Forum

Asystent AI
Drewno na runy - z ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Drewno na runy - z których gatunków świadomie rezygnujecie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 1789
Rozpoczynający temat
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wszędzie pełno poradników, co jest „najlepsze" na runy - jabłoń, jesion, brzoza, ta cała lista. Ale mnie ostatnio bardziej zajmuje strona odwrotna. Z czego świadomie rezygnujecie i dlaczego? Bo każdy ma chyba jakiś gatunek, którego nie ruszy, choćby był pod ręką. U mnie to drewno iglaste z marketu i drewno z drzewa ściętego nie wiadomo gdzie i przez kogo. Ciekawi mnie, co u Was jest na czarnej liście i z jakiego powodu, bo to chyba mówi więcej niż lista „polecanych".


Odpowiedz
158 odpowiedzi
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Dobre postawienie sprawy. U mnie odpada wszystko, czego pochodzenia nie znam. Deska z marketu, dębowa czy nie, jest dla mnie martwa, bo nie wiem, skąd drzewo, kiedy ścięte, czy żyło, czy uschło. Drewno na runy musi mieć historię, którą znam. Anonimowa deska, choćby najlepszego gatunku, jest gorsza niż gałąź z drzewa, które znam z imienia.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Ja rezygnuję z drzew ściętych w gniewie albo chorych. Brzmi może dziwnie, ale jak wiem, że drzewo zostało zwalone z wściekłości, w wycince na złość sąsiadowi, w awanturze granicznej - nie ruszę tego drewna. Niesie to, w czym padło. Wolę gałąź, która sama spadła w spokoju, niż konar ze ściętego w nienawiści drzewa.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

U mnie pierwsza na czarnej liście jest topola. Miękka, gąbczasta, rozłazi się przy ryciu, źle trzyma barwnik, a do tego ma dla mnie „pustą" energię. Drugi gatunek, którego unikam, to wszystko, co rosło przy ruchliwej drodze. Drzewo nasiąknięte spalinami i hałasem to drewno zatrute, niezależnie od gatunku.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z czymś, co może wywołać spór. Ja nie używam iglaków w ogóle, nie z powodów energetycznych, tylko praktycznych i tradycyjnych. Żywica. Sosna, świerk, modrzew sączą żywicę latami, barwnik się nie chwyta równo, a powierzchnia bywa lepka w cieple. Do tego klasyczna tradycja mówi o drzewach owocujących, a iglaki w większości do tej kategorii nie wchodzą.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Indaphoros Tu się z Tobą nie zgodzę co do całości iglaków. Cis to drzewo iglaste, a jest jednym z najmocniejszych runicznych drzew w ogóle. Eihwaz to wprost cis. Yggdrasil bywa opisywany jako cis. Więc nie „iglaki odpadają", tylko „część iglaków odpada z powodów żywicy". Cis to wyjątek, który bije większość liściastych.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Krysztal Słusznie mnie poprawiasz, przesadziłem z uogólnieniem. Cis to osobna kategoria i faktycznie należy do najsilniejszych. Miałem na myśli pospolite iglaki - sosnę, świerk. Cis stoi obok i go z tego wyłączam. Dzięki, bo wyszło, jakbym wrzucał wszystko do jednego worka.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Krysztal @Indaphoros A cis to akurat ciekawy przypadek, bo trujący. Robicie z niego runy mimo że to drewno trujące? Pytam serio, bo zawsze mnie to powstrzymywało.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Czulu Robię, ale z głową. Cis jest trujący - igły, nasiona, drewno też zawiera związki, którymi nie chcesz oddychać przy szlifowaniu. Pracuję w masce, nie wdycham pyłu, nie wkładam do ust, myję ręce. Po obróbce i zabezpieczeniu gotowa runa jest bezpieczna w dotyku. Ale samo strugane cisa wymaga ostrożności, której nie wymaga jabłoń. To poważna sprawa, nie przesada.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Czulu Dodam do tego, co mówi Krysztal - pył z cisa to realne zagrożenie, nie zabobon. Maska, wentylacja, nie zbierać pyłu gołą ręką. Cis ma w sobie to, co zabiło niejedno zwierzę, które go skubnęło. Dlatego mimo jego mocy runicznej wiele osób z niego rezygnuje właśnie ze względów zdrowotnych, i to jest rozsądna rezygnacja, nie brak wiedzy.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Mnie z czarnej listy najwyżej stoi drewno z cmentarza albo rosnące na grobach. Tuje, żywotniki cmentarne, drzewa z przykościelnych nekropolii. Niektórzy je biorą, twierdząc, że niosą moc przodków. Ja nie ruszam. Drzewo karmione tym, co pod nim leży, niesie pole zmarłych, a ja do wróżby o sprawach żywych takiego drewna nie chcę. To moja stała granica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lady U mnie tak samo z cmentarnym. I dorzucę drzewa spod miejsc, gdzie wydarzyło się nieszczęście - spod ruin spalonego domu, z miejsca wypadku. Drewno pamięta miejsce. Nie chcę wróżyć zestawem, który niesie czyjąś tragedię w słojach. Dla mnie to nie przesąd, tylko ostrożność wobec tego, co drzewo wchłonęło przez lata stania w danym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę trochę pod prąd. Ja uważam, że większość tych rezygnacji to nasze projekcje, nie właściwości drewna. Drzewo z cmentarza chemicznie nie różni się od drzewa z parku. To my wkładamy w nie „pole zmarłych". Co nie znaczy, że jestem przeciw rezygnacjom - tylko że źródłem jest nasza relacja z drewnem, nie samo drewno. I dlatego rezygnacja działa: bo skoro ja czuję, że cmentarne jest złe, to z takim nastawieniem zrobię z niego zły zestaw.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Sauwak Częściowo się zgadzam, częściowo nie. Tak, część rezygnacji to projekcja. Ale drzewo realnie wchłania to, w czym rośnie - glebę, wodę, to, co w niej jest. Drzewo znad zatrutej ziemi jest fizycznie inne niż znad czystej. Więc nie wszystko jest w naszej głowie. Część jest w korzeniach. Cmentarne to może projekcja, ale drzewo znad wysypiska to już realne nasączenie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Hellan Z tym znad zatrutej ziemi się zgadzam w pełni, to mierzalne. Rozróżniłbym więc dwie kategorie rezygnacji - fizyczne (zatrute, chore, żywiczne, miękkie) i symboliczne (cmentarne, ścięte w gniewie). Pierwsze są obiektywne. Drugie są naszą relacją z drewnem. Obie są ważne, ale z różnych powodów. Mieszanie ich w jedno robi zamęt.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Sauwak To dobre rozróżnienie i chyba porządkuje cały wątek. Fizyczne kontra symboliczne. U mnie market i nieznane pochodzenie to mieszanka obu - fizycznie nie wiem, czy zdrowe, symbolicznie nie ma historii. Dwa powody naraz, dlatego tak stanowczo odrzucam.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

A ja rezygnuję z drewna kupowanego jako „gotowe krążki na runy" w sklepach rękodzielniczych. To najczęściej brzoza skandynawska cięta maszynowo, suszona komorowo, bez żadnej historii. Technicznie zdrowe, symbolicznie puste. Wolę gorszy gatunek z gałęzi, którą sam zebrałem, niż idealny krążek z taśmy. To moja świadoma rezygnacja z wygody na rzecz związku z drewnem.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Vladi A co z osobami, które naprawdę nie mają dostępu do żadnego drzewa? Mieszkam w bloku w centrum, najbliższe drzewo, do którego mam dostęp, to przyuliczne lipy, których nie ruszę z powodów, o których mówiła Kunia. Czy dla kogoś takiego gotowy krążek to jedyne wyjście, czy lepiej odpuścić drewno i iść w kamień?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Whisper Dla kogoś bez dostępu do drzewa są dwa wyjścia lepsze niż taśmowy krążek. Pierwsze - pojechać raz za miasto, do lasu, parku krajobrazowego, i zebrać gałąź świadomie. Jeden wyjazd starcza na zestaw na lata. Drugie - glina. Glinę można wykopać, zebrać, ulepić samemu, i ona ma związek z ziemią konkretnego miejsca. Kamień z rzeki czy plaży też. Wszystko to lepsze niż taśmowy krążek bez historii.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Whisper Albo trzecia droga - poproś kogoś z rodziny czy znajomych spoza miasta o gałąź z drzewa, które coś znaczy. Gałąź z jabłoni z ogrodu babci, przesłana świadomie, niesie więcej niż cokolwiek kupnego. Brak własnego dostępu do drzewa nie skazuje cię na taśmę. Trzeba tylko trochę zachodu.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kunia @Lady Glina mnie zaciekawiła, w ogóle o niej nie myślałem. I ta gałąź od rodziny spoza miasta to dobry trop, dziadek ma działkę z owocowymi. Czyli blok w centrum to nie wyrok na taśmowy krążek. Dzięki, otworzyliście mi głowę.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Whisper Glina jest niedoceniana. Lepisz sama, suszysz, ryjesz znak przed wysuszeniem albo po. Masz pełną kontrolę nad kształtem, a glina niesie żywioł ziemi wprost. Wielu zaczynało od gliny, zanim doszli do drewna. To nie gorszy materiał, tylko inny.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie trochę z boku, bo robię pierwszy zestaw. Czy drewno z drzewa, które samo padło - wiatrołom, złamana gałąź po burzy - jest gorsze niż ścięte z żywego? Bo czytałam u kogoś, że tylko z żywego drzewa runy „żyją", a z padłego są „martwe". Ale to mi się kłóci z tym, że nie chcemy zabijać drzew dla zabawy.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Leonora To jeden z największych sporów w całym temacie. Jedna szkoła mówi: tylko z żywego, ścięte tuż przed owocowaniem, bo wtedy drewno niesie moc życia. Druga mówi: gałąź, która sama spadła, została „dana" przez drzewo, więc jest darem, nie rabunkiem. Obie mają sens. Ja jestem po stronie drugiej - wolę gałąź daną niż wziętą siłą.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora Klasyczne źródła faktycznie mówią o gałęzi z żywego drzewa owocującego, ściętej w konkretnej fazie księżyca. Tacyt opisuje cięcie gałęzi z owocującego drzewa. Ale „martwa gałąź = martwe runy" to już interpretacja nowsza, nie ze źródeł. Ja używam i padłych, i ciętych z żywego, zależnie od sytuacji. Padła gałąź nie jest martwa, póki nie zaczęła butwieć.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Leonora Granica jest w stanie drewna, nie w tym, czy padło samo. Świeżo padła gałąź, jeszcze zdrowa, twarda, bez śladów rozkładu, jest doskonała. Gałąź leżąca rok, przegniła, zżarta przez grzyb i owady - ta jest martwa, niezależnie od tego, jak ładnie „sama się dała". Sprawdzaj stan drewna, nie sposób pozyskania. Zdrowe padłe bije chore ścięte.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Indaphoros @Hellan @Krysztal Dziękuję wszystkim. Czyli świeżo padła, zdrowa gałąź jest dobra, a „martwa" to ta, która zaczęła butwieć, nie ta, która sama spadła. To mi rozwiązuje dylemat, bo nie chciałam ciąć żywego drzewa dla pierwszego zestawu. Wezmę zdrową gałąź po wietrze.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Leonora Dobra decyzja. I tak czy siak, jak będziesz brać z żywego, pytaj drzewo o zgodę i zostaw coś w zamian. A z padłej i tak podziękuj drzewu. To nie zabobon, to relacja. Drzewo, które uszanowałaś, daje lepsze drewno niż to, z którego po prostu zerwałaś gałąź jak złodziej.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
Rozpoczynający temat
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do mojej czarnej listy, dorzucę jeszcze jedno - nie ruszam drewna egzotycznego. Hebanu, palisandru, mahoniu, wszystkich tych pięknych ciemnych drewien z drugiego końca świata. Niby kuszą wyglądem, ale to drzewa z zupełnie innego kręgu, często z wycinki rabunkowej, no i nie mają nic wspólnego z północną tradycją run. Egzotyk u mnie odpada zawsze.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Czulu Z egzotykami zgadzam się w pełni, choć z innego powodu niż większość. Dla mnie kluczowe jest, że to drzewa, których nie znam, których nie widziałem rosnących, których kręgu kulturowego nie czuję. Heban może być piękny, ale nie wiem o nim nic poza tym, że ciemny i twardy. Z drewnem run powinna łączyć cię znajomość drzewa, a egzotyku nie znam.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

Słucham was i robi mi się mapa, czego unikać. @Sauwak mam pytanie do tego, co mówiłeś o projekcjach. Skoro część rezygnacji to nasze nastawienie, a nie drewno, to czy ktoś, kto nie ma tych skojarzeń - na przykład nie wie, że wierzba to drzewo żałoby - zrobi z niej dobry zestaw, bo nie wnosi tego obciążenia?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Lubon Bardzo dobre pytanie i moja odpowiedź brzmi: tak, do pewnego stopnia. Ktoś, kto nie nosi w głowie „wierzba = żałoba", nie włoży tego w zestaw. Dla niego wierzba będzie po prostu drzewem nad wodą. Dlatego skojarzenia kulturowe działają tylko na tych, którzy je mają. Ale fizyczne właściwości - miękkość, paczenie - zostają niezależnie od tego, co kto wie. Wierzba spaczy się tak samo ignorantowi jak znawcy.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Lubon @Sauwak Tu bym dorzucił ważne zastrzeżenie. Skojarzenia kulturowe nie są tylko w naszej głowie indywidualnie. One są w polu zbiorowym tradycji, budowanym wiekami. Wierzba jako drzewo żałoby to nie wymysł jednej osoby, to warstwa znaczeń narastająca pokoleniami. Nawet jak ty jej nie znasz, ta warstwa istnieje. Nie jesteś jedynym źródłem znaczenia drewna.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Hellan To jest właśnie nasz odwieczny spór i nie rozstrzygniemy go w tym wątku. Ty wierzysz w pole zbiorowe znaczeń istniejące niezależnie od jednostki. Ja uważam, że znaczenie powstaje w relacji konkretnego praktyka z konkretnym drewnem. Obie pozycje da się obronić. Czytelnik niech wybierze, co mu bliższe, bo dowodu nie ma ani po jednej, ani po drugiej stronie.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Sauwak @Hellan Dzięki, że tak otwarcie pokazujecie, że to spór bez rozstrzygnięcia. Dla mnie cenniejsze niż jedna „prawda" jest zobaczyć dwie spójne pozycje i samemu się określić. Skłaniam się chyba bardziej ku Hellanowi z polem zbiorowym, ale rozumiem, skąd Sauwak to bierze.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z gatunkiem, którego chyba nikt nie wymienił, a ja go unikam - wierzba. Wiem, że niektórzy ją cenią, bo związana z wodą i magią. Ale wierzba jest tak miękka i wilgotna, że runy z niej się paczą, pękają przy schnięciu i nie trzymają kształtu. Energetycznie nie mam nic przeciw, ale praktycznie to droga przez mękę. Rezygnuję z czysto warsztatowych powodów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Kobalt Z wierzbą podobnie, choć u mnie odpada też z innego powodu. Wierzba jest dla mnie drzewem żałoby i wody płynącej, czyli przemijania. Do wróżby o stałych sprawach życiowych nie chcę drewna, które samą swoją naturą mówi „wszystko płynie i mija". To kłóci się z funkcją zestawu, który ma być stały przez lata.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Wiciol O, tego aspektu nie brałem pod uwagę, tylko praktyczny. Ale to, co mówisz o wierzbie jako drzewie przemijania, dorzuca drugi powód do tej samej rezygnacji. Czyli wierzba odpada i fizycznie, i symbolicznie. Podwójnie potwierdzona czarna lista.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do konkretów - ktoś wspomniał o drzewach przy drodze. Jak daleko od drogi drzewo musi rosnąć, żeby było „czyste"? Bo prawie wszędzie u nas jest jakaś droga w pobliżu. Gdzie stawiacie granicę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Bryza U mnie zasada jest taka - nie z pierwszego rzędu drzew przy ruchliwej drodze. Las, w który trzeba wejść kawałek, drzewo otoczone innymi drzewami, nie samotny przydrożny okaz. Konkretnych metrów nie podam, bo to nie matematyka. Raczej czucie - czy drzewo „oddycha drogą", czy lasem. Drzewo w głębi, osłonięte innymi, jest czyste, choćby droga była niedaleko.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Bryza Ja patrzę na samo drzewo, nie na odległość. Drzewo nasączone spalinami widać i czuć - kora bywa przyciemniona, liście pokryte nalotem, drewno ma inny zapach. Zdrowe drzewo w głębi lasu pachnie inaczej niż przydrożne. Zaufaj nosowi i oczom. Drzewo zatrute drogą samo to pokaże, jak się przyjrzysz.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Bryza I jeszcze jedno do tego - kierunek od drogi. Drzewo po zawietrznej stronie, osłonięte od drogi wzniesieniem czy gęstwiną, jest czystsze niż stojące wprost w smudze spalin. Sto metrów po zawietrznej bywa czystsze niż trzysta wprost na wylocie. Liczy się nie tylko dystans, ale i to, co między drzewem a drogą stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
Rozpoczynający temat
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Dochodzi mi do czarnej listy jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałem - drewno klejone, sklejka, płyty. Wiem, że to oczywiste, ale ktoś początkujący może nie wiedzieć. Sklejka, MDF, deska klejona to drewno przemielone z klejem i chemią. To w ogóle nie jest drewno w sensie runicznym. Martwe na wskroś, naszpikowane substancjami. Absolutnie nigdy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Czulu Słusznie, że to mówisz, bo dla kogoś, kto idzie do sklepu „po drewno", sklejka czy listewki klejone są pierwszym, co wpadnie w ręce. A to nie jest drewno, tylko produkt z drewnopodobnej masy. Lite drewno, jeden kawałek, jedno drzewo - to minimum. Klejone, prasowane, mielone odpada bez dyskusji.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Czulu Dorzucę do tego drewno impregnowane i lakierowane fabrycznie, listewki ogrodowe, deski tarasowe. To drewno nasączone środkami przeciw grzybom i owadom, czyli chemicznie zatrute z definicji. Wygląda jak drewno, ale jest pełne tego, czego do run nie chcesz. Kolejna pułapka dla kogoś, kto bierze „pierwszą deskę z marketu".


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To mi się układa cała lista pułapek dla początkującego. Sklejka, MDF, drewno impregnowane, taśmowe krążki, egzotyki, drewno przydrożne. Człowiek myśli „wezmę drewno", a okazuje się, że większość dostępnego od ręki odpada. Dobrze, że to spisujecie, bo sama bym wpadła w którąś z tych pułapek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Leonora I to jest właśnie sens tego wątku - pokazać, że „weź drewno" to nie jest takie proste, jak brzmi. Najłatwiej dostępne drewno jest najczęściej najgorsze na runy. To, co dobre, wymaga zachodu - wyjścia do lasu, znajomości drzewa, cierpliwości. Łatwizna i jakość stoją tu po przeciwnych stronach.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę z pytaniem, bo mam dylemat. Mam dostęp do drewna z drzewa, które rosło u mnie w ogrodzie i które trzeba było wyciąć, bo chorowało i groziło, że spadnie na dom. Czyli drzewo chore, ale moje, znane, z historią. Brać czy nie? Bo z jednej strony chore odpada, z drugiej to drzewo, które znałem latami.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kappi Trudny przypadek na granicy. Zależy, na co chorowało. Jeśli to była choroba grzybowa, która przeszła przez drewno, to drewno jest osłabione i przerośnięte grzybnią - odpuść, bo i fizycznie się nie nada, będzie kruche. Jeśli drzewo było chore „zewnętrznie" - uszkodzone, pochylone, zagrażające, ale drewno w środku zdrowe i twarde - to bierz, bo znajomość drzewa przeważa.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kappi Sprawdź rdzeń. Przetnij i zobacz, czy drewno w środku jest zdrowe, jasne, twarde, bez przebarwień i miękkich miejsc. Jak rdzeń zdrowy mimo choroby drzewa - bierz, to twoje drzewo, znane, z historią, a samo drewno jest dobre. Jak rdzeń zżarty, ciemny, miękki - odpuść, bo żaden sentyment nie zrobi z przegniłego drewna dobrego zestawu.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Krysztal @Indaphoros Przetnę i sprawdzę rdzeń, zanim zdecyduję. Choroba była raczej z uszkodzenia po wichurze, drzewo się przechyliło i zaczęło usychać od jednej strony. Druga strona mogła zostać zdrowa. Jak rdzeń będzie dobry, wezmę, bo to jabłoń, którą sadził mój ojciec. Trudno o lepszą historię.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Kappi Jabłoń sadzona przez ojca, jeśli rdzeń zdrowy, to jedno z najlepszych drewien, jakie możesz mieć. Historia, więź, znany gatunek, owocujące drzewo. Chory był pień zewnętrznie, ale jak środek dobry, to ten zestaw będzie wyjątkowy. Trzymam kciuki, żeby rdzeń okazał się zdrowy.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Kappi I weź wtedy z tej zdrowej strony, nie z tej, która usychała. Drzewo przechylone usycha od strony oderwanych korzeni, a żyje od strony tych, co trzymają. Bierz drewno z żywej strony, ona niesie to, co w drzewie jeszcze walczyło o życie. To akurat ma znaczenie i fizyczne, i symboliczne.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Kappi Twój przypadek pięknie pokazuje, że czarna lista nie jest sztywna. „Chore odpada" to zasada ogólna, ale twoja jabłoń z dobrym rdzeniem i historią ojca przebija ogólną zasadę. Zasady są po to, żeby je znać, a potem mądrze odstępować, gdy konkret tego wymaga. Twój konkret to uzasadnia.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze pytanie do tematu egzotyków, do którego chcę wrócić. Bo ktoś wcześniej w innej rozmowie mówił o robieniu run dla osoby z innego kręgu kulturowego, z drugiego końca świata. Czy dla takiej osoby egzotyczne drewno z jej stron byłoby właściwe, zamiast naszego? Czyli czy „egzotyk" to pojęcie względne, zależne od tego, gdzie się jest?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Whisper Świetne pytanie i odpowiedź brzmi: tak, względne. Dla kogoś w Afryce czy Azji nasz dąb czy jesion jest egzotykiem, a ich lokalne drewno jest „swoje". Runy to system północnoeuropejski, ale jeśli ktoś pracuje z nimi z innego kontynentu, to logiczne, że bliższe mu będzie drewno jego ziemi niż sprowadzany z Europy jesion. Egzotyk to drewno spoza twojego kręgu, a krąg zależy od tego, gdzie żyjesz.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Whisper Tu się trochę nie zgodzę z prostotą tej odpowiedzi. Runy wyrosły z konkretnych drzew północy - jesionu, cisa, brzozy. Te drzewa są wpisane w same nazwy i znaczenia run. Berkano to brzoza, Eihwaz to cis. Robienie run z drewna, które nie ma nic wspólnego z drzewami, z których runy wyrosły, oddala cię od źródła, choćby to drewno było „swoje" lokalnie. To napięcie nie do rozwiązania prosto.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Hellan I znów dochodzimy do naszego sporu - ty trzymasz źródło, ja relację praktyka z miejscem. Dla osoby z innego kontynentu jest realny wybór: trzymać źródłowe drewno północy, sprowadzane z daleka, albo pracować z drewnem swojej ziemi, bliskim ciału, ale obcym tradycji run. Nie ma tu jednej dobrej odpowiedzi. To zależy, co dla danej osoby ważniejsze - wierność źródłu czy zakorzenienie w miejscu.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Sauwak @Hellan Czyli znowu spór bez rozstrzygnięcia, ale tym razem jeszcze ciekawszy, bo dotyka tego, czym w ogóle są runy poza Europą. Zostawię to sobie do przemyślenia. Widać, że im głębiej w temat drewna, tym więcej pytań o samą istotę run.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Whisper To prawda, że temat drewna prowadzi prosto do pytania, czym są runy i jak bardzo są przywiązane do swojej ziemi. Dla mnie osobiście - robiąc tutaj, na naszej ziemi, mam dostęp do tych samych drzew, z których runy wyrosły. Jesion, brzoza, dąb rosną u nas. Więc nie muszę wybierać między źródłem a miejscem, bo u mnie one się pokrywają. Dla kogoś z innego kontynentu to realny dylemat, dla nas nie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lady Bardzo trafne. My tu mamy luksus, że źródłowe drzewa run są naszymi lokalnymi drzewami. Brzoza, jesion, dąb, leszczyna, jabłoń - wszystko rośnie u nas. Dlatego u nas spór Sauwaka z Hellanem ma mniejsze znaczenie praktyczne. On się zaostrza dopiero tam, gdzie te drzewa nie rosną. Dla polskiego praktyka źródło i miejsce to jedno.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do listy, dorzucę gatunek, którego nikt nie ruszył, a ja go unikam - orzech. Piękne drewno, twarde, ładne w kolorze, ale orzech ma w sobie substancję, która hamuje wzrost innych roślin pod nim. Drzewo, które „nie dopuszcza życia" wokół siebie, nie jest dla mnie dobrym drewnem na runy do spraw życiowych. To moja symboliczna rezygnacja, choć technicznie orzech byłby świetny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Kunia O, tego nie wiedziałam o orzechu. To, że hamuje wzrost wokół siebie, faktycznie nadaje mu charakter „zagłuszania". Ciekawa rezygnacja oparta na realnej cesze drzewa, a nie czystej symbolice. Bo to, że orzech tłumi życie pod sobą, to fakt botaniczny, z którego dopiero wyciągasz znaczenie. Podoba mi się ta logika.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kunia Ciekawe, bo to przykład rezygnacji, gdzie fakt fizyczny i symboliczny się spotykają. Orzech realnie hamuje życie wokół (to ta substancja w korzeniach i liściach), a ty z tego faktu wyprowadzasz znaczenie. To inaczej niż czysta projekcja - tu symbol wyrasta z obserwowalnej cechy. Taką rezygnację szanuję bardziej niż czysto wymyśloną, bo ma zaczepienie w rzeczywistości drzewa.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

A propos drzew o silnym charakterze - co z bzem czarnym? Bo to drzewo otoczone u nas mnóstwem przesądów, drzewo „graniczne", związane z zaświatami w ludowej tradycji. Niektórzy go nie ruszają w ogóle, inni cenią właśnie za to. Macie zdanie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Vladi Bez czarny to u mnie zdecydowana rezygnacja, i to z szacunku, nie z lęku. W naszej rodzimej tradycji bez to drzewo zamieszkane, drzewo, którego się nie ścinało bez potrzeby i bez przeproszenia. To drzewo „pani", istoty, która w nim mieszka. Nie robię z niego run, bo to drzewo o własnej woli, nie surowiec. Inni mogą czuć inaczej, ale ja zostawiam bez w spokoju.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Vladi U mnie tak samo jak u Pajeczyny. Bez czarny to drzewo, do którego mam stosunek pełen ostrożności. W słowiańskiej tradycji ścięcie bzu bez powodu ściągało nieszczęście. Nawet jeśli to przesąd, to przesąd tak głęboko wrośnięty w naszą ziemię, że wolę go uszanować niż łamać. Bzu nie ruszam na runy.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Vladi Ciekawe, że przy bzie nawet Sauwak pewnie się nie wypowie, że to projekcja, bo to akurat nasza rodzima, słowiańska warstwa, a nie nordycka. Bez to nie drzewo runiczne w sensie północnym, ale w naszej ziemi ma swoją potężną tradycję. Dla mnie to przykład, że robiąc runy tu, na naszej ziemi, nosimy w sobie dwie warstwy - nordycką run i słowiańską ziemi, na której żyjemy.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Hellan Akurat się wypowiem i powiem, że bez to dla mnie najczystszy przykład projekcji zbiorowej, jaki można podać. Nie ma w bzie żadnej fizycznej cechy, która czyni go „zamieszkanym". To czysto kulturowa warstwa, narosła wiekami. Co nie znaczy, że jej nie szanuję - szanuję, bo jest realna jako zjawisko kulturowe. Ale to dowód, że znaczenie bywa w pełni naszym tworem, nie cechą drzewa. I to akurat działa, bo wszyscy je nosimy.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Sauwak I tu, o dziwo, się prawie zgadzamy. Ty mówisz „projekcja zbiorowa", ja mówię „pole zbiorowe znaczeń". To może te same zjawiska nazwane inaczej. Bez pokazuje, że niezależnie, jak to nazwiemy, ta warstwa istnieje i działa na każdego, kto w niej wyrósł. Może nasz spór jest bardziej o słowa niż o rzecz.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciekawe patrzeć, jak po tylu wymianach dochodzicie do tego, że może spieracie się o nazwy, nie o istotę. Bez was do tego doprowadził. Drzewo zamieszkane przez „panią" albo nośnik projekcji zbiorowej - dla praktyka efekt ten sam: nie rusza się bzu. Różne drogi, ten sam skutek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Lubon I to chyba lekcja całego wątku - że przy rezygnacjach często nieważne, czy uzasadnienie jest fizyczne, symboliczne czy kulturowe. Ważne, że praktyk wie, dlaczego rezygnuje, i robi to świadomie. Najgorsza jest rezygnacja bezmyślna, „bo ktoś powiedział". A świadoma, choćby oparta na samej symbolice, ma wartość.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do spraw warsztatowych, bo zrobiło się dużo o symbolice. Z czysto technicznego punktu widzenia unikam też drewna o bardzo wyraźnych, twardych słojach - jak niektóre odmiany sosny czy modrzewia, gdzie słoje są twarde, a między nimi miękko. Przy ryciu nóż „skacze" po słojach, znak wychodzi krzywy. Drewno o równej, gęstej strukturze rytuje się czysto. Słojaste odpada warsztatowo.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Kobalt Potwierdzam, drewno o silnym kontraście słojów to zmora przy ryciu. Nóż wpada w miękkie partie, odbija od twardych, linia run wychodzi falista. Dlatego owocowe drewna są tak cenione - mają drobną, równą strukturę. Grusza, jabłoń, śliwa rytują się jak masło, bo słoje są gęste i równe. Słojaste iglaki to walka z drewnem przy każdej kresce.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kobalt @Wiciol Grusza to w ogóle jedno z najlepszych drewien rzeźbiarskich, jakie istnieją, właśnie przez tę jednorodną strukturę. Rzeźbiarze cenią ją od wieków. Na runy jest doskonała - gęsta, równa, drobnoziarnista, owocująca. Jak ktoś ma dostęp do gruszy, niech nie szuka dalej. To drewno bez kompromisów, i warsztatowo, i tradycyjnie.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Indaphoros Grusza zapisana. A czy stara grusza, taka spróchniała częściowo, jeszcze się nadaje, czy lepiej młoda? Bo te najpiękniejsze stare grusze w sadach często bywają w środku puste.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Leonora Stara grusza z dziuplą czy próchnem ma wciąż zdrowe partie drewna, zwykle bliżej kory, w młodszych warstwach i w zdrowych konarach. Nie cały pień jest spróchniały. Bierz z konaru, który jeszcze żyje i owocuje, nie z próchniejącego rdzenia. Stara grusza może dać świetne drewno, byle z właściwego miejsca. Stare drzewo to nie znaczy stare drewno w każdym kawałku.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Krysztal Rozumiem, czyli z żywego konaru starej gruszy, nie z próchniejącego środka. Mam taką starą gruszę u dziadków, owocuje jeszcze pięknie mimo że pień częściowo pusty. Spróbuję z młodszego konaru. Dzięki, bo myślałam, że stare drzewo całe się nie nadaje.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Leonora Stara, wciąż owocująca grusza u dziadków to wymarzone źródło. Owocuje, czyli żyje pełnią mimo wieku, ma historię miejsca, jest twoja przez rodzinę. Weź z żywego konaru z szacunkiem i będziesz miała zestaw, jakiego nie kupisz za żadne pieniądze. Drewno z historią rodzinną bije wszystko ze sklepu.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Skoro tyle mówimy o owocowych, dorzucę przestrogę - śliwa potrafi mieć gumozę, czyli wyciek żywicznej substancji z ran drzewa. Drewno śliwy z miejsc, gdzie była gumoza, bywa przesiąknięte tą lepką masą i źle się obrabia. Śliwa jest świetna, ale omijaj partie z wyciekami. To akurat warsztatowa pułapka konkretnie śliwy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Vladi Dobra uwaga, bo śliwa kusi pięknym kolorem drewna, tym czerwonawym rdzeniem. Ale te wycieki potrafią zepsuć robotę. Bierz z partii bez śladów gumozy, gładkich, zdrowych. Wtedy śliwa daje jedno z najpiękniejszych kolorystycznie drewien na runy. Z wyciekami - męka i lepkość.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wracam z aktualizacją, bo sprawdziłem rdzeń mojej jabłoni po ojcu. Zdrowy, twardy, jasny, ani śladu próchna z żywej strony. Chora była tylko ta przechylona połowa, dokładnie jak mówiliście. Biorę z żywej strony. Jestem wam wdzięczny, bo gdybym posłuchał ogólnej zasady „chore odpada", wyrzuciłbym drewno, które okazuje się idealne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kappi Świetnie. Zdrowy rdzeń z żywej strony jabłoni sadzonej przez ojca to drewno marzeń. Teraz tylko susz powoli, bo jabłoń lubi pękać przy zbyt szybkim schnięciu, o czym warto pamiętać. Powolne, równe schnięcie w chłodnym, przewiewnym miejscu. Nie przy kaloryferze. Masz drewno wyjątkowe, nie zmarnuj go pośpiechem przy suszeniu.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Kappi Cieszę się, że rdzeń zdrowy. I to jest właśnie dowód, że czarna lista to nie dogmat. „Chore odpada" przegrało z konkretem twojej jabłoni. Zasady znamy po to, żeby wiedzieć, kiedy mądrze je złamać. Twoja jabłoń to przykład książkowy. Powodzenia z suszeniem i całą resztą.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Indaphoros @Hellan Suszyć powoli, w chłodzie, z dala od grzejnika, zapamiętane. Mam stary, nieogrzewany strych, idealne miejsce. Dam mu tam poleżeć tyle, ile trzeba. Nie ma pośpiechu z drewnem, które czekało na mnie tyle lat, odkąd ojciec je sadził.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Kappi To, co napisałeś, że „drewno czekało, odkąd ojciec je sadził", samo w sobie pokazuje, że robisz to właściwie. Takie podejście do drewna jest ważniejsze niż jakikolwiek wybór gatunku. Drzewo, do którego masz taki stosunek, da ci zestaw, który będzie żył. Reszta to już technika.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Słuchając o tych wszystkich owocowych, mam pytanie - czy jest jakiś owocowy, którego mimo wszystko unikacie? Bo wychodzi na to, że owocowe to złoty standard. Ale może jest wśród nich jakiś wyjątek na czarnej liście?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Whisper U mnie czereśnia i wiśnia bywają problematyczne, choć owocowe. Drewno wiśni jest piękne, ale ma skłonność do pękania i skręcania się przy schnięciu bardziej niż jabłoń czy grusza. Nie odrzucam całkiem, ale ostrzegam - wiśnia wymaga bardzo cierpliwego suszenia, inaczej zestaw popęka. To owocowy, który kusi, a potrafi rozczarować warsztatowo.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Whisper Brzoskwinia i morela - owocowe, ale u nas rzadkie i drewno często słabe, bo to drzewa tu nie w swoim klimacie, rosną z trudem, drewno bywa kruche. Wolę nasze rodzime owocowe - jabłoń, grusza, śliwa, wiśnia - niż egzotyczniejsze brzoskwinie. Owocowy owocowemu nierówny, jeśli drzewo rosło w niewłaściwych dla siebie warunkach.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Whisper I jeszcze jedno - owocowe ze spryskiwanych sadów przemysłowych. Drzewo owocowe latami pryskane chemią przeciw szkodnikom to drewno nasączone tymi środkami. Owocowy gatunek owszem, ale zatruty opryskami. Wolę dziką jabłoń z miedzy niż sadowniczą ze spryskiwanego sadu. Owocowy nie znaczy automatycznie czysty, jeśli rósł w chemii.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Indaphoros To ważne, bo wiele osób ma dostęp właśnie do sadów. A sad przemysłowy to chemia raz na kilka tygodni przez cały sezon, latami. Dzika jabłoń, grusza polna, drzewo z zarośniętej miedzy czy starego, niespryskiwanego sadu są czystsze niż lśniąca jabłoń z plantacji. Znów wraca to samo - łatwo dostępne bywa gorsze.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Grusza u dziadków na pewno nieopryskiwana, to stary wiejski sad, nikt tam niczego nie pryska od dekad. Czyli mam podwójne szczęście - stara, nieopryskiwana grusza z historią rodzinną. Po tej rozmowie doceniam to drzewo bardziej, niż zanim tu weszłam. Myślałam, że stara grusza to nic specjalnego, a okazuje się skarbem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Leonora Masz dokładnie to, czego inni szukają latami i nie znajdują. Stara, nieopryskiwana, owocująca grusza z wiejskiego sadu, dostępna przez rodzinę. Nie zamieniłabym tego na żadne kupne drewno. Czasem skarb stoi w sadzie dziadków, a człowiek lata szuka po sklepach. Dobrze, że to widzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Podsumowując moją czarną listę po całej rozmowie - fizycznie odrzucam zatrute (przydrożne, opryskiwane, impregnowane), chore z przegniłym rdzeniem, miękkie i paczące się (topola, wierzba), klejone i prasowane. Symbolicznie zostawiam to każdemu jego, bo to relacja praktyka z drzewem, nie obiektywna cecha. Te dwie listy trzymam osobno i tego się trzymam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Sauwak Moja lista podobna fizycznie, różni się o warstwę, którą ty zostawiasz „relacji", a ja traktuję jako realne pole znaczeń - cmentarne, bez czarny, ścięte w gniewie. Dla mnie to nie tylko moja relacja, ale warstwa istniejąca w ziemi i tradycji. Ale efekt praktyczny mamy ten sam: tego drewna nie ruszam. Spór o źródło zostaje, praktyka się zgadza.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Po tej rozmowie widzę, że moja czarna lista to mieszanka wszystkiego, o czym mówiliśmy. Zatrute i chore - fizycznie. Cmentarne, bez czarny, drzewo z miejsca tragedii - z szacunku do warstwy, którą niosą. Egzotyki - z obcości kręgu. Każda rezygnacja z innego powodu, ale wszystkie świadome. I to jest chyba sedno - świadomość, nie sama lista.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe, że wątek o tym, czego unikać, powiedział o praktyce każdego z nas więcej niż dziesięć wątków o tym, co polecać. Bo to, czego ktoś świadomie nie rusza i dlaczego, pokazuje jego całe podejście - czy patrzy fizycznie, symbolicznie, kulturowo, czy wszystko naraz. Czarna lista to portret praktyka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Vladi To celne. Po tej rozmowie umiałbym chyba zgadnąć, jak każdy z was podchodzi do run w ogóle, tylko po tym, czego unika i jak to uzasadnia. Sauwak rozdzielający fizyczne od symbolicznego, Hellan z polem zbiorowym, Pajeczyna z szacunkiem do drzew zamieszkanych. Czarna lista faktycznie maluje portret.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lubon I dlatego ten wątek był wart założenia. Pytanie „co polecasz" daje listę. Pytanie „z czego rezygnujesz i dlaczego" daje sposób myślenia. A sposób myślenia jest ważniejszy niż lista, bo listę można przepisać z poradnika, a myślenie trzeba zbudować samemu. Czulu dobrze to postawił na początku.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: