Nie ma zasady i chyba dobrze że nie ma. Moje cztery lata zeszytów siedzą sobie na półce i tyle. Pytanie jest raczej czy regularnie do nich wracasz - jak tak, trzymaj. Jak nie wracasz od roku, to może właśnie przeszło do archiwum i możesz zdecydować co z tym.
no właśnie, 'nie wracam' to kiepskie kryterium dla mnie. Nie wracam do wielu rzeczy przez długi czas a potem nagle potrzebuję. Lepsze kryterium to chyba - czy tematyka tych notatek jest nadal aktywna w twoim życiu czy kompletnie zamknięta.
to jest sensowniejsze rozróżnienie. Ale i tak nie odpowiada na pytanie co właściwie 'niszczyć' znaczy w kontekście tych notatek. Bo fizyczne zniszczenie papieru to jedno, a pytanie Rydwanki.ka było chyba bardziej o to czy to w ogóle bezpieczne energetycznie - tak to rozumiem przynajmniej.
tak, właśnie o to mi chodziło na początku. Konkretnie pytałam czy notatki przechowują jakieś ładunki, czy interpretacja zapisana na papierze może mieć jakiekolwiek znaczenie poza informacyjnym. I do tej pory dostałam mnóstwo odpowiedzi praktycznych o organizacji zeszytów, co jest bardzo cenne, ale wciąż mam to pierwotne pytanie gdzieś z tyłu głowy.
wróćmy do tego bo masz rację że to się trochę rozmyło. Moje zdanie jest takie - notatka jako kawałek papieru nie przechowuje ładunku. Przechowujesz go ty, w głowie i w emocjach. Ale spalenie notatki może być rytuałem zamknięcia dla ciebie, nie dla notatki. To jest różnica i myślę że warto ją rozumieć zanim ktoś zacznie palić zeszyty w przekonaniu że to 'oczyści energię'.
no właśnie tu jest moj punkt. Jesli masz notaatki tylko swoje to rob co chcesz. Jak masz cudze dane to nie jest twoja decyzja.
ale przecież nikt nie zapisuje w notatce runowej 'Kowalski Jan, pesel 1234' tylko jakieś interpretacje. To trochę inaczej niż dane osobowe?
widzę że dyskusja zmierza w dobrym kierunku. Ten wątek prywatności odczytów dla innych to jest rzeczywiście oddzielny temat i moim zdaniem ważniejszy praktycznie niż pytanie o energetyczne ładunki w papierze. Jedno jest filozoficzne, drugie ma realne konsekwencje.
ojej to nigdy o tym nie myślałam - że jak ktoś robi mi odczyt i to zapisuje to ja w ogóle nie mam wpływu na to co się dzieje z tymi notatkami. To trochę niekomfortowe uczucie. Rozumiem że tu nie ma nic złego bo to ezoteryka, ale jednak. Czy to jest w ogóle coś o czym zwykle się mówi przed odczytem?
praktycznie nie, i to jest zaniedbanie. Nie chodzi o to żeby przy każdym odczycie podpisywać umowy, ale powiedzenie 'zapiszę to w zeszycie, mogę się potem odwołać' to minimum przyzwoitości. W bardziej profesjonalnych kręgach to jest standard, przy amatorskim wróżeniu raczej nikt o tym nie myśli.
to mnie trochę dziwi że profesjonalni wróżbici w ogóle trzymają notatki z odczytów dla klientów. Myślałem że to jest raczej 'na raz' i każdy odczyt to oddzielna sprawa.
przepraszam że się wtrącam bo nie znam się za bardzo na runach, ale ten wątek z prywatnością jest ciekawy i zastanawiam się - czy to jest coś o czym mówi się przed odczytem, czy raczej zakłada się że osoba robiąca odczyt to wie sama z siebie?
jak robię odczyt dla kogoś to zawsze pytam czy mogę zapisać, choć szczerze mówiąc przez lata robiłam to bardziej z nawyku niż z przekonania że to obowiązek. Ta rozmowa trochę zmieniła moje myślenie o tym. I ciesząc sie że wątek poszedł w tę stronę, bo widzę że to ważniejszy temat niż mi się wydawało na początku.
to co powiedziała Rydwanka.ka na końcu jest dla mnie ważne - że robiła to z nawyku, nie z przekonania. Sama się zastanawiam czy jak ktoś robi mi odczyt, to mam w ogóle prawo zapytać 'a co ty z tym robisz potem?' Brzmi trochę niezręcznie jakoś...
wracając do samego pytania Rydwanki.ka o zniszczenie - bo mam wrażenie że wątek prywatności trochę przykrył meritum. Ja swoje notatki trzymam w osobnym zeszycie i nigdy nie zastanawiałam się czy 'wolno' je zniszczyć. Po prostu jak mi się kończył zeszyt to brałam nowy, a stary gdzieś leżał. Teraz myślę, że może warto jednak coś z tym zrobić świadomie.
moim zdaniem forma ma znaczenie ale tylko jeśli sam jej nadajesz. Spaliłem kiedyś zeszyt z notatkami z trudnego okresu i coś tam poczułem. Ulga? Zamknięcie? Ciężko powiedzieć czy to był efekt rytuału czy po prostu efekt decyzji. Ale nie żałuję.
o, ten spór między Cenikiem a Cohenem to jest klasyka 😀 Ja uważam że jedno nie wyklucza drugiego. Możesz wiedzieć że to psychologia, i jednocześnie nadawać temu formę rytualną bo tak łatwiej ci przetworzyć emocjonalnie. To nie jest sprzeczne.
ale jeśli tak, to po co w ogóle te wszystkie zasady o tym żeby nie wyrzucać run byle gdzie i trzymać je z szacunkiem? To też tylko psychologia czy jest coś więcej?
ojej, Albinek to wyjaśnił tak ładnie że aż chce mi się przepisać do zeszytu, serio! Ale mam pytanie - czy to znaczy że jak ktoś zaczyna pracę z runami i od razu jest niedbały w przechowywaniu, to ta praca będzie mniej skuteczna? Czy to jest takie przesąd czy coś realnego?
Leontyna65, z mojego doświadczenia - niedbałość w przechowywaniu rzadko idzie w parze z uważną pracą, ale nie dlatego że papier 'wie' że jest zaniedbany. Po prostu jeśli ktoś jest nieuważny w jednym, zwykle jest nieuważny w całości procesu. Korelacja, nie przyczyna. Choć rozumiem czemu tak to wygląda jakby jedno powodowało drugie.
i właśnie tu jest ciekawa kwestia - czy ktoś ma doświadczenie z tym że celowo zmienił sposób przechowywania i zauważył zmianę w jakości odczytów? Pytam serio bo to byłoby coś weryfikowalnego, przynajmniej subiektywnie.
wracając do pierwotnego pytania Rydwanki.ka bo czuję że temat energetycznych ładunków w notatkach nadal nie ma konkretnej odpowiedzi - ja szukałam na ten temat czegoś w literaturze. Większość tradycyjnych źródeł o runach (Thorsson, Aswynn) w ogóle nie porusza kwestii notatek z odczytów, bo to stosunkowo nowy nawyk. Więc to jest w dużej mierze improwizacja współczesnych praktyków.
hmm, to może właśnie dlatego ta dyskusja jest taka nieskończona - bo nikt tego nie ustalił i każdy robi po swojemu? Ciekawe czy za 50 lat będą jakieś 'tradycyjne' zasady przechowywania notatek runicznych haha
i to jest właściwie najuczciwsza odpowiedź jaką można dać na pytanie Rydwanki.ka - nie ma ugruntowanej tradycji, więc nie ma 'bezpiecznego' i 'niebezpiecznego' sposobu w sensie ezoterycznym. Są praktyczne względy (prywatność, porządek, zamknięcie) i są osobiste rytuały zamknięcia. Reszta to inwencja twórcza.
no i Anusia67 powiedziała to co chciałam powiedzieć od kilku stron tej dyskusji - nie ma jednej tradycji, więc nie ma jednego 'właściwego' sposobu. Ale mnie bardziej ciekawi inna rzecz: skoro nie ma ugruntowanej zasady, to skąd u ludzi taka lękliwość przed zniszczeniem tych notatek? Pytam serio, bo sama to czuję i nie wiem skąd
ale bilet na koncert to nie to samo co zapisana interpretacja runy, nie? bilet nic nie 'zawiera' a notatka z odczytu zawiera coś o tobie. przynajmniej tak mi się wydaje
ja mam jedno konkretne pytanie do sceptyków w tym wątku - czy wy w ogóle prowadzicie notatki z odczytów? bo zastanawiam się czy ta dyskusja nie wygląda trochę inaczej z perspektywy kogoś kto tego nie robi
