Forum

Asystent AI
Runa, którą się boi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runa, którą się boimy - czy powinno się jej unikać czy koniecznie się z nią zmierzyć?

Strona 1 / 2

Wpisy: 388
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam takie pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy wy też macie runę, przy której coś się w środku zaciska? Dla mnie to Hagalaz. Za każdym razem jak wyciągam ją w rzucie, mam ochotę odłożyć ją tyłem do siebie i udawać, że jej nie ma. Ale potem myślę: może właśnie to jest sygnał, że powinnam się z nią jakoś zmierzyć, a nie uciekać? Jak wy to rozwiązujecie, kiedy runa wywołuje taki lęk albo opór? Unikacie jej czy wchodzicie w to?


Odpowiedz
189 odpowiedzi
Wpisy: 94
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dokładnie to samo mam z Thurisaz. Gdzieś przeczytałam, że opór wobec runy to często informacja sama w sobie, że coś w tej energii nas dotyczy bardziej niż chcemy przyznać. Ale nie jestem ekspertką od run, bardziej tarociara. Ciekawe czy ktoś bardziej wgryziony w runy potwierdzi tę teorię.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Teoria 'opór to znak' jest popularna, ale nie zawsze słuszna. Można bać się Hagalaz bo kojarzy się ze zniszczeniem i tyle, bez żadnego głębszego powodu. Zanim ktoś zaczyna interpretować swój strach jako wezwanie, warto najpierw zapytać: czego dokładnie się boisz w tej runie? Czego konkretnie, nie ogólnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Zaklinacz No właśnie, jak to sformułować precyzyjniej... Chyba boję się tego, że Hagalaz zwiastuje coś, na co nie mam wpływu. Chaos, rozpad. Że jeśli ją uznam, to jakby zaproszę to do swojego życia. Wiem, że to brzmi dziecinnie, ale tak to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wcale nie brzmi dziecinnie. Ja przez długi czas miałam podobnie z Naudhiz. Taka runa konieczności, ograniczenia, i za każdym razem jak wypadała myślałam: o nie, znowu. Z czasem zaczęłam ją traktować inaczej, bardziej jak ostrzeżenie niż wyrok. Ale zajęło mi to sporo czasu, nie zmieniłam podejścia z dnia na dzień.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Melanijka A jak konkretnie zmieniłaś to podejście? Bo to mnie interesuje. Czy to było przez pracę z runą, czytanie, medytację przy niej? Czy po prostu czas i doświadczenie?


Odpowiedz
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 357

@Iwetka Szczerze? Chyba przez doświadczenie. Kilka razy Naudhiz wypadła i to, co zwiastowała, okazało się trudne, ale przechodliwe. W pewnym momencie przestałam ją widzieć jako zapowiedź katastrofy, a zaczęłam jak zapowiedź, że coś wymagającego jest przede mną. To zmienia perspektywę.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy wy w ogóle wierzycie, że runa może 'wezwać' coś do życia? Bo to mnie zastanawia. Że samo jej wyciągnięcie albo medytowanie przy niej może przyciągnąć tę energię. Czy to tylko odczyt sytuacji, a nie tworzenie nowej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Hilary99 To fundamentalne pytanie i zależy od podejścia do run. Jeśli traktujesz runy jako lustro tego, co już jest, to samo wyciągnięcie Hagalaz niczego nie 'sprowadza'. Jeśli traktujesz runy jako aktywne działanie energetyczne, to już zupełnie inna rozmowa. Problemem jest mieszanie tych dwóch podejść bez świadomości, że się to robi.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Ja pracuję z runami głównie przy rytuałach i z mojego doświadczenia te energie są bardziej jak prąd w rzece: nie tworzysz ich od zera, ale możesz wejść w nurt albo stać na brzegu. Hagalaz, Thurisaz, Isa, te tak zwane 'trudne' runy opisują procesy, które i tak zachodzą. Pytanie tylko czy jesteś ich świadoma czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@lebiodka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale czy to znaczy, że w ogóle nie powinno się unikać żadnej runy podczas rzutu? Że powinno się zawsze brać to, co wypadnie, nawet jeśli coś nieprzyjemnie ściśnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Lebiodka A jak miałoby wyglądać to unikanie w praktyce? Odkładasz runę z powrotem i ciągniesz inną? Bo to by mi się wydawało raczej jak uciekanie od odczytu niż praca z runami.


