No proszę, to właśnie pytanie które lubię. Pojęcie profanacji zakłada że jest jakaś sacrum którą można naruszyć. W tradycjach nordyckich i germańskich, w których runy mają korzenie, sacrum nie było przypisane do budynków tak samo jak w chrześcijaństwie. Hof, czyli miejsce kultu, było ważne ale też przenośne w pewnym sensie, związane z rytuałem i z osobą a nie z murami. Więc z czysto historycznego punktu widzenia - runy w budynku kościoła to nie profanacja. One po prostu są, gdziekolwiek je położysz.
No właśnie, Kalikst dobrze pyta. Pojęcie profanacji zakłada że jest jakaś sacrum którą można naruszyć. W tradycjach nordyckich i germańskich, w których runy mają korzenie, sacrum nie było przypisane do budynków tak samo jak w chrześcijaństwie. Hof, czyli miejsce kultu, był ważny, ale siła run była uznawana za coś co transcenduje lokalizację. Więc pytanie 'czy kościół to profanacja' zakłada już pewien chrześcijański model myślenia o przestrzeni sakralnej - że jest ona ekskluzywna i wzajemnie wykluczająca.
Medard, ale czy sam fakt że ktoś jest praktykującym katolikiem i trzyma runy w kościele, to nie jest już jakiś wewnętrzny konflikt? Pytam szczerze, bo nie chodzi mi o teorię historyczną, tylko o to jak to działa u konkretnej osoby.
no własnie to jest ciekawe pytanie, bo kazda tradycja ma swoje wyobrażenie o tym co 'skaluje' obiekt magiczny. w niekturych podejściach do run ważne jest żeby były z dala od energii chrześcijańskiej bo to sprzeczne systemy. ale w innych szkołach mówi się że runy to nie jest ani chrześcijaństwo ani poganstwo, to po prostu siły natury i moga byc wsedzie
słuchajcie, ja nie jestem jakoś szczególnie religijny i ta szafka w kościele to po prostu była szafka - ojciec tam coś trzymał i kazał mi dołożyć swoje rzeczy. nie widziałem w tym żadnego konfliktu na poziomie religijnym. raczej mnie bardziej boli to co Kasjopeja pisała, że przez te tygodnie sam się od nich odciąłem. ale teraz ciekawi mnie czy ten brak kontaktu z mojej strony to jakiś poważny problem czy da się to nadrobić
Florek, da się nadrobić i to jest odpowiedź prosta. Przerwa w pracy z runami nie kasuje wcześniejszego nagrania, o ile intencja była wtedy wyraźna. To nie jest subskrypcja którą trzeba odnawiać co tydzień. Jeśli połączenie było zbudowane solidnie, to ono tam siedzi. Pytanie jest takie - jak wyglądało to pierwsze nagranie? Czy miałeś konkretny cel dla zestawu jako całości, czy dla każdej runy osobno?
oj Florek, ja robiłam dokładnie tak samo na początku i runy działały normalnie, więc nie dramatyzujmy. ogólna intencja dla zestawu jest jak najbardziej wystarczająca. osobne nagrywanie każdej runy to taki bardziej zaawansowany poziom pracy, który możesz zrobić później jak już się z nimi oswoisz. na razie wystarczy że weźmiesz je z powrotem, potrzymasz chwilę i powiesz sobie 'ok, wracamy do roboty'
Kasjopeja ma rację że ponowne nagranie nic nie zaszkodzi, a może tylko ugruntować to co już jest. Ja bym powiedziała tak: jeśli Florek czuje że jest jakaś dysonans albo niepewność, to sama ta niepewność jest sygnałem żeby przeprowadzić nagranie jeszcze raz. Nie dlatego że poprzednie 'wygasło', ale dlatego że on sam potrzebuje poczuć że na nowo świadomie wchodzi w tę relację.
przepraszam że wchodzę z tym w środek, ale chcę zapytać całkowicie serio: na jakiej podstawie mówicie że 'nagranie wygasa' albo 'nie wygasa'? to brzmi jakbyście opisywali konkretny mechanizm który da się zweryfikować. czy ktoś tu naprawdę to sprawdzał w jakiś powtarzalny sposób, czy to po prostu przekonanie które przechodzi z ust do ust?
Rena.2 pyta słusznie. większość twierdzeń o 'nagrywaniu intencji' nie ma żadnej podstawy w historycznych źródłach runicznych. to jest współczesna konstrukcja, mocno wpływała na nią new age, i różni praktycy mówią zupełnie różne rzeczy bo każdy sobie wymyśla co chce. nie mówię że to złe, możecie robić co chcecie, ale nie udawajmy że jest tu jakaś tradycja do której się odwołujemy
Kupala ma rację i Hyzop też. Historyczne runy były używane do inskrypcji, amuletów, może galdrastafów w późniejszym okresie, ale 'nagrywanie intencji' w dzisiejszym rozumieniu to jest koncepcja która pochodzi z XX wiecznych rekonstrukcji i neopogaństwa. Co nie znaczy że jest bezużyteczna, ale warto wiedzieć co się robi i skąd to pochodzi zamiast myśleć że sięgamy po starożytną technikę.
hej, trochę się zgubiłam w tym wątku - czy ktoś mógłby powiedzieć krótko, co właściwie znaczy 'nagrywanie intencji'? czytałam ten wątek od początku i nadal nie jestem w stu procentach pewna czy to jest to samo co poświęcenie, czy coś innego, czy może inna nazwa na aktywację? bo różne osoby używają różnych słów i już nie wiem
wtrącam się z pytaniem ale właśnie czytam ten wątek i zastanawiam się - czy jeśli ktoś ma runy kupione w sklepie a nie własnoręcznie robione, to nagrywanie intencji w ogóle ma sens? czy materiał ma znaczenie? Florek pisał że sam robił, ale ja mam takie zwykłe kupione drewniane i teraz nie wiem czy w ogóle je aktywowałam skoro nigdy o tym nie myślałam
wróćmy na chwilę do pytania o kościół bo Medard napisał ciekawą rzecz i chcę się upewnić że dobrze rozumiem. czy mówisz że z punktu widzenia tradycji nordyckiej to pytanie w ogóle nie ma sensu, bo taka kategoria jak 'miejsce które może sprofanować runy' po prostu w tej tradycji nie istnieje?
no właśnie i to mnie chyba najbardziej uspokaja. wziąłem je dzisiaj z powrotem do domu, położyłem na stole i jakoś tak bez jakiegoś wielkiego ceremonialnego podejścia po prostu popatrzyłem na każdą i trochę posiedzieliśmy razem. głupio to brzmi ale tak to czułem. i nie wiem czy to cokolwiek znaczy ale było mi po prostu dobrze z tym. może Agatka i Kunegunda mają rację że sam taki powrót do kontaktu to już jest coś
Florek to wcale nie brzmi głupio, wręcz przeciwnie, takie spokojne nieceremonialne wejście w kontakt z zestawem to według mnie jeden z lepszych sposobów na reset po przerwie. wielkie rytuały są spoko ale czasem właśnie ta zwykłość jest bardziej szczera i runy to 'czują'
to co Florek napisał o tym siedzeniu z runami bez ceremonii jest dla mnie trochę odkryciem. ja zawsze myślałam że muszę mieć jakiś konkretny rytuał, świeczki, skupienie, specjalny czas. a tu wychodzi że można po prostu... posiedzieć. i to też działa?
Spinel03 tak, i powiem więcej: ten naturalny kontakt jest często lepszy na wejście po przerwie niż duży rytuał. wielki rytuał po przerwie może zadziałać jak próba wywarcia nacisku na coś co potrzebuje się spokojnie 'obudzić'. Florek zrobił intuicyjnie dobrą rzecz.
Kasjopeja ma rację, że nie ma twardego dowodu. ale powiem tak, brałem po tym jedno ciągnięcie na próbę i dostałem Berkano, a akurat mam teraz w życiu moment kiedy to się totalnie zgadza z tym co się dzieje. może zbieg okoliczności, ale jakoś nie wiem, czułem że to ma sens. nie chcę rozbudowywać za dużo bo zabrzmię jak ktoś kto widzi znaki wszędzie.
o nie, Berkano po powrocie to jest super 🙂 to naprawde fajny znak ze runy 'sie budzą'. Berkano jest o nowych poczatkach i cyklach, takze tematycznie pasuje idealnie do sytuacji Florka. ja bym potraktowala to jako potwierdzenie
ech, Rena znowu rozbiera wszystko na czynniki pierwsze 🙂 nie mówię że niesłusznie, ale są ludzie którzy pracują z runami od lat i te koincydencje po prostu są, i nie da się ich wszystkich zrzucić na błąd potwierdzenia. w pewnym momencie ilość 'zbiegów okoliczności' zaczyna mówić sama za siebie
hej, ja tu wejdę z boku bo czytam tę wymianę i mam pytanie do Reny i do Kasjopei: czy wy w ogóle używacie run albo innego systemu wróżebnego? nie pytam złośliwie, pytam bo ciekawi mnie czy ta sceptyczna pozycja wynika z doświadczenia czy z zasady
dobra, wróćmy na chwilę do kościoła bo ja się zastanawiam nad jedną rzeczą. Medard pisał wcześniej że budynek nie 'robi' nic runom. ale czy ktoś myślał o tym z drugiej strony? czyli nie czy kościół wpływa na runy, ale czy runy w kościele mogą kogoś drażnić albo powodować jakieś napięcie energetyczne. mam na myśli osoby które tam bywają, np. ojca Florka.
ojciec nie wie co to było. widział pudełko i zapytał co tam mam, powiedziałem że kamyki które zbieram. nie wnikał. myślę że gdyby wiedział że to runy to by się nie ucieszył, bo on jest takim tradycyjnym katolikiem. ale nie wiedział, więc nie było napięcia.
hej, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie które może jest głupie: czy ta cała sprawa z kościołem nie dotyczy też intencji samego Florka w momencie kiedy tam je zostawił? znaczy, czy jeśli on nie traktował tego jako problemu, to energetycznie też nie ma problemu? czy intencja osoby ważniejsza jest od miejsca?
ok ale to jest też dosyć wygodna koncepcja, prawda? jeśli coś działa, to intencja była dobra. jeśli nie działa, to intencja była zła albo miejsce przeszkadzało. i tak kołem. Modrzewnica zadała dobre pytanie ale odpowiedź żeby nie była tautologią powinna być falsyfikowalna, a tutaj nie jest.
hm, wróćmy do mojego pytania o kupione runy bo nie dostałam pełnej odpowiedzi. Agatka napisała że nagrywanie przy kupionych jest ważniejsze, ok rozumiem. ale ile razy trzeba je nagrywać? raz na zawsze wystarczy czy to się powtarza?
