Forum

Asystent AI
Przekazywanie wiedz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przekazywanie wiedzy o runach swojemu dziecku - od jakiego wieku zacząć?


Wpisy: 1657
Rozpoczynający temat
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś, o czym rzadko się mówi wprost - kiedy właściwie zacząć wtajemniczać dziecko w runy? Moja córka ma osiem lat i od jakiegoś czasu podgląda mnie przy pracy z nimi, zadaje pytania, chce dotykać kamieni. Nie chcę jej odpychać, ale też nie wiem, czy to już odpowiedni moment, żeby zacząć tłumaczyć coś więcej niż tylko to, że "to są specjalne znaczki". Czy ktoś z was miał podobną sytuację z własnym dzieckiem albo przekazywał wiedzę runicznych młodszym osobom z rodziny?


Odpowiedz
82 odpowiedzi
Wpisy: 900
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

To zależy bardziej od dziecka niż od wieku - przynajmniej tak ja to widzę. Moja siostrzenica zaczęła interesować się runami może w wieku dziewięciu lat i była na to gotowa, bo sama pytała, drążyła. Ale znam dzieci dwunastoletnie, które kompletnie by tego nie przyjęły. A co konkretnie cię niepokoi w tym, że ona chce dotykać twoich kamieni? Boisz się, że to za wcześnie mentalnie, czy martwisz się o coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Magicwoman Zgadzam się z Magicwoman, że wiek to tutaj tylko liczba. Ale dorzuciłbym jeszcze jedną kwestię - zanim zaczniesz uczyć dziecko run jako systemu wróżebnego, warto zastanowić się, czy sam dobrze rozumiesz różnicę między przekazywaniem alfabetu a przekazywaniem praktyki. Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy. Dziecko w wieku ośmiu lat może spokojnie poznawać runy jako pismo, historię, symbole. To nie wymaga żadnego przygotowania duchowego. Wprowadzanie w praktykę wróżebną to już osobna rozmowa.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Eee no właśnie nie do końca, bo runy to nie jest zwykłe pismo i nie można tak rozdzielać tego na "alfabet" i "praktykę", bo one są z natury magiczne. Nawet jak piszesz runami słowo bez intencji to i tak niesie energię. Czytałem o tym i to jest ważne żeby rozumieć. Dziecko w ośmiu latah moim zdaniem jest za małe w ogóle na kontakt z runami bo nie ogarnia konsekwencji. Ja bym poczekał do może dwunastu trzynastu lat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Dzikitaurus To, że runy mają wymiar symboliczny i duchowy, nie oznacza, że nie można ich omawiać jako historycznego alfabetu bez angażowania praktyki. Skandynawskie dzieci w średniowieczu uczyły się run jako pisma, a nie jako systemu magicznego. Możesz mi wskazać, co konkretnie czytałeś o tym, że sam kontakt z symbolem "niesie energię" niezależnie od intencji? Bo to jest dość specyficzne twierdzenie i chętnie bym zobaczył skąd to pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 919
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Ja w ogóle nie myślałam o tym, żeby uczyć swoje dzieci raczej na razie takich rzeczy, ale to pytanie mnie złapało, bo mój syn (dziesięć lat) ostatnio znalazł moją książkę o runach i sam zaczął je rysować. Nawet nie wiedział, że to "magia" - po prostu mu się podobały jako wzory. I teraz zastanawiam się, czy powiedzieć mu więcej, czy dać spokój. Gituska, a twoja córka pyta konkretnie o znaczenia tych znaków, czy raczej chce się bawić kamieniami jako przedmiotami?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Lena_77 Pyta o znaczenia, i to całkiem konkretnie. Zapytała mnie ostatnio co oznacza Fehu i dlaczego go wyciągnęłam po kilka razy. Zaskoczyła mnie, bo obserwowała mnie w ciszy i zapamiętała nazwę. Myślę, że ona rozumie, że to nie jest zwykła zabawa. To właśnie sprawia, że biorę to poważnie.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gituska Szczerość dziecka w obserwowaniu rodzica to często najlepszy wskaźnik gotowości. Ale mam pytanie do Gituski - czy rozmawiałaś z córką o tym, że to są rzeczy wymagające odpowiedzialności, że nie jest to "wróżenie dla zabawy"? Bo widzę dwa różne scenariusze: jedno to oswajanie z symboliką i historią, drugie to wpuszczanie dziecka w praktykę. I nie jestem pewien, czy osiem lat to za mało na to pierwsze - ale na to drugie bym się zastanowił dwa razy.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Gituska Wróćmy chwilę do sedna, bo rozmowa idzie w stronę teorii. Gituska, masz córkę, która sama pyta i obserwuje. To jest konkretna sytuacja. Ja bym w takim przypadku zaczął od historii - skąd się wzięły runy, co to był za lud, jakie mają nazwy. Bez żadnego "teraz robimy wróżbę". To da dziecku grunt i sprawdzisz przy okazji, jak głęboko rzeczywiście sięga jej zainteresowanie. Czy nie próbowałaś czegoś takiego?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Faddi Właśnie tak trochę robiłam, ale to córka mnie przyspiesza, nie odwrotnie. Opowiedziałam jej o Vikingach, o tym, że runy to był alfabet, a ona w połowie zapytała "ale czy one coś znaczą teraz?". I tu utknęłam, bo nie wiedziałam jak odpowiedzieć tak, żeby być szczera, ale żeby nie przeskoczyć za dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, a czy ktoś z was w ogóle był uczony run przez rodzica albo kogoś bliskiego? Zastanawiam się, jak to w ogóle wygląda "od środka", kiedy wiedza jest przekazywana w rodzinie, a nie z książek albo kursów. Bo to chyba zupełnie inne doświadczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Helena82 Ja nie przez rodzica, ale przez babcię - choć nie nazywała tego runami wprost, raczej "starymi znakami". Pokazywała mi je kiedy miałam może jedenaście lat, ale wcześniej opowiadała o nich jak o historiach, bez żadnej praktyki. I myślę, że właśnie to było mądre - najpierw budowanie kontekstu, a dopiero potem wejście głębiej. Nie pamiętam, żebym cokolwiek wtedy czuła jako ciężar czy coś trudnego.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Mam trochę inne zdanie niż większość tutaj. Uczę tarotem od lat i obserwuję podobny dylemat u rodziców, którzy chcą wprowadzać dzieci w karty. I zauważyłam jedną rzecz - dzieci, które trafiają na te praktyki zbyt wcześnie, bez struktury i wyjaśnień, często albo się od nich odwracają w dorosłości, albo traktują je zbyt dosłownie i magicznie. Czy ktoś brał pod uwagę, że zbyt wczesne wprowadzenie bez kontekstu może dziecku bardziej zaszkodzić niż pomóc?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Pajeczyna No widzisz i ja to samo mówię że za wcześnie nie należy. Chociaż Wiciol twierdzi że to tylko alfabet ale moim zdaniem nie można tak mówić o runach bo to jest głębsze. Nie pamiętam dokładnie skąd to czytałem ale logicznie myśląc symbol ma swoją wibrację i czy chcesz czy nie uruchamiasz to jak patrzysz.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Dzikitaurus Ale to "logicznie myśląc" nie jest żadnym źródłem wiedzy o runach. Możesz nie pamiętać skąd to masz, ale właśnie dlatego takie rzeczy warto sprawdzać. Ja pracuję z runami kilka lat i rozumiem, że mają swój wymiar, ale nie zgadzam się z tym, że samo patrzenie na symbol bez intencji "uruchamia" cokolwiek. To by oznaczało, że każde dziecko, które zobaczy logo przypominające runę, coś aktywuje. To jest naciąganie.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie córki - "czy one coś znaczą teraz" - to jest bardzo dobre pytanie i bardzo uczciwe. I myślę, że odpowiedź może być prosta: "dla mnie tak, dla innych nie, a ty sama z czasem zdecydujesz". Nie musisz jej dawać gotowego systemu. Możesz jej powiedzieć, że to jest coś, w co ty wierzysz i z czym pracujesz, i że ona może to obserwować, ale nie musi w to wchodzić. Czy masz wrażenie, że ona chce to "mieć" czy chce to "rozumieć"?


