do pytania Kasztanki o "przedawkowanie" - to nie jest glupie pytanie, tylko źle sformulowane. Sowilo nie jest kurkiem z energią slonneczna ktory odkrecasz i się ładujesz to bardziej pytanie o to czy ktoś jest w stanie przyjąć i sensownie spożytkować to co galdr uruchamia. przy bardzo intensywnej pracy z Sowilo głośno, długo, bez przerw - tak, można wyjść z sesji nakręcony do granic możliwości i mieć problem z zejściem. czy to "przedawkowanie"? umownie. czy to niebezpieczne? raczej niewygodne.
okej to rozumiem chyba. czyli to nie jest tak ze zbierzesz za duzo i się przepalisz, tylko raczej ze po prostu nie wiesz potem co z tym zrobić? jak z espresso przed snem?
hej, ale wracając do sedna tematu bo trochę odpłynęliśmy - Cefeiida powiedziała wczesniej cos o śpiewaniu Sowilo głośno i jednoczesnym byciu "do wewnątrz". i że to wymaga wprawy. chętnie bym wiedział jak to konkretnie wyglada w praktyce, bo brzmi sprzecznie samo w sobie
haha Aleksy89 to mi zrobiło dzień 😀 ale serio, właśnie tak to działa - zaczyna się od przypadkowych momentów i nagle łapiesz że to jest jakiś sposób bycia w ciele a nie tylko technika do stosowania przy rytuale. co zresztą trochę odpowiada na pytanie głośno vs szeptem bo to nie jest tylko o głośności, to jest o jakości obecności
hej, mam może głupie pytanie ale nie kumam jednej rzeczy. jak mówicie o Sowilo i energii słonecznej to chodzi o że galdr tej runy jakos "przyciaga" energie ze slonca, czy po prostu aktywuje jakies wewnetrzne zasoby ktore maja ta same "jakosc"? bo to chyba roznica
mam pytanko może od innej strony - czy ktos mial tak ze galdr na głos działał całkiem inaczej niz oczekiwał? tzn nie że nie działał, ale że efekt był jakis niespodziwany? bo czytam dyskusje i coraz bardziej chce sprobowac ale troche sie boje ze cos popełne nie tak
nie powiedzialabym że częste, ale nie jestem wyjątkiem. Algiz ma w sobie coś co otwiera granice, a szept przy pracy wewnętrznej potrafi obejść te zabezpieczenia które mamy na co dzień. w sumie to może temat na osobny watek bo tu mówimy o Sowilo i słońcu a ja zaczynam odbiegać
nie, nie odbbiegasz za bardzo. to jest właśnie to co mnie interesuje od początku - czy głośno vs szeptem to tylko kwestia głębokości wejścia czy też naprawdę aktywuje inne aspekty danej runy. bo z tego co Izoldka mówi to przy tej samej runie można mieć zupełnie różne doświadczenie zależnie od metody. to by oznaczało że to nie jest tylko "głośniej = mocniej", ale na prawdę różny rodzaj kontaktu
a jak długo trwa zanim zacznie coś dziłaać? bo czytam ten watek od jakiegos czasu i wciaz niewiem czy to jest cos co sie czuje od razu czy trzeba tygodniami cwiczc zanim sie w ogole cos poczuje
no nie wiem, dobra ale wracajac do tego co Radzimir powiedzial wczesniej o sympatiach i zewnetrznemu vs wewnetrznemu - to chyba tez oznacza ze miejsce w ktorym robisz galdr ma znaczenie? tzn czy na dworze pod sloncem to co innego niz w pokoju?
ale nikt nie odpowiedział ile czasu to zajmuje 🙁 Monisia napisala ze to rozni sie u ludzi ale to niewiele mi mowi. mam cwiczac codziennie? raz w tygodniu? jak czesto?
to mit. oryginalnie Maxwell Maltz chirurg plastyczny lata 60. zaobserwował że pacjenci potrzebują minimum 21 dni żeby przyzwyczaić się do nowego wyglądu. potem to poszło w obieg jako "tyle trwa tworzenie nawyku" ale nowsze badania mówią że to od 18 do 254 dni i mocno zależy od osoby i rodzaju nawyku. więc 21 to takie okragle uspokajające kłamstwo
no dobrze, o matko Aleksy to nawet tutaj robisz research 😀 ale poważnie, to ciakwe. a wracając do głośno vs szeptem - ja dalej nie rozumiem jednej rzeczy. jeśli ktos spiewa Sowilo głośno i skupia sie na sloncu zewnetrznie, a ktos inny to samo szepce i idzie do wewnątrz - to oni robią w sumie te samą rune czy dwie różne praktyki?
