Zastanawiam się, czy ktoś z was kiedykolwiek próbował spojrzeć na sytuację przemocy w związku przez pryzmat run. Mam na myśli nie jakiś jeden rzut, ale całościowy obraz - co runy mogą nam mówić o dynamice takiej relacji, zanim jeszcze do czegoś dojdzie. Pytam, bo ostatnio pracowałam z kilkoma osobami, którym robiłam odczyty i za każdym razem, gdy w rozkładzie pojawiała się Thurisaz odwrócona razem z Hagalaz, obraz był niepokojący. Chciałam porozmawiać z kimś, kto miał podobne obserwacje, albo kto podchodzi do tego zupełnie inaczej. Jak wy to widzicie?
Ciekawy temat, bo niewielu mówi wprost o przemocy w kontekście run. Zazwyczaj rozmowy kręcą się wokół miłości, pracy, ogólnych rad. Ale mam pytanie do Wioletki - mówisz o Thurisaz odwróconej, czyli zakładasz, że pracujesz z odwróconymi pozycjami? Bo znam podejście, w którym runy nie mają merkuriów, jak w tarocie. Jak ty to interpretujesz i czy ta kombinacja z Hagalaz pojawiała się zawsze razem, czy też każda runa osobno też coś sygnalizowała?
A czy to nie jest tak, że te runy mogą po prostu wskazywać na ogólny kryzys w związku, niekoniecznie przemoc? Bo ja się zastanawiam, czy nie przesadzamy z interpretowaniem konkretnych zjawisk jak przemoc na podstawie liter. Tarot też potrafi pokazać trudne energie, ale mój znajomy tarocista zawsze mówi, że trzeba mieć kontekst. Czy runy dają jakiś kontekst same z siebie, czy to zawsze zależy od pytającego?
Dobra, ale to wszystko brzmi dość ogólnie. Czy jest jakaś konkretna runa, która wprost oznacza przemoc? Pytam serio, bo jak ktoś przychodzi z takim problemem, to chyba nie ma czasu na filozofowanie o wzorcach energetycznych. Chciałbym wiedzieć, czy jest coś, na co mam od razu zwrócić uwagę, jak robię rzut.
Właśnie wchodzę w temat, bo rzadko mówi się o runach w kontekście tak konkretnym jak przemoc, a mnie interesuje aspekt ochronny. Czy ktoś z was pracuje z runami jako formą ochrony osoby, która już jest w takiej relacji? Mam na myśli stawy runiczne, foederati, czyli układanie znaków jako talisman ochronny. Bo wydaje mi się, że sama diagnoza sytuacji przez rzut to jedno, ale co dalej? Jak runa może pomóc w praktyce, nie tylko w interpretacji?
Mi się wydaje, że tak, ale to wymaga pewnej samoświdamości. Widziałam sytuacje, gdzie ludzie robili sobie odczyty i podświadomie interpetowali runy tak, żeby pasowały do obrazu, który chcieli zobaczyć. To chyba największa pułapka - jak jesteś w toksycznej relacji, to często nie chcesz tego widzieć, nawet jak runa krzyczy. Nie wiem czy to nie jest tak, że runy mogą tylko potwierdzić to, co gdzieś w środku już wiesz?
Chcę tu coś dopowiedzieć, bo widzę, że rozmowa idzie w stronę technik, ale mam wrażenie, że gubimy coś ważnego. Temat jest o przemocy w stosunkach i runy mogą być pomocne, ale nie jako jedyny głos. Jeśli ktoś robi odczyt i widzi Hagalaz, Thurisaz odwróconą i Nauthiz - i ta osoba jest w relacji, gdzie jest krzywdzona - to żadna runa nie zastąpi decyzji o szukaniu pomocy. Mówię to, bo znam przypadki, gdzie ludzie czekali na 'znak z run', zamiast działać. Runy mogą pomóc nazwać sytuację, ale nie powinny być jedynym powodem do działania ani do bezczynności.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, może trochę z boku. Czy runy to nie jest po prostu projekcja naszych własnych myśli? Mówicie o wzorcach, o energii - ale skąd wiadomo, że to runa 'mówi', a nie my sami, interpretując losowo wyciągnięte kawałki drewna? Nie pytam złośliwie, po prostu próbuję zrozumieć, na czym polega ta różnica między intuicją a systemem.
