Ostatnio miałem sytuację, która trochę mnie zaskoczyła i chciałem zobaczyć, czy ktoś miał podobnie. Pytałem runy o konkretną sprawę zawodową, czy warto działać teraz, czy czekać. Wyciągnąłem Hagalaz i Nauthiz, co w kontekście mojego pytania brzmiało jak twarde 'nie, siedź cicho'. Ale coś mi nie pasowało, bo czułem, że odpowiedź jest jakby obok pytania, nie na pytanie. Posiedziałem z tym, przemyślałem i stwierdziłem, że runy w ogóle nie odpowiedziały na to, o co pytałem - tylko pokazały mi, że samo pytanie jest źle postawione. Działanie czy czekanie to był fałszywy wybór. Problem leżał gdzie indziej. Zastanawiam się teraz, czy to runy 'celowo' ominęły pytanie, czy to ja po prostu projekt własne rozumowanie na losowe znaki. Gdzie leży granica między świadomym komunikatem a naszą interpretacją?
To jest jedno z tych pytań, przy którym można siedzieć bardzo długo. Ale zanim powiem, co o tym myślę - chcę zapytać o jedno: jak formułowałeś pytanie przed rzutem? Dosłownie, słowo w słowo, bo to ma znaczenie. Często już na etapie pytania wpychamy w nie odpowiedź, której oczekujemy, i potem jesteśmy zaskoczeni, że runy 'nie rozumieją'.
Dokładnie to samo chciałem powiedzieć. Hagalaz i Nauthiz razem to nie jest prosta blokada - to jest informacja o strukturze sytuacji, nie o jednej decyzji. Ale mam wrażenie, że tu nie chodzi o technikę rzutu, tylko o coś głębszego. Lurisk, napisałeś, że 'czułeś, że odpowiedź jest jakby obok pytania'. To uczucie - skąd ono? Intuicja, doświadczenie, czy coś konkretnego w układzie cię uderzyło?
No właśnie, ja mam podobny problem przy każdym rzucie - nigdy nie wiem, czy to runy mi coś mówią, czy ja sobie opowiadam historię. Ostatnio ciągnęłam Perh i myślałam, że chodzi o tajemnicę, coś ukrytego. Ale moja koleżanka, która też się tym zajmuje, powiedziała, że Perh dla niej oznacza przeznaczenie i gry losu. I obie miałyśmy rację, bo w sumie pasowało na oba sposoby. Jak wtedy mieć pewność?
Mnie zastanawia jedno - czy w ogóle runy mogą 'chcieć' czegoś? Mam na myśli, czy przypisujemy im intencję, której nie mają, i czy to nie jest właśnie największy błąd interpretacyjny? Lurisk napisał, że runy 'ominęły pytanie celowo' - ale celowo to słowo zakłada jakiś zamysł.
Twoje pytanie było faktycznie zbyt binarne. Działać czy czekać to klasyczna pułapka, bo zakłada, że są tylko dwie opcje i że runy mają wybierać jedną. Hagalaz i Nauthiz w tym kontekście moim zdaniem nie odpowiedziały obok, tylko wprost - tyle że na pytanie, które powinieneś był zadać, nie to, które zadałeś. To różnica. Ale żeby nie mówić w kółko o twoim przypadku - czy ktoś miał sytuację odwrotną? Że runa odpowiedziała dokładnie na pytanie, ale kompletnie inaczej niż się spodziewał?
Miałem coś takiego. Pytałem o relację, wyciągnąłem Tiwaz. Oczywiste skojarzenie: sprawiedliwość, honor, jasny kierunek. Ucieszyłem się, bo chciałem potwierdzenia, że warto inwestować w tę relację. Ale Tiwaz ma też aspekt ofiary i straty w imię wyższego celu. Relacja faktycznie była warta zachodu, ale za cenę, której wtedy nie widziałem. Runa odpowiedziała precyzyjnie, tylko że ja słyszałem to, co chciałem usłyszeć.
Ja stosuję jedną prostą metodę - zanim zacznę interpretować, zadaję sobie pytanie: jakiej odpowiedzi się boję? I patrzę, czy runa nie mówi właśnie tego. Brzmi prosto, ale w praktyce wymaga uczciwości z samym sobą, a to jest najtrudniejsza część.
A mnie zastanawia co innego. Skąd w ogóle wiemy, że to co 'czujemy' po rzucie, że odpowiedź jest 'obok' albo 'nie na temat', to sygnał od runy, a nie zwykłe niezadowolenie z odpowiedzi? Bo jak ktoś wyciągnie złą wróżbę i poczuje, że runa go nie rozumie - to może po prostu nie chce tej odpowiedzi przyjąć?
Chyba właśnie o to chodzi w tym temacie. Elfin trafił w sedno. Może zamiast pytać, czy runy mylą celowo, powinniśmy pytać, czy my sami mamy mechanizm do odróżnienia własnej projekcji od rzeczywistego komunikatu. I czy taki mechanizm w ogóle istnieje, bo może ostatecznie zawsze jest to interpretacja.
Czytałam gdzieś, że w tradycyjnym podejściu do run nie chodzi o to, żeby dostać odpowiedź na pytanie, ale żeby runa otwierała przestrzeń do myślenia o sytuacji. Czyli de facto przyznaje się, że nie ma jednej interpretacji, tylko jest proces. Czy to nie oznacza, że pytanie o 'błędną interpretację' jest z góry źle postawione, bo każda interpretacja jest w jakimś sensie subiektywna?
Myślę, że to nie jest albo-albo. Runy mogą jednocześnie otwierać przestrzeń do myślenia i nieść konkretny komunikat - to nie są wykluczające się funkcje. Problem zaczyna się, gdy zacieramy granicę między tym, co runa mówi, a tym, co my chcemy, żeby mówiła. Szaman wcześniej wspomniał o pytaniu 'czego się boję' - to dobra heurystyka, ale czy to wystarczy?
Słucham tej dyskusji i mam jedno proste pytanie do tych, którzy już długo pracują z runami: czy zdarzało wam się kiedyś wyciągnąć runę i po tygodniu, miesiącu zrozumieć jej znaczenie zupełnie inaczej niż na początku? I co wtedy - która interpretacja jest właściwa, ta pierwsza czy późniejsza?
Habbia zadała pytanie, które chyba najlepiej podsumowuje cały problem. Jeśli interpretacja zmienia się w czasie, to co interpretujemy - runę, siebie, sytuację? I czy to, że się zmienia, znaczy, że byliśmy w błędzie, czy że rozumienie jest procesem? Zostańmy przy tym, bo chcę usłyszeć więcej głosów - szczególnie od kogoś, kto zaczyna pracę z runami i nie ma jeszcze utrwalonych nawyków interpretacyjnych.
Lurisk podniósł coś ważnego. Jeśli interpretacja zmienia się w czasie, to może w ogóle nie interpretujemy runy - tylko siebie na różnych etapach? Bo runa nie zmienia się fizycznie. To samo cokolwiek, ten sam kształt, ten sam zestaw znaczeń. A jednak czytamy ją inaczej. Co to mówi o tym, skąd pochodzi 'komunikat'?
Szaman ma rację, że trochę odpłynęliśmy. Wróćmy do tego, co Elfin zaproponował kilka postów temu - bo mi to nie daje spokoju. Powiedział, że uczucie 'to nie tak' może być albo sygnałem od runy, albo niezadowoleniem z odpowiedzi. Ale czy ktoś z was naprawdę wypracował jakiś sposób, żeby to odróżniać? Nie teoretycznie, tylko w praktyce, przy konkretnym rzucie?
Ja próbowałam różnych metod i szczerze - żadna nie działa na mnie w stu procentach. Ostatnio próbuję zapisywać pierwszą myśl zaraz po wyciągnięciu runy, zanim zacznę analizować. I potem porównuję z tym, co wychodzi po głębszej interpretacji. Czasem to jest to samo, czasem zupełnie inne. Ale nadal nie wiem, które jest 'prawdziwe'.
Wracając do mojego pytania o to, która interpretacja jest właściwa - ta pierwsza czy późniejsza - bo nie dostałam do końca odpowiedzi. Froen napisał, że pierwsza była spontaniczna, a późniejsza głębsza. Ale mnie interesuje co innego: czy ktoś miał sytuację, gdzie późniejsza interpretacja okazała się obiektywnie bardziej trafna? Jak to zmierzono?
Hej, czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie, może głupie. Czy wy w ogóle zakładacie, że runy 'wiedzą' coś więcej niż wy sami? Bo z tego co rozumiem, jest tu podział - część z was mówi, że to tylko odbicie własnych myśli, część że to coś więcej. Ale nikt wprost nie powiedział, co to 'coś więcej' miałoby być.
Ale czy da się rozmawiać o tym, czy runa 'myli celowo', bez dotknięcia tego, czy ma w ogóle jakąś intencję? Galia zapytała o to wcześniej i Lurisk odpowiedział ostrożnie. Mnie jednak interesuje, czy słowo 'celowo' w tytule wątku to metafora, czy naprawdę ktoś tu zakłada, że za runami stoi jakaś wola.
Kalinei dotknęła czegoś, o czym sam myślę odkąd założyłem ten wątek. Użyłem słowa 'celowo' jako skrótu myślowego. Miałem na myśli to, że czasem odpowiedź wydaje się zbyt trafna, żeby była przypadkowa - ale trafna nie tam, gdzie pytałem, tylko gdzie powinienem był pytać. Czy to intencja? Nie wiem. Ale to coś więcej niż losowość, przynajmniej w moim odczuciu.
A co jeśli to jest właśnie odpowiedź na pytanie Kolczastej o weryfikację? Może kryterium nie jest 'czy runa miała rację', tylko 'czy odpowiedź pojawiła się w miejscu, którego się nie spodziewałem'. To by odróżniało projekcję od czegoś innego - projekcja zawsze trafia tam, gdzie chcesz, a nie tam, gdzie trzeba.
Taurus właśnie opisał chyba najgłębszą pułapkę w całej tej rozmowie. Skoro nawet poczucie 'to jest nieoczekiwana odpowiedź' może być zaprojektowane przez nas samych, to mamy rekurencję bez wyjścia. Każdy mechanizm weryfikacji można zakwestionować tym samym sposóbm. Pytanie czy w ogóle chcemy wyjścia z tej pętli, czy może to jest właśnie istota pracy z runami - trwać w tej niepewności.
W tarocie mam podobny dylemat, więc czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem. Jedna rzecz, którą wypracowałam przez lata: przestałam szukać obiektywnej weryfikacji i zamiast tego pytam, czy interpretacja coś we mnie ruszyła. Nie czy była 'prawdziwa', tylko czy coś zmieniła w sposobie myślenia o sytuacji. Czy w runach da się to zastosować, czy jednak macie poczucie, że powinny dawać konkretne wskazówki?
Dobema, ale to nie odpowiada na moje pytanie. Pytałam po co pytać runy, jeśli każda odpowiedź jest nieweryfikowalna. A ty mówisz 'coś mnie ruszyło' - no ale to jest kryterium subiektywne do potęgi. Wzruszam się też podczas reklam telefonii komórkowej, to nie znaczy, że przekazują mi prawdę.
Galia powiedziała coś ważnego, tylko chyba nie do końca zdaje sobie z tego sprawę. Pytanie 'po co pytać, skoro nie ma weryfikacji' jest dokładnie tym pytaniem, które runa mogłaby ci zadać. To znaczy - może właśnie to jest odpowiedź na coś, z czym tu przychodzisz?
Czekajcie chwilę. Taurus opisuje zamknięty system, ale to dotyczy każdego systemu symbolicznego, nie tylko run. Astrologia, tarot, psychoanaliza - wszystkie działają podobnie. Czy to oznacza, że wszystkie są bezwartościowe, czy że oceniamy je złym sposóbm?
