Dokladnie, i dlatego mnie troche irytuje jak ktos mowi ze 'tradycja wymaga pieciu run'. Jaka tradycja, czyja, z kiedy. Lepiej sie skupic na tym co dla ciebie działa a nie szukac autorytetu który nie istnieje.
No i właśnie o to mi chodzi. Jak wszystko jest płynne i każdy robi swoje, to gdzie jest granica między runami a zwykłym zgadywaniem? Rzut monetą też daje odpowiedź.
Zastanawiam się czy ta dyskusja o autentyczności symboliki nie jest trochę obok tematu, który zaczęłam. Bo nawet jeśli przyjmiemy że symbolika jest w sto procentach historyczna i pewna, to i tak zostaje pytanie o gęstość informacji. Czy przy pięciu runach z taką symboliką też nie będzie problemu z tym co wybrać i co pominąć?
Tatarak ma rację. Ja wróciłabym do tego co Mageczka pisała o swoim zeszycie. Bo to jest chyba jedyne co mamy zamiast teorii, czyli konkretne obserwacje. Mageczka, pisałaś że przy jednej runie częściej wracałaś do notatki. Ale jak długo to robiłaś? I czy zmieniło coś w tym jak w ogóle czytasz?
A ja mam odwrotnie, sięgam po runę właśnie kiedy nie umiem tego ułożyć w głowie. I wtedy mi się wydaje że runa pomaga sformułować samo pytanie, a nie odpowiada na nie. Czy to jest dziwne podejście?
To co Nyja napisała jest interesujące, bo wychodzi że runy mogą być używane na dwa zupełnie różne sposoby i my w tym wątku mieszamy oba. Raz mówimy o nich jak o wróżbie, raz jak o narzędziu do refleksji. Czy ktoś tu wyraźnie rozróżnia te dwa użycia w swojej praktyce?
Sama robię to rozróżnienie, choć nie zawsze świadomie. Jak przychodzę z konkretnym pytaniem o sytuację, to to jest wróżba i wtedy naprawdę zależy mi na tym żeby nie narzucać interpretacji. Jak siedzę z runą i po prostu na nią patrzę bez pytania, to to jest coś innego, bardziej jak rozmowa z sobą. I przy tym drugim gęstość chyba nie ma znaczenia, bo nie szukam odpowiedzi.
Dobra ale jak praktycznie to zrobić żeby to była wróżba a nie tylko moje myślenie o sobie? Bo jak patrzę na runę to i tak te myśli o sobie mam, nie znikają.
Ale to znowu wraca do tego co mówiłam, że skoro to 'razem z tobą', to skąd wiadomo że to nie tylko ty i twoja projekcja? Bo jak wszystko jest razem, to runa jest zbędna.
a jak byś je postawiła od dobrej strony? Bo mnie to interesuje. Czy chodziłoby ci wtedy o coś w rodzaju: jak dobrać liczbę run do swojej aktualnej pojemności odbiorczej?
Też tak mam, że są dni kiedy mogę siedziec z pięcioma runami i cos z tego wyciągnąć, a inne dni jedna i tak jest za dużo bo głowa kompletnie nie pracuje. Czy to znaczy że powinno sie to oceniać przed wyciagnięciem, a nie po?
Słucham i nie do końca rozumiem jedno. Mówicie o pojemności, ale czy to nie jest po prostu kwestia zmęczenia albo nastroju? Pytam serio, bo nie wiem czy w runach jest jakiś sposób żeby to rozróżnić, czy to czysto życiowe.
A może nie ma jednej prawdziwej? Jak horoskop mówi różne rzeczy w zależności od tego jak go czytasz, to ludzie nie mówią że jest nieprawdziwy, tylko że jest wielowarstwowy. Czemu runy miałyby być inaczej? Serio pytam, bo nie wiem.
Ok ale jak to praktycznie sprawdzić, ta relacja? Bo nie wiem jak ocenić czy jestem 'w kontakcie' czy nie. Co to w ogóle znaczy.