Wtrącę swoje. Sama kilka lat temu byłam w relacji, którą dziś mogę nazwać psychicznie przemocową, i robiłam sobie wtedy dużo odczytów - różnymi metodami, też numerologicznie. I faktycznie widziałam sygnały, ale jak mówiła Zywilka, tłumaczyłam je inaczej. Zastanawiam się teraz z perspektywy czasu, czy gdybym znała runy i miała kogoś, kto pomógłby mi to przeczytać obiektywnie, to czy cokolwiek by się zmieniło. Chyba dlatego to, co powiedziała Dewanna, jest takie ważne - runy mogą być lustrem, ale ktoś musi chcieć w nie spojrzeć.
A ja mam praktyczne pytanie - bo rozmawiamy dużo o teorii. Jeśli ktoś chce sprawdzić, czy jest w bezpiecznej relacji, to jaki konkretny rzut by polecałyście? Czy jest jakiś układ run, który dobrze to pokazuje? Trzy runy, pięć, jakiś specjalny rozkład?
Dobra, to spróbuję z tymi trzema runami, bo to brzmi sensownie. Ale mam pytanie - co jeśli w tej trzeciej pozycji, czyli dynamice, wypadnie coś niejednoznacznego? Bo jak wypadnie Hagalaz to OK, to jasny sygnał. Ale co z runami, które mogą iść w dwie strony?
Właśnie, bo np. Eihwaz jest dla mnie zawsze trudna do odczytania w kontekście relacji. Jedni mówią że to wytrwałość i ochrona, inni że to ślepa uliczka i utknięcie. I jak to czytać kiedy chodzi o przemoc, no bo jedno i drugie może być prawdą jednocześnie u osoby która nie odchodzi.
To co mówi Wioletka o mechanizmie przetrwania mi się klika. W tarocie mam podobnie z Ósemką Mieczy - kobieta zawiązanymi oczami, otoczona mieczami, ale wyjście jest otwarte. Czy w runach jest coś, co pokazuje taki paradoks? Wiem, że tkwię, ale nic nie robię?
Słucham i muszę powiedzieć, że ta kombinacja Isa-Nauthiz to coś, co bym chciała żeby ktoś mi pokazał kilka lat temu. Bo to jest dokładnie opis tego, co czułam - jakby wszystko stało, a jednocześnie czułam ten wewnętrzny przymus żeby zostać, bo co innego zrobię, dokąd pójdę. Nie wiedziałam wtedy, że to ma jakąś energetyczną nazwę.
Tu właśnie widzę coś ważnego w tej rozmowie. To ziarno, o którym mówi Michasia - ono może kiełkować, ale może też sprawić, że ktoś zaczyna się bardziej obwiniać, bo 'runy mi mówiły, a ja nie słuchałam'. Pracowałam z kobietami, które miały właśnie taki problem - każdy sygnał, w tym ezoteryczny, stawał się dowodem na ich nieporadność. Dlatego pytam - czy ktoś tu myślał o tym, jak przekazywać takie odczyty odpowiedzialnie?
Wrócę do wątku ochrony, bo to mnie tutaj najbardziej interesuje. Mówiliśmy o odczycie jako diagnozie sytuacji, ale co z aktywnym działaniem? Algiz to runa ochrony - czy ktoś z was pracował z nią jako stawą runną dla kogoś, kto jest w przemocowej relacji? I czy widzieliście jakiś efekt, nawet jeśli ta osoba o tym nie wiedziała?
No dobra, to znowu powiem że jestem sceptyczny, ale tym razem bardziej konkretnie. Heliotrop i Ulka mówią o działaniu na czyjąś przestrzeń energetyczną bez ich wiedzy. Nawet jeśli intencja jest dobra, to skąd wiecie, że wasza interpretacja sytuacji jest trafna? Że ta osoba rzeczywiście chce wyjść? Że to co wy nazywacie przemocą, ona tak samo postrzega?
