Ok, chce sie odniesc do tego co Zbyszek napisal o notatkach, bo to chyba najkonkretniejsza rada w calym tym watku. Probowalam cos w tym stylu kiedys przy numerologii i po prostu nie bylem konsekwentna. Ale moze przy tym leku przed zasnieciem to by bylo latwiejs bo jest bardziej namacalne. Tylko pytanie jak oceniac ten lek, bo on taki... faluje? Raz jest bardziej jako mysli, raz jako fizyczne napięcie. Co wtedy pisac?
Jalowcowa pisze ze lek 'faluje' i to jest bardzo trafne spostrzezenie. Skala 1-5 to uproszczenie, mozna ja rozbudowac o dodatkowe pole: 'gdzie ten lek sie pojawia', czy w glowie, czy w ciele, czy jako obrazy. Po kilku tygodniach mozna zaczac widziec wzorce, ktore dni, co poprzedzalo, czy runa byla przy tym czy nie. Bez tego ciezko ocenic cokolwiek.
Strzaska ma racje, prowadzenie notatek przed snem dla kogos z bezssennoscia lekowa to moze byc pulapka. Budzisz uklad nerwowy zamiast go wyciszac. Jesli juz, to moze rano, po przebudzeniu, krotka ocena jak byla noc. Znacznie mniejsze ryzyko.
Wracajac do tego oswajania runy o czym Alchemik pisal, bo mam pytanie praktyczne. On pisal o noszeniu przy sobie, ok, ale czy to ma sens z kaminiem? Bo mam kamienne runy i boje sie ze sie wyslizgna z kieszeni i stluke albo zgubie. Czy mozna nosic w sakiewce razem z innymi kamieniami czy to miesza ich 'energie'?
A czy to nie jest tak ze kamienie faktycznie moga 'zaburzac' nawzajem swoje dzialanie? Pytam serio bo czytalam ze niektorych kamieni nie laczy sie np. tygrysie oko z ametystem, i zastanawiam sie czy z runami jest podobnie. Czy runa wyryta na kamieniu to juz tylko runa czy tez nadal kamien?
Magini, nie. Nie ma zadnych dowodow ze kamienie 'zaburzaja' sie nawzajem i ta lista zakazanych polaczen pochodzi przewaznie z jakichs nowo wydanych poradnikow litoterapii, nie z zadnej tradycji. Runa wyrzezbionia na kamieniu to symbol na kamieniu, tyle. Mozna traktowac go jako kamien albo jako rune, ale to sa nasze interpretacje a nie wlasciwosci mineralu.
To jest placebo i efekt przekonan, co jest realnym zjawiskiem psychologicznym. Ale to co innego niz 'kamien zaburza kamien'. Nazwijmy rzeczy po imieniu.
Hmm, troche mnie wciagnela ta dyskusja o kamieniach ale chce wrocic do meritum. Jalowcowa, ty pisalas ze ten lek zaczyna sie jak tylko jest ciemno i cisza. Mam pytanie, czy to sie zdarza tez jak jestes np. sama w dzien i nagle jest cicho, czy naprawde tylko w kontekscie zasypiana?
Jalowcowa napisala cos waznego, ze w dzien jest ucieczka a w nocy nie ma. To znaczy ze problem nie jest w ciemnosci jako takiej, tylko w braku alternatywy dla mysli. Runa moze byc wlasnie ta alternatywa, ale musi byc czymkolwiek na czym mozna skupic uwage. Moze to byc dzwiek, oddech, dotyk. Runa ma po prostu przewage bo mozesz ja trzymac i czuc ksztalt.
Joasia to swietnie ujela. Ja mam podobnie ze moze to byc cokolwiek konkretnego zmyslowo. Dlatego pytalam o ten zapach, bo dla mnie lawenda to taki sam 'punkt zakotwiczenia' jak runa dla innych. Slyszalam ze mozna laczyc kilka zmyslow i efekt ma byc mocniejszy, ktos tak probował?
Mam takie pytanie do Erazma albo kogokolwiek kto sie zna na runach lepiej niz ja, bo ta dyskusja juz tyle propozycji rzucila, Sowulo, Hagalaz, Laguz, i nie wiem kto ma racje. Czy jest jakas metoda zeby samemu dobrac rune do swojej sytuacji zamiast sluchac roznych opinii? Jak ktos uczy sie tego doboru?
Dodam do tego co Erazm mowi. Przy leku przed przyszloscia szczegolnie polecam nie szukac runy ktora 'rozwiaze problem' tylko runy z ktora mozna byc przez chwile bez oceniania. Sowulo ma te przewage ze jej symbolika jest stosunkowo jednoznaczna i trudno ja zinterpretowac w sposob ktory pogarsza sytuacje. Hagalaz przy nieugruntowanym leku to rzeczywiscie ryzyko jak Antos juz powiedzial.
Celestynka mowi o byciu z runa bez oceniania i to jest chyba klucz do tego co tutaj probujemy powiedziec od poczatku. Nie chodzi o to zeby runa zrobia cos za ciebie, chodzi o ten moment kiedy przestajesz analizowac przyszlosc i po prostu siedzisz z tym kawalem drewna albo kamienia w dloni. Ten moment to jest ten efekt.
Metek, to co napisales na koncu to mnie troche zaskoczylo, bo w sumie dobrze to opisuje. Ze chodzi o ten moment kiedy przestajesz analizowac. Bo ja mysle ze caly problem jest wlasnie w tym ze ja non stop analizuje co bedzie, co jesli, a jak nie wyjdzie. I moze runa jest dobra wlasnie dlatego ze jest po prostu... inna? Cos innego niz moje mysli.
Jalowcowa, a probowales kiedys zwyklej metody liczenia oddechow albo skupiania sie na ciele? Bo wiem ze to nie jest temat o medytacji ale zastanawiam sie czy runa robi cos czego inne metody skupienia uwagi nie robia, czy to po prostu ten sam mechanizm tylko inaczej opakowany.
Edek to juz trzeci raz mowi ze to psychologia i ok, niech bedzie psychologia. Ale czy to zmienia efekt? Jesli ktos spi lepiej to spi lepiej. Czy naprawde trzeba rozstrzygac skad ta sila pochodzi zeby uznac ze cos dziala?
Moim zdaniem Edek ma racje w sensie mechanizmu ale Metek ma racje w sensie praktyki. Komus kto juz pracuje z runami latwiej bedzie uzyc tego co zna niz zaczac od zera cos innego. Wiec praktycznie rada 'uzyj runy' jest sensowna nawet jesli mechanizm jest nie-magiczny.
hej, troche zgubiłam sie w tej dyskusji psychologia vs magia bo to sie powtarza. Chcę sie zapytac o cos praktycznego bo nigdzie nie znalazłam odpowiedzi. Jak sie trzyma rune przed zasnieciem to potem sie ja odklada i spi? Czy mozna zasnac z nia w dloni? Czy to jakis problem jesli runa wpadnie pod poduszke w nocy?
Tamarka pyta o cos co mnie tez zastanawialo. A co z runa ktora sie wyciagnela do jakiejs sytuacji, nie specjalnie do snu? Czy mozna uzywac tej samej runy do usypiania co do innych celow w ciagu dnia? Czy to 'miesza' intencje?
Mam pytanie do Celestynki albo Erazma bo chce sie upewnic ze dobrze rozumiem. Mowiliscie ze symbolika dziala pasywnie jak sie juz przyswoi znaczenie. Ale co jesli ktos jest na samym poczatku i jeszcze nie ma zadnego skojarzenia z runa? Czy sens jest wtedy uzywac jej do snu czy najpierw trzeba ja 'poznac'?
czytam ten watek od poczatku i w sumie nigdzie nikt nie powiedzial ile czasu to zajmuje zanim sie poczuje jakis efekt. Jalowcowa pisala ze lek jest od jakiegos czasu, wiec ciekawi mnie czy tu chodzi o kilka nocy czy dluzej.
Ludwiczek pyta o czas i to logiczne pytanie ale ciezko na nie odpowiedziec jednoznacznie. Dla jednych to moze byc pierwsza noc bo sama czynnosc skupienia juz przynosi ulgę, dla innych kilka tygodni zanim efekt sie ustabilizuje. Bezsennosc lekowa ma to do siebie ze jedna dobra noc nie likwiduje problemu, wzorzec zmienia sie powoli. Oczekiwanie szybkiego efektu moze wrecz zaszkodziC bo brak efektu po dwoch dniach staje sie nowym stresem.
no to jak sie czlowiek leczy tygodniami to moze po prostu zle mu sie robilo przez tydzien a potem samo przeszlo i mysli ze to runa pomogla, nie? Skad wiadomo ze to nie przypadek?
Boguchwal trafi w punkt ktory mnie tez zawsze gryzie przy takich tematach. Ale z drugiej strony Jalowcowa nie szuka naukowego dowodu tylko czegos co jej pomoze przetrwac noce. Wiec moze zamiast rozstrzygac czy to placebo, lepiej skupic sie na tym czy cos konkretnego jej pomaga, bez wzgledu na mechanizm.
no właśnie, ja nie potrzebuje udowodnic ze runy działają 'magicznie', ja potrzebuje przespac noc bez tego leżenia i nakrecania sie. Jesli skupienie na kamieniu z narysowanym symbolem mi w tym pomoze to nie bede sie zastanawiac dlaczego. Wiec dzieki wszystkim za te dyskusje bo w sumie to co wyciagnelam to ze moge sprobowac Sowulo, trzymac ja w dloni albo przy sobie, nie musie nic robic specjalnie, po prostu byc z nia.
Jalowcowa, a czy masz juz jakies runy fizycznie? Bo jesli nie to zapytam czy to ma znaczenie z czego sa zrobione dla takiego pierwszego uzycia, czy mozna zaczac np. od papieru z narysowanym symbolem zamiast kupowac od razu komplet?
Magini, tak, mam ale to taki tani komplet z allegro, nie wiem nawet z czego te kamyki są zrobione, podobno drewno ale jakoś wyglądają plastycznie. Nie sądziłam że to ma aż takie znaczenie przy zasypianiu, myślałam że ważniejszy jest symbol. A papier to w ogóle opcja? Bo rozumiem że chodzi o skupienie na znaku a nie na materiale, chyba?