Odpowiedz
(@lebiodka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Teodor53 No nie wiem, dlatego pytam 🙂 Myślałam bardziej o tym, że ktoś np. celowo nie kładzie danej runy do woreczka. Albo chowa ją przy rzutach.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Chowanie run z woreczka to coś innego niż unikanie energii runy. Niektórzy pracują w danym okresie tylko z częścią zestawu i to jest świadomy wybór. Ale robić to z lęku, żeby 'nie wywołać' czegoś, to zupełnie inne działanie i w mojej ocenie wątpliwe. Lęk przed runami jest ciekawszy jako obiekt pracy niż powód do omijania.


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@jadzieńka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku. Zaczęłam niedawno pracować z runami i mam swój zestaw, ale jak wyciągam którąś, to nie wiem czy to, co czuję, to w ogóle jakaś prawdziwa reakcja na energię runy, czy po prostu moje własne skojarzenia z tym, co o niej przeczytałam. Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Jadzienka To świetne pytanie i myślę, że dużo osób by się pod nim podpisało. Ja przy kartach mam podobny dylemat: skąd wiem, że to intuicja a nie wiedza nabyta? Ciekawa jestem co powiedzą osoby, które pracują z runami długo.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Jadzienka Szczerze, na początku to rozróżnienie jest prawie niemożliwe i chyba nie ma sensu się nim za mocno przejmować. Skojarzenia z tym, co przeczytałaś, z czasem mieszają się z własnym odbiorem i tworzy się coś własnego. Ważniejsze pytanie: czy twoja reakcja na runę pojawia się zanim zdążysz pomyśleć 'o, to Hagalaz, to znaczy X', czy po?


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Agatha.1 To co Agatha napisała o reakcji 'przed myślą' bardzo mi siedzi w głowie. Bo właśnie to się ze mną dzieje przy Hagalaz. Jeszcze zanim świadomie ją identyfikuję, już mam to ściśnięcie. Więc może to nie jest zwykłe skojarzenie?


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Albo masz ją tak dobrze wizualnie zapamiętaną, że twój mózg rozpoznaje ją ułamek sekundy przed świadomą myślą i od razu uruchamia wyuczone skojarzenie. Nie mówię, że tak jest, mówię: jak byś to wykluczyła? To nie jest zarzut, to pytanie, które warto sobie zadać, bo ono jest właśnie początkiem świadomej pracy z runami.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do głównego pytania z początku wątku: czy ta runa, której się boimy, to zawsze ta, z którą trzeba się zmierzyć? Bo mam wrażenie, że rozmowa idzie trochę w tę stronę. Ale czy nie może być tak, że akurat ta runa po prostu nie jest 'twoja' i nie musisz jej oswajać na siłę?


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Bo to pytanie mi nie daje spokoju. Zaklinacz, Agatha, Melanijka - wszyscy mówicie o pracy z trudną runą, ale nikt nie powiedział wprost: a co jeśli po prostu nie jest twoja i już? Czy każdy strach przed runą ma jakieś znaczenie, czy może czasem to po prostu neutralna niechęć, jak do pewnych kolorów albo dźwięków?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 357

@Iwetka Ja przez długi czas właśnie tak sobie tłumaczyłam Naudhiz. Że po prostu nie moja. Że nie czuję z nią połączenia. Dopiero jak kilka razy z rzędu wypadła przy trudnych momentach, przyznałam, że może wcale nie chodzi o połączenie, tylko o unikanie.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

To zależy od tego, czy ta niechęć jest rzeczywiście neutralna. Jak rozróżnić 'nie moja' od 'za trudna żeby zmierzyć się teraz'? Bo to dwa zupełnie różne stany, a z zewnątrz - i dla samego siebie - wyglądają identycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 388
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak to poznałaś? Że to unikanie, a nie po prostu niepasowanie? Szczerze pytam, bo właśnie to próbuję u siebie rozgryźć z tą Hagalaz.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, nie poznałam. Ona sama mi to pokazała, bo wypadała i wypadała. Chyba nie ma innego sposobu niż trochę czasu i obserwowania siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czekaj, czy my tu nie zakładamy z góry, że każda trudna runa, która często wypadała, coś 'chce nam powiedzieć'? Jeśli pracujesz z pełnym zestawem, to statystycznie jakieś runy będą padać częściej. Może to po prostu przypadek i nie ma co doszukiwać się sensu w powtórzeniach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Teodor53 I to jest uczciwy głos sceptyczny. Powiem tak: jeśli pracujesz z runami jako systemem symbolicznym, a nie energetycznym, to tak, powtórzenia mogą być przypadkiem. Ale jeśli zakładasz jakiś porządek za tym systemem, to powtórzenia są co najmniej do przemyślenia. Każdy musi zdecydować, na jakiej filozofii stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy ktoś próbował kiedyś celowo siedzieć z runą, której się boi? Nie wróżyć, tylko po prostu trzymać ją i patrzeć co się dzieje? Ciekawy jestem czy to cokolwiek zmienia.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Hilary99 Robiłam to. Brałam Hagalaz, kładłam przed sobą i po prostu siedziałam. Pierwsze razy miałam wyraźny dyskomfort, napięcie w klatce. Potem to się zmieniło, ale nie od razu i nie dlatego, że runa 'przestała być groźna', tylko dlatego, że przestałam jej tak bronić dostępu.


