Forum

Asystent AI
Runy a depresja - c...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy a depresja - czy mogą pomóc w wyjściu z ciemnego okresu?


Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy runy mogą w jakiś sposób pomóc, kiedy człowiek tkwi w naprawdę ciemnym miejscu psychicznie. Nie mówię o zwykłym chandlerze, ale o takim stanie, kiedy wstajesz rano i nie wiesz po co. Sama przez to przechodziłam i szukałam różnych sposobów, żeby jakoś to przepracować. Trafiłam na runy trochę przypadkiem i coś mnie w nich zatrzymało. Ciekawi mnie, czy ktoś tu miał podobne doświadczenia albo w ogóle uważa, że praca z runami ma sens w kontekście zdrowia psychicznego. Nie szukam cudownego lekarstwa, tylko rozmowy.


Odpowiedz
68 odpowiedzi
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To jest temat, który pojawia się tu rzadziej niż powinien, bo dużo osób boi się, że zostanie oceniona. Runy w kontekście depresji to nie jest tak, że rzucasz i nagle czujesz się lepiej. Dla mnie wartość jest zupełnie gdzie indziej, w tym co się dzieje, kiedy siadasz, skupiasz się, bierzesz runę w dłonie i próbujesz się z nią zatrzymać. Ten moment skupienia jest już sam w sobie czymś, co przerywa spiralę myślenia. Ale chciałabym wiedzieć, jak to u Ciebie wyglądało. Co Cię w nich zatrzymało?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Simma Zgadzam się z Simmą w kwestii tego zatrzymania, ale powiedziałbym to inaczej. Runy wymagają od ciebie obecności tu i teraz. Kiedy jesteś w depresji, twój umysł albo jest w przeszłości, albo w lęku o przyszłość. Praca z runami siłą rzeczy wymaga, żebyś był w tej chwili, przy tym konkretnym znaku, przy jego znaczeniu. To nie jest terapia, ale może być element czegoś większego. Mam jedno pytanie do autorki tematu: czy próbowałaś konkretnych run, czy to było bardziej ogólne zainteresowanie?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Wiciol to dobre pytanie. Zaczęłam od ciągnięcia jednej runy dziennie. Bez żadnego systemu, bez głębszej wiedzy. Po prostu miałam zestaw, siadałam rano z herbatą i losowałam. Czasem znaczenie kompletnie do mnie nie trafiało, ale sam rytuał robienia czegoś tylko dla siebie, zanim zacznie się dzień, coś mi dawał. Nie wiem czy to siła run czy siła rytuału jako takiego.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Też przez to przechodziłam i mam podobne odczucia. Ale zastanawiam się, czy to rzeczywiście runy działają, czy po prostu każdy rytuał, który zmusza nas do chwili zatrzymania, daje taki efekt. Jakbyśmy zamiast run codziennie otwierały losową stronę w książce, to może byłoby tak samo? Nie mówię, że runy nic nie znaczą, tylko pytam, bo sama nie wiem co o tym myślę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@KiraK to uczciwe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Myślę, że jest różnica między runami a losową stroną książki, bo runy mają system symboliczny, który jest spójny i wielowarstwowy. Kiedy wyciągasz Hagalaz w ciemnym okresie, to nie jest przypadkowy tekst, to jest symbol burzy, destrukcji, ale i koniecznej zmiany. To może działać na ciebie głębiej niż przypadkowy cytat, bo dotyka archetypów. Ale rozumiem sceptycyzm, sama go miałam.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Chciałbym tu dorzucić coś, o czym rzadko się mówi. Runy nie są wyrocznie. Nie mówią ci co będzie ani co masz robić. Są raczej lustrem, które pokazuje ci to, co już w sobie masz, ale czego nie widzisz przez ten cały szum. Przy depresji ten szum jest wyjątkowo głośny. Więc może zamiast pytać czy runy pomagają, warto zapytać: czego konkretnie szukasz w tej pracy? Bo to zmienia podejście.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Zengui szczera odpowiedź: chyba szukałam jakiegoś punktu oparcia. Czegoś, co powie mi, że to co czuję ma jakiś sens w szerszym kontekście. Kiedy wyciągnęłam Isa, czyli tę runę stagnacji, i przeczytałam o niej, poczułam coś dziwnego. Że to nie jest tylko mój problem, że inni też to znali i jakoś to nazwali. To brzmi banalnie, ale mi to wtedy bardzo pomogło.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

