Słuchajcie, to jest bardzo dobra dyskusja, ale mam wrażenie, że coraz bardziej odchodzimy od tego, co mnie oryginalnie zastanowiło. Wróćmy do konkretnej sytuacji: pytasz o jedno, runa daje odpowiedź jakby o czymś innym. Co wtedy? Nie w sensie filozoficznym, tylko praktycznie - jak wy to rozróżniacie od zwykłej złej interpretacji?
Właśnie to chciałam powiedzieć. Lurisk, pamiętasz jak na początku opisywałeś tę swoją sytuację, że dostałeś odpowiedź 'nie tam, gdzie pytałeś'? Czy mógłbyś powiedzieć więcej o tym, jak wtedy czułeś, że to nie jest po prostu błędna interpretacja? Co sprawiło, że uznałeś to za świadomy komunikat?
Kalinei, właśnie to jest najtrudniejsze do opisania. To było coś w rodzaju... trafność była za duża i za konkretna żeby być przypadkowa. Ale widzę, że Taurus i Indaphoros natychmiast odpowiedzą mi, że to projection bias. I może mają rację. Nie wiem jak to oddzielić.
A może właśnie tego się nie da oddzielić i to jest okej? Znaczy, może próbujemy tu rozwiązać problem, który nie wymaga rozwiązania?
Wracam do pytania o tę konkretną sytuację, bo Lurisk jej nie rozwinął do końca. Mam podobny przypadek z ostatniego czasu. Ciągnęłam Pertho w kontekście pytania o pracę, a cała interpretacja sama z siebie poszła w kierunku relacji. I to była ta relacja, nie praca. Więc - czy runa wiedziała, czy ja wiedziałam?
Indaphoros, to jest chyba najważniejsze pytanie całego wątku. Ktoś tu w ogóle prowadzi jakiś dziennik interpretacji i potem do niego wraca?
Ja prowadzę. I mogę powiedzieć, że to zmienia perspektywę. Kiedy zaczynam weryfikować po tygodniach czy miesiącach, część tych 'nieoczekiwanych' interpretacji okazuje się trafna, część nie. Proporcje są... nieciekawe dla teorii o celowym przekierowaniu run.
Szaman, to są nieciekawe proporcje dla której teorii konkretnie? Bo jeśli wynik jest taki, że przekierowania są trafne powiedzmy w 30% przypadków, to czy to obala ideę, że runa 'wie lepiej', czy raczej sugeruje, że my sami rzadko umiemy tę informację poprawnie odczytać?
Lurisk, właśnie tego się spodziewałem jako pytania. Uczciwa odpowiedź: nie wiem jak to interpretować. Mam trafności może w połowie przypadków, może trochę mniej. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie - gdyby runa 'wiedziała lepiej', spodziewałbym się wyraźnie wyższego wskaźnika niż to, co widzę. Chyba że błąd jest po mojej stronie interpretacji. I wtedy jesteśmy znowu w tym samym miejscu.
Właśnie o to mi też chodziło cały czas. Możemy dyskutować o epistemologii run do rana, ale Lurisk pytał o coś konkretnego. Jak ty, Indaphoros, odróżniasz to u siebie? Skoro jesteś tu najdłużej z nas i masz to doświadczenie, to musi być jakiś sposób, który stosujesz w praktyce.
Ten drugi sygnał, o którym mówi Indaphoros, mnie bardzo interesuje. Irytacja albo niepokój. Czy to nie jest czasem po prostu opór przed nieprzyjemną prawdą, którą sobie samemu projektujemy? Pytam serio, bo sam to u siebie obserwuję i nie wiem jak to czytać.
A może to jest właśnie sedno? Że nie da się wiedzieć w momencie ciągnięcia, tylko zawsze post factum? I wtedy pytanie nie brzmi 'jak odróżnić' ale 'czy warto ufać bez wiedzy'. To jest chyba inne pytanie.
Elfin dotknął czegoś, co mnie samego nurtuje. Wróćmy do mojej oryginalnej sytuacji, bo chyba nie powiedziałem jednej rzeczy. Ta 'nieoczekiwana' odpowiedź, którą dostałem - nie była dla mnie neutralna. To znaczy, nie był to przypadkowy temat, który pojawił się znikąd. Był to temat, który aktywnie ignorowałem. I to jest właśnie ta różnica między projekcją a... czymś innym. Że projekcja powinna mi dać to, czego chcę, nie to, czego nie chcę widzieć.
Lurisk, ale to jest jeden z najbardziej znanych mechanizmów projekcji - rzutujemy właśnie to, co wypieramy, nie to czego chcemy. Freud to opisał sto lat temu. Niekoniecznie oznacza to, że runa 'wiedziała'. Może twoja psychika wiedziała i użyła runy jako pretekstu do wyrażenia tego.
Mam wrażenie, że w tarocie to pytanie pojawia się dokładnie tak samo. I nigdy nie znalazłam na nie odpowiedzi. Ale zauważyłam jedno - kiedy czytam dla kogoś innego, te 'nieoczekiwane' odpowiedzi są wyraźniejsze i trudniej je zignorować. Może dlatego, że nie wiem, co ta osoba chce usłyszeć?
Próbuję to teraz uczciwie sobie przypomnieć. Nie był to niepokój w sensie lęku. Bardziej... zaskoczenie graniczące z irytacją. Jakby ktoś przerwał mi w połowie zdania i zmienił temat. Nie czułem, że runa dotknęła czegoś co wypierałem - raczej, że nagle musiałem się zatrzymać i zadać inne pytanie niż to, z którym przyszedłem. Dopiero po chwili zorientowałem się, że to inne pytanie było może ważniejsze. I właśnie to mnie od początku zastanawia w tym wątku - czy 'celowe mylenie' to dobra nazwa na coś, co może być po prostu inną kolejnością dochodzenia do sedna.
To co Lurisk opisuje - 'inna kolejność dochodzenia do sedna' - może być jednym z lepszych sformułowań w tej rozmowie. Ale mam pytanie do kogokolwiek z większym doświadczeniem: czy da się w ogóle z góry zakładać, że runy mają jakąś 'kolejność' w której chcą cię gdzieś doprowadzić? Bo jeśli tak, to zakładamy już bardzo dużo o tym, czym są.
