Dokładnie tak jak Agatowa mówi, ja tak robiłam. Tyle że problem jest taki że nie wiadomo jak mierzyć 'jakość odczytu'. To subiektywne. Możesz po miesiącu stwierdzić że lepiej albo gorzej i nie będziesz wiedziała czy to zmiana przechowywania czy twoje nastawienie czy po prostu twoje życie się zmieniło.
Ale czy to nie jest tak z całą ezoteryką że nie da się oddzielić nastawienia od efektu? Jak ktoś mocno wierzy że woreczek z lawendą pomoże to mu pomaga, nie dlatego że lawenda ma moc ale dlatego że on w to wierzy. To samo z runami chyba.
Hm, ale to co piszesz Bertramka to trochę znaczy że wszystko jest placebo i nic nie ma sensu? Bo jeśli tylko wiara robi robotę to po co w ogóle dbać o przechowywanie, czyścić, programować - wystarczy po prostu mocno chcieć.
Celestynka no i właśnie o to chodzi, że może wystarczy? To jest niewygodna myśl dla tych co spędzają dużo czasu na rytuałach przechowywania, ale logicznie biorąc - jeśli intencja robi całą robotę to ważna jest tylko intencja. Nie mówię że tak jest, sama nie wiem. Ale pytanie jest uczciwe.
Intencja jest kluczowa ale nie jedyna. W pracy z jakimkolwiek przedmiotem magicznym istnieje coś co można by nazwać stanem fizycznym nośnika intencji. Drewno przesiąknięte obcymi substancjami, tłuszczem z rąk, dymem - fizycznie się zmienia. Czy to zmienia jego działanie energetyczne - to już osobna dyskusja. Ale dbanie o fizyczny stan przedmiotu to minimum szacunku dla praktyki, niezależnie od przekonań o energii.
Hellan dotknął czegoś ważnego tym 'stanem fizycznym nośnika'. Ja to widzę tak: drewno to nie kamień, chłonie wszystko. Moje pierwsze runy były z buku i po dwóch latach czułam że są ciężkie, dosłownie fizycznie gęste w dłoni. Nie wiem czy to 'wibracje' czy po prostu nasycone ludzkimi olejkami, potem zapachem mieszkania, potem czymkolwiek co leżało obok. Wymieniłam woreczek i część tego ustąpiła. Więc wienczyslawa, wracając do twojego pytania: papierosy to nie jest kwestia duchowa tylko materialna. Dym osiada, wnika, zostaje.
to co zenobka mówi o 'ciężkości' run mnie bardzo ciekawi bo ja mam podobnie z kamieniami. turmalin który leżał przy telefonie zawsze jest jakoś inny niż ten co leży na ołtarzyku. nie wiem czy to moje wyobrażenie czy rzeczywista różnica ale jest.
ej ale jeśli chodzi o same papierosy w torbie to chcę dodać ze tytoń ma swoje własne właściwości okultystyczne, w wielu tradycjach jest oferowany duchom i bóstwom. więc nie jest tak że to tylko 'brudny dym', tytoń ma swoją moc. nie wiem czy to przeszkadza runom czy wręcz przeciwnie 🙂
właśnie, pierwotnie pytałam o torbe w której razem z runami wożę czasem papierosy koleżanki bo ona prosi żebym przyniosła. to nie trwa długo, góra jakiś czas, ale woreczek z runami leży obok paczki i czasem trochę wchłonie zapach. martwilam sie czy to psuje to co naladowalam podczas programowania
okej to teraz mam konkretne pytanie do Wienczysławy - te runy są w zamkniętym woreczku czy leżą luzem w torbie obok papierosów? bo to robi różnicę. zamknięty woreczek, zwłaszcza z gęstej tkaniny, sporo chroni.
no to spokojnie, przy takiej ochronie to zapach paczki papierosów przez kilka godzin raczej nie wniknie w drewno. martwilabym sie gdybyś nosiła runy bez woreczka albo gdyby paczka leżała bezpośrednio przy nich przez tygodnie.
Zgadzam sie z Agatową. Woreczek to podstawowa ochrona i jeśli jest dobrej jakości to spełnia swoją funkcję. Ja przez lata wozilam tarot w torbie z mnóstwem różnych rzeczy i karty były okej, bo miały swój futerał. Kwestia izolacji fizycznej, nie magicznej.
hej a czy ktoś wie coś o tradycyjnym przechowywaniu run? bo całą tę rozmowę prowadzimy trochę intuicyjnie ale ciekawy jestem czy historycznie są jakieś wskazówki co do tego żeby runy trzymać z dala od pewnych rzeczy
no i co z tego ze historycznie nie bylo woreczków? ludzie wtedy tez nie mieli torebek damskich ani telefonów a zycie szło. praktyka sie rozwija. nie trzeba czekac na zapis w edda zebys mógł dbać o swoje narzędzia.
mam w notatkach że w kilku współczesnych książkach o runach jest wzmianka o tym żeby trzymać je z dala od metali, zwłaszcza żelaza, bo metal 'zaburza pole'. ale nigdzie nie widziałam żeby tytoń był wymieniony jako problem. więc albo to naprawdę nie jest uznawany za zagrożenie albo po prostu nikt o tym nie pisał.
a przepraszam że wchodzę trochę z boku - wienczyslawa, a jak długo masz te runy? pytam bo zastanawiam sie czy to jest zestaw który sama robiłaś czy kupiony, bo to chyba ma znaczenie dla tej kwestii programowania które wspominałaś
no właśnie dlatego pytam, bo widziałam gdzieś opinię że runy kupione gotowe i tak wymagają sporego przeprogramowania na siebie zanim w ogóle zaczną działać, więc może kwestia torby z papierosami to mniejszy problem niż zbudowanie tej więzi najpierw. nie wiem, może głupoty gadę, ale logika mi się zgadza
okej, zatrzymajmy się chwilę, bo temat trochę odpłynął od pierwotnego pytania. Wienczyslawa pytała konkretnie: woreczek zasznurowany, gruby materiał, paczka papierosów obok przez kilka godzin. to jest naprawdę mało. przestańmy z tym dramatyzowaniem o 'zakłócaniu' jakby tam leżały tygodniami bez woreczka
mam pytanie które mnie gryzło przez całą tę dyskusję: skąd w ogóle pochodzi ten pomysł że papierosy KONKRETNIE szkodzą? bo tu wszyscy rozmawiamy jakby to był oczywisty fakt a ja nie słyszałem żeby ktoś to powiedział o papierosach przed tym wątkiem. skąd to się wzięło
właśnie wróciłam do wątku po jakimś czasie i chcę się odnieść do tego co Sigilka mówiła o braku historycznych źródeł. rozumiem to podejście ale mi się wydaje że mamy tu głębszy problem, mianowicie runy nigdy nie były systemem zamkniętym z jedną ortodoksją. każda rodzina, każdy wotyw, każda tradycja robiła to trochę inaczej. więc brak 'zakazu' dla tytoniu nic nam nie mówi bo tytoń w europie północnej w tych czasach po prostu nie istniał
ojej ta dyskusja jest taka wciągająca, czytam od samego początku. mam pytanie może trochę z boku, ale czy ktoś próbował kiedyś świadomie wystawić runy na różne 'środowiska' i porównać odczyty? jak puścić jedną runę przez dzień przy kadzidłach, drugą w szufladzie, trzecią w torebce i zobaczyć czy jest różnica? bo to byłby jakiś eksperyment przynajmniej 🙂
wracam do pytania Wienczysławy bo ono trochę zginęło. trzy lata pracy z zestawem, woreczek z grubego materiału, kilka godzin obok paczki. moja odpowiedź praktyczna: nic się nie stało. po takim czasie kontaktu runy mają wystarczająco silną więź z tobą żeby kilka godzin w torebce nic nie zmieniło. jeden wieczór oczyszczenia jeśli cię to niepokoi i koniec tematu. dym z papierosów przez zamknięty woreczek przez kilka godzin to nie jest żaden rytuał destrukcji
właśnie, bo z tego co rozumiem to jakby te runy leżały przez miesiąc w zadymionej szafce to może bym się zastanawiała. ale kilka godzin? i w woreczku? to chyba bez sensu się stresować?
odnośnie pytania Mikolajka, sprawdziłam swoje notatki i ten zakaz trzymania z żelazem u Gundarssona dotyczy konkretnie run wyrytych na kamieniu i wynika z tradycji runicznych gdzie żelazo miało odstraszać wróżbitów, tzn. siły z którymi pracowali. to jest logiczne wewnątrz tamtej tradycji. z tytoniem nic u niego nie ma
to trochę off topic ale nie do końca, bo czytam tę dyskusję i zastanawiam się nad analogią z kamieniami. generalnie kamienie też się 'nasyca' środowiskiem i trzeba je czyścić. nikt nie twierdzi że kamień który leżał gdzieś nieodpowiedniego jest 'zepsuty na zawsze', po prostu go czyścisz i tyle. dlaczego z runami miałoby być inaczej
dobra a żeby wątek nie odpłynął całkowicie, mam do Wienczysławy jeszcze jedno konkretne pytanie: czy po tych razach gdy woziłaś papierosy koleżanki miałaś wrażenie że odczyty były jakoś inne? czy to jest bardziej obawy prewencyjne czy rzeczywiście coś poczułaś?
to co Wienczyslawa napisała na końcu jest chyba kluczowe, nie zauważyłaś żadnej konkretnej zmiany. i to po trzech latach pracy z tym zestawem. to dużo mówi. u mnie to samo, kamienie i runy które mam od dawna jakoś inaczej 'trzymają się' mojej energii, kilka godzin obok paczki nic im nie zrobi
