Chciałam się zapytać, bo od jakiegoś czasu pracuję z runami i czuję, że potrzebuję jakiegoś stałego miejsca do tej pracy. Macie może swoje ołtarzyki runiczne? Jak je urządziliście, co na nich kładziecie? Trochę czytałam w necie, ale każdy pisze co innego i nie wiem, od czego zacząć. Czy w ogóle musi być jakiś specjalny kawałek materiału pod zestawem? I czy świece są konieczne, czy to bardziej opcja?
Akurat mam swój kącik do run od ładnych paru lat, więc chętnie się podzielę. Mam pod runami kawałek lnianego płótna, ciemnobrązowego, i to wystarcza. Nie przepadam za tymi wszystkimi gotowymi "zestawami" do kupienia w necie, bo mam wrażenie, że każda przestrzeń powinna być osobista. A świece? U mnie zawsze jedna świeca, biała albo granatowa, ale to nie jest żaden nakaz, bardziej mój rytuał wchodzenia w skupienie.
Ceramiczne są spoko, nie przejmuj się że nie rzeźbione własnoręcznie. Znaczenie ma to, jak z nimi pracujesz. Woreczek na ołtarzyku czy nie - to kwestia gustu, ale osobiście trzymam swój zestaw na ołtarzyku cały czas. Czuję, że runy wtedy "wiedzą", że są w użyciu, że to ich miejsce. Brzmi dziwnie, ale sprawdza się u mnie.
A ja mam takie głupie pytanie może, ale po co w ogóle ten ołtarzyk? Znaczy, nie można po prostu wyciągnąć runy na stole i tyle? Pytam serio, bo nie rozumiem, czy to kwestia estetyki, czy naprawdę coś zmienia w samej wróżbie.
Ciekawa dyskusja. Chciałem dodać coś od siebie odnośnie wyposażenia - u mnie na ołtarzyku stoi zawsze mały kamień, konkretnie czarny turmalin, bo dla mnie praca z runami to też praca z ochroną. Nie twierdzę, że każdy musi mieć turmalin, ale kamień jako stabilizator przestrzeni to coś, co wielu praktykujących stosuje. Ktoś jeszcze kładzie kamienie?
Właśnie, dokładnie o to mi chodziło. Nie szukam jedynej słusznej drogi, tylko inspiracji. Wróćmy może do samego układu - czy są jakieś rzeczy, których absolutnie nie powinno być na ołtarzyku? Pytam, bo słyszałam coś o tym, żeby nie mieszać systemów, np. runy i tarot razem.
Ja powiem tak - rozumiem logikę za separacją systemów, bo każdy ma swój "język" symboliczny i mieszanie może wprowadzać chaos interpretacyjny, szczególnie na początku nauki. Ale to co innego niż twierdzenie, że jakaś karta tarota dosłownie zakłóci działanie run. To trochę przesada.
Czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem. Mam pytanie trochę praktyczne: czy ołtarzyk musi być gdzieś ukryty, tylko dla mnie, czy może stać w widocznym miejscu w pokoju? Mieszkam z rodziną i trochę się zastanawiam, czy obecność innych osób w pobliżu tego miejsca coś zmienia.
Nie konkretny, bardziej myślę, że jak stoją wyłożone to ołtarzyk wygląda "bardziej jak ołtarzyk", wiesz? Trochę głupia motywacja może, ale nie ukrywam, że kwestia estetyki też jest dla mnie ważna. Chcę, żeby to miejsce mi się podobało.
Estetyka to nie jest głupia motywacja, serio. Jak miejsce ci się podoba i chcesz tam wracać, to już połowa sukcesu jeśli chodzi o regularność pracy. Ja na przykład przez długi czas miałam ołtarzyk, który był "funkcjonalny" ale jakoś nieładny, i odkładałam sesje. Dopiero jak go przestawiłam i dołożyłam kilka rzeczy, które po prostu lubiłam, zaczęłam tam chodzić częściej.
Wracając do kwestii wyposażenia, bo trochę odeszliśmy od tematu - czy ktoś z was ma na ołtarzyku coś związanego z konkretnym bóstwem albo postacią mitologiczną? Pytam, bo widziałem różne podejścia i jedni mają np. wizerunek Odyna, inni unikają tego kompletnie i trzymają przestrzeń neutralną.
Wątek bóstw to ciekawy temat, ale chcę dodać jedno zastrzeżenie - jeśli ktoś umieszcza Odyna na ołtarzyku do run bez jakiegoś głębszego związku z asatru czy podobnymi tradycjami, to może to być trochę dekoracja bez treści. Nie mówię, że to złe, ale warto wiedzieć, co się robi i dlaczego, zamiast robić to bo "tak się robi".
