Ale Dobrochna, powiedz mi, jak rozróżniasz to co jest obserwacją psychiki od tego co jest czymś więcej? Bo mam wrażenie że sama granica jest płynna. Czasem coś interpretuję jako psychologiczne a potem okazuje się że... no, że jednak coś tam było co wychodziło poza moje oczekiwania.
Eleonorkaa, właśnie to jest kluczowe pytanie. Ja chyba doszłam do tego że przestałam próbować rozdzielać te sfery. Jak patrzę na starą notatkę i czuję że 'coś tam było', to czy to jest psychika czy energia - i tak jest wartościowe. Ale mój zeszyt to jednak dziennik, nie artefakt magiczny. Sama granica dla mnie przebiega inaczej niż myślałam gdy zaczynałam.
To co Eleonorkaa pisze, że 'jednak coś tam było' - znam to uczucie doskonale. Pytanie które mam do wszystkich, bo może ktoś to lepiej ujmie niż ja, czy retrospektywne dopasowanie (widzę wynik, dopasowuję do interpretacji) jest w ogóle możliwe do odróżnienia od rzeczywistej trafności?
Mam inne pytanie, trochę z innej beczki. Mówimy dużo o tym CO się przepisuje, ale mnie zastanawia kiedy. Tzn czy przepisywanie tuż po odczycie jest inne niż po kilku godzinach albo następnego dnia? Bo wiadomo że po czasie interpretacja może się lekko zmienić, a wtedy co właściwie ląduje w zeszycie - oryginalna impresja czy już przetworzona pamięć?
Kasjan, o, to jest bardzo dobre pytanie! u mnie zawsze jest ta sama walka, czy pisac od razu kiedy emocje świeże, czy poczekac az to opadnie. i szczerze mowiac wyniki sa bardzo rozne. te zapisywane od razu sa bardziej chaotyczne ale żywsze, te po czasie bardziej spójne ale czuć ze sa juz trochę 'przefiltrowane'
Przy tarocie mam dokładnie to samo co Morion opisuje. Notatki pisane od razu to często fragmenty zdań, skojarzenia, jedno słowo. po kilku godzinach piszę już historyjkę. Ciekawa jestem czy merytorycznie te dwie notatki prowadzą do różnych wniosków za rok.
Hej, przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale poczekajcie. Chcę się upewnić że dobrze rozumiem o czym mówimy. Chodzi o to, że samo przepisanie słów z jakiegoś źródła (książki, internetu) do zeszytu ma mieć jakiś efekt energetyczny, czy bardziej o przepisywanie własnej interpretacji po odczycie? Bo to brzmi jakby to były dwie różne rzeczy.
Profeta84, dobra uwaga, to naprawdę są dwie różne rzeczy i trochę się tu pomieszało w trakcie dyskusji. Oryginalny temat dotyczył własnych interpretacji z sesji, ale naturalnie wpadliśmy też w wątek przepisywania znaczeń z podręczników. Obie kwestie mają sens, ale rzeczywiście warto je oddzielić jeśli chcemy dojść do czegoś konkretnego.
no Profeta pyta sluszne pytanie. ja pisze i to i to w jednym zeszycie i nigdy mi nie przyszlo do glowy ze to jest roznica. teraz sie zastanawiam czy nie powinno byc osobno. choc z drugiej strony jak to rozdzielac jak jedno wyplywa z drugiego
Zbych62, właśnie, jak to rozdzielić praktycznie? Mam wrażenie że jak interpretuję runę to i tak mam w głowie jej 'podręcznikowe' znaczenie i to miesza się z tym co czuję intuicyjnie w danej chwili. Czy w ogóle da się to rozdzielić?
Bertramka zadaje dobre pytanie, ale chcę dodać inny wymiar. Tradycyjny runolog - i mówię o ludziach którzy naprawdę siedzą w germańskiej filologii - powiedziałby że nie ma czegoś takiego jak 'czysta intuicja' przy runach, bo pracujemy ze znakami które niosą bagaż kilkuset lat symboliki. Pytanie czy to problem czy zasób.
Czarek ma rację co do warstw historycznych. Ale wróćmy do sedna tematu, bo pytanie o przepisywanie jest ciekawe właśnie pod kątem intencji. W tradycjach magicznych akt pisania jest aktem woli. Nie chodzi o to co piszesz ale z jaką intencją to robisz. Przepisywanie mechaniczne jest inne od przepisywania jako rytuału zamknięcia sesji.