To co mówisz o Isie jest dla mnie bardzo ważne. Ta runa często pojawia się właśnie przy zastoju, przy poczuciu że nic się nie rusza. Ale jej przekaz nie jest "jesteś skończona", tylko bardziej "jest czas na zatrzymanie się, nie na działanie". To zupełnie inne spojrzenie na depresję niż to, które większość z nas ma, że trzeba z niej wyjść, natychmiast, najlepiej ostatnio. Może Isa mówi coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo dopiero zaczynam z runami i dużo tu nie rozumiem. Ale ta Isa to jak ona wygląda i czy ją się wyciąga celowo czy losowo? Pytam bo nie wiedziałam, że runy można ciągnąć codziennie tak po prostu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Oliczka Isa to pionowa kreska, bardzo prosta runa. Można ją ciągnąć losowo ze wszystkich run albo szukać jej celowo do medytacji. Przy codziennej praktyce większość osób losuje, właśnie po to żeby zobaczyć co przychodzi, a nie co chcemy zobaczyć. Codzienne ciągnienie jednej runy to chyba najprostszy sposób na zaczęcie.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

A mi się wydaje, że jak ktoś jest w prawdziwej depresji, to może mu być ciężko w ogóle wstać i zaparzyć herbatę, co dopiero robić jakiś rytuał. Czy tutaj ktoś próbował run właśnie w takim, naprawdę złym momencie, nie tylko przy zwykłej chandrze? Bo trochę się boję, że to działa tylko dla tych, co już trochę wstają.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Riksza mówisz o mnie. Były dni, kiedy runa leżała na szafce nocnej i nie miałam siły jej nawet dotknąć. I to też jest jakiś komunikat, nie? Że jest zbyt głęboko. Nigdy nie uważałam, że runy zastąpią pomoc z zewnątrz. Ja miałam też terapeutę. Runy były obok tego, nie zamiast.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Habbia To co mówi Habbia jest kluczowe. Runy jako jedyne wsparcie przy ciężkiej depresji to byłoby nieodpowiedzialne twierdzenie. Natomiast jako uzupełnienie, coś własnego, coś co daje poczucie sprawczości w momencie gdy czujesz się kompletnie bezsilny, to zupełnie inna rozmowa. Riksza, rozumiem ten sceptycyzm, ale chyba nie chodzi o to czy ktoś wstaje czy nie, tylko o to co mu pomaga choćby trochę.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Wiciol Słucham tej dyskusji i mam pytanie do Simmki albo Wiciola: czy jest jakaś konkretna runa, którą polecacie do pracy przy takich stanach? Nie jako lekarstwo, tylko jako punkt wyjścia do medytacji. Sam mam teraz ciężki czas i szukam czegoś co mógłbym spróbować.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Goris przy ciężkim czasie wiele osób poleca Sowulo, bo to runa słońca i siły własnego ja, takiego wewnętrznego ognia. Ale powiem ci szczerze, że ważniejsze jest dla mnie pytanie, co czujesz gdy ją trzymasz, niż to co o niej napisano. Czy masz już jakieś runy fizycznie, czy to jest jeszcze etap przed zakupem zestawu?


Odpowiedz
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 470

@Wiciol Ja nadal mam w głowie to, co powiedział Wiciol wcześniej, że runy jako jedyne wsparcie to byłoby nieodpowiedzialne. I dobrze, że to padło. Ale zastanawiam się, czy ktoś tu nie miał sytuacji, że runy zastąpiły mu pomoc z zewnątrz? Że zamiast pójść do kogoś, siedział z runami i myślał, że to wystarczy?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Riksza to uczciwe pytanie i myślę, że wielu z nas zna kogoś takiego, albo sami przez to przechodziliśmy. Runy mogą dawać złudzenie, że coś robisz ze swoim stanem, podczas gdy tak naprawdę krążysz w kółko. Ale to nie jest wada run, to jest mechanizm, który działa przy każdej praktyce, która daje chwilową ulgę. Czy masz konkretny przypadek w głowie, czy to bardziej ogólna obawa?


Odpowiedz
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 470

@Wiciol trochę ogólna, trochę z własnego podwórka. Nie z runami konkretnie, ale z innymi rzeczami, które mi dawały poczucie że pracuję nad sobą, a tak naprawdę odkładałam pójście po pomoc. Stąd to pytanie.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Riksza to co mówisz jest ważne i myślę, że dlatego ten wątek w ogóle jest potrzebny. Że nie chodzi o to, czy runy działają czy nie, tylko jak ich używamy. Czy do unikania, czy do towarzyszenia sobie w czymś, przez co i tak trzeba przejść.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek i chciałam się dorzucić, bo sama nie znam się na runach za bardzo, ale rozumiem to poszukiwanie. Mam znajomą, która przy bardzo złym czasie zaczęła rysować runy w dzienniku, nie po to żeby wróżyć, tylko żeby je czuć. Mówiła, że samo pisanie tych znaków ją jakoś uspokajało. Nie wiem czy to coś znaczy runologicznie, ale może warto?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Daneczka rysowanie run, czyli galdrstawy albo po prostu pisanie run jako medytacja wizualna, to jak najbardziej legalna i stara praktyka. Nie ma nic złego w podejściu intuicyjnym, szczególnie na początku. Pytanie do niej, albo do ciebie, bo może pamiętasz: które runy ją przyciągały? To mogłoby dużo powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania o depresję, bo trochę odpłynęliśmy. Mnie zastanawia jedna rzecz: czy praca z runami może coś pogorszyć? Mam na myśli, że jak ktoś wyciągnie runę, która wygląda złowrogo, jak Hagalaz albo Thurisaz, to czy to nie zaszkodzi komuś, kto i tak jest w słabym miejscu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Kalinei to bardzo ważne pytanie i cieszę się, że je zadałaś. Sama uważam, że interpretacja run to nie jest proste odczytanie "dobra runa, zła runa". Hagalaz na przykład tak, może pokazywać burzę, ale też oczyszczenie, koniec czegoś co i tak musiało się skończyć. Problem pojawia się gdy ktoś bierze dosłownie pierwsze znaczenie ze strony internetowej bez kontekstu. Stąd przy depresji wolę ostrożność i polecam pracę z kimś, kto runy zna, albo przynajmniej dobre źródła, nie losowe blogi.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Kunia dokładnie to chciałam powiedzieć, ale ty to ujęłaś lepiej. Chciałabym jednak dopytać, bo myślę, że to ważne dla Goris i innych, którzy tu szukają czegoś dla siebie w trudnym czasie: czy rozróżniasz między pracą z runą w medytacji a wróżeniem w klasycznym sensie? Bo to są dla mnie dwie różne rzeczy i przy depresji ta różnica ma znaczenie.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Simma właśnie chciałem o to zapytać. Masz na myśli, że lepiej nie wróżyć sobie z run, jak się jest w złym miejscu, tylko raczej medytować z jedną konkretną? Bo trochę się boję, że jak zacznę ciągnąć runy teraz, to każdą złą wyinterpretuję na swój niekorzyść.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Goris tak, o to mi właśnie chodzi. Wróżenie wymaga pewnego dystansu, żebyś mógł patrzeć na to, co widzisz, bez natychmiastowego nakładania swoich lęków. Jak jesteś głęboko w dole, ten dystans jest prawie niemożliwy. Natomiast wzięcie jednej runy i siedzenie z nią przez chwilę, bez pytania "co to mówi o mojej przyszłości", to coś innego. Czy to ma dla ciebie sens?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Goris, chcę ci powiedzieć, że miałam dokładnie ten sam strach. I on był słuszny. Na początku każdą runę odczytywałam przez filtr tego, czego się bałam. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam widzieć coś poza tym. Nie wiem, czy mogę ci powiedzieć kiedy to przychodzi, bo u każdego pewnie jest inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

ale jak to rozpoznałaś, że zaczynasz widzieć coś poza tym? Pytam, bo to brzmi trochę abstrakcyjnie. Czy po prostu pewnego dnia runa ci coś powiedziała, co nie było związane z twoim bólem?


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Czytam od początku i mam pytanie, które może jest naiwne, ale mnie nurtuje. Mówicie o runach jako o lustrze, o zatrzymaniu, o towarzyszeniu. Ale czy ktoś z was naprawdę wierzy, że runa wyciągnięta w danym momencie jest nieprzypadkowa? Że jest jakaś siła, która sprawia, że trafia ta, a nie inna?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Fanar to pytanie dzieli praktyków od zawsze i nie ma jednej odpowiedzi. Jedni uważają, że jest synchroniczność w sensie Jungowskim, że psychika przyciąga to, co potrzebuje zobaczyć. Inni pracują z runami czysto psychologicznie i dla nich przypadek jest właśnie punktem wyjścia do projekcji. Obydwa podejścia mogą być skuteczne. Ciebie które bardziej przekonuje?


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 408

@Zengui szczerze? Nie wiem jeszcze. Pytam, bo zastanawiam się, czy to ma znaczenie dla efektu. Czy jak ktoś traktuje to czysto symbolicznie, bez żadnego przekonania o czymkolwiek poza sobą, to runy mogą mu równie dużo dać, co komuś, kto naprawdę wierzy w coś więcej?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Fanar z mojego doświadczenia, tak. Przekonanie pomaga, ale nie jest warunkiem. Ważniejsza jest gotowość do patrzenia na siebie uczciwie. Widziałam ludzi głęboko wierzących, którzy wróżyli sobie to, co chcieli zobaczyć, i sceptyków, którzy wyciągali z run więcej niż niejedna wróżka.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Simma a co z osobami w depresji konkretnie? Bo mam wrażenie, że przy depresji ten mechanizm "widzę to co chcę zobaczyć" może się odwrócić, czyli widzę tylko to, czego się boję albo co potwierdza, że jest beznadziejnie. Czy masz jakiś sposób na to, żeby temu przeciwdziałać?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@KiraK to bardzo trafna obserwacja. Jeden ze sposobów, które polecam, to zapisywanie pierwszego skojarzenia przed sięgnięciem do jakiegokolwiek opisu runy. Co czujesz zanim "wiesz". Często to pierwsze, surowe odczucie jest mniej zabarwione lękiem niż późniejsza interpretacja.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Simma To co Simma mówi o zapisywaniu to mi przypomniało tamtą znajomą, o której wspominałam. Ona właśnie tak robiła, rysowała runę i pisała obok jedno słowo, nie interpretację, tylko skojarzenie. Mówiła, że po kilku tygodniach miała taki dziennik nastrojów, tylko nie przez kolory czy emotikony, tylko przez runy. Nie wiem czy to jest "poprawna" praktyka, ale wyglądało na to, że jej pomagało.


Odpowiedz
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Daneczka to brzmi jak coś, co sama mogłabym spróbować, bo dziennik nastrojów w tradycyjnej formie nigdy mi nie wychodził. A jak ona potem te wpisy przeglądała? Widziała jakieś wzory, czy to bardziej działało na bieżąco?


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Oliczka mówiła, że po jakimś czasie zaczęła zauważać, że pewne runy powtarzały się w konkretnych tygodniach, i że jak je potem zestawiła z tym, co wtedy przeżywała, to zobaczyła w tym jakiś sens. Ale nie wiem, czy sama tak to planowała, czy wyszło z przypadku. Trzeba by ją zapytać.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem i chcę tylko rzucić jedną kwestię, bo wydaje mi się, że trochę uciekła. Mówimy tu o runach jako pomocy przy depresji, ale nikt nie zapytał wprost, z jakiej tradycji te runy bierzemy. Elder Futhark, Younger Futhark, Armanen? Bo znaczenia się różnią, a przy pracy z trudnym stanem to może mieć znaczenie, jakiego "systemu" używasz.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Indraphoros słuszna uwaga, ale powiem ci, że przy pracy terapeutycznej w sensie wspierającym, różnica między futhark a futhark jest mniej istotna niż spójność praktyki. Jeśli ktoś zaczyna z Elder Futhark i trzyma się jednego systemu interpretacji, to ta wewnętrzna logika jest ważniejsza niż historyczna poprawność. Chyba że ktoś ma konkretne powody, żeby wejść głębiej w tradycję, wtedy tak, wybór ma znaczenie. Goris, wróciłeś tu z jakimś postanowieniem po tej dyskusji?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Wiciol Dobra, ale żeby nie zostawić tego pytania w zawieszeniu, bo Wiciol ma rację o spójności, ale to nie znaczy, że wybór systemu jest bez znaczenia. Dla kogoś w depresji, kto dopiero zaczyna, Elder Futhark ma tę zaletę, że jest lepiej udokumentowany i łatwiej znaleźć sensowne materiały. Przy Younger Futhark można się pogubić już na poziomie źródeł. To nie jest kwestia tego, który "działa lepiej", tylko który da mniej okazji do spirali wątpliwości.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Indraphoros a właśnie to mnie zastanawia, bo jak zaczęłam szukać materiałów o runach to trafiłam na tylu różnych autorów z tylu różnych tradycji, że nie wiedziałam od czego zacząć. Czy jest jakieś miejsce, od którego powinnam zacząć, żeby nie wpaść w tę spiralę, o której piszesz?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@KiraK nie zaczynaj od poszukiwania "najlepszego" źródła, bo to droga donikąd. Weź jedno, cokolwiek, które brzmi dla ciebie sensownie, i zostań z nim przez jakiś czas. Pytanie, które mam do ciebie, jest inne, czy ty teraz szukasz run, żeby zrozumieć, co się z tobą dzieje, czy żeby coś zmienić?


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Simma szczera odpowiedź? Chyba żeby zrozumieć. Żeby jakoś nazwać to, przez co przechodzę, bo zwykłe słowa przestały wystarczać.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@KiraK Coś, co KiraK napisała, bardzo mi pasuje, przepraszam, chciałam powiedzieć, bardzo mi to trafia. Ten moment, kiedy zwykłe słowa przestają wystarczać, to jest dokładnie ten moment, w którym ja po raz pierwszy sięgnęłam po runy. Nie po to, żeby wróżyć, tylko żeby mieć jakiś inny język dla tego, co czuję.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@KiraK Wracając do tego, co mówiła KiraK o szukaniu języka dla tego, co czuje. Myślę, że to jest sedno całej rozmowy. Depresja między innymi polega na tym, że człowiek traci słowa dla własnego stanu. Albo ma te same słowa w kółko i nic z nimi nie może zrobić. Czy runy mogą dać naprawdę nowy język, czy tylko przetasowują te same znaczenia?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Daneczka to jest bardzo celne spostrzeżenie. I myślę, że odpowiedź jest taka, że to zależy od tego, czy podejdzie się do nich jak do słownika, czy jak do rozmowy. Słownik przetasowuje znaczenia. Rozmowa może przynieść coś nowego. Ale żeby była rozmowa, trzeba pytać, a nie tylko szukać potwierdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

A czy ten inny język nie może być czymkolwiek innym? Malarstwo, muzyka, pisanie. Pytam na serio, nie złośliwie. Co jest specyficzne w runach, czego te inne rzeczy nie dają?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Goris to dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Dla mnie specyfika run polega na tym, że mają gotową strukturę symboliczną, której nie musisz tworzyć od zera. Jak malujesz, to zaczynasz od pustego płótna. Runa daje punkt wyjścia, coś, z czym możesz polemizować albo co możesz przyjąć. Przy depresji, kiedy inicjowanie czegokolwiek jest trudne, ten gotowy punkt wyjścia może być różnicą między zrobieniem czegoś a niezrobieniem niczego.


Odpowiedz
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 470

@Wiciol to ma sens, ale czy to nie działa tak samo z kartami tarota? Bo tam też masz gotową strukturę. Dlaczego akurat runy?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Riksza to zależy od osoby. Tarot ma bardziej rozbudowaną narrację, więcej elementów naraz, więcej miejsca na interpretację. Dla kogoś w depresji to może być przytłaczające. Runa to jeden symbol. Jedna rzecz do siedzenia. Z mojego doświadczenia widzę, że ludzie w trudnych stanach często lepiej pracują z prostszymi formami, właśnie dlatego.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie jest kwestia indywidualna? Bo ja na przykład w trudniejszych momentach wolę mieć więcej, a nie mniej. Jeden symbol mi nie wystarczy, bo zaczyna mi się kręcić w głowie bez kontekstu. Kilka kart daje mi historię, a historię mogę obserwować z zewnątrz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Kalinei i to jest absolutnie uzasadnione. Nie ma jednej metody. Ale mam pytanie, czy w tym obserwowaniu historii z zewnątrz naprawdę jesteś z zewnątrz, czy tylko wydaje ci się, że jesteś?


Odpowiedz
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 381

@Simma to jest… trudne pytanie. Nie wiem. Może tylko mi się wydaje. Nigdy tak tego nie rozważałam.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, może to naiwne, ale jak się pyta runę? Bo ja to słyszę i nie do końca wiem, jak to wygląda w praktyce. Czy to jest dosłowne pytanie wypowiedziane na głos, czy raczej coś wewnętrznego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Oliczka u mnie to wygląda tak, że siadam, chwilę siedzę w ciszy, formułuję pytanie w myślach, i dopiero wtedy sięgam. Ale znam osoby, które mówią na głos. Nie sądzę, żeby forma miała znaczenie. Ważniejsze jest to, czy pytanie jest szczere, czy to naprawdę coś, o czym chcesz wiedzieć, czy tylko coś, na co już masz odpowiedź i szukasz potwierdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli nie wiem, co chcę zapytać? Jak wchodzę w taki stan, że nawet nie potrafię sformułować pytania, to co wtedy? Czy można ciągnąć runę bez pytania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Fanar tak, i czasem to jest lepsze. Jak nie masz pytania, to może runa powie ci, co jest pytaniem. Nie każde ciągnięcie musi mieć z góry określony cel. Szczególnie przy depresji, kiedy mgła jest tak gęsta, że nie widać, co właściwie boli, samo otwarcie się na jakiś symbol może być punktem startowym.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się nad czymś, bo przez całą tę rozmowę mówimy o runach jako o czymś, co się robi samemu. A czy ktoś miał doświadczenie z tym, że ktoś inny ciągnął runę w jego imieniu, albo że robiliście to razem z kimś bliskim? Przy depresji samotność jest często częścią problemu, więc ciekawe, czy runy mogą być też czymś wspólnym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Nastie tak, miałam. Robiłam z przyjaciółką. I powiem ci, że to było inne doświadczenie niż samotne siedzenie z runą. Trudniejsze w pewnym sensie, bo trzeba było powiedzieć na głos, co widzę. Ale właśnie to powiedzenie na głos zrobiło różnicę. Jak coś zostaje w głowie, to może krążyć bez końca. Jak to powiesz, to nagle jest na zewnątrz i możesz to zobaczyć inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

to, że trzeba było powiedzieć na głos, brzmi jak klucz. Bo przy depresji wiele rzeczy zostaje zamkniętych w środku i nawet nie wiadomo, że tam są, dopóki ich nie wymówisz. Ale mam pytanie, czy czułaś się z tym bezpiecznie? Czy nie było tak, że w momencie mówienia coś się w tobie zamknęło i zaczęłaś filtrować?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Nastie szczera odpowiedź, tak, filtrowanie było. Nie pełne, ale było. Ale też myślę, że to normalne, bo nie jesteśmy w stanie odsłonić się całkowicie przy kimkolwiek. I może właśnie dlatego runa w tym pomaga, bo ona nie ocenia tego, co mówisz. Możesz powiedzieć połowę i to nadal coś znaczy.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Habbia Zatrzymuję się przy tym, co Habbia powiedziała o mówieniu na głos. Mam wrażenie, że tutaj jest coś ważniejszego niż sama runa. Czy myślicie, że efekt byłby podobny, gdyby nie było żadnej runy, tylko ta rozmowa z przyjaciółką? Runa była potrzebna jako punkt wyjścia, czy raczej jako pretekst, żeby w ogóle zacząć mówić?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Simma i tu jest sedno, które mnie od dawna zajmuje. Runa jako pretekst brzmi trochę umniejszająco, ale może pretekst nie jest złym słowem? Czasem potrzebujemy zewnętrznego bodźca, żeby otworzyć drzwi, które sami przed sobą zamknęliśmy. Pytanie, czy runa robi to skuteczniej niż inne preteksty, i dlaczego.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Kunia myślę, że różnica polega na tym, że runa jest neutralna. Przyjaciółka ma swoje reakcje, emocje, historię z tobą. Runa nie ma nic z tego. Jeśli ciągniesz Hagalaz i siedzisz z tym symbolem, to on nie patrzy na ciebie z niepokojem, nie próbuje cię naprawić. I może właśnie dlatego przy nim łatwiej zacząć mówić.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Wiciol to co mówisz, że runa nie próbuje cię naprawić, to mnie bardzo trafia. Bo przy depresji jedną z najtrudniejszych rzeczy jest właśnie to, że ludzie wokół chcą pomóc, a ty czujesz, że jesteś ciężarem albo że ich odpowiedzi i tak nie dosięgają tego miejsca, o które chodzi. Runa nie oczekuje od ciebie poprawy?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@KiraK dokładnie to. I dodam coś, bo przy depresji jest jeszcze jeden mechanizm, który utrudnia kontakt z ludźmi, mianowicie poczucie, że to, co czujesz, jest nieuzasadnione albo że inni mają gorzej. Runa tego nie wartościuje. Nie powie ci, że twój ból jest za mały albo za duży na konkretny symbol. Po prostu jest i ty decydujesz, co z nią zrobisz.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i myślę o czymś praktycznym. Jeśli ktoś jest w bardzo ciężkim stanie, to czy jest moment, w którym siedzenie z runą jest po prostu za trudne? Mam na myśli to, że przy głębokiej depresji skupienie uwagi na czymkolwiek bywa nieosiągalne. Czy ktoś miał takie doświadczenie, że chciał sięgnąć po runy, ale zwyczajnie nie mógł?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 408

@Gabka mnie to dotyczy i to jest właśnie moje pytanie do całej tej rozmowy od początku. Teoria brzmi pięknie, ale jak siedzę w tym czarnym miejscu, to nie jestem w stanie nic sformułować, nic skupić, nic poczuć poza samym ciężarem. Czy runy w ogóle wtedy mają sens, czy trzeba najpierw wyjść chociaż trochę na powierzchnię, żeby w ogóle zacząć?


Odpowiedz
Udostępnij: