Forum

Asystent AI
Runy a czytanie dla...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy a czytanie dla swojego dziecka - kiedy to jest odpowiednie

Strona 2 / 3

Wpisy: 264
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Hm ale jakie miałoby być lepsze? Szczerze pytam, bo nie czytam run, ale jestem ciekawa jak to powinno być sformułowane żeby nie wpaść w tę pułapkę której mówi Stefcia


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Tojadek Lepiej: 'czego potrzebuje teraz moje dziecko' albo 'jakie energie są aktywne w tej przestrzeni'. Otwarte pytanie, nie szukanie potwierdzenia. Ale to wymaga żebyś sama weszła w odczyt bez z góry ustawionej tezy, a to jest trudniejsze niż się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dodać coś do tej dyskusji o pytaniach, bo to mnie uderzyło. W czakrach mamy podobnie - diagnoza dla kogoś bliskiego zawsze wychodzi lepiej kiedy intencja jest czysta. Ale co to znaczy 'czysta intencja' dla rodzica? Rodzic zawsze boi się o dziecko. Nie da się tego wyłączyć. Więc może zamiast dążyć do idealnej czystości intencji, lepiej po prostu uznać że ten strach jest i pracować z tym świadomie?


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@mniszek86)
Połączone: 2 lata temu

Piolunka, to jest chyba najbardziej dojrzałe podejście jakie tu padło. Nie udawaj że nie jesteś mamą kiedy ciągniesz te runy. Jesteś mamą i się boisz. Przyznaj to sobie przed odczytem i wlicz to w interpretację. To nie unieważnia odczytu, to go uczłowiecza.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

Mam inne zdanie niż Piolunka i Mniszek, choć rozumiem skąd to podejście. Problem z 'wliczaniem' emocji w interpretację jest taki że nie wiemy ile wliczyć. Ile z tej Nauthiz to realna energia dziecka a ile to mój strach? Tego nie da się zmierzyć. I właśnie dlatego uważam że przy bliskich osobach lepiej jest zrobić odczyt na dystans - albo poprosić kogoś mniej zaangażowanego emocjonalnie. To nie jest słabość, to jest metodologia.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

I właśnie tu jest sedno problemu z którym się zmagam już od dłuższego czasu. Nie chodzi o to żeby wyrzucić emocje za drzwi - to niemożliwe i wszyscy to wiemy. Chodzi o to żeby nie udawać że ich nie ma i jednocześnie nie pozwolić im przejąć steru. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, owszem. Ale u mnie działa to tak: zanim ciągnę runy dla kogoś bliskiego, siadam i przez kilka minut po prostu przyznam sobie co czuję. Nie medytuję, nie czyszczę energii, po prostu mówię do siebie - boje sie, chce żeby wszystko bylo dobrze, martwię się tym i tamtym. I dopiero potem biorę runy. Czy to eliminuje problem? Nie. Ale zmniejsza szum.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Hm, ale to co opisujesz Numerolog to trochę sprzeczne z tym co sam powiedziałeś wcześniej - że właśnie nie da się zmierzyć ile wliczyć. Teraz mówisz że to jednak działa? Albo działasz intuicyjnie i po prostu jakoś to czujesz, albo masz metodę - to nie może być jedno i drugie naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Tojadek nie, poczekaj - to nie jest sprzeczność. Mówiłem że nie da się zmierzyć ile emocji weszło do konkretnej interpretacji. Dalej tak uważam. Ale przyznanie sobie emocji przed odczytem zmniejsza ryzyko że wyprą się i wejdą tylnym wejściem. To dwie różne warstwy tego samego problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

W sumie to jest dość stara zasada przy czytaniu dla bliskich - zanim weźmiesz karty czy runy, zrób tzw. czyszczenie intencji. Nie w sensie magicznym, ale właśnie takim zwykłym, ludzkim. Wiem że to brzmi trywialnie ale naprawdę robi różnicę. Widziałam przypadki gdzie ktoś ciągnął runy dla dziecka w środku ostrej kłótni z partnerem i potem się dziwiła czemu wyszło same ciężkie runy. No bo przyszłaś z naładowaną głową.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Jagodzianka93 czekaj, ale czy to nie sugeruje że wynik odczytu jest bardziej odbiciem stanu mamy niż stanu dziecka? Bo jeśli naładowana głowa daje ciężkie runy, to co tak naprawdę czytamy?


Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Stefcia04 tak, właśnie to sugeruję. I to jest jeden z głównych argumentów za ostrożnością przy czytaniu dla dzieci. Nie wiesz co czytasz - energię dziecka, swój strach, albo jakiś dziwny miks. I żadna metoda nie da ci pewności że to rozdzieliłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

ok ale to można by powiedzieć o każdym odczycie dla kogokolwiek, nie tylko dla dziecka. Czytasz dla koleżanki i też wnosisz swoje emocje, swoją relację z nią, swoje opinie o jej sytuacji. Dlaczego dziecko miałoby być tutaj wyjątkiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Karol95 dlatego że relacja rodzic-dziecko jest jedną z najsilniejszych emocjonalnie jakie istnieją. To nie to samo co czytanie dla koleżanki z pracy. Przy koleżance możesz mieć jakiś dystans. Przy własnym dziecku ten dystans prawie nie istnieje. To jest inna skala obciążenia emocjonalnego i dlatego ryzyko przekłamania odczytu jest znacznie wyższe.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@ludwiczek72)
Połączone: 2 lata temu

no to czytam tę dyskusję i zaczynam myśleć że w sumie w ogóle nie powinno się czytać dla bliskich. Czy ktoś z was stosuje jakąś żelazną zasadę - np. nigdy nie czytam dla rodziny? Albo jest granica którą sobie postawiliście?


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam zasadę i trzymam się jej od lat - nie czytam dla nikogo komu mogę zaszkodzić interpretacją. Brzmi ogólnie, ale w praktyce oznacza że dla dzieci, rodziców i partnera robię absolutne minimum. Jeden rzut, jedno pytanie, i nie analizuję w kółko. Zanim wpadnę w pętlę 'co to może znaczyć' odkladam runy i idę do kuchni. Dosłownie.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@gustawa-x)
Połączone: 2 lata temu

o, to jest naprawdę praktyczne podejście! Jedno pytanie i odkładasz - super prosta zasada którą chyba mogłabym stosować. Ale jak to kontrolujesz żeby naprawdę nie wracać do analizy potem w głowie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Gustawa.x szczerze? Nie zawsze kontroluję. Ale przynajmniej nie siedzę fizycznie z runami i nie tasuje po raz czwarty szukając innej odpowiedzi. Głowa robi swoje, ale przynajmniej nie dokłada kolejnych warstw przez kolejne rzuty.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@tanzanit_55)
Połączone: 3 lata temu

Wróćmy na chwilę do tego co Mniszek napisała wcześniej o informacji krążącej w rodzinie, bo to naprawdę jest niedoceniany problem. Poza tym że babcia albo tata zaczynają traktować dziecko przez pryzmat odczytu - jest jeszcze inne ryzyko. Takie informacje często wracają do dziecka. Niekoniecznie wprost, ale przez sposób w jaki dorośli reagują, przez to co mówią mimochodem. Czy ktoś myślał o tym co się stanie kiedy dziecko dorośnie i się dowie że mama robiła mu odczyty w dzieciństwie?


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@felicytka91)
Połączone: 1 rok temu

a to jest w ogóle częste? Że dzieci się potem dowiadują? Jakoś nie pomyślałam o tej perspektywie, że to dziecko kiedyś będzie dorosłe i może mieć zdanie na ten temat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tanzanit_55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Felicytka91 zależy od rodziny i od tego jak bardzo ezoteryka jest obecna w domu. Jeśli mama praktykuje otwarcie, to dziecko prędzej czy później się dowie. I może to przyjąć spokojnie, ale może też poczuć że ktoś grzebał w jego sprawach bez pytania. To jest kwestia zgody której dziecko po prostu nie mogło wyrazić.


