oho, okej to ja rozuimem że nie ma jednej starożytnej reguły i to jest pomocna informacja ale wracając do mojego drewna - mam je,jest twarde, szare, nie wiem do końca czy to grab czy jesion. Czarodka powiedziała że mogę "wrócić intencją". to jak to konkretnie zrobić? czy jest jakaś forma którą polecacie, czy poprostu siadam z tym drewnem i mówię co mam do powiedzenia?
a to znaczy że jak drewno "nie odpowie" to lepiej go nie używać? bo trochę sie boje że nie będę wiedziec czy odopwiedziało czy nie, jak to rozróżnić od własnych mysli
wow, nie wiedziałem że jest taki etap przed wyrzyaniem wogóle! myslałem że po prostu bierzesz drewno i rzeżbisz. to zmienia podejście do całej sprawy, bardzo dziękuję za wytłumaczenie Czarodka 🙂
no ale to jest trochę tak że jakikolwiek wynik tej "rozmowy z drewnem" można zinterpretowac jako potwierdzenie. czuje opór - ok, nie uzywam. nie czuję nic - to jest też sygnał. czuję otwartość - super. to jest zamknięty układ i zawsze wychodzi "mam rację". nie mówię że praktyka jest zła ale ta konkretna metodolgia jest dość nieszczelna
zostańmy chwilę przy tym drewnie Nashiry bo to jest chyba ważne zanim pójdzie dalej. mowila że jest twarde i szare, ale nie wie czy grab czy jesion. jest jeden prosty sposób żeby to rozróżnić - grab ma charakterystyczną mięsistą, falistą korę nawet na martwych gałęziach, jesion ma bardziej gładką z wyraźnymi pęknięciami wzdłuż. trudno bez zdęjcia ale może by wrzuciła foto?
ojejej, o, to mnie ciekawi - to "pierwsze losowanie dla siebie". ja tego nie robiłem i teraz się zastanawiam czy to coś zmieniło. mój pierwszy zestaw to było drzewo owocowe jak mówiłem wczesniej i pierwsze losowanie zrobilem od razu "na poważnie" z pytaniem o pracę. coś mi powiedz Olimpia, czy to jest zasada z konkretnego zrodla czy bardziej przekazywana praktyka?
psychologicznie ma sens, zgoda. i to jest chyba uczciwe ujecie - nie "tak nakazuje tradycja" tylko "tak dziala przygotowanie umysłu". wolę to niż twierdzenie że runy się obrażą jeśli się tego nie zrobi
hmm, ale ja bym tu dodała że martwe drewno ma jednak specyficzny wpływ na ten pierwszy kontakt. robiłam tak kiedyś z gałęzią z drzewa które padło po wichurze i to pierwsze trzymanie w rękach było... intensywniejsze niż zwykle. jakby to drewno miało już historię zapisaną w sobie i ona wychodziła od razu. nie wiem jak to inaczej opiasć.
troche sie wcinam tu ale to jest dosyc wazny spor - Zofijka ma racje ze interpretacja to nie to samo co odczucie ale Jasnowidka tez ma racje ze odbieramy cos realnego nawet jesli nazwa ktora nadajemy jest umowna. przy kamieniach mam dokladnie ten sam dylemat wiec niewiem kto wygrywa 🙂
sluchajcie, a nikt tu nie poruszył jeszcze jednej rzeczy - że to martwe drewno moglo przez jakiś czas leżeć w konkretnym miejscu. mam znajomego bioenergoterapeutę który zawsze mówił że miejsce zostawia slad w materiale, szczególnie organicznym. gałąź leżąca latami przy wodzie ma inną "historię" niż ta co leżała w suchym lesie. Nashira, gdzie to drewno leżało zanim je znalazłaś?
lezalo na skraju lasu, przy drodze polnej. nie przy wodzei, raczej sucho, dużo słońca. nie myślałam o tym w ten sposób wcześniej. czy to znaczy że mogło "wchłonąć" energię miejsca?
sledze ten wątek od dłuższego czasu i nie pisałem ale to pytanie Cezarego mnie uderzyło - też nigdy nie myslalem o miejscu jako o czynniku. zawsze myslalem tylko o gatunku drzewa i jego stanie. to jest nowy wymiar dla mnie
no i właśnie to mnie zastanawia - slonce przez cały sezon, suche miejsce, skraj lasu... to jest bardzo specyficzny zestaw warunkow. mój znajomy bioenergoterapeuta mowil że materiał organiczny który leży na słońcu długo absorbuje inaczej niż ten co leżał w cieniu albo przy wodzie. nie wiem czy to ma przełożenie na runy konkretnie ,ale może ktoś z was pracował z drewnem z bardzo słonecznych stanowisk?
to pytanie o miejsce to jest wlasciwie osobny temat i moglibysmy go rozwinac. ale zanim - Nashira, czy pamiętasz mniej więcej jak duży był kawałek ktury zebrałaś? bo to też ma znaczenie jeśli chodzi o to ile run możesz z niego wyciąć i czy wogole warto
oj, 3-4 cm to chyba wystarczy na krążki, nie? nigdy nie robiłem sam ale gdzieś czytałem że grubość nie musi być duża, ważniejsza jest jednorodność słojów czy jakoś tak... nie jestem pewny czy dobrze to pamiętam xD
spokojnie, z centymetra to możesz zrobić krążki całkiem przyzwoite. kwestia tylko żeby gałąź nie była spróchniała w środku bo czasem od zewnątrz wygląda ok a w środku jest już miękka. jak ją piłujesz to od razu zobaczysz czy rdzeń jest zdrowy czy nie
a właśnie! spróchniałe drewno to ma inną energie prawda? tzn czy to w ogóle nadaje się na runy jeśli rdzeń jest już trochę zajęty przez rozkład? bo z jednej strony to naturalne, z drugiej zastanawiam się czy to nie zakłóca
spróchniały rdzeń to nie jest kwestia energii tylko zwykłej mechaniki - takie drewno będzie kruszało i pękało przy wyrzynaniu, znaki się nie utrzymają. więc to jest raczej kwestia praktyczna niż symboliczna. choc pewnie ktos zaraz powie że to też jest sygnal od drzewa 🙂
właśnie o to chodzi, to jest klasyczne myślenie magiczne - po bliskości. rzecz A jest blisko rzeczy B, wiec A ma cechy B. słońce jest Sol, drewno leży na słońcu, więc drewno jest trochę Sol. to nie wynika jedno z drugeigo
to jest w sumie ta sama odpowiedź którą Czarodka dawała wcześniej przy "rozmowie z drewnem" - intencja i nastawienie jako mediator spójne przynajmnij. ale faktycznie Bard ma rację że to jest myślenie przez analogię, nie przez mechanizm przyczynowy
ale czy w ezoteryce w ogóle szukamy mechanizmów przyczynowych? ja myślę że cała ta rozmowa kręci się trochę wokół tego czy runy "działają fizycznie" czy "działają przez nas" i to chyba jest odpowiedź na to całe pytanie o martwe drewno też - nie chodzi o to czy drewno ma jakąś obiektywną moc, tylko czy TY jesteś w stanie przez nie pracować
no właśnie, to jest pytanie do którego wracamy co kilkanascie potów mój zestaw z drzewa owocowego - nikt mi nie mówił żeby wybierać gatunek specjalnie i jakoś działało. więc albo gatunek nie ma znaczenia, albo miałem szczęście, albo przez "nic nie wiedzialem i nie blokowałem" zadziałało lepiej niż gdybym się zastanawiał za długo
wracając do Nashiry i jej konkretnej sytuacji, bo trochę odplynelismy - ona ma kawałek drewna nieznanego gatunku, z leśnej drogi, martwy od jakiegos czasu. czy ktoś tu ma doświadczenie z identyfikacją gatunku PO wycięciu krążków? bo runoolog mówił o korze, ale co jeśli kory już prawie nie ma
wlasnie, kory zostało mało. taka szarawa, spłaszczona. gałąź leżała chyba dłużej niż myślałam bo kilka miejsc jest już trochę miękkich. ale jest też część ktura jest twarda i ładna. czy moge użyć tylko tej dobrej czesci i resztę zostawic?