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie, bo sama jestem w podobnej sytuacji. Moja córka ma jedenaście lat i zaczęła mnie pytać o runy, bo zobaczyła je w jakimś serialu. I teraz zastanawiam się, czy to w ogóle dobry punkt wyjścia - zainteresowanie przez popkulturę. Czy to wam nie przeszkadza, że dzieci trafiają na te symbole przez Netflixa i myślą, że wiedzą o co chodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Jolanta_M O właśnie, to jest dobre pytanie! Bo mój syn rysował runy bo mu się podobały graficznie, bez żadnego tła. Czy to nie jest przypadkiem lepszy punkt wyjścia niż seriale, gdzie runy są pokazane w jakimś konkretnym, często przekręconym kontekście?


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym chciała się dowiedzieć - czy jest jakiś wiek, który wy, którzy macie doświadczenie, uważacie za absolutne minimum? Nie chodzi mi o idealny moment, bo rozumiem że to indywidualne, ale o jakieś dno. Czy naprawdę sześciolatek mógłby cokolwiek wynieść z kontaktu z runami?


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Alamina Sześciolatek - jeśli chodzi o praktykę wróżebną, to absolutnie nie. Ale żeby zobaczyć kamień z wyrytym symbolem i usłyszeć, że to dawny znak ludzi z dalekiego kraju? Czemu nie. Dzieci w tym wieku kochają opowieści i symbole. Myślę, że to kwestia tego, co mu dajesz - opowieść czy sposób. Pierwsze jest niegroźne w każdym wieku.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Magicwoman Dodam do tego, co mówi Magicwoman - mam wrażenie, że w tej rozmowie miesza się kilka różnych rzeczy i dlatego nie możemy dojść do wspólnego stanowiska. Pierwsze: poznanie historyczne i kulturowe run. Drugie: rozumienie symboliki każdej runy. Trzecie: samodzielna praktyka wróżebna. Każda z tych warstw ma inny poziom dojrzałości, który jest potrzebny. Dziecko w każdym wieku może dostać pierwszą. Nastolatek może zacząć rozumieć drugą. A trzecia wymaga już gotowości, której nie mierzy się wiekiem. Gituska, twoja córka pyta o znaczenia - to jest właśnie ta druga warstwa. I to jest naprawdę dobry znak.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Wiciol To, że wyróżniłeś te trzy poziomy, to bardzo pomaga w tej rozmowie. Ale mam pytanie - bo jeśli dobrze rozumiem, to ty uważasz, że dziecko może być przy pierwszym i drugim poziomie bez żadnego ryzyka? Bo dla mnie intuicyjnie symbolika runy to już jest jakaś forma kontaktu z jej energią, nawet jeśli nieświadomego.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Galia Rozumiem, skąd ta intuicja pochodzi, ale powiem szczerze - nie zgadzam się z założeniem, że rozumienie symbolu to automatycznie kontakt z jego "energią". Dziecko uczące się hieroglifów egipskich nie wchodzi przez to w relację z bóstwami starożytnego Egiptu. To jest założenie, które trzeba by najpierw uzasadnić, zanim się na nim buduje wnioski o dzieciach.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Wiciol No ale runy to nie są hieroglify, to jest inna kategoria. Hieroglify to było pismo do pisania, a runy od początku były magiczne, Odyn je poświęcił i to jest fundamentalna różnica. Wiciol zawsze stara sie wszystko racjonalizować ale tutaj chodzi o coś innego. Jak uczysz dziecko znaku który był wykuty w kamieniu jako zaklęcie, to nie mozna tego porównywać do nauki alfabetu.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Dzikitaurus Odyn jest postacią mitologiczną z Eddy Poetyckiej, a runy historycznie były używane jako pismo zanim zaczęły pełnić funkcje wróżebne - i oba te fakty można spokojnie znaleźć w źródłach. Masz rację, że mają inny charakter niż hieroglify, ale argument "od początku były magiczne" jest sporym uproszczeniem. Możesz doprecyzować, co masz na myśli przez "fundamentalną różnicę" w kontekście uczenia dzieci?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Dzikitaurus Wiesz, słucham tej wymiany i mam wrażenie, że to jest dokładnie ten rodzaj dyskusji, który też toczy się przy tarocie - czy symbol coś robi sam z siebie, czy dopiero intencja go aktywuje. I praktycznie rzecz biorąc, w kontekście dzieci, ta różnica jest ważna. Bo jeśli uważasz jak Dzikitaurus, to w ogóle nie pokazujesz dziecku rysunku runy. A jeśli jak Wiciol, to możesz spokojnie zacząć od historii. Gituska, a jak ty to czujesz - po której stronie jesteś w tej kwestii?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Pajeczyna Myślę, że gdzieś pośrodku, i właśnie dlatego ten temat mnie nie opuszcza. Z jednej strony wierzę, że runy mają swój wymiar, który wykracza poza zwykły alfabet. Z drugiej - nigdy nie zakładałam, że sama rozmowa o Fehu zaszkodzi córce. Bardziej myślę o tym, kiedy zacząć tłumaczyć jej, że wyciąganie kamienia to nie zabawa, ale pewien rodzaj pytania do siebie. I jak jej to powiedzieć, żeby to nie brzmiało jak zakaz ani jak coś strasznego.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gituska To, co napisałaś, jest moim zdaniem kluczem do całej sprawy. Pytanie do siebie - to jest dobra rama dla dziecka. Możesz jej powiedzieć, że runy pomagają zastanowić się nad czymś, co czujemy, ale nie odpowiadają jak komputer. I że to wymaga spokoju i szczerości, a nie zabawy. Czy próbowałaś kiedyś z nią takich rozmów, niekoniecznie o runach, ale o tym, że niektóre rzeczy mają swój czas i powagę?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Barni O, to mi się spodobało - "pytanie do siebie". Mój syn by pewnie zapytał "a kto odpowiada?" i nie wiedziałabym co powiedzieć 🙂 Ale serio, jak to tłumaczycie dzieciom, które myślą dosłownie? Bo ten wiek to jest taki, że oni chcą konkretnych odpowiedzi.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Lena_77 Moja babcia mówiła mi, że "znaki nie mówią, one pokazują". I jakoś to jako dziecko przyjęłam bez problemu, może właśnie dlatego, że nie próbowała mi tego tłumaczyć przez logikę. Myślę, że dzieci potrafią przyjąć więcej metafory niż my zakładamy - pod warunkiem, że osoba, która mówi, sama w to wierzy. Czy twój syn jest typem, który lubi opowieści?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Magicwoman Tak, uwielbia! To może właśnie ta droga - zamiast tłumaczenia, opowieść. Ale to wymaga ode mnie najpierw dobrego rozeznania, bo nie chcę mu opowiadać bzdur. Może powinnam zacząć od siebie.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Gituska Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam takie podstawowe pytanie, bo sama jestem w podobnej sytuacji co Gituska, tylko moja córka jest młodsza - osiem lat. Czy wy uważacie, że lepiej samemu wychodzić z inicjatywą i pokazać dziecku runy zanim samo trafi na nie przypadkiem, czy lepiej czekać aż samo zapyta? Bo mam wrażenie, że przypadkowe odkrycie może być trudniejsze do oprowadzenia.


Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Habba Mnie też to nurtuje. Bo jedna rzecz to chcieć przekazywać wiedzę, a druga to wiedzieć, kiedy dziecko jest w stanie coś z tego wynieść. Ośmiolatka to jeszcze dużo zabawy i myślenia magicznego w innym sensie - czy to nie jest ryzyko, że będzie traktować runy jak zabawkę?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Alamina To "myślenie magiczne" u ośmiolatka to niekoniecznie problem. Widziałam dzieci, które traktowały karty jak grę, a potem w nastoletnim wieku wracały do nich już zupełnie inaczej i budowały coś solidnego. Pierwsze kontakty nie muszą być "poważne", żeby nie były wartościowe. Pytanie brzmi - czy jako rodzic jesteś w stanie zadbać o to, żeby ten kontakt był bezpieczny, a nie czy dziecko podejdzie do tematu poważnie od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania, które zadałam wcześniej o popkulturę - bo nikt mi nie odpowiedział wprost. Moja córka widziała runy w serialu, gdzie jeden bohater rzucał nimi zaklęcia. I teraz jak mówię jej, że to nie działa tak jak w telewizji, to ona pyta "a jak działa?". I tu właśnie nie wiem, co powiedzieć, bo z jednej strony nie chcę mówić, że nie działa wcale, z drugiej nie chcę potwierdzać serialowego obrazu. Ktoś miał podobny problem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Jolanta_M Miałem podobny moment z bratankiem i serialami o wikingach. Powiedziałem mu po prostu - "w telewizji robią to bardziej widowiskowo, ale prawdziwe znaczenie jest cichsze i wewnętrzne". On to przyjął, bo dzieci często rozumieją, że film przesadza. To może być nawet dobry punkt wyjścia - porównanie tego, co widzi na ekranie, z tym, jak to naprawdę wygląda w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
Rozpoczynający temat
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

U mnie to właśnie córka pierwsza zapytała i nie żałuję, że sama nie zaczęłam wcześniej. Ale myślę, że mogło być inaczej - gdyby trafiła na runy w internecie bez żadnego kontekstu ode mnie, to miałabym trudniejsze zadanie. Więc rozumiem twój tok myślenia. Chyba zależy od tego, czy runy są w twoim domu widoczne, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A powiem wam, że mi się wydaje że jak dziecko samo chce, to jest znak, że jest gotowe. Moja siostrzenica w wieku dziewięciu lat sama zaczęła zbierać kamienie i mówić, że je czuje. Teraz ma czternaście i interesuje się kryształami i runami. To chyba jest naturalne, że niektóre dzieci po prostu są na to otwarte i nie trzeba ich uczyć, same znajdą drogę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Mara Ale to, że dziecko samo do czegoś dojdzie, nie znaczy, że nie potrzebuje przy tym dorosłego, który powie - to idzie w dobrym kierunku, a to nie. Sama otwartość to nie wszystko. Zainteresowanie kryształami w dziewiątym roku życia i praktyka runiczna to trochę różne poziomy skomplikowania.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ja nie jestem specjalistką, ale mam takie proste pytanie z innej strony - czy wy w ogóle rozmawiacie z dziećmi o tym, że to jest wasza prywatna praktyka i że nie wszyscy to rozumieją? Bo mój bratanek raz powiedział w szkole, że mama "wróży z kart" i miał przez to problem z innymi dziećmi. Jak to ogarniacie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Daneczka Tak, to jest osobna rozmowa, którą miałam z córką. Powiedziałam jej, że to są rzeczy, które są nasze i nie trzeba ich pokazywać każdemu, nie dlatego, że to jest coś złego, ale dlatego, że nie każdy to rozumie i nie każdy musi. Przyjęła to zaskakująco spokojnie. Myślę, że dzieci potrafią odróżnić to, co jest "domowe", od tego, co opowiada się w szkole.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Daneczka To jest coś, o czym w ogóle nie pomyślałam. Jak wy to w ogóle formułujecie? Bo "nie mów w szkole" brzmi dla dziecka jak "mam coś do ukrycia", prawda?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Lena_77 To zależy jak to powiesz. Jest różnica między "nie mów" a "to jest coś osobistego, jak np. co jemy na kolację, nie mówimy tego obcym". Dzieci to rozumieją, bo same mają rzeczy, które nie są dla wszystkich.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Faddi No tak, ale czy potem nie mają poczucia, że robią coś zakazanego? Pytam serio, bo nie mam w tym doświadczenia i trochę się tego boję.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
Rozpoczynający temat
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