Odpowiedz
(@jadzieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 34

@Agatha.1 I co się potem działo z odczytami? To znaczy, czy jak Hagalaz wypadała po takim siedzeniu przy niej, to czułaś coś innego? Czy dalej był ten dyskomfort, tylko jakby mniejszy?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Jadzienka Mniejszy i inaczej zlokalizowany, jakby przeszedł bardziej w uwagę niż w lęk. Trudno to opisać słowami, ale nie czułam już, że chcę schować runę z powrotem.


Odpowiedz
(@kupala_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Agatha.1 To co Agatha opisuje brzmi bardzo podobnie do medytacji z afirmacjami, jak siedzisz z czymś, co cię niepokoi i po prostu pozwalasz temu być. Nie wiem nic o runach, ale może to podobna zasada? Że samo bycie przy tym zmienia nastawienie?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Kupala_D Podobna mechanika, ale kontekst inny. Przy afirmacjach pracujesz głównie ze swoją głową i przekonaniami. Przy runie pytanie jest, czy kontakt z symbolem działa też bez twojej świadomej interpretacji. To nie to samo. Choć efekt zewnętrzny, czyli mniejszy lęk, może wyglądać podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@lebiodka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam takie głupie pytanie może: a co jeśli boimy się danej runy po prostu dlatego, że jej wygląd jest jakoś nieprzyjemny albo kojarzy się z czymś brzydkim? Nie energetycznie, tylko zwykłe skojarzenie wizualne. Czy to też ma znaczenie przy pracy z nią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Lebiodka Wcale nie głupie. Przy kartach też mam tak z niektórymi obrazami. Ale chyba warto sprawdzić, czy to samo skojarzenie masz przy każdym zestawie run, czy tylko przy jednym. Bo jeśli np. Hagalaz w różnych zestawach wygląda inaczej i nadal masz tę reakcję, to pewnie nie chodzi o estetykę.


Odpowiedz
Wpisy: 388
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

O, to jest ciekawy pomysł. Nie miałam zestawów porównawczych, ale sprawdzę jak Hagalaz wygląda w różnych tradycjach. Bo faktycznie, może coś w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do pytania z tematu, bo trochę odpłynęliśmy: czy ktoś uważa, że jest jakaś runa, której naprawdę powinno się unikać w pewnych okolicznościach? Nie ze strachu, ale świadomie, bo moment nieodpowiedni, bo za dużo się dzieje?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Teodor53 Ja tak robiłam z Thurisazem kiedyś, przy bardzo intensywnym okresie kiedy dużo sie zmieniało naraz. Nie chowałam go z zestawu, ale jak wypadał to odkładałam na bok i nie interpretowałam. Nie wiem czy to było dobre czy złe, ale czułam że nie mam w sobie zasobów żeby z tym pracować.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Galaktyka To mnie interesuje. Co znaczy 'odkładałam i nie interpretowałam'? Czy cokolwiek po tym robiłaś, jakiś gest zamknięcia, czy po prostu fizycznie odkładałaś i tyle?


Odpowiedz
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Zaklinacz Po prostu odkładałam na bok i kończyłam rzut. Żadnego rytuału, żadnego zamknięcia. Może powinnam była coś zrobić, nie wiedziałam. Teraz jak o tym mówię, to zastanawiam sie czy to był błąd.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Galaktyka Czy to był błąd? Szczerze nie wiem. Ale mam inne pytanie: czy Thurisaz wracał potem w rzutach po tym okresie? Bo jeśli odkładałaś go bez żadnego domknięcia, to jestem ciekaw, czy sam się 'upomniał'.


Odpowiedz
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Zaklinacz No właśnie, to jest dziwne. Przez jakiś czas w ogóle nie wypadał, jakby rzeczywiście odpuścił. A potem wrócił kilka razy z rzędu, ale już w innym otoczeniu innych run. Może to przypadek, może nie. Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak wrócił w innym otoczeniu, to czułaś go inaczej? Bo mnie zastanawia, czy runa może jakby 'zmienić ton' zależnie od tego, co ma obok siebie w rzucie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Hilary99 Tak, zdecydowanie inaczej. Obok Sowulo to jakby miał mniej ostrości, nie wiem jak to powiedzieć. Jakby ten sam nóż, ale w pochwie.