Kabalista, to co piszesz o intencji zgadza się z moją praktyką. Ja mam specjalny gest przed każdym zapisem, coś w stylu krótkiego skupienia. Nie wiem czy to 'magiczne' ale na pewno zmienia jakość uwagi którą wkładam w pisanie. I te notatki czytam potem inaczej.
no właśnie, tu jesteśmy znowu przy tym samym kółku, czy specjalny gest zmienia uwagę (efekt psychologiczny) czy zmienia energię zapisu (efekt energetyczny) i jak to w ogóle rozróżnić. nie mówię że Morganitka robi źle, pytam serio czy ktoś ma na to odpowiedź która nie jest kołowa
Dadzbog, z mojego doświadczenia to rozróżnienie po pewnym czasie przestaje mieć znaczenie praktyczne. Jeśli intencja zmienia jakość twojej uwagi a jakość uwagi zmienia jakość notatki a notatka zmienia jakość refleksji, to efekt jest realny niezależnie od tego jak go nazwiesz. Mechanizm jest sprawą otwartą, skutek - mniej.
nie wiem czy to dobry moment ale mam dość podstawowe pytanie, bo troche sie tu gubię. jak w ogóle zaczynacie sesje z runami? tzn losujecie jedną czy kilka, rozkładacie na stole jak karty, czy jest jakis konkretny sposob? pytam bo chcę wiedziec co potem przepisywac do tego zeszytu
hej przy okazji pytania Wrozbit54 - a czy pozycja runy ma znaczenie? mam na myśli czy jak wylosowana jest odwrócona to czytasz inaczej? bo widziałem że przy kartach tarota jest ważne czy karta leży prosto czy do góry nogami i zastanawiam sie czy z runami tak samo
Przy okazji pytania o merkstave, muszę tu wtrącić, bo to istotne. Merkstave jako termin to relatywnie nowe zjawisko, nie ma go w historycznych źródłach. Historyczne zastosowanie run do wróżenia w ogóle jest słabo udokumentowane. To nie znaczy że odwrócona runa nic nie znaczy w praktyce, ale warto wiedzieć że to w dużej mierze współczesna konwencja, nie 'stara tradycja'.
no Czarek ale taka jest wiekszosc praktyk ezoterycznych wlasciwie, nie? tarot tez sie zmienial przez wieki i nikt nie mowi ze jest bezuzyteczny. nie rozumiem po co ciagle podkresac co jest historyczne a co nie, jak to i tak dziala.
wracając do pytania o czas zapisywania, bo mi nikt nie odpowiedział bezpośrednio, czy ktoś faktycznie porównał notatki pisane od razu kontra pisane po kilku godzinach pod kątem trafności? bo Morion i Zisia opisały jak to wygląda jakościowo ale trafność to inna sprawa.
Mnie jeszcze zastanawia jedno, bo chyba nikt tego nie powiedział wprost. Czy przepisywanie interpretacji z zeszytu ponownie, np. jak zakładasz nowy zeszyt, też w to wchodzi? Czyli czy przepisywanie własnych starych notatek zmienia coś energetycznie, bo to jakby trzecia warstwa.
Przepisywanie starych notatek to osobna sprawa. Akt ponownego pisania jest nowym aktem intencji, osadzonym w nowym momencie. Nie jest tym samym co oryginalny zapis. Może wzmocnić, może zdeformować, może wydobyć nowe znaczenie. To nie jest neutralne.
a co jeśli ktoś po prostu nie wierzy w żadne energie i przepisuje runy czysto informatycznie, żeby mieć porządek w notatkach? to wtedy co się dzieje z tą całą 'energią intencji'? bo albo energia jest albo jej nie ma niezależnie od tego co myślę, nie?
Dadzbog, czyli nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie Wiesława? Trochę to frustrujące, bo jak nie wiadomo czy energia jest obiektywna czy nie, to jak w ogóle można praktykować świadomie?
hej, to jeszcze jedno pytanie mam bo chcę dobrze zrozumieć. jak zaczyna się sesję z runami i potem się zapisuje interpretację, to co właściwie zapisujemy? to co czujemy w danej chwili, to co książka mówi o tej runie, czy jakieś połączenie? i czy to połączenie jest właśnie tym co jest 'nasze' i ma tę moc o której mówi Kabalista?
Profeta84, to właśnie serce całego tematu. Najcenniejsza notatka to ta która łączy oba elementy, tzn. co runa 'powinna' znaczyć plus co ty czujesz że znaczy W TEJ KONKRETNEJ sytuacji. Samo przepisanie podręcznika to ćwiczenie pamięci. Sama intuicja bez znajomości symboliki to wróżenie z kapelusza. Połączenie tych dwóch to właściwa interpretacja.
no i tu mam pytanie do Mocarnej, bo to ważna kwestia. jak długo trenujesz runy zanim ta 'intuicja' zaczyna mieć sens? bo rozumiem że na początku człowiek nie ma bazy do intuicji i wszystko jest właśnie tym 'wróżeniem z kapelusza'. kiedy to się zmienia?
