dobra to skoro Wienczyslawa sama mówi że to był niepokój prewencyjny a nie realna obserwacja, to może wróćmy do mojego pytania bo nikt mi nie odpowiedział do końca. skąd w ogóle pochodzi ten pomysł że tytoń konkretnie zakłóca? bo analogia z kamieniami co Iwetka podała to inna sprawa, kamienie 'wchłaniają' w sensie fizycznym przez porowatość, a runa z drewna w woreczku to jeszcze inna sytuacja
no ale tytoń ma swoją symbolikę! w szamanizmie jest używany jako ofiara, do oczyszczania, też do kontaktu z duchami. więc pytanie czy nie ma tu sprzeczności, bo z jednej strony 'brudna energia' a z drugiej tytoń jako substancja sakralna. to może zależy od kontekstu a nie od samej rośliny?
ta dyskusja o tytoniowym szamanizmie jest trochę na wyrost jak dla mnie. wróćmy do pytania które jest praktyczne. woreczek zamknięty, kilka godzin, zestaw z którym pracujesz latami. tutaj technika przechowywania jest prosta: jeśli masz lniany woreczek zasznurowany to on spełnia swoją funkcję. pytanie jest inne, czy był zasznurowany szczelnie czy leżał otwarty obok?
zasznurowany, ale to taki zwykły sznurek, nie zapieczętowany żadnym węzłem ani nic. po prostu zawiązany. i woreczek gruby, bawełniany chyba, nie len. nie wiem czy to robi różnicę
bawełna jest spoko, nie musisz mieć koniecznie lnu. lniany to bardziej zalecenie estetyczno-tradycyjne niż obowiązek. to że był zasznurowany i z grubego materiału to wystarczy. dym papierosowy przez kilka godzin przez taki materiał nie przejdzie w żadnym sensie, ani fizycznym ani tym bardziej energetycznym
ale chwila, bo Hellan mówi 'ani fizycznym' a to nie jest prawda, zapach dymu przenika przez tkaniny. pytanie brzmi czy to ma znaczenie dla praktyki runnicznej?
mam pytanie bo jestem ciekaw jak wy w ogóle definiujecie to 'zakłócenie' bo ten wątek chodzi w kółko i chyba wlasnie dlatego. bo jesli zakłocenie = zmiana fizyczna to odpowiedz brzmi nie ma szans. a jesli zakłocenie = energetyczne to musisz to zdefiniować bo inaczej nie ma o czym gadać
dla mnie energia to coś co czuję dotykiem i intuicją, nie musisz tego definiować naukowo żeby to było realne. moje kamienie po długim leżeniu w złym miejscu czuję inaczej w dłoni, są jakby cięższe albo chłodniejsze. przy runach mam to samo, chociaż rzadziej
może zebrać to do kupy. mamy kilka oddzielnych pytań w tym wątku które się pomieszały. pierwsze: czy istnieje historyczna tradycja runniczna mówiąca o unikaniu tytoniu? nie istnieje, bo tytoń w Europie jest post-1500 a runy to tradycja wcześniejsza. drugie: czy współczesne systemy runiczne coś zalecają w kwestii przechowywania? tak, głównie naturalne materiały, ale bez konkretnych zakazów wobec tytoniu. trzecie: czy Wienczyslawa ma się martwić? raczej nie, skoro sama nie zaobserwowała nic
a co jeśli chodzi o paczki otwarte, nie zamknięte? bo jak ktoś pali i trzyma runy w tej samej torbie co otwarta paczka to to chyba inna sytuacja
skoro już jesteśmy przy technice to mam pytanie do Zenobki albo Sigilki, bo obie wydają się mieć w tym doświadczenie. jaką metodę oczyszczania polecacie dla drewnianych run? bo słyszałam różne rzeczy, dym z ziół, światło słoneczne, ziemia, i nie wiem czy przy drewnie któraś metoda jest lepsza a inna szkodliwa
wracając do pytania Zenobki bo to ciekawe. moje drewniane są ze świerku i kiedyś zostawiłam je blisko okna na kilka godzin, zaczęły trochę blaknąć w jednym miejscu. od tego czasu trzymam je w szufladzie. ale właśnie, do oczyszczania używam tej metody z dłońmi i faktycznie coś czuć, nie wiem czy to sugestia czy nie 🙂 przy kamieniach tego nie mam tak wyraźnie, przy drewnie jakoś bardziej
a czy ktoś probował oczyszczac runy dźwiękiem? czytałem że miska tybetańska albo kamerton mogą być skuteczniejsze niż dym, bo dźwięk przechodzi przez materiał i 'rozbija' stagnujące energie. wydaje mi sie ze to logiczniejsze niz dymienie nad kazdym kawałkiem drewna
hej, to wróćmy na chwilę do oryginalnego pytania bo trochę odpłynęliśmy. Wienczyslawa pytała o torbę, paperosy, kilka godzin. mamy już chyba ustalone że fizycznie żadnej zmiany nie ma jeśli paczka była zamknięta. pytanie które zostało bez jasnej odpowiedzi to czy ona sama czuje że coś jest nie tak z zestawem po tym incydencie, bo to jest de facto jedyne kryterium które ma sens w tej sytuacji
no właśnie sama nie wiem czy czuję coś inaczej czy to sugestia po tym jak zaczęłam się tym przejmować. wzięłam je do ręki po powrocie i wydawały mi się okej, ale potem przeczytałam gdzieś że 'tytoń blokuje odbiór' i od razu mi się wydało że coś jest nie tak. teraz już nie ufam własnej intuicji co do tego :/ czy to normalne że sama siebie tak podważam
to jest bardzo normalne i ma nawet nazwę - efekt oczekiwania. jeśli ktoś ci powie że coś jest zepsute zanim zaczniesz to testować, zaczniesz szukać potwierdzenia. to nie znaczy że twoja intuicja jest zła, tylko że teraz masz za dużo szumu informacyjnego wokół tego konkretnego zestawu. moja rada: zostaw runy na kilka dni bez patrzenia na nie, potem wróć bez myślenia o papierosach i sprawdź czy odczyt idzie tak jak zwykle
oczyszczanie po prostu jest normalną praktyką i nie musisz traktować go jako przyznania się że coś poszło nie tak. ja oczyszczam po każdym ważniejszym losowaniu, nie dlatego że poprzednie było złe, tylko po to żeby zestaw był czysty przed następnym. potraktuj to jako nawyk, nie jako naprawę szkody
przepraszam że wchodzę z boku, ale to co Drozdzia napisała o efekcie oczekiwania bardzo mnie uderzyło. bo to trochę dotyczy całej naszej praktyki nie tylko run, prawda? jak bardzo nasze odczucia przy pracy z przedmiotami są rzeczywiście 'od przedmiotu' a jak bardzo są od naszego stanu w danej chwili. zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu przy kamieniach
to jest ładna filozofia ale mało praktyczna. jesli dzis jestes smutna to czujesz kamien jako ciezszy, a jak jestes wypoczeta to jako lzejszy i powiesz ze go 'naladowałas'. jak to rozroznic od normalnego wplywu nastroju na percepcje? pytam serio, nie złosliwie
myślę że jest jedna prosta rzecz której tu nie powiedzieliśmy. prowadzenie notatek z odczytów. jeśli wyniki są spójne przez długi czas niezależnie od twojego nastroju, to jest jakaś informacja. jeśli się mocno wahają to albo twój stan mocno wpływa albo coś innego. to chyba jedyne czego można sie trzymać przy weryfikowaniu własnej intuicji
to ciekawe co Faustynka mówi, ale 'test z pytaniem które znasz odpowiedź' to chyba ma ograniczenia, bo wtedy świadomie albo nie szukasz konkretnej runy, nie? mózg jest sprytny w takich rzeczach
to jest uczciwy punkt. każdy test gdzie znasz oczekiwany wynik jest podejrzany metodologicznie. nie mówię że te praktyki są bez sensu, mówię że taki test niczego nie weryfikuje. poza tym nawet jeśli wynik się zgadza, nie wiesz czy to runa, twoja intuicja, przypadek czy właśnie efekt oczekiwania. tyle możliwości naraz
ale wiecie co, może nie o weryfikację tu chodzi. może o to żeby po prostu poczuć się znowu swobodnie z własnym zestawem. Wienczyslawa nie musi udowadniać że runy działają, ona po prostu chce znowu im ufać. i to jest praktyczny cel który da się osiągnąć bez testu naukowego
Wrozka, no tak, właśnie o to chodzi. nie potrzebuję dowodu, potrzebuję żeby to znowu było moje. chyba za bardzo wciągnęłam się w ten wątek i teraz mam głowę pełną teorii a żadnej praktyki. chyba faktycznie wezmę kilka dni przerwy od zestawu, potem oczyszczę jak Zenobka mówiła i zacznę od nowa bez myślenia o papierosach 🙂
to ja jeszcze jedno mam bo nikt tego nie powiedział wprost. co jeśli ktoś generalnie pali i trzyma runy w swoim domu? nie o torbę chodzi, tylko o przestrzeń? bo dym jest wszędzie w takim mieszkaniu. czy to jest 'problem' według tych samych kryteriów?
no i właśnie mam wrażenie że nikt nie odniósł się do mojego pytania o palaczy którzy trzymają runy w domu 🙂 bo jeśli kilka godzin w torbie przy paczce to problem, to co z osobą która pali w mieszkaniu od lat i tam przechowuje swój zestaw? dym jest wtedy w każdej tkaninie, w każdej drewnianej powierzchni. czy to znaczy że takie runy są permanentnie 'zanieczyszczone' i żadne oczyszczanie nie pomoże bo po chwili znowu są w tym samym środowisku? bo jeśli tak, to połowa praktykujących miałaby problem którego nie da się rozwiązać