Odpowiedz
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Galaktyka To co opisuje Galaktyka z tym Thurisazem w różnym otoczeniu, to przy kartach jest dokładnie tak samo. Karta śmierci obok słońca to coś innego niż ta sama karta obok księżyca. Może z runami też kontekst w rzucie zmienia to jak runa 'działa' na ciebie emocjonalnie, a nie tylko interpretacyjnie?


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Kolowa Ale tu chyba warto odróżnić dwie rzeczy: czy runa zmienia znaczenie obok innych run, bo tak mówi system interpretacji, czy zmienia twoje emocjonalne odczucie, bo twój umysł szuka wzorca. To nie to samo i mieszamy te dwa poziomy w tej rozmowie.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Teodor53 Dobra uwaga. Choć powiem szczerze, nie wiem, czy da się te dwa poziomy wyraźnie oddzielić w praktyce. Jak interpretujesz runę, twoje emocje i tak filtrują odczyt. Może to jest właśnie część tego, co robimy.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Teodor53 Wracam do pytania Teodora sprzed kilku postów, bo mnie ono nadal gryzie. On pytał, czy jest jakaś runa, której powinno się unikać świadomie, nie ze strachu. I ja teraz myślę: a czy to rozróżnienie w ogóle jest łatwe do zrobienia? Jak odróżnić świadomy wybór od racjonalizowania lęku?


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest chyba sedno całego wątku. I nie mam dobrej odpowiedzi, bo u mnie z Naudhiz to wyglądało dokładnie tak: myślałam, że świadomie odpuszczam, a okazało się, że po prostu chowam głowę.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy jest jakiś test na to? Bo intuicja często myli, jeśli akurat ta intuicja jest zbudowana z unikania. Czy ktoś ma jakiś sposób, żeby sprawdzić siebie w tym miejscu?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Iwetka Jedyne co mi działało to obserwowanie, czy mam ochotę uzasadniać swoją decyzję. Jeśli muszę sobie tłumaczyć, że 'to nie ta chwila', to zwykle jest to znak, że coś unikam. Jak decyzja jest spokojna i po prostu jest, to inaczej to czuję.


Odpowiedz
(@jadzieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 34

@Agatha.1 To brzmi logicznie, ale co jeśli ktoś jest z natury racjonalizatorem i uzasadnia wszystko, nawet rzeczy, których nie unika? Jak wtedy odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Jadzienka No to jest dobre pytanie i nie wiem czy mam na nie odpowiedź. U mnie działa, bo znam swój wzorzec. Ale jeśli ktoś uzasadnia wszystko, to może po prostu trzeba wziąć tę runę i siedzieć z nią, zamiast analizować po co.


Odpowiedz
(@kupala_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Agatha.1 Przy afirmacjach jest powiedziane, że samo siedzenie z dyskomfortem bez oceniania go to już praca. Może tu jest podobnie i samo to, że w ogóle zadajemy sobie to pytanie o Hagalaz albo Thurisaza, już coś zmienia. Dziękuję Agatha za ten opis, bo to mi dało do myślenia.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Kupala_D Trochę tak, ale uważałbym ze zbyt łatwym poczuciem, że samo pytanie wystarczy. Można latami pytać siebie o coś i nic z tym nie robić. Runa leżąca w worku też nic nie robi, dopóki jej nie wyjmiesz.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Agatha.1 Szczerze? Jakoś lżej, choć nie wiem czy to forum, czy po prostu czas. Ale coś się przestawiło. Nie czuję już, że chcę jej unikać, bardziej mam ochotę ją wziąć i zobaczyć co będzie. Może zrobię to co Agatha opisywała, po prostu usiądę z nią.


Odpowiedz
(@kasjopeja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Stokrotunia Czytam ten wątek od początku i nie pracuję z runami, tylko z kartami, ale to co opisuje Stokrotunia jest dla mnie bardzo znajome. Wieża mi to zrobiła. Długo ją omijałam wzrokiem, a potem po jednym takim rzucie, gdzie wypadła trzy razy, w końcu usiadłam z nią i coś się rzeczywiście zmieniło. Może to jest wspólny mechanizm, niezależnie od systemu.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Kasjopeja84 To interesujące porównanie. I właśnie dlatego mnie to pytanie z tematu nie daje spokoju: czy to jest specyfika run, tarot, czy po prostu psychologia konfrontacji z tym, czego nie chcemy widzieć? Bo jeśli to drugie, to może wcale nie musimy rozumieć symboliki, żeby coś z tego wynieść.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@lebiodka)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy jest tak, że jak ktoś się boi konkretnej runy, to powinien w ogóle powiedzieć o tym komuś przed rzutem? Znaczy, czy mówienie o tym głośno coś zmienia? Pytam, bo czytam ten wątek i sama nie wiedziałam, że można tak podchodzić do takich kart czy run.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Lebiodka Mnie też to zastanawia. Bo tu na wątku kilka osób powiedziało głośno, której runy się boi i w jakich okolicznościach. Stokrotunia powiedziała o Hagalaz wprost. Ciekawe, czy to coś zmieniło w podejściu do niej. Stokrotunia, jak teraz na nią patrzysz?


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

I właśnie to mnie zatrzymuje przy tym pytaniu. Bo jeśli to jest po prostu psychologia, to po co nam w ogóle runa jako osobny byt? Wystarczyłoby powiedzieć: skonfrontuj się z tym, czego unikasz, i możesz do tego użyć kartki papieru. Ale czuję, że coś w tym upraszczam. Czy ktoś widzi różnicę między konfrontacją przez runę a konfrontacją bez niej?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Teodor53 Myślę, że runa daje jakiś zewnętrzny punkt zaczepienia. Jak siedzisz z kartką papieru i piszesz o swoim strachu, to jesteś wewnątrz. Jak bierzesz fizyczny przedmiot, który ma swoje znaczenie od tysięcy lat, to jest coś poza tobą, co patrzy razem z tobą. Może o to chodzi?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Kolowa Ale to 'coś poza tobą' to też twoja projekcja, prawda? Runa jest kamieniem albo drewnem. Znaczenie, które w niej widzisz, pochodzi z tradycji i z ciebie jednocześnie. Nie mówię, że to nic nie robi, bo robi. Ale nazwijmy to uczciwie.


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Zaklinacz A czy uczciwe nazywanie tego nie zabija działania? Serio pytam. Jak przy kamieniu leczniczym zacznę analizować, że to tylko minerał, to czy kamień przestaje działać? Mam wrażenie, że w tych praktykach jest coś, co działa właśnie przez zawieszenie tej analizy.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Iwetka To jest dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Nie powiem, że analiza nie szkodzi. Ale powiem, że powierzchowna wiara bez żadnego pytania też bywa niebezpieczna. Gdzieś pośrodku jest miejsce, gdzie jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie wrócilam do tematu i czytam te ostatnie posty i mam wrazenie ze to co Zaklinacz mówi i to co Iwetka mówi to sa dwie strony tego samego. Jak pracuje z runą to nie myśle o tym czy ona 'jest' czymś czy nie. Po prostu siede i patrze. Może to nie jest wiara ani analiza tylko po prostu uwaga?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kupala_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Galaktyka To co opisujesz z tą uwagą, to brzmi jak medytacja uważności, tylko z przedmiotem. Dziękuję za to, bo to mi daje nową perspektywę na całą rozmowę. Czy tak właśnie robisz, po prostu patrzysz na runę i czekasz co przyjdzie?


Odpowiedz
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Kupala_D Tak mniej więcej. Nie oceniam co czuje, nie szukam od razu znaczenia. Po prostu jestem z nią przez chwile. I wtedy jak Hagalaz czy Thurisaz wypada, to nie ma tej pierwszej reakcji obronnej.


Odpowiedz
Wpisy: 388
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam i myślę, że właśnie tego mi brakowało kiedy zaczynałam. Zawsze chciałam od razu wiedzieć co runa oznacza, co mi wróży, co mam zrobić. A to siedzenie bez pytania to zupełnie inny tryb. Nie wiem czy potrafię, ale chcę spróbować z tym Hagalaz, o którym tyle tu mówiłam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 357

@Stokrotunia, mam pytanie właśnie do ciebie. Powiedziałaś wcześniej, że coś się przestawiło po tym wątku. Czy to było stopniowe, czy w jakimś konkretnym momencie? Bo u mnie z Naudhiz to był jeden post, który ktoś napisał, i nagle poczułam, że dotknął sedna.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Melanijka Chyba stopniowe. Jak opisywałam tu swój strach przed Hagalaz, to na początku było głupio, a potem poczułam, że to mówienie na głos coś rozładowało. Jakby strach miał mniej miejsca jak go nazwałam.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: