Hej, chciałam zapytać czy ktoś z was próbował ciągnąć runy podczas burzy? Ostatnio miałam taką sytuację, zaczęłam rozkład i nagle zerwała się porządna ulewa z piorunami. Zostałam przy tym bo nie chciałam przerywać, i powiem wam że odczyt był... inny niż zwykle. Jakby wyrazistszy, nie wiem jak to inaczej opisać. Czy to możliwe że burza jakoś wpływa na czytanie? Szczególnie chodzi mi o szósty ośrodek, bo miałam wrażenie że coś tam dosłownie pulsowało przez cały czas.
O, interesujące. Ja też miałam kiedyś podobne odczucie ale nie byłam pewna czy to przez burzę czy po prostu byłam wtedy bardziej skupiona niż zazwyczaj. Czy masz jakiś sposób żeby odróżnić jedno od drugiego? Bo może to po prostu intensywniejszy nastrój a nie same zjawiska atmosferyczne?
Pytanie jest dużo głębsze niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Burza to nie tylko deszcz i pioruny, to konkretne zjawisko elektromagnetyczne - zmieniają się ciśnienie, wilgotność, ładunek w powietrzu. Nordycka tradycja runologiczna od dawna łączyła Thurisaz i Sowulo właśnie z energiami burzowymi, a sam Thor i jego młot to nie przypadkowy symbol. Runy tych żywiołów mogą faktycznie inaczej się 'otwierać' kiedy ich energia jest fizycznie obecna. Ale uwaga - to nie znaczy, że każdy odczyt podczas burzy jest bardziej trafny. Chodzi o specyficzny rodzaj energii, który możesz albo złapać, albo w niej utonąć jeśli szósty ośrodek nie jest wystarczająco stabilny.
A nie jest tak że podczas burzy ludzie są po prostu bardziej w trybie 'coś się dzieje', bardziej uważni? Jakby mózg automatycznie przechodzi na wyższe obroty bo to sytuacja niecodzienna. Może to tłumaczy intensywność tych odczytów bez wchodzenia w energetykę?
Oj słyszałam już tę teorię milion razy i rozumiem sceptycyzm, ale w przypadku run jest jeden argument którego nie da się tak łatwo zbić - tradycja. Starożytni Germanie doskonale wiedzieli kiedy i w jakich warunkach pracować z runami. Nie ciągnęli ich o każdej porze dnia i nocy i przy każdej pogodzie. Kontekst atmosferyczny był częścią rytuału, nie tłem. Więc pytanie o burzę to tak naprawdę pytanie o zgodność z tą tradycją.
Mnie interesuje ten watek z szóstym ośrodkiem bo to ciekawe powiązanie. Trecia oko reaguje na zmiany pola elektromagnetycznego, to jest akurat dość dobrze opisane nawet poza ezoteryka. Podczas burzy te zmiany są ekstremalne. Więc jeśli szósty ośrodek jest aktywny i wrażliwy, to logiczne że burza go 'nakręca'. Miałem podobne doświadczenia przy silnych wiatrach, nie burzowych, ale takich porywistych. Odczyty tarota były wtedy ostrzejsze, mniej rozmyte.
To co opisujecie to bardzo klasyczny scenariusz - intensywna pogoda aktywuje szósty ośrodek, ale jeśli czakra nie jest stabilna, odczyt może być zaburzony a nie wzmocniony. Amulecja, to pulsowanie które opisujesz - gdzie dokładnie to czułaś? W okolicy czoła, między oczami? I czy to było przyjemne czy raczej niepokojące?
Wcinam się bo dopiero zaczynam z runami, ale chciałam zapytać - czym właściwie jest ten szósty ośrodek o którym mówicie? Słyszałam o czakrach ale nie wiem czy to to samo czy coś innego w kontekscie run?
No właśnie, Glifia dobrze to ujęła. Amulecja, dopytam jeszcze - czy po tym odczycie czułaś zmęczenie, ból głowy, coś w tym stylu? To ważna wskazówka diagnostyczna.
Ból głowy po odczycie podczas burzy to sygnał do zapamiętania. Nie oznacza że zrobiłaś coś złego, ale że ośrodek pracował ponad normę. W praktyce wróżebnej generalnie lepiej unikać pierwszych eksperymentów z trudnymi warunkami atmosferycznymi, bo nie masz jeszcze punktu odniesienia - nie wiesz czy wynik jest wyostrzony przez burzę w dobrym sensie, czy po prostu przekrzywiony. To jak słuchać muzyki przez zbyt głośne nagłośnienie - wszystko słyszysz intensywniej ale niekoniecznie dokładniej. Hagalaz i Sowulo razem podczas burzy to nawet logiczne połączenie symbolicznie, ale właśnie dlatego warto sprawdzić ten odczyt w spokojnych warunkach i porównać.
Hmm, to ciekawe bo ja ostatnio czytałem coś o tym że w tradycji nordyckiej w ogóle odczyty runiczne wiązano z konkretnymi porami roku i zjawiskami. Burza to nie był przypadek, tylko świadomy wybór momentu. Tylko nie wiem czy to się przekłada na współczesną praktykę jeden do jednego. Czy ktoś tutaj faktycznie planuje odczyty pod konkretną pogodę czy to raczej teoria?
No dobra ale skąd wiadomo które pytania są 'burzowe' a które nie? Serio pytam, bo to brzmi trochę jak gdybyśmy dopasowywali interpretację do warunków po fakcie. Najpierw burza, potem tłumaczymy że właśnie pytanie było odpowiednie. Jakby zawsze się zgadza.
No bo właśnie to chciałam powiedzieć - mamy tu dwa różne pytania i trochę się mieszają. Jedno to czy burza fizycznie coś robi z odczytem, drugie to czy my to tylko tak odbieramy bo jesteśmy bardziej skupieni. I chyba nikt tu nie odpowiedział wprost na to rozróżnienie.
A może nie da się tego rozróżnić w praktyce? Serio, jeśli efekt jest ten sam - głębszy odczyt, mocniejsza intuicja - to czy ważne czy przyczyna jest 'fizyczna' czy 'mentalna'? Runy działają przez człowieka, nie obok niego.
Ja mam inne pytanie do całej tej dyskusji - czy ktoś tu kiedykolwiek świadomie planował odczyt pod burzę? Nie że burza się zdarzyła i przy okazji, ale że specjalnie czekał na warunki? Bo to by nam dało zupełnie inny materiał do rozmowy niż te spontaniczne przypadki.
Planowałam, owszem. I tu zaskoczę pewnie niektórych bo wynik był... ambiwalentny. Raz odczyt był rzeczywiście wyjątkowo wyraźny, innym razem siedziałam przy burzowym oknie i kompletnie nic - płasko, bez życia. To mnie nauczyło że sama burza to nie jest wystarczający warunek. Jest jednym z czynników, ale nie jedynym. Szósty ośrodek musi być w odpowiednim stanie żeby w ogóle skorzystać z tej energii, inaczej burza po prostu hałasuje w tle.
Tu trzeba wrócić do tego co opisała Amulecja - to ciśnienie między oczami i ciepło. To jest bardzo konkretny objaw, i jest różnica między tym co opisała na początku a bólem głowy który pojawił się potem. Pierwsze to sygnał aktywacji, drugie to sygnał przeciążenia. Mam pytanie: ile run wyciągnęłaś w sumie podczas tego odczytu?
To jest właśnie sedno całego tematu, myślę. Kategoryczność odczytu podczas burzy - skąd wiemy czy to głębsza prawda która się przebija, czy szum który wzmacnia jeden sygnał kosztem całości? Hagalaz, Sowulo, Isa to układ który normalnie wymaga spokojnej analizy wszystkich trzech naraz. Burza mogła wyolbrzymić Hagalaz albo Sowulo i przykryć Isa, albo odwrotnie. Nie twierdzę że odczyt był zły, ale na twoim miejscu wróciłabym do tych run za jakiś czas w spokojnych warunkach i porównała wrażenia.
O, to jest konkretna metoda weryfikacji której tu szukałam. Rozalinda rozumiem że chodzi o to żeby zobaczyć czy w spokoju interpretacja będzie spójna z tą burzową? A jeśli nie będzie - która jest 'lepsza'?
Hej, mam pytanie trochę z boku - jak długo po burzy ten efekt się utrzymuje? Bo jeśli chodzi o pole elektromagnetyczne to ono nie wraca do normy od razu, to trwa jakiś czas. Czy ktoś próbował odczytu np. godzinę po burzy?
Przepraszam że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak czytam tę rozmowę to zastanawiam się - czy do pracy z runami trzeba w ogóle mieć ten szósty ośrodek rozwinięty? Znaczy, czy bez tego runy w ogóle nie działają czy tylko działają inaczej?
Muszę powiedzieć szczerze że ta rozmowa trochę mnie niepokoi, ale w specyficzny sposób. Nie kwestionuję doświadczeń Amulecji ani innych - ale widzę że coraz bardziej miksujemy tutaj dwa systemy (runy i czakry) jakby to był jeden spójny system. A to nie jest oczywiste. Nordycka tradycja nie operowała pojęciem czakr, to jest hinduski model. Ktoś może mi wytłumaczyć skąd to połączenie się wzięło i czy to ma jakieś historyczne podstawy czy to po prostu współczesna mieszanka?
No właśnie, to jest mój problem z tą rozmową od początku. Mamy dwa osobne pytania i ciągle je mieszamy. Pierwsze: czy burza wpływa na odczyt run? Drugie: czy szósty ośrodek jest wektorem tego wpływu? To są różne hipotezy i można w pierwszą wierzyć nie wierząc w drugą.
Chcę wrócić do pytania Astrolaba sprzed kilku postów, bo ono zostało trochę zawieszone w powietrzu. Godzinę po burzy - tak, próbowałam. I mam wrażenie że jest coś co można by nazwać echem. Jakby pole się nie stabilizuje od razu, zostaje taka resztkowa... nie wiem jak to inaczej opisać, może 'elektryczność'? Odczyt był spokojniejszy niż w trakcie ale wciąż miał jakość inną niż normalny. Mniej intensywny, ale jaśniejszy. Jakby hałas opadł a sygnał trochę jeszcze trwa.
Dorzucę własne obserwacje do tej gałęzi - u mnie to 'echo' trwało chyba z godzinę, może półtorej po zakończeniu. Po tym czasie kolejny odczyt był już zupełnie płaski jak zwykle. Ale nie wiem czy to kwestia pola elektromagnetycznego czy po prostu mój własny układ się uspokajał razem z pogodą, bo jedno i drugie działa jednocześnie i jak tu rozdzielić.
hmm, słuchajcie - a skąd w ogóle wiecie kiedy 'echo' się kończy? Znaczy jak to czujecie czy możecie to porównać? Pytam bo chcę zrozumieć czy jest jakiś konkretny moment który poznajecie, czy raczej z perspektywy czasu wychodzi że 'chyba już było po'.
Chcę wrócić na chwilę do Amulecji i jej układu, bo mam poczucie że to zostało trochę urwane. Hagalaz, Sowulo, Isa w kontekście decyzji zawodowej - ta kombinacja jest naprawdę ciekawa właśnie przy temacie burzy. Bo Hagalaz to jest runa którą burza niejako amplifikuje z definicji. Martwi mnie trochę że Amulecja opisywała ból głowy potem - to przy Hagalaz i aktywowanym ośrodku może być sygnał że przetworzenie było za szybkie. Amulecjo, jak się teraz czujesz z tamtą interpretacją - czy po czasie coś się zmieniło w tym jak to czytasz?