Odpowiedz
Wpisy: 188
Rozpoczynający temat
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

To jest temat który mnie mocno dotyka, bo sama czytałam dla swojej córki kiedy była mała. Dzisiaj ma 24 lata i wie o tym. Powiedziała mi że jest jej obojętne, ale czuję że ta odpowiedź jest trochę zbyt szybka i zbyt grzeczna. Może by i tak to samo zrobiła - nie wiem. Ale to pytanie Tanzanit o zgodę dziecka zostaje ze mną. Wtedy o tym nie myślałam. Myślałam że chronię, rozumiem, pomagam. I pewnie po części tak było. Ale decyzja była moja, nie jej.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@mniszek86)
Połączone: 2 lata temu

Sugilitka, dziękuję że to napisałaś bo to jest bardzo uczciwe. I właśnie o to chodzi w tym całym temacie - granica między 'czytam bo kocham i się martwię' a 'czytam bo potrzebuję mieć poczucie kontroli nad sytuacją' jest bardzo cienka. I obie intencje mogą być szczere jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

no i tak dochodzimy do punktu gdzie pytanie z tytułu wątku - kiedy to jest odpowiednie - zaczyna brzmieć coraz bardziej jak 'czy to w ogóle jest odpowiednie'. Nie mówię że odpowiedź to twarde nie, ale te ostatnie posty mocno przesuwają dyskusję w tym kierunku. Ktoś ma kontrargument?


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Kontrargument mam taki - nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka. Czytanie run 'co się teraz dzieje w domu' kiedy dziecko jest rozdrażnione i nie wiesz czemu, to coś innego niż robienie pełnego odczytu 'jaka jest ścieżka życiowa mojego 5-latka'. Pierwsze to próba zrozumienia sytuacji tu i teraz. Drugie to już wchodzenie na terytorium gdzie naprawdę nie powinnyśmy być bez solidnych podstaw i dużej ostrożności.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@almandynka_w)
Połączone: 2 lata temu

Hej, mam pytanie do Sugilitki albo innych które robiły takie odczyty - czy używałyście specjalnych run albo układanek właśnie dla dzieci, czy normalnych dorosłych? Bo zastanawiam sie czy np. Elder Futhark jest odpowiedni dla tak małych dzieci czy powinno sie używać czegoś łagodniejszego w symbolice.


Odpowiedz
Wpisy: 188
Rozpoczynający temat
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Almandynka_W, dobre pytanie i cieszę się że wróciłaś do tej kwestii technicznej, bo ona naprawdę ma znaczenie. Elder Futhark używałam i uważam że można, ale z dużą ostrożnością i wybierając konkretne runy do odczytu, nie całe futhark. Przy dziecku raczej unikałam Hagalaz, Thurisaz czy Nauthiz jako dominanty układu - nie dlatego że 'zakazane', ale dlatego że przy tak silnym ładunku emocjonalnym mamy te runy bardzo łatwo zdominują interpretację i zabarwią wszystko na czarno. Używałam częściej prostszych układów, jeden-trzy rzuty, pytanie bardzo konkretne.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@almandynka_w)
Połączone: 2 lata temu

Okej, czyli nie chodzi o to żeby używać jakiegoś 'dziecięcego' zestawu run, tylko żeby mądrze dobierać pytanie i nie rozbudowywać układu? Bo widziałam gdzieś że niby są specjalne zestawy run dla pracy z dziećmi i jakoś mi to od początku wyglądało podejrzanie.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@edytka50)
Połączone: 3 lata temu

Te 'specjalne zestawy run dla dzieci' to mity sprzedażowe, nie ma żadnego historycznego ani tradycyjnego uzasadnienia dla czegoś takiego. Elder Futhark, Younger Futhark, Anglo-Saxon Futhorc - to są systemy które istniały historycznie. Reszta to współczesne wymysły, często komercyjne. Jeśli ktoś ci sprzedaje 'runy dla dzieci' to chce po prostu twoje pieniądze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka_w)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Edytka50 no i właśnie tak mi to wyglądało, dzięki że potwierdziłaś. Ale wracając do Sugilitki - czy ta kwestia doboru pytania to jedyna różnica przy odczycie dla dziecka vs dla dorosłego? Czy jest jeszcze coś w samej technice?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę swoje trzy grosze bo przy tarocie mam podobne przemyślenia jak Sugilitka przy runach. Przy odczycie dla kogoś bardzo bliskiego, szczególnie dziecka, technika to jedno, ale ważniejsze jest to co robisz Z wynikiem. Bo nawet jeśli rzut jest spokojny i runy wyjdą neutralne, to co potem? Siadasz i analizujesz do nocy, szukasz drugiego dna, zaczynasz dostrzegać wzorce? To jest właśnie ten mechanizm który napędza się sam.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale to nie jest specyficzne dla odczytu dla dziecka. Każdy zaangażowany emocjonalnie odczyt ma ten problem. Czemu cały czas wracamy do tego że dziecko jest jakoś wyjątkowe w tym kontekście? Czytałam dla siebie i też wpadałam w to samo kółko, rzut za rzutem, szukanie innej odpowiedzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Tojadek bo dziecko nie wyraziło zgody i nie może jej wyrazić. To jest ta fundamentalna różnica. Możesz czytać dla siebie do rana i wpadać w każde kółko jakie chcesz. Przy dziecku to nie jest twoja informacja do przetwarzania bez końca.


Odpowiedz
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Tojadek w sumie masz rację że mechanizm ten sam, ale Jagodzianka ma punkt z tą zgodą. Plus to co mówił Drakona o intensywności relacji. Przy sobie możesz się jakoś zatrzymać bo masz dystans. Przy dziecku każda 'ciężka' runa uderza inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@tanzanit_55)
Połączone: 3 lata temu

Ta kwestia zgody jest kluczowa i warto ją rozwinąć bo myślę że nie wszyscy rozumieją o co chodzi. To nie jest tylko etyczne 'wypada zapytać'. Chodzi o to że dziecko jako odrębna istota ma własną przestrzeń energetyczną, własną ścieżkę, i wejście w nią bez zaproszenia - nawet z miłości - jest pewnego rodzaju naruszeniem. Nie dramatyzuję, ale to ma znaczenie przy pracy z energiami.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@ludwiczek72)
Połączone: 2 lata temu

hm, czyli według tej logiki każdy odczyt bez zgody pytanego jest naruszeniem? Bo np. matka pyta 'co się teraz dzieje z moim dzieckiem które jest chore' i to tez jest bez jego zgody?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tanzanit_55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Ludwiczek72 to jest właśnie ta szara strefa. Jedno pytanie, jedna runa, konkretny kontekst 'teraz, choroba, jak mu pomóc' - to jest inaczej niż pełny odczyt ścieżki życiowej. Ale nie ma twardej granicy i każdy musi ją wyznaczyć sam dla siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@felicytka91)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy może do tego co Sugilitka napisała o swojej córce, bo to mnie uderzyło najbardziej. Skoro córka powiedziała że jest jej obojętne, ale to brzmiało nieszczerze - to czy Sugilitka z nią o tym potem rozmawiała? Znaczy, głębiej, nie tylko 'wiesz że robiłam takie odczyty'?


Odpowiedz
Wpisy: 188
Rozpoczynający temat
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Rozmawiałyśmy, tak. Ale nie głęboko. Mam wrażenie że ona chce mi oszczędzić poczucia winy, a ja trochę się boję drążyć bo nie chcę robić z tego większego tematu niż jest. I właśnie ta dynamika - matka która nie chce ranić córki, córka która nie chce ranić matki - sprawia że pewne rzeczy zostają nieuporządkowane. Co mnie paradoksalnie przekonuje że temat odczytu dla bliskich jest bardziej złożony niż mi się kiedyś wydawało.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: