prowadzę i jestem sceptyczką, więc mam głos 🙂 prowadzę notatki głównie po to żeby śledzić własne wzorce interpretacyjne. czy dana runa wychodziła mi w podobnych kontekstach, czy moje odczyty były trafione retrospektywnie. to jest użyteczne bez żadnej magii
właśnie przez to co pisze Bernadetka00 zaczęłam pisać daty przy odczytach. żeby potem móc sprawdzić czy coś się zgadzało. może niezbyt ezoteryczne podejście ale mi odpowiada
o, daty to super pomysł, chyba zacznę tak robić! ale wracając do pytania Miloslawej61 o ten lęk przed zniszczeniem - myślę że to może być też kwestia tego że jak coś zapisujesz to jakby materializujesz to zdarzenie i potem nie wiesz czy 'można' cofnąć. czy to ma sens?
ma sens ale bym to inaczej ujął. Zapisanie odczytu to nie jest materializacja zdarzenia, to jest twój komentarz do zdarzenia. te dwie rzeczy to nie to samo. notatka nie jest bliźniakiem odczytu, to jest twoja interpretacja w konkretnym momencie. i interpretacje się zmieniają - ta sama runa za rok może ci powiedzieć co innego o tej samej sytuacji
Pustelnik dotknął czegoś ważnego i to chyba najlepiej odpowiada na moje pierwotne pytanie. jeśli notatka to interpretacja a nie zdarzenie, to jej zniszczenie nie dotyka samego odczytu. interpretacja i tak już jest w tobie, gdzieś przetworzona. papier jest tylko szkicem roboczym
dokładnie tak. i dodam jeszcze - ta lękliwość o której mówi Miloslawa61 to często efekt tego że zacieramy granicę między symbolem a tym co symbolizuje. mapa to nie teren. notatka z odczytu to nie odczyt. i skoro tę granicę zacieramy, to może warto przy pracy z runami w ogóle częściej sobie o niej przypominać