Słucham tego wątku i mam pytanie, może naiwne - ta "powierzchnia do kładzenia run" to musi być coś specjalnego, tkanina, drewno? Czy może być zwykła kartka papieru albo podkładka pod myszkę?
Wracam do wątku, bo właśnie zaczęłam szukać jakiejś tkaniny i trochę mi się wszystko pomieszało. Widziałam w sklepach tak zwane "maty do run" z nadrukiem układu krzyżowego albo jakichś kół. Czy takie gotowce są okej, czy lepiej wziąć zwykły materiał bez wzorów?
A ile run na raz ma sens dla kogoś, kto zaczyna? Pytam, bo sama zaczęłam od jednej, potem ktoś mi powiedział, że trzy to minimum żeby mieć kontekst, a gdzieś czytałam o układach po osiem i dziewięć. Trochę nie wiem, co jest sensowne.
Przy okazji ołtarzyka - czy ktoś ma przy swoim miejscu jakiś notes albo dziennik? Pytam, bo to wychodzi w tej rozmowie, że notowanie jest ważne, ale rzadko kto mówi o tym jako o fizycznym elemencie samego ołtarzyka. U mnie dziennik leży obok i jest chyba równie stałym elementem co same runy.
Dobra, to zaczynam myśleć, że mój ołtarzyk to będzie: runy, kawałek tkaniny, notatnik i długopis. Brzmi minimalistycznie, ale chyba na start wystarczy? Czy jest coś, o czym zapomniałem, co później okaże się, że brakuje?
Śledziłam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie bardziej praktyczne - te kamienie, które tu wspominacie przy ołtarzyku, to jakieś konkretne czy dowolne? Bo widziałam, że przy runach poleca się na przykład czarny turmalin, ale nie mam pojęcia, skąd to się bierze.
Tylko że to jest kwestia tego, jak interpretujesz przestrzeń ołtarzyka. Jeśli traktujesz kamień jako element dekoracyjny albo osobisty, to nie musi on wchodzić w interakcję z przekazem runy. Jeśli traktujesz go jako aktywny element, to wtedy może Zorka ma rację.
Wracam do kwestii ołtarzyka jako fizycznej przestrzeni, bo trochę odpłynęliśmy. Lena mówiła o ciemnej tkaninie - jakie kolory w ogóle mają sens pod runy? Słyszałam, że ciemne, ale też że naturalne, surowe. Skąd ta preferencja?
A co z brązem albo szarością? Pytam, bo mam kawałek starego lnu, który jest właśnie w takim kolorze. Nie czarny, nie biały, coś pomiędzy. Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie.
Chcę tylko dopowiedzieć, że przy wyborze tkaniny warto też sprawdzić, jak się ją pierze albo czyści. To może brzmieć przyziemnie, ale runy leżą na niej, dotykasz tkaniny przy każdej sesji, zostają na niej ślady. Dla mnie to jeden z tych praktycznych elementów, o których nikt nie mówi, a potem tkanina po pół roku wygląda fatalnie.
Akurat jeśli chodzi o dym, to przy tkaninie bym uważał z jałowcem, bo mocno kadzidłowy zapach zostaje długo i potem każda sesja pachnie jak poprzednia. Szałwia jest łagodniejsza. Ale to detal do sprawdzenia na własnej skórze.
Zaczęłam od pytania o ołtarzyk i teraz mam całą listę rzeczy do przemyślenia, łącznie z tym, jak prać tkaninę. Ale to dobrze, bo widzę, że każdy element ma jakiś powód, nawet jeśli praktyczny. Chyba wiem już, od czego zaczną - tkanina, woreczek z runami, świeczka i notatnik. Reszta przyjdzie z czasem, tak?
Dodam tylko, że kolor świeczki to jeden z tych elementów, gdzie wiele osób zaczyna od teorii, a potem i tak ląduje na tym, co ma pod ręką i co "czuje dobrze". Teoria kolorów jest, ale intuicja przy ustawianiu ołtarzyka też coś znaczy.
A wracając do samego ustawienia ołtarzyka - czy jest jakaś orientacja, w którą powinien być zwrócony? Słyszałam coś o północy, ale nie wiem, czy to dotyczy run, czy ogólnie ołtarzy.
Przepraszam, że wchodzę z innej strony, ale skoro mówicie o ołtarzyku - czy musi to być coś stałego? Czy można ustawić go tylko na czas sesji i potem schować? Pytam, bo mieszkam z rodziną i nie mam własnego kąta.
