Myślę że rozumiesz, ale z jednym zastrzeżeniem - ta różnica w uwadze nie jest wrodzona w metodę. Można robić jedną runę mechanicznie i można robić rozkład z pełną uważnością. To jest bardziej kwestia nawyku niż tego ile wyciągasz.
Tylko ja nigdy nie wiem jak sformułować pytanie zanim cokolwiek wyciągnę. Często nie wiem co mnie tak naprawdę nurtuje dopóki runa mi tego nie pokaże. Czy to jest problem z moją praktyką czy coś normalnego?
Znam oba tryby z własnej praktyki i myślę że rozróżnienie projekcja vs ujawnienie to jest serce całej tej dyskusji. Bo jeśli tylko projokujesz, to równie dobrze możesz ciągnąć losowe słowa ze słownika. A skoro tak nie jest - to coś się jednak dzieje.
A jak długo trzeba pracować z jedną runą dziennie żeby w ogóle zacząć myśleć o rozkładach? Pytam serio bo trochę czuję presję żeby już robić coś "poważniejszego" i nie wiem czy to ma sens.
To przekonanie że jedna runa to "mniej" a rozkład to "więcej" jest dokładnie tym myśleniem hierarchicznym które nic dobrego nie robi praktyce. Znam ludzi którzy od lat robią tylko jednorunowe ciągnienia i ich praca jest głębsza niż niejednego rozkładu. Głębokość nie wynika z liczby run.
I to jest właśnie różnica między ciągnięciem runy a pracą z runą. Ciągnięcie to jeden moment. Praca to proces. Można ciągnąć runę i nie pracować z nią w ogóle - co zresztą wielu robi, bo wyciągają, patrzą w podręcznik, odkładają i tyle.
Przeczytałem całą tę dyskusję i mam pytanie może głupie, ale nie rozumiem jednej rzeczy - skąd wiadomo jaki rozkład wybrać do jakiej sytuacji? Czy to też jest kwestia doświadczenia czy są jakieś wskazówki?
To znaczy że zanim zacznę myśleć o rozkładach, powinienem w ogóle wiedzieć po co mi rozkład w porównaniu do jednej runy? Bo słucham tej dyskusji i zaczynam myśleć że moje pytania są za małe na rozkład albo za duże na jedną runę i nie wiem jak to ocenić.
