To jest właściwie pytanie o każde wróżenie, nie tylko o runy. Jeśli opieram decyzje na odczycie, który jest niespójny, to efekty mogą być złe - ale dlatego że podjęłam złą decyzję, nie dlatego że runy mnie ukarały. Myślę że to ważne rozróżnienie.
Okej, to zaczynam rozumieć. Czyli zagrożenie przy mieszaniu systemów jest praktyczne, nie magiczne - po prostu nie wiadomo, co się interpretuje. To ma sens. Ale mam jedno pytanie do Syriuszy lub Blanki - jeśli zaczynam i chcę wybrać jeden system, od którego zacznę, to czy wybór Elder Futhark jako 'bezpieczniejszego historycznie' ma sens, jeśli mnie te symbole po prostu mniej ciągną?
Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi i każdy kto ci powie inaczej, upraszcza. Historyczny grunt daje więcej materiałów do nauki, więcej komentarzy, więcej punkt odniesienia. Ale jeśli patrzysz na znaki i nic nie czujesz - będziesz się uczyć mechanicznie i to nie jest dobry start. Więc to zależy, czego szukasz: głębokości systemu czy żywej relacji ze znakami. Idealnie - obu rzeczy, ale nie zawsze da się mieć wszystko naraz.
No to właściwie wróciliśmy do punktu wyjścia, prawda? 🙂 Chyba nie ma prostej odpowiedzi na to, czy runy słowiańskie to 'inny język'. Są inne, ale czy tak inne, żeby nie dało się pracować z oboma? Albo czy są tak młode historycznie, żeby nie miało sensu się nimi zajmować? Jakoś te pytania kręcą się w kółko i ciekawa jestem, czy ktoś tutaj naprawdę doszedł do jakiegoś wniosku dla siebie.
Heksanka trafnie to ujęła - wróciliśmy do punktu wyjścia, ale może to nie jest zły znak. Znaczy że pytanie jest naprawdę otwarte. Mnie zastanawia coś innego: czy w ogóle ma sens myśleć o runach jako o 'języku'? Bo język zakłada gramatykę, składnię, jakieś reguły łączenia. A runy w odczycie to bardziej... obrazy, które zestawiasz. Czy ktoś tu faktycznie pracuje z runami jak z językiem, czyli buduje zdania ze znaczeń?
Okej, to może głupie pytanie, ale - jak to możliwe, że dwie runy z różnych zestawów mogą 'wyglądać podobnie' i przez to mylić? Czy te znaki są aż tak zbliżone wizualnie, że można się pomylić?
To trochę jak gdybyś miała karty z dwóch różnych talii tarot wymieszane w jednej tafli i próbowała robić rozkład. Struktury się nie biją i nie wiesz, czego się trzymać. Chyba że celowo mieszasz i masz do tego jakiś klucz.
Mam pytanie trochę z boku, ale myślę że pasuje do wątku. Apolonka zaczęła temat od run polskich kontra skandynawskie. Ale czy w ogóle istnieje coś, co można nazwać 'runami polskimi' - z nazwą własną, historycznym uzasadnieniem? Bo wszystko co tu czytam wskazuje na to, że to bardziej 'runy słowiańskie' jako szeroka kategoria, nie coś specyficznie polskiego.
No to ja wyszłam z założenia, że istnieje coś takiego, i musiałam się mylić. Właściwie kupiłam zestaw opisany jako 'runy słowiańskie' i dopiero tu na forum zaczęłam się zastanawiać co to właściwie znaczy. Syriusza, czy możesz powiedzieć - jeśli na opakowaniu stoi 'runy słowiańskie', to jest to jakiś konkretny system, czy każdy producent robi swój?
Każdy robi swój. Serio. Nie ma jednego kanonicznego zestawu 'run słowiańskich', który byłby uznawany przez badaczy za historyczny. Masz kilka propozycji rekonstrukcyjnych - różnią się liczbą znaków, nazwami, przypisanymi znaczeniami. Jeden zestaw ma 18 znaków, inny 24, jeszcze inny 33. To już mówi samo za siebie.
Chwila - 18, 24, 33? To skąd te liczby? Czy to są jakieś magiczne cyfry, czy po prostu każdy autor wziął ile chciał?
To mnie trochę niepokoi przy pracy praktycznej. Jeśli kupuję zestaw i nie wiem, według jakich kryteriów autor dobrał liczbę i znaczenia, to jak mam ocenić, czy ten system w ogóle jest wewnętrznie spójny? Blanka mówiła wcześniej o autorach, którzy zostawiają ślad. Ale co konkretnie szukać - książka, strona, coś innego?
No to chyba muszę zajrzeć do zestawu, który mam i sprawdzić czy w środku jest cokolwiek poza karteczką z krótkimi znaczeniami. Bo chyba tyle mam. Myslę że to jest ten problem o którym mówicie - kupiłam ładne kamyki i tyle.