U mojej córki to poczucie tajemnicy raczej ją zbliżyło do tematu, nie oddaliło. Traktuje to jak coś wyjątkowego między nami, nie jak sekret, którego się wstydzi. Ale chyba dużo zależy od tego, jak sama do tego podchodzisz - jeśli ty czujesz skrępowanie, dziecko to wyczuje.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

A jak wy w ogóle zaczęłyście tłumaczyć, czym runy są? Bo to jest mój problem - nie wiem od czego zacząć z ośmiolatką. Czy zaczęłyście od historii, od znaczeń, od samego rysowania znaków?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Habba Moja babcia zaczęła ode mnie właśnie od rysowania. Żadnych tłumaczeń, po prostu "namaluj ten znak i powiedz, co czujesz patrząc na niego". To było zanim cokolwiek wiedziałam. I wiesz co? Pamiętam to do dziś lepiej niż jakiekolwiek definicje, które czytałam później.


Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Magicwoman Ale czy nie ma ryzyka, że dziecko zbuduje sobie jakieś skojarzenia, które potem będą trudne do przepisania? Jak ktoś od początku poczuje że Tiwaz to "smutek", bo akurat miało zły dzień kiedy je rysowało...


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Alamina To samo można powiedzieć o każdej metodzie nauki - cokolwiek powiesz dziecku na początku, jakoś zostanie. Ale myślę, że własne odczucie to lepszy start niż wyuczona formułka. Formułkę trudniej potem przekształcić w coś żywego.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Pajeczyna No właśnie Pajeczyna, ale jest różnica między odczuciem a błędem. Jak dziecko nauczy sie że Hagalaz to "deszcz" bo tak mu skojarzyło, to będzie mu trudno pojąć że to jest runa kryzysu i przemiany. Nie wszystko można odkryć sameemu.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Dzikitaurus Hagalaz etymologicznie jest związana z gradem, więc skojarzenie z deszczem nie jest tak dalekie, jak piszesz. To właśnie przez żywioł dochodziło się do sensu głębszego. Nie twierdzę, że dziecko samo wszystko odkryje, ale odrzucanie intuicji jako błędu to też nie jest dobra pedagogika.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Leonora Zgodzę się, że intuicja jest wejściem, ale pytanie do Gituski - jak ty to łączyłaś? Córka najpierw czuła, potem ty dopowiadałaś kontekst, czy od razu dawałaś jej pełniejszy obraz?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Barni Raczej szłam za nią. Ona pytała, ja odpowiadałam tyle, ile pytała. Nie miałam planu "dziś Fehu, jutro Uruz". To się rozwijało organicznie i myślę, że to był dobry sposób - przynajmniej dla nas.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A mogę zapytać coś może naiwnego - czy wy w ogóle używacie jakichś konkretnych zestawów run dla dzieci, czy normalnych? Bo widziałam gdzieś takie zestawy z rysunkami i uproszczonymi znaczeniami i zastanawiałam się, czy to nie jest zbyt duże uproszczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Larkis Zestaw z rysunkami może być dobry na start, ale moim zdaniem ważniejsze jest żeby dziecko mogło dotknąć czegoś prawdziwego. Kamień, drewno - fizyczna runa daje zupełnie coś innego niż obrazek na kartce. To nie jest kwestia "dla dorosłych" czy "dla dzieci".