Chce dodać coś od siebie bo czytam i mam wrazenie ze gubimy jeden aspekt. Przemoc nie zawsze wygląda jednakowo energetycznie - psyhiczna, fizyczna, ekonomiczna - to różne wzorce. Czy runy w ogóle to rozróżniają? Bo jak ja patrze na czakry na przykład to zablokowanie gardła to co innego niż zablokowanie splotu.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chcę zapytać o coś innego. Czy te runy, które tu wymieniacie jako sygnały alarmowe, mogą też pojawić się w normalnym, trudnym ale nie przemocowym związku? Bo boję się, że ktoś zrobi sobie odczyt, zobaczy Nauthiz i Hagalaz i zacznie panikować bez powodu.
Dobra ale to co mówi Wioletka brzmi trochę jak 'odczyt jest dobry, ale tylko jak robi go ktoś inny'. To po co w ogóle uczyć się run, jak zawsze trzeba iść do kogoś?
To co mówi Czarownica jest tak trafne, że aż mnie ściska. Ja dokładnie tak pytałam. Przez lata pytałam 'czy to ma sens', 'czy jest nadzieja', a nie 'czy mi to szkodzi'. I runy mi odpowiadały na pytanie, które zadawałam, nie na to, które powinnam zadać.
I to jest moment, gdzie chcę wrócić do Celtykowskiego pytania o różne rodzaje przemocy. Bo psychiczna jest o tyle trudniejsza do 'zobaczenia' w odczycie, że nie zostawia śladów, które można wskazać palcem. Jak byś Wioletka podeszła do odczytu, gdzie ktoś mówi 'on nigdy mnie nie uderzył, ale czuję się jak po katastrofie po każdej rozmowie z nim'?
Thurisaz mnie tutaj zatrzymuje. Bo ta runa to też siła ochronna, Thor i piorun - jak odróżnić czy Thurisaz pokazuje agresora czy właśnie zasoby ochronne tej osoby? Pytam serio bo zawsze mi to sprawiało trudność.
Wróćmy na chwilę do Algiz, bo Wioletka poruszyła coś, co chcę rozwinąć. Algiz jako ochrona jest u mnie najczęściej wzmacniany fizycznie - wyrytą runą na przedmiocie, który osoba nosi przy sobie. Czy ktoś z was pracował z runami w ten sposób właśnie w kontekście ochrony w relacji? Mam na myśli nie samą wróżbę, ale aktywne użycie runy jako stawu.
Okej, ale to mi się wydaje trochę za prosto powiedziane. Co jeśli ta 'ochrona' sprawi, że ktoś zostaje, bo myśli że teraz jest bezpieczna, a wcale nie jest?
przepraszam że wchodzę bo może to głupie pytanie ale jak w ogóle wygląda taki odczyt runiczny jeśli chodzi o przemoc? tzn czi to jest normalne ze ktoś siada do takiego pytania i wyciąga konkretne runy czy bardziej chodzi o jakis szerszy obraz? czytam i nie do konca rozumiem jak to dziala w praktyce
Odpowiem Onufremu, bo to wcale nie jest głupie pytanie - wręcz przeciwnie. Odczyt runiczny w kontekście przemocy wygląda różnie w zależności od tradycji i praktykującego. U mnie zazwyczaj zaczynam od układu, który daje obraz sytuacji - nie jednej runy, ale kilku naraz. Chodzi o to, żeby zobaczyć dynamikę: co jest siłą sprawczą, co jest ofiarą tej siły, co stoi między nimi, co jest możliwym wyjściem. Jedna runa powie ci mało. Thurisaz solo można odczytać na dziesięć sposobów. Ale Thurisaz obok Isa i Naudiz - to już zaczyna opowiadać historię o uwięzieniu i przymusie. Czy to odpowiada na twoje pytanie, czy chciałeś wiedzieć coś bardziej konkretnego?
