Dobra, odpowiem na to bo to dobre pytanie. nie ma jednej odpowiedzi i każdy kto ci mówi "co miesiąc" albo "raz na rok" to po prostu wymyśla. W tradycji nordyckiej nie ma wyraznej reguly kiedy "odswiezac" - runa wyryta w drewnie była traktowana jako trwały nośnik intencji. Ale. Mam ale. Jeśli chcesz z tym pracować aktywnie, to co jakiś czas po prostu weź znak do ręki, wpatrz się i przypomnij sobie intencję. Nie rytuał, tylko świadome zatrzymanie. Tyle wystarczy.
Słuchajcie, ciekawa dyskusja, ale morze wróćmy chwilę do Bogusi bo ona pyta o konkretną rzecz dla córki. mamy teraz Algiz na brozzie na półce, dobrze rozumiem? Bogusia, jak juz masz tę rune to powiem ci tak - samo postawienie jej na półce to jedno, ale fajnie jakbyś od czasu do czasu powiedziała do niej kilka slow. Niekoniecznie rytuał, poprostu - wzięłas, pomyslałas o córce, odłożyłaś. To tyle.
na to pytanie moge odpowiedziec bo troche przez to przeszłam. Przede wszystkim - ktoś kto poważnie traktuje swoją robotę napisze ci z jakiego drewna robi, jakim sposobm (wypalanie czy rzeźbienie), i nie będzie ci obiecywał cudów. Jak ktoś pisze "ten amulet zapewni ochronę" w stylu gwarancji to uciekaj. Dobry rzemieslnik powie co robi, a co z tym zrobisz to już twoja sprawa.
Ojej dzieki Franciszka, to bardzo przydatne! Ja też szukam czegoś dla siebie i wlasnie nie wiedziałam jak ocenic. A czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy ktoś naprawdę umie runy czy tylko sprzedaje ładne drewienka? Czy pytanie o znaczenie konkretnej runy by wystarczylo?
A wracając do tego co Wisia pisała o wizualizacji podczas aktywacji - to ciekawe że skupiasz sie najpierw na samej runie a dopiero potem dajesz intencję. Ja zawszę myślałem że to działa odwrotnie, że najpierw myslisz o celu a runa to tylko symbol. Czy ta kolejnosc naprawde ma znaczenie czy to taki zwyczaj?
no wlasnie to jest podobne i to nie przypadek. Wiele praktyk ezoterycznych ma ten sam rdzeń - skupienie, obecność, intencja. roznia sie jezyikem i symbolami ale mechanizm pracy z umyslem jest bliski. Mnie to zreszta nie przeszkadza, wrecz przeciwnie.
Cikeawa rozmowa, czytam od jakiegoś czasu. Mam swoje pytanie do całej tej kwestii z dzieckiem - Bogusia, a córka cokolwiek wie o tym że planujesz cos takiego w jej pokoju? Pytam szczerze bo pamiętam jak moja mama miała różne rzeczy "dla mnie" w pokoju o których nie wiedziałam i jakoś mi to nie przeszkadzało ale z drugiej strony... nie wiem, może dzieci powinny jakoś uczestniczyc, nawet symbolicznie? 😉
a to ciekawe, to co Roksanka poruszyła jest ważne, choć mało kto o tym mówi. Dziecko w przestrzeni magicznej... ma swoje pole, swoją aurę, i ta przestrzeń jest jego. Wprowadzanie czegokolwiek bez jakiegoś, nawet symbolicznego, przyzwolenia to delikatna kwestia. Czterolatka możesz zapytać czy chce żeby w jej pokoju był "magiczny kamyczek który chroni". Ona powie tak albo nie i to jest wystarczające przyzwolenie.
a wy nie przesadzacie trochę z tym "przyzwoleniem" czterolatki? dziecko nie wie co sie pyta i powie tak na wszystko co mama zaproponuje bo mama to mama. nie czyni to tej zgody jakoś szczególnie ważną z magicznego punktu widzenia, imo intencja rodzica jest tu kluczowa, nie rytualne pytanie malucha
