Hej, mam takie pytanie które mnie trapi od jakiegoś czasu. Robię ostatnio sporo rzutów runami, zazwyczaj w domu przy stoliku, ale w zeszłym tygodniu wracałam pociągiem z odwiedzin u babci i nudząc się wyciągnęłam woreczek i zrobiłam losowanie. Dostałam Hagalaz i Raido. I teraz siedzi mi w głowie - czy miejsce ma znaczenie? Pociąg to ruch, podróż, zmiana miejsca. Czy Raido wylosowana w pociągu znaczy coś innego niż wylosowana w domu? Czy to zmienia interpretację?
Szczerze? Nie rozumiem dlaczego miejsce miałoby zmieniać znaczenie runy. Runa to runa. Hagalaz to chaos i przełom, Raido to podróż i ruch - i to niezależnie od tego czy siedzisz w pociągu czy w piwnicy. Skąd w ogóle ten pomysł że lokalizacja coś zmienia?
No to jest właśnie ciekawe pytanie a nie takie oczywiste jak myślisz, Jasnowidka. Są szkoły które mówią że kontekst fizyczny wchodzi w odczyt. Nie tyle zmienia znaczenie runy, co może wpływać na to jak ją interpretujesz w odniesieniu do swojej sytuacji. Pociąg to konkretna energia - przemijanie, chwilowość, bycie w drodze. Czy to jest idealne miejsce do spokojnej wróżby? To inna kwestia.
O, ale to ciekawy temat! Siedzę i myślę - a ja to kiedyś robiłem tarota na ławce w parku i jakoś mi to nie przeszkadzało, chociaż wkoło był hałas i ludzie chodzili. Ale z runami to trochę inaczej, one są chyba bardziej... hmm, nie wiem jak to powiedzieć, bardziej wymagają skupienia? Albo mi sie tak wydaje. Felicytka, a ty jak się czułas w tym pociągu jak ciągnęłas runy? Byłas skupiona czy raczej z nudów to zrobiłas?
I to jest chyba sedno sprawy. Nie chodzi o to czy pociąg zmienia znaczenie runy jako takiej, tylko o kwestię skupienia i intencji. Jak robisz losowanie z pytaniem to jest jedno, jak robisz żeby zabić czas to jest drugie. To nie miejsce jest problemem - to stan umysłu. Ja robiłem rytuały w bardzo różnych miejscach, nawet w samochodzie zaparkowanym przy lesie i efekty były takie same jak w domu. Ale zawsze z konkretną intencją.
Hmm, ale to co Donat mówi o intencji to mnie trochę niepokoi, bo ja często ciągam karty albo runy tak po prostu, bez konkretnego pytania, żeby zobaczyć co wyjdzie. Czy to znaczy że takie losowania są bez sensu? Trochę się zastanawiam czy nie marnuję czasu...
Zapisałam sobie to pytanie bo mi to dało do myślenia. Mam notatki z różnych losowań i od jakiegoś czasu robię też adnotacje gdzie i w jakich okolicznościach ciągałam runy. Nigdy nie porównywałam tego systematycznie, ale teraz myślę że warto. Ruch, wibracje, hałas tła - to wszystko jest jakąś energią. Pytanie brzmi: czy ta energia miesza się z energią pytania i person czy jest neutralna. Nie wiem, nie mam jeszcze odpowiedzi.
Powiem szczerze - sceptycznie podchodzę do pomysłu że wibracje kół pociągu wpływają na wynik losowania. To trochę jakby mówić że karta tarota wyciągnięta lewą ręką znaczy coś innego niż prawą. W którym momencie to się kończy? Miejsce, pora dnia, pogoda, faza księżyca? Zaraz będziemy mówić że Hagalaz w środę znaczy inaczej niż w piątek.
Feliks ale część tych rzeczy naprawdę ma znaczenie w tradycji! Fazy księżyca, dni tygodnia - to nie jest zmyślone, to stare systemy. Nie porównuj wibracji pociągu do czegoś co ma naprawdę długą historię praktyki. To trochę inne rzeczy.
Słuchajcie, wchodzę tu bo to pytanie jest naprawdę warte omówienia. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi bo zależy od tradycji w jakiej pracujesz. W praktyce nordyckiej miejsce miało znaczenie symboliczne - inne rytuały robiło się w lesie inne przy ogniu inne przy wodzie. Ale to były rytuały, nie codzienne wróżenie. Jeśli mówimy o zwykłym rzucie runami to przesadzamy z komplikowaniem. Pytanie Felicytki o Raido w pociągu jest jednak interesujące z innego powodu - mianowicie czy sama sytuacja bycia w drodze wpłynęła na to jakie pytanie zadała lub jaki stan umysłu miała. To jest bardziej psychologiczne niż magiczne.
Oo ciekawe!! Ja miałam podobny dylemat jak robiłam medytację w autobusie, nie z runami ale z afirmacjami i czułam że coś mi nie gra. Potem w domu ta sama afirmacja brzmiała jakby inaczej. Może jest coś w tym że otoczenie wchodzi w naszą energię? Nie wiem jak to działa z runami ale wydaje mi się że może tak być
Tylko że to co opisujesz Szafirek to chyba po prostu kwestia skupienia i komfortu, nie jakieś energetyczne zakłócenia. W domu jesteś spokojniejsza, w autobusie rozpraszają cię ludzie i hałas. Mózg to różnicuje. Nie trzeba od razu mówić o energii otoczenia.
Jasnowidka ma rację w kwestii skupienia, ale ja bym nie przekreślał całkowicie tego wątku z miejscem. Jest coś takiego jak nieangażowanie się - czyli zdolność do tego żeby robić wróżbę bez przywiązania do wyniku i bez zakłócenia przez kontekst zewnętrzny. Pociąg jest może dobrym testem właśnie tej umiejętności. Jeśli ci nie przeszkadzał to może jesteś w stanie utrzymać neutralność. Jeśli zaś wylosowałaś Raido i od razu pomyślałaś 'no tak, bo jadę pociągiem' to może tu leży problem z interpretacją.
To jest właśnie to niezaangażowanie o którym mówi Donat, i to jest chyba clue tego tematu. Jeśli kontekst miejsca natychmiast narzuca ci interpretację runy zanim zdążysz pomyśleć o pytaniu, to jest to znak że nie jesteś neutralna wobec odczytu. I to jest problem nie z runami, nie z pociągiem, ale z podejściem do wróżby. Próbowałaś zrobić ten sam rzut ponownie w domu z tym samym pytaniem żeby porównać?
To dobre pytanie Kaja ale powtarzanie rzutu żeby sprawdzić czy wyszło to samo też jest trochę wbrew idei. Jak nie wyjdzie tak samo to co wtedy - która wersja jest ważniejsza? Runa z pociągu czy z domu? To trochę błędne koło.
No to właśnie jest dobra uwaga. Więc jak to się w ogóle robi? Jak masz dwa różne wyniki z tym samym pytaniem to który interpretujesz? To mnie szczerze ciekawi bo sama nie wiem jak bym do tego podeszła.
No to jest właśnie clou całej tej sprawy. Jak wylosowałaś Raido i pierwsza myśl była 'no jasne, jadę' - to jest dokładnie ten moment o którym mówiłem. Kontekst fizyczny wyprzedził interpretację symboliczną. I teraz pytanie do całej dyskusji: czy to jest błąd praktyki, czy może po prostu informacja? Bo może właśnie ta runa wyskakuje też dlatego że jesteś w ruchu - i to nie musi być przekłamanie, to może być dodatkowa warstwa.
Donat, ale to jest trochę zbyt elastyczna interpretacja. Jak każdy wynik można uzasadnić kontekstem to w ogóle nie mamy jak sprawdzić czy wróżba cokolwiek znaczy. 'Raido bo jedziesz pociągiem' albo 'Raido bo masz zmiany w życiu' - jedno i drugie pasuje i to jest problem, nie zaleta.
Ale właśnie to mnie doprowadziło do tej dyskusji. Sama nie wiem jak odróżnić czy runa odpowiada na pytanie czy po prostu 'widzi' moje otoczenie. Jak to w ogóle ma działać według was? Czy runa reaguje na moją intencję czy na wszystko naraz?
To jest naprawdę fundamentalne pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi bo zależy od modelu w jakim pracujesz. Jedni mówią że runy odpowiadają na intencję i tylko na nią, inni że runa jest jak lustro całej chwili - twojego stanu, miejsca, energii. W tradycji nordyckiej nie wyciągało się run w drodze, bo podróż była stanem przejściowym i nieustabilizowanym. Nie dlatego że to 'zakazane', tylko dlatego że uważano iż odczyt wymaga pewnego zakorzenienia.
No właśnie, dzięki Jasnowidka za to pytanie. Bo to jest ta pułapka - powołujemy się na tradycję która jest w dużej mierze zrekonstruowana przez romantyków w XIX wieku albo przez współczesnych neopogan. To nie znaczy że jest zła albo bezużyteczna jako praktyka, ale warto wiedzieć z czego to pochodzi zanim powiemy 'tak było od zawsze'.
Feliks, no ale to nie zmienia faktu że te systemy działają dla ludzi którzy ich używają, prawda? Czy ważne jest czy tradycja ma 2000 lat czy 200? Jeśli działa to działa. Trochę mam wrażenie że ta dyskusja o źródłach to odwracanie uwagi od pytania Felicytki.
Właściwie ta kwestia źródeł jest ważna ale mnie bardziej interesuje to co Shangie powiedziała o zakorzenienia. Niezależnie od tego skąd to pochodzi, chodzi o pewien stan wewnętrzny, nie o lokalizację geograficzną. Pociąg może zaburzać to zakorzenienie - ale nie musi. Zależy od osoby. Ja potrafię się skupić w hałasie, ktoś inny nie.
To co mówi Kaja ma dla mnie sens ale ja chyba jestem z tych co nie potrafią się skupić w hałasie. Próbowałam kiedyś robić małą medytację w poczekalni i to był koszmar, myśli wszędzie. Więc chyba dla mnie pociąg byłby kiepskim miejscem. Ale to znowu wraca do pytania czy to problem ze skupieniem czy z samym miejscem jako takim.
Dokładnie!! I właśnie o to mi chodziło z tym autobusem wcześniej, nie o samą energię miejsca ale o to że moje skupienie było gdzie indziej. Może to jest odpowiedź na to co pytała Felicytka - nie pociąg zmienia znaczenie runy, tylko twój stan skupienia w pociągu. A to są dwie różne rzeczy 🙂
Nie zgadzam się do końca. Miejsca mają swoje energie i to nie jest tylko kwestia skupienia. Przestrzeń publiczna jak pociąg jest naładowana energią setek różnych ludzi i ich emocji, lęków, myśli. To naprawdę może wpływać na odczyt. Praca z runami w takim miejscu bez uprzedniej ochrony jest moim zdaniem ryzykowna, bo po prostu nie wiesz czyje energie się nakładają.
Ale 'dziwne uczucie po losowaniu' to może być sto różnych rzeczy. Zmęczenie, głód, po prostu zła passa myślowa. Jak przypisujemy każde nieswojo do 'cudzej energii' to możemy to przykleić do czegokolwiek.
