Ja mam takie skojarzenie z miejscami. Jak byłam w pewnym miejscu nad jeziorem, o którym mówią że jest mocne energetycznie, to samo pytanie które zadałam runami tam i potem w domu dało mi zupełnie inne obrazy. Nie inne runy, ale same obrazy w głowie były inne. Miejsce chyba też jest filtrem.
Seba, to nie jest albo-albo. I pojemnosc jest ograniczona I runa ma swoja glebie. Nie mozna tego rozdzielic bo to jest wspolna przestrzen. Problem jest kiedy ktoras strona dominuje.
Dokładnie to. I właśnie dlatego pytałam na początku o gęstość, bo mi się wydaje że to jest pytanie o balans między tym co runa wnosi a tym co my jesteśmy w stanie przyjąć w danej chwili. Nie o samą runę.
Ale jak wy w ogóle wiecie ile 'pojemności' macie w danym dniu? Ja totalnie nie umiem tego ocenić z zewnątrz. Czy to przychodzi z praktyką czy jest jakiś sygnał którego szukacie?
A ja mam odwrotny problem, siedzę z tą jedną runą za dłuuugo i potem juz nie wiem co jest moją interpretacją a co sobie wmówiłam. Czy to też jest ta gęstość informacji tylko od drugiej strony?
I tu jest różnica między skupieniem a drążeniem. Skupienie daje wgląd, drążenie daje pętle. Po pewnym czasie siedzenia z jedną runą zaczyna się produkować interpretacje zamiast je odbierać. I wtedy gęstość jest właśnie za duża, tylko inaczej.
Czytam tę rozmowę i myślę o sobie, bo ja prawie zawsze czytam przy emocjonalnych pytaniach i właściwie nigdy inaczej. I faktycznie nigdy nie wiem potem czy to runy mi odpowiedziały czy ja sobie sama odpowiedziałam przez runy. Ale może to nie jest takie złe jak to piszę?
I to chyba jest najlepsza odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku. Mniej znaczy więcej nie dlatego że mniej run jest lepsze same w sobie, ale dlatego że mniej zostawia więcej miejsca na to żebyś wiedziała z czego pochodzi to co widzisz. Czy od siebie, czy skądinąd.
Haha, tak, ucięło mi. Chciałam napisać że mniej zostawia więcej miejsca na to żebyś wiedziała z czego pochodzi to co widzisz. Czy od siebie, czy skądś poza sobą. I że to rozróżnienie jest w ogóle możliwe tylko wtedy kiedy jest przestrzeń. Przy gęstości informacji to rozróżnienie znika.
A czy w ogóle zawsze da się to rozróżnić? Bo ja szczerze mówiąc nie wiem czy ja kiedykolwiek doświadczyłam czegoś co czułam jako 'z zewnątrz'. Może po prostu mnie to nie spotyka albo nie umiem tego rozpoznać.
A czy to nie jest tak że wahadło ma tutaj podobny problem? Bo pytałam kiedyś przy czymś bardzo emocjonalnym i dostałam odpowiedź którą chciałam dostać. I do dzisiaj nie wiem czy wahadło mi odpowiedziało czy moja ręka.
A mnie ciekawi czy przy runach też tak moze byc? Że wyciągamy tę runę która pasuje do tego co chcemy usłyszeć? Bo ja też mam wrazenie że czasem sięgam do woreczka i już jakos 'wiem' co wyciagnę zanim wyciagnę.
to znaczy że w takim razie samo ograniczenie liczby run nic nie daje jeśli my sami jesteśmy 'za gęści' zanim w ogóle zaczniemy? To trochę zmienia całą dyskusję o tytule tego wątku.
Ale czy to nie znaczy że pytanie z tytułu jest źle postawione? Bo jeśli gęstość to nie jest kwestia ilości tylko stanu w którym przystępujesz, to 'mniej znaczy więcej' jest odpowiedzią na inny problem niż ten który nas naprawdę dotyczy.
