy szukającej spokoju
ojej ,to co Wrozbit pisze jest bardzo wazne i sama tego nie wiedzialam wcześniej. Dziękuję za tę wskazówkę, naprawdę! Nikodema, mam nadzieję że jak będziesz szukać kogoś do rozmowy na żywo to trafisz na dobre środowisko, bo ta rozmowa tutaj pokazuje ze są ludzie którzy rozumieją
dziękuję Blanka ,naprawdę. i Wrozbit, to co mówisz o pytaniach na wejściu to dobry filtr, zapisuję sobie. Wróćmy morze do samego pytania z tytułu które trochę odpłynęło ,bo coraz bardziej zastanawiam się czy moje pytanie o grzech pierworodny nie jest tak naprawdę pytanem o to czy jestem "skażona" przez sam fakt że sięgnęłam po runy. I że może właśnie ta konkretna interpretacja grzechu pierworodnego, ta katolicka, jest tym co blokuje a nie runy same w sobie
