Hej, wchodzę tu bo czytałem ten wątek od dłuższego czasu i muszę powiedzieć że to co Felicytka napisała o schemacie to mnie w ogole zaskoczyło. Bo ja tez szukam schematu caly czas i nawet nie myślalem ze to moze byc problem a nie rozwiazanie. Czy jest jakis dobry sposób żeby sie od tego odzwyczaić?
To mi się podoba jako podsumowanie. Złe losowanie nie istnieje - istnieje losowanie które coś pokazuje o podejściu. Ale to jest też pułapka, bo można wszystko tłumaczyć jako 'informacyjne' i nigdy nie powiedzieć że coś po prostu nie wyszło.
Feliks ma rację i to jest ważne zastrzeżenie. 'Każde losowanie czegoś uczy' może być alibi żeby nie oceniać jakości własnej praktyki. Zdrowe podejście to jednak umieć powiedzieć: to losowanie nie miało sensu bo weszłam z gotową odpowiedzią, i spróbować inaczej. A nie racjonalizować że 'i tak było informacyjne'.
To co Shangie napisała na końcu to jest chyba najuczciwsze podsumowanie tej rozmowy. Bo to 'każde losowanie czegoś uczy' naprawdę może być taką wymówką żeby nigdy nie powiedzieć wprost: nie, to był bubel. Mam pytanie - jak wy w ogóle rozróżniacie między losowaniem które było słabe technicznie, a takim które dało trudną odpowiedź której po prostu nie chcecie widzieć?
No i tu jest pies pogrzebany, bo to rozróżnienie jest naprawdę trudne. Ja po latach praktyki mam taką zasadę że patrzę na siebie PRZED losowaniem, nie po. Jeśli przed wejściem wiedziałem co chcę zobaczyć, to wynik jest pod znakiem zapytania. Jeśli wchodziłem spokojnie to wynik traktuję poważniej, nawet jeśli nie podoba mi się co wyszło. Ale oczywiście to też nie jest żadna żelazna reguła, bo człowiek lubi siebie okłamywać co do tego jaki był spokojny.
To jest klasyczny problem i dotyczy chyba wszystkich systemów wróżebnych, nie tylko run. Tarot ma dokładnie to samo. Trudna karta - 'źle to czytam'. Dobra karta - 'o tak, właśnie wiedziałam'. I szczerość z samą sobą w tym to jest praca na lata, serio.
hej, mam pytanie do tych co bardziej ogarniają, bo ja dopiero zaczynam z runami i ta rozmowa to dla mnie jest w ogole otwarcie oczu. czy jest jakis sposob na to zeby sie sprawdzic przed losowaniem czy jestem naprawde neutralny? znaczy czy jest jakies cwiczenie albo cos co mozna zrobic? bo jak czytam co Felicytka pisze to zaraz sie pytam czy sam tez nie mam zawsze gotowej odpowiedzi i po prostu tego nie widze
U mnie pojawiło się inne zdanie w tej kwestii. Mi się wydaje że zapisywanie przed i analizowanie po to jest już taka meta-gra z samą sobą która może zabrać uwagę z samego losowania. Ileż można kontrolować proces? W pewnym momencie to już nie jest praca z runami tylko praca z własną nerwicą na temat poprawności praktyki.
Wracając do samego pociągu bo mi to siedzi w głowie - Felicytka, czy jak teraz o tym myślisz to masz poczucie że pociąg w ogóle miał znaczenie czy to naprawdę był tylko problem z nastawieniem? Bo przez te wszystkie posty opinie się skrajnie różniły i ciekawa jestem co ty sama teraz czujesz.
Szczerze? Myślę że nastawienie było głównym problemem ale pociąg mu nie pomagał. Jakby jedno i drugie działało w tym samym kierunku. Sama nie wiem czy bez pociągu miałabym to nastawienie, ale wydaje mi się że tak. Po prostu temat podróży i Raido to jest takie oczywiste połączenie że pewnie gdziekolwiek bym to robiła wpadłabym w tę pułapkę.
To co napisałaś jest ważne, bo to pokazuje że pewne runy mają takie silne 'domyślne' znaczenie że bardzo trudno je zobaczyć inaczej. Raido i podróż to jak Fehu i pieniądze - od razu mózg klika na gotowe. Może warto by się poćwiczyć na runach które nie mają tak oczywistego przypisania?
Szafirek, to jest ciekawy pomysł ale trochę go skomplikuję. Wszystkie runy mają wiele znaczeń i każda z nich może się stać 'Raido w pociągu' jeśli masz gotową odpowiedź. Isa może być stagnacją gdy boisz się utknąć, albo pokojem gdy szukasz odpoczynku. Problem nie jest w runach z silnymi skojarzeniami, problem jest w nas.
Czytam ten wątek od początku i teraz sobie myślę o jednej rzeczy. Dużo rozmawiamy o nastawieniu przed losowaniem, ale co z interpretacją po? Bo można wejść neutralnie, wyciągnąć runę i potem w trakcie interpretacji zacząć ją 'dorabiać' do tego czego chciałeś. Czy to jest osobny problem czy ten sam?
Ten dyktafon to brzmi jak coś na co bym nie wpadła. Ale mam pytanie - czy wy w ogóle uważacie że to możliwe żeby ktoś był w pełni neutralny przy interpretacji? Bo ja im więcej o tym myślę tym bardziej mam wrażenie że zero zaangażowania to jest utopia i że celem jest jakiś rozsądny poziom a nie ideał.
Pełna neutralność to jest abstrakcja, zgadzam się. Ale chodzi o świadomość własnego zaangażowania, nie o jego brak. Widzę że chcę żeby wyszło X, zauważam to, i właśnie przez to zauważenie mogę trochę poluzować. To nie jest matematyka, to jest praktyka.
Czyli właściwie cały czas mówimy o uważności a nie o jakimś specjalnym runowym sekrecie. Trochę to... nie wiem, odczarowujące? Myślałam że będzie jakiś konkretny sposób na dobre losowanie a tu wychodzi że to jest bardziej ogólna praca z głową. Nie wiem czy to dobrze czy źle.
No i właśnie to mnie trochę rozczarowało jak Kaja napisała że to po prostu uważność. Weszłam w ten wątek myśląc że może jest coś specyficznego dla run, jakiś sposób żeby losowanie 'działało lepiej' w sensie dawało bardziej obiektywne wyniki, a tu wychodzi że to jest praca z własną głową i tyle. Nie wiem czy to smutne czy pocieszające że nie ma magicznego przepisu.
Ja rozumiem co Teodorka ma na myśli bo sama przez jakiś czas myślałam podobnie. Że jest jakaś technika, że odpowiednie ułożenie run albo odpowiednia godzina albo cokolwiek da mi 'pewność'. I w sumie pociąg był takim momentem gdzie wyraźnie zobaczyłam że to nie działa w ten sposób. Siedziałam w idealnych warunkach zewnętrznych, miałam czas, miałam spokój, a i tak naciągnęłam wynik. Więc chyba ta praca z głową to jest jednak sedmo.
dobra bo mi to teraz w glowie klikneło i mam pytanie moze troche z boku - Felicytka, a jak długo siedzialas wtedy w tym pociagu z tymi runami? bo mi sie wydaje ze to tez moze miec znaczenie, znaczy czy to bylo takie szybkie rzucenie okiem czy naprawde sie skupilas na tym. pytam bo jak czytam ten watek to mam wrazenie ze kontekst podrozy to jedna sprawa a samo tempo sesji to druga i moze warto to rozroznic