Ja kiedyś próbowałam z kartami i miałam właśnie tak, że patrzyłam i nic. Myślałam że coś robię źle. Teraz słucham i zaczynam się zastanawiać czy to nie był po prostu zły moment, a nie błąd w metodzie.
A więc właściwie wychodzi na to że mniej run, ale lepsza gotowość, jest skuteczniejsze niż więcej run bez tej gotowości? Czy tak to rozumiecie? Bo dla mnie jako osoby z zewnątrz to brzmi logicznie, ale nie wiem czy dobrze to pojmuję.
Dobra, to ja mam konkretne pytanie do tego co Nyja napisała na końcu: co znaczy 'buduje się gotowość'? Bo brzmi ładnie, ale nie wiem co mam konkretnie robić żeby ją zbudować. Siedzieć w ciszy przed? Medytować? Coś z runami robić specjalnie?
To jest dokładnie to. Nie chodzi o rytuał jako taki, bo rytuał można wykonać mechanicznie. Chodzi o to czy przed wyciągnięciem masz kontakt z tym co pytasz. Ja czasem siedzę z pytaniem minutę i coś się otwiera, a czasem siedzę pięć minut i wiem że to nie jest ten moment.
Ale jak sie 'czuje' ze to nie ten moment? Bo ja jak zaczynam, to mam takie wrażenie jakbym była troche gdzie indziej myslami i sie zastanawiam czy to jest wlasnie ten sygnał że nie, czy po prostu trzeba sie skupic bardziej.
Słuchajcie, ja to trochę z boku obserwuję i zastanawiam się: czy to co opisujecie z tą gotowością i kontaktem, to nie jest po prostu stan skupienia, który zna każdy? Jak przed trudną rozmową albo decyzją? Bo jeśli tak, to może runy to po prostu... kontekst dla tego skupienia, a nie coś oddzielnego.
Ale to co Miroslawa mówi jest chyba ważne dla całej tej rozmowy o gęstości. Bo jeżeli runy działają jako kontekst dla skupienia, to gęstość informacji to nie jest właściwość run tylko właściwość naszego skupienia w danym momencie. I to by oznaczało że Tatarak na początku pytała de facto o co innego niż myślała?
Ale jeżeli to jest pytanie o pojemność uwagi, to po co w ogóle runy? Mogłabyś siedzieć z kartką papieru i mieć to samo skupienie. Coś w runach musi być specyficzne, inaczej nie rozmawialibyśmy o nich a o medytacji.
Jak słucham tej rozmowy to mam pytanie może naiwne: skoro nastrój zmienia odczyt, a gotowość zmienia odczyt, to jak ktokolwiek może powiedzieć że dany odczyt jest trafny? Skąd ta pewność? Bo ja jak próbowałam z kartami to nigdy nie wiedziałam czy to co widzę to odpowiedź czy projekcja.
Dobra, ale to co Nyja mówi o trafności po czasie, to mnie zastanawia jeszcze bardziej. Jak długo czekasz żeby wiedzieć że odczyt był trafny? Bo ja jak próbowałam z kartami, to po tygodniu nie pamiętałam już co czytałam i nie umiałam porównać.
No dobra ale co z tym praktycznie zrobić? Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i wychodzi na to że albo nastrój przeszkadza, albo za dużo run, albo układ jest za gęsty, albo za mało skupienia. Kiedy w końcu warunki są dobre? Bo mi się wydaje że zawsze coś jest nie tak.
Ok ale jak wiedziec dokladnie ile ta ostroznosc ma znaczyc w praktyce? Bo ja jak wiem ze jestem zdenerwowana, to i tak nie wiem czy zignorowac odczyt, wziąc go pod uwage z poprawka, czy po prostu powtorzyc kiedy indziej. Ktore z tego jest lepsze.
Ale czy soczewka to dobry obraz? Bo soczewka skupia albo rozprasza, ale nie dodaje nic od siebie. A nastrój chyba jednak dodaje. Jak jestem smutna to nie widzę mniej, tylko widzę inaczej, jakby z innym kolorem.
