Ale zanim zdecydujesz, powiedz mi jedno: jak często planujesz pracować z runami? Bo jeśli codziennie albo co dwa dni, to ołtarzyk z runami zamkniętymi w woreczku traci trochę sensu jako stała przestrzeń. Jeśli raz na jakiś czas, to zamknięcie ma rację bytu.
Tylko że przy tym myśleniu każdy może sobie wymyślić cokolwiek i powiedzieć, że to ma sens, bo "sam to sobie wyznaczyłem". Gdzie jest granica między osobistą praktyką a dowolnością?
Mam ciemnoniebieski len. Dostałam w zestawie razem z woreczkiem. Czy to jest neutralne, czy niebieski ma jakieś skojarzenia, o których powinnam wiedzieć?
Dobra, ale skoro już przy kolorach jesteśmy - to czy w ogóle ktoś wie, czy te zestawy sklepowe z runami są robione z jakąś myślą, czy to tylko marketing? Bo zaczynam mieć wrażenie, że kupujemy sobie symbolikę z drugiej ręki.
W praktyce galdrowej jest coś, co można nazwać pierwszym oddechem przedmiotu. Nie jest to konsekracja w sensie ceremonialnym, ale pierwsze świadome użycie wyznacza charakter przestrzeni. Czy to twardna historyczna tradycja? Niekoniecznie. Ale pojawia się w różnych źródłach opisujących pracę z viðr - przedmiotami mocy.
To brzmi jak coś, do czego chcę dojść. Wróćmy może do tego, co fizycznie na ten ołtarzyk powinnam położyć, bo nadal nie mam jasności co do kilku rzeczy. Mam tkaninę, mam woreczek z runami. Co jeszcze jest potrzebne, a co jest tylko opcjonalne?
