Hej, mam takie pytanie do was bo ostatnio zaczęłam się nad tym zastanawiać. Prowadzę notatki z odczytów run od jakichś 3 lat, zwykły zeszyt, piszę tam interpretacje, kontekst, co mi się pojawiło i potem jak to się sprawdziło. No i zaczęło mnie gryzć jedno: co z takimi notatkami jak już są stare albo nieaktualne? Czy można je po prostu wyrzucić, spalić, czy może one w jakiś sposób "żyją" i trzeba je specjalnie zniszczyć? Bo mam już drugi zapełniony zeszyt i nie wiem co z pierwszym, trochę głupio mi go po prostu wyrzucić do kosza jak stary zeszyt ze szkoły.
To całkiem sensowne pytanie i cieszę się że w ogóle o tym myślisz, bo większość ludzi po prostu wyrzuca i tyle. Z mojego doświadczenia: notatki z odczytów mają pewien ładunek energetyczny o tyle, że zapisałaś tam swoje własne przemyślenia, intencje i to co runy ci przekazały. To nie są "zaklęcia" które żyją samodzielnie po zapisaniu, ale i tak bym nie wrzucał tego do śmietnika byle jak. Ja swoje stare notatki paliłem z intencją zamknięcia danego okresu. Działa świetnie jako rytuał końca i nowego początku. Ale mam pytanie do ciebie: te notatki to twoje własne interpretacje czy też robiłaś odczyty dla innych osób?
Też prowadzę taki dziennik run i miałam ten sam dylemat. Skończyłam jeden zeszyt z końcem roku i nie wiedziałam co z nim zrobić. W sumie wybrałam zakopanie w ziemi bo gdzieś czytałam że ziemia neutralizuje energie, ale szczerze nie jestem pewna czy to ma sens przy papierze. Może ktoś ma lepszy pomysł?
Szczerze? Trochę mnie bawi to przekonanie że kartka papieru z długopisem ma "ładunek energetyczny" który wymaga specjalnej ceremonii zniszczenia. Notatka to notatka. Informację zapisałaś, jest w twojej głowie i w twoim doświadczeniu, a papier to tylko nośnik. Nie twierdzę że rytualne spalenie jest złe, bo może mieć sens psychologiczny jako domknięcie rozdziału, ale nie dlatego że "energia" z papieru gdzieś ucieka.
A ja się z Cohenem po cześci zgadzam, bo tez nie wierze ze papier sam w sobie jest naładowany. ALE jest jedna rzecz: jeśli robiłaś odczyty dla innych, to masz tam ich dane, pytania, sytuacje, i to już jest sprawa prywatnosci a nie energii. Takie notatki bym jednak niszczyła starannie, choćby przez podarcie na drobne kawałki.
No właśnie ta kwestia odczytów dla innych to ważna sprawa, o której mało kto mówi. Sam mam zeszyt gdzie zapisuję też odczyty które robiłem znajomym i zastanawiam się czy powinienem w ogóle trzymać takie rzeczy. Bo z jednej strony fajnie wrócić i zobaczyć jak sie trafiło, a z drugiej to ich prywatne sprawy. Olesia88 ale ty mówisz o niszczeniu przez podarcie, nie ma znaczenia czy spalisz czy podrzesz?
Spalenie to najstarsza metoda i nie bez powodu. Nie chodzi o to że papier "żyje", ale o to że ogień jako żywioł ma w tradycji symbolikę oczyszczenia i transformacji. Jeśli robisz to z intencją, to jest zamknięcie. Bez intencji, to jest po prostu palenie śmieci. Obie opcje są ok, zależy czego szukasz.
Piszę pierwszy raz, ale jestem ciekawa, bo sama zaczynam pisać pierwsze notatki z afirmacji i trochę podobnie traktuję takie zapiski. Czy te notatki które opisujecie, przechowujecie je jakoś specjalnie na co dzień? Mam na myśli czy ktoś trzyma w specjalnym miejscu, owinięte w coś, osobno od innych rzeczy, czy to w ogóle ma znaczenie?
Mój zeszyt leży po prostu na biurku, niczym nie owinięty, obok ołówków 🙂 Nie czuję żeby to było problemem. Ale widziałam że niektórzy trzymają w płóciennym woreczku razem z runami, to ma sens jako zestaw, wszystko razem.
O, super temat! Ja dopiero zacząłem pracę z runami i od razu zrobiłem sobie zeszyt bo ktoś mi powiedział że to podstawa. Ale nie wiedziałem że kiedyś będę miał z tym problem co z nim zrobić, haha. Mam pytanie trochę z innej beczki: czy ktoś robi notatki cyfrowo? Telefon, komputer? Bo zastanawiam się czy to w ogóle ma sens przy runach czy jednak papier jest ważny.
Excel to jednak trochę overkill do run, haha. Ale rozumiem logikę. Ja sam robię notatki w zwykłym notatniku papierowym, piszę krótko, nie rozpisuję się specjalnie. I wracając do tematu spalania: czy ktoś z was miał kiedyś sytuację że nie chciał niszczyć notatek, nawet starych? Bo mam jeden zeszyt z okresu dość trudnego w życiu i nie wiem czy go palić czy zostawić jako świadka tamtego czasu.
A czy jeśli ktoś chce spalić notatki to ma to robić w konkretnej fazie księżyca? Bo gdzieś czytałam że pełnia do oczyszczania, nów do zamykania. Czy w przypadku run to też ma znaczenie?
Hej, nie za bardzo rozumiem po co w ogóle niszczyć notatki? Można nie wyrzucać i zostawić? Pytam szczerze bo jak słyszę że trzeba spalić żeby zamknąć energię to trochę mi to brzmi podejrzanie.
Nikt tu nie mówi że TRZEBA. Pytanie było o to co zrobić z notatkami jeśli ktoś nie chce ich dalej trzymać. Nikt nie nakazuje spalania. Można schować, zostawić, oddać rzece, wyrzucić normalnie do kosza. Wszystkie te opcje są ok i żadna z nich nie sprowadzi na ciebie klątwy, obiecuję.
ojej, właśnie przeczytałam cały ten wątek od początku i jestem pod wrażeniem, tyle mądrych rzeczy tu napisaliście! Mam pytanie które trochę mnie nurtuje od jakiegoś czasu - czy ktoś z was prowadzi osobny zeszyt tylko do run, czy wrzuca wszystko razem? Bo ja mam jeden gruby notes gdzie ląduje dosłownie wszystko, sny, runy, afirmacje i teraz zastanawiam się czy to jest jakiś problem jeśli chodzi o to o czym mówicie?
Ja też mam osobny dla run i osobny do snów, ale to czysto praktyczne, nie z jakiegoś przekonania że muszą być oddzielone. Jak ktoś lubi mieć wszystko razem to spoko. Wracając do pytania o niszczenie - nie usłyszałam jeszcze żadnej odpowiedzi na to co mnie najbardziej ciekawi: czy ktoś kiedyś zniszczył notatki i potem tego żałował?
Tak, żałowałem. Spaliłem kilka stron z okresu kiedy byłem przekonany że to zamknięty rozdział życia. No i okazało się że nie był. Nie żałuję z powodów energetycznych, żałuję bo to był po prostu zapis mojego myślenia w tamtym czasie i byłoby mi dzisiaj przydatne zobaczyć jak interpretowałem te same runy kilka lat temu. Teraz zanim cokolwiek niszczę, przepisuje przynajmniej kluczowe wnioski do nowego zeszytu.
z tym wzorcami to ciekawa sprawa. Miałem period że wyciągałem Naudhiz co drugie losowanie przez prawie dwa miesiące. Gdybym nie miał notatek tobym nie zauważył. To jest chyba jeden z argumentów żeby w ogóle te notatki trzymać zamiast niszczyć.
no właśnie, Stasio ma rację w tym sensie że notatki to przede wszystkim sposób do nauki własnych schematów. Zniszczenie ich to trochę jak wymazanie sobie pamięci roboczej. Rozumiem że ktoś chce się uwolnić od trudnego okresu, ale może lepiej zamknąć zeszyt w szufladzie niż go likwidować od razu?
okej ale to jest właśnie coś czego nie rozumiem - jeśli masz złe wspomnienia z jakiegoś okresu to po co w ogóle wracać? Jakbyś miała pamiętnik z trudnego czasu to też byś go zostawiła 'bo wzorce'?
to jest rewelacyjne pytanie tak szczerze. Właśnie dlatego wracam do starych notatek i dopisuję jak sytuacja się potoczyła. Wtedy widać że np. interpretowałam Isa jako całkowite zamrożenie i koniec, a okazało się że to był po prostu czas oczekiwania. Nastrój w momencie odczytu robi ogromną różnicę i to jest wartościowa informacja sama w sobie.
właśnie weszłam do tego wątku szukając czegoś zupełnie innego i teraz siedzę i czytam i mam pytanie praktyczne: jak długo wy w ogóle trzymacie te notatki? Rok, dwa, na zawsze? Bo mam poczucie że niektórzy tu trzymają wszystko a inni regularnie porządkują.
to jest właściwie clue całego tematu. Notatki robocze to jedno - służą do nauki i śledzenia. Ale jak po kilku latach masz ich tyle że nie wracasz już do nich bo nie wiesz gdzie szukać, to może faktycznie czas na selekcję. Nie spalanie wszystkiego, ale wybranie co zostaje a co idzie. Brzmi banalnie ale większość ludzi albo nie niszczy niczego albo wyrzuca hurtem.
no to teraz czuję że mój jeden zeszyt to jeszcze żaden problem haha. Ale mam pytanie do tych co robią odczyty dla innych - zapisujecie to w tym samym zeszycie co swoje osobiste? To by mi się mieszało strasznie.
to co Ceniek mówi o odczytach dla innych jest ważne bo mowiłam o tym wczesniej i troche sie to zgubilo w dyskusji. Jak masz w jednym zeszycie swoje prywatne przemyslenia i czyjes dane to jak niszczysz taki zeszyt to niszczysz obie rzeczy naraz. Moim zdaniem warto to rozdzielic juz na etapie pisania zeby potem nie miec tego dylematu.
Olesia ma rację i to jest praktyczna rada bez owijania w bawełnę. Oddzielny notes do odczytów dla innych to nie magia, to higiena informacyjna. I jeśli ta osoba kiedyś poprosi cię żebyś usunęła jej dane, to wiesz gdzie patrzeć.
okej więc wracając do pytania o ile długo trzymać - bo chyba nie padła konkretna odpowiedź - to czy jest jakaś zasada? Rok, dwa, do skutku? Czy to w ogóle zależy od czegoś konkretnego?