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Magicwoman I co, po prostu dajesz dziecku kamień z runą i czekasz co powie? Brzmi prosto, ale boję się że mój syn by go po prostu rzucił o ścianę 🙂 Serio pytam - jak to wygląda w praktyce u ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wiesz, dzieci są bardziej poważne wobec rzeczy, które sami zrobią. Może warto żeby dziecko samo narysowało runę na kamieniu? Moja siostrzenica tak robiła z kryształami, ozdabiała je i potem je szanowała, bo w nie włożyła pracę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Mara Ale to już jest prawie rytuał. Czy ośmiolatek powinien wykonywać rytuały? Nie mówię, że nie, naprawdę pytam - gdzie jest granica między zabawą z symbolami a rzeczywistą praktyką?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Jolanta_M To zależy co rozumiesz przez rytuał. Malowanie runę na kamieniu z intencją to dla mnie coś innego niż zabawa w rysowanie. Ale granica nie jest ostra i myślę, że przy dziecku nie musi być - ona się wyostrza z wiekiem i świadomością.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracając do mojego pytania o ośmiolatki - bo chyba trochę mi to odpłynęło. Czy ktoś z was ma doświadczenie konkretnie z tym wiekiem, nie z dziesięciolatkami, nie z nastolatkami? Bo odnoszę wrażenie, że większość przykładów tutaj to dzieci starsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Habba To ważne pytanie i masz rację, że większość przykładów jest z wyższego pułapu wiekowego. Myślę, że przy ośmiolatku najważniejsze to nie dawać jej systemu do nauczenia, tylko jeden symbol na raz i dużo czasu. Ale ciekawa jestem co sama czujesz - ona już pyta o tego rodzaju rzeczy sama, czy to ty chcesz ją wprowadzić?


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to może inaczej zapytam - czy ktokolwiek zaczynał z ośmiolatkiem od zera, bez żadnego przygotowania dziecka, i jak to wyglądało w pierwszym tygodniu, pierwszym miesiącu? Nie mówię o filozofii, tylko o tym co dosłownie robiłyście.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Habba Przy ośmiolatce to bym zaczęła od jednej runy na długo. Nie tygodnia, może miesiąca. Niech dziecko po prostu żyje z tym znakiem - widzi go, rysuje, pyta. Nie musisz planować całego systemu na start. Jak ona sama wróci z pytaniem, to znaczy że jest gotowa na więcej.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Gituska Miesiąc przy jednej runie? Serio? Mój syn by się nudził po trzech dniach 🙂 Może to kwestia dziecka, ale jak wy utrzymujecie zainteresowanie tak długo?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lena_77 A czy on się nudzi bo nie ma co robić, czy dlatego że nie czuje po co? Bo to dwie różne sprawy. Jeśli runa jest tylko "zadaniem do ogarniecia", to faktycznie będzie nuda. Ale jeśli dziecko samo zechce ją narysować na ścianie kredą albo wciśnie do kieszeni kamyk - to już coś innego.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Pajeczyna No może masz rację. Chyba sam sposób, w jaki ja to podaję, może być problemem. Ale jak w ogóle wprowadzić to bez poczucia, że mama znowu coś każe?


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A może w ogóle nie mówić, że to "runy"? Jak byłam mała, babcia robiła ze mną różne rzeczy i nie nazywała ich żadną specjalną nazwą. Po prostu razem malowałyśmy znaki, robiłyśmy amulety. Dowiedziałam się co to jest dopiero jak byłam starsza.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Mara Ale jak nie nazwiecie tego runami to dziecko nie bedzie wiedziało w czym uczestniczy. Potem jak sięgnie po jakąś ksiązkę albo znajdzie w internecie, to może być kompletny chaos. Nie lepiej od razu powiedzieć prawdę?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Dzikitaurus Ale to nie jest kwestia mówienia nieprawdy. Mara chyba miała na myśli to, że sama nazwa może dziecku nic nie powiedzieć albo wręcz je zrazić, jeśli brzmi zbyt poważnie. Treść i kontakt z symbolem jest ważniejszy niż etykieta na początku.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Leonora No ale potem dzieci szukają w googlu i wchodzą na byle co. Przynajmniej jeśli znają słowo "runy" to mają punkt oparcia. Bez nazwy są kompletnie zagubione w morzu informacji.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Dzikitaurus To jest argument za wcześniejszym dawaniem kontekstu, nie przeciw metodzie Mary. Można powiedzieć "to są runy" po kilku tygodniach, kiedy dziecko już ma jakieś własne skojarzenie z tymi znakami. Kolejność nie musi być: najpierw nazwa, potem doświadczenie.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Barni To mnie trochę uspokaja. Bo miałam wrażenie, że muszę mieć gotowy plan zanim w ogóle zacznę. A wy mówicie, że można iść za dzieckiem. Tylko boję się, że jak pójdę za nią za bardzo, to nie nauczy się niczego konkretnego.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Habba, a co rozumiesz przez "coś konkretnego"? Czy chodzi ci o znajomość wszystkich dwudziestu czterech run, czy o to, żeby dziecko miało jakiś żywy kontakt z tym systemem? Bo to są bardzo różne cele i do każdego dochodzi się inaczej.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Gituska Szczerze? Chyba nie wiem. Myślę, że chcę żeby ona kiedyś mogła sama wróżyć, ale to brzmi jak bardzo odległy cel. Na razie może chodzi o to, żeby w ogóle wiedziała, że to istnieje i nie bała się tego.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Habba To jest w ogóle świetny punkt wyjścia - żeby dziecko się nie bało. Wiele dorosłych, które przychodzą do mnie po raz pierwszy, mają właśnie lęk przed "ciemnymi" runami, przed Hagalaz, Nauthiz, Thurisaz. I to często zostało zasiane właśnie w dzieciństwie, przez brak rozmowy.


Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Magicwoman I co, można się tego lęku pozbyć? Czy jak ktoś wyniósł coś takiego z domu to zostaje na lata?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Alamina Można, ale wymaga czasu i świadomej pracy. Dlatego uważam, że warto przy dziecku mówić o trudnych runach bez dramatyzowania. Nie "to zła runa", tylko "ta runa mówi o trudnym czasie, który czegoś uczy". Różnica w słowach, ale dla dziecka ogromna.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak wytłumaczyć ośmiolatkowi, że "trudny czas czegoś uczy"? Moje dziecko by mi odpowiedziało "ale mamo, dlaczego w ogóle musi być trudny czas". I szczerze nie wiem co wtedy powiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Jolanta_M To jest chyba jedno z najuczciwszych pytań, jakie dziecko może zadać. I nie musisz na nie odpowiadać od razu ani wyczerpująco. "Nie wiem, ale razem możemy popatrzeć co ta runa mówi" to całkiem dobra odpowiedź dla ośmiolatka.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co mówiłyście o fizycznych runach - czy ktoś robiła je razem z dzieckiem od podstaw, sama rzeźbiła albo malowała? Zastanawiam się czy to nie jest za trudne fizycznie dla młodszych dzieci.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Larkis U mnie córka malowała farbami na płaskich kamieniach z rzeki. Nie rzeźbiła, tylko malowała. To jest w sam raz dla małych rąk i daje ten kontakt z czymś naturalnym, o którym wcześniej Magicwoman mówiła. Zresztą sam proces szukania kamienia też był częścią tego wszystkiego.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

O, malowanie na kamieniach to świetny pomysł. I ten wątek szukania kamienia - to mnie uderza, bo córka pewnie nie wiedziała, że to już jest część procesu, prawda? Że nie zaczyna się od narysowania runy, tylko wcześniej. Tylko jak ty wtedy tłumaczyłaś co szukać? Czy ona sama wybierała kamień?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Larkis Właśnie, że sama. Powiedziałam tylko tyle, że kamień musi "chcieć" iść do domu. Brzmi to trochę bajkowo, ale dla dziecka to był całkowicie naturalny sposób myślenia. Brała do ręki, odkładała, znowu brała. I ten wybór był jej własny, więc runa namalowana na tym kamieniu też była jej. Myślę, że właśnie o to chodzi na tym etapie - żeby dziecko miało poczucie, że coś zainicjowało samo, a nie że mama mu przydzieliła zadanie.


Odpowiedz
Udostępnij: