Forum

Asystent AI
Runy na odległość -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy na odległość - jak robić zestaw dla kogoś, kto nie będzie przy domykaniu?

Strona 1 / 2

Wpisy: 2122
Rozpoczynający temat
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Dręczy mnie temat, którego dotąd unikałam. Mam zamówienie z drugiego końca kraju - ktoś prosi o zestaw run, nigdy go nie zobaczę osobiście, nie będzie przy domykaniu. I cała ta bliskość, na której opieram robienie run dla kogoś, tu odpada. Włos mogę dostać pocztą, imię i datę mam, ale jak właściwie konsekrować i pieczętować zestaw dla osoby, która jest tylko nazwiskiem i kosmykiem włosa w kopercie? Czy w ogóle podejmować się czegoś takiego?


Odpowiedz
149 odpowiedzi
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Podejmować, jeśli umiesz się odsunąć. Robiłem to latami. Klucz to prawo styczności - włos był częścią tej osoby, więc niesie z nią połączenie, dopóki tego połączenia czymś nie zerwiesz. Wplatasz włos w proces, najlepiej w dym pieczętujący, i to wystarcza, żeby zestaw przypisał się do niej, mimo że jej tam nie ma.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Krysztal Prawo styczności - tak, znam je teoretycznie, ale nigdy świadomie nie opierałam na nim robienia run. Mówisz, że włos w dymie wystarcza, żeby zastąpić jej fizyczną obecność przy pieczętowaniu?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Pajeczyna Nie zastępuje w pełni, ale wystarcza dla zestawu wróżebnego. Włos spalony w dymie pieczętującym niesie ją do zestawu. To nie jest tak mocne jak jej krew położona na żywo, ale dla run do czytania w zupełności starcza. Do ciężkiej magii bym tego nie robił zdalnie, ale do wróżby owszem.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Pajeczyna Mam trochę inne podejście niż Krysztal, choć nie sprzeczne. Robię zestaw fizycznie, zostawiam go surowym energetycznie - zabarwiony ochrą bez niczego osobistego. Dołączam szczegółową instrukcję domknięcia i jej włos odsyłam z powrotem, żeby ona sama wplotła go w swoją konsekrację. Czyli robię stolarkę, ona robi duszę. Zdalnie nie domykam wcale.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lady To najczystsze rozwiązanie i sam tak robię przy obcych na odległość. Surowy zestaw, jej włos nietknięty z powrotem, instrukcja. Nie ma wtedy problemu czyjej obecności, bo nie ma żadnej konsekracji ode mnie. Ona dostaje czyste, porządne drewno i sama je ożywia. Pieczęć w całości jej.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lady @Indaphoros Tylko że Lady wspominała wcześniej, przy innym zestawie, że surowy zestaw dla początkującego często ląduje w szufladzie, bo on nie umie domknąć. A tu mam właśnie osobę, która niewiele umie. Boję się tego samego.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Pajeczyna Masz rację, że to ryzyko. Dlatego przy zdalnym, gdzie nie mogę usiąść razem, daję instrukcję wyjątkowo dokładną - krok po kroku, ze zdjęciami albo nagraniem, jeśli można. To wyrównuje brak mojej obecności przy domykaniu. Nie usiądę z nią, ale dam jej tak prowadzącą instrukcję, że poradzi sobie sama.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

Wchodzę, bo właśnie skończyłam zestaw dla siostry osobiście i teraz aż mi dziwnie pomyśleć o robieniu tego zdalnie. Cała siła tamtego była w tym, że domykałyśmy razem. @Pajeczyna czy ta osoba na pewno musi dostać zestaw zdalnie? Nie da się umówić choćby na jedno spotkanie do domknięcia?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Bryza Drugi koniec kraju, ona starsza, słabo się porusza. Spotkanie odpada realnie. Dlatego się męczę - wiem, jak to powinno wyglądać z bliska, i wiem, że tutaj tej bliskości po prostu nie będzie.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Pajeczyna W takim razie postaw na to, co da się przenieść na odległość. Wideo. Domknięcie prowadzone na żywo przez kamerę - ty pokazujesz i mówisz, ona robi u siebie ze swoim włosem i swoją krwią w tym samym czasie. To nie to samo co wspólny stół, ale jesteście połączone w jednym momencie, mimo odległości. Lepsze to niż instrukcja na papierze.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kunia Bardzo dobry pomysł. Domknięcie prowadzone na żywo przez połączenie wideo zachowuje jednoczesność aktu. Ona pieczętuje swój zestaw u siebie, ty prowadzisz ze swojego miejsca, w tej samej chwili. Czas wspólny zastępuje brak wspólnej przestrzeni. To realne rozwiązanie problemu odległości.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Kunia @Sauwak To mi w ogóle nie przyszło do głowy. Myślałam albo o domykaniu w pełni za nią, albo o wysłaniu surowego. A tu jest trzecia droga - ona domyka sama, ale ja prowadzę na żywo zdalnie. Jednoczesność zamiast wspólnej przestrzeni. To brzmi jak rozwiązanie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Pajeczyna To faktycznie rozwiązuje mój główny zarzut. Jeśli ona pieczętuje sama, swoim głosem i swoją krwią, a ty tylko prowadzisz, to twoja obecność nie wchodzi w zestaw. Prowadzenie to nie to samo co wykonywanie. Wycofuję sprzeciw, jeśli zrobisz to w ten sposób.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Pajeczyna Łącząc to z moim podejściem - wyślij jej zestaw surowy, odeślij włos, ale zamiast samej instrukcji na papierze umów się na domknięcie przez wideo. Wtedy masz najlepsze z obu. Stolarka twoja, dusza jej, a ty obecna w momencie domykania, choć przez ekran.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Ja takich zamówień nie biorę i powiem wprost dlaczego. Konsekracja na odległość opiera się na tym, że ty wkładasz intencję wobec kogoś, kogo nie znasz. Włos niesie połączenie, zgoda, ale to ty prowadzisz cały akt, więc to twoja obecność tam dominuje, nie jej. Dla mnie to z gruntu zestaw „twój dla niej”, a nie „jej”.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Hellan Tu się różnimy. Włos plus imię plus jej świadoma prośba i zgoda to wystarczające zakotwiczenie. To nie to samo, co robienie komuś za jego plecami. Ona prosi, ona daje włos, ona czeka na ten zestaw - jej wola jest obecna, choć jej ciała nie ma. Wola na odległość dalej jest jej wolą.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie do całej dyskusji, bo mi się miesza. Czy to prawo styczności, o którym mówi Krysztal, działa też w drugą stronę? Czyli czy włos tej osoby u Pajeczyny nie tworzy połączenia od niej do Pajeczyny, którego potem trzeba pilnować?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Whisper Działa w obie strony, i to dobra uwaga. Włos tej osoby w twoich rękach tworzy połączenie między wami, dopóki go nie zerwiesz albo nie zużyjesz w obrzędzie. Dlatego się go nie trzyma po wszystkim. Albo wplatasz w zestaw, albo odsyłasz, albo palisz przy domknięciu. Nie zostawiasz cudzego włosa luzem u siebie, bo to otwarte połączenie z obcą osobą.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Whisper Dlatego przy moim podejściu odsyłam włos nietknięty. Nie chcę trzymać u siebie połączenia z osobą, dla której tylko zrobiłem drewno. Włos wraca do niej, ona go używa do swojej konsekracji. U mnie nie zostaje żadna nić do obcego.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Krysztal @Indaphoros Czyli włos to nie jest niewinna rzecz, którą można sobie schować na pamiątkę. To otwarty kanał. Tego się nie spodziewałem, ale ma sens, skoro niesie połączenie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Whisper Dokładnie tak. Każda cząstka ciała kogoś - włos, paznokieć, krew - to otwarty kanał, dopóki coś z nim nie zrobisz. Dlatego w starych przekazach tak pilnowano, żeby obce osoby nie dostały włosa czy obciętych paznokci. To samo prawo styczności, tylko że tu działa na twoją korzyść, jeśli świadomie nim kierujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Śledzę to z dużą uwagą, bo niedawno odebrałem własny zestaw od przyjaciela i ciągle uczę się tych rzeczy. Pytanie może naiwne - jak ta osoba wyśle Pajeczynie włos pocztą, to czy ten włos po drodze, w przesyłce, przez te wszystkie ręce, nie traci tego połączenia albo nie zbiera czegoś obcego?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Lubon Nie naiwne, bardzo trafne. Włos w drodze przez pocztę przechodzi przez wiele rąk i miejsc. Połączenie z osobą się nie traci - styczność jest trwała - ale włos może zebrać po drodze coś obcego. Dlatego włos, który przyszedł pocztą, oczyszcza się przed użyciem. Dym, krótkie przejście, nim się go wplecie. Zerwać obce, zostawić jej.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Lubon I dlatego najlepiej, żeby przyszedł dobrze zabezpieczony - w papierze, nie w plastiku, w czymś naturalnym. A i tak przed użyciem przeciągasz go przez dym, żeby zdjąć to, co zebrał w drodze. Samo połączenie z właścicielką zostaje, bo styczności nic nie zrywa poza świadomym obrzędem.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Hellan @Kunia Rozumiem. Czyli włos pocztą jest dobry, byle go oczyścić z tego, co zebrał w transporcie, zanim się go użyje. Połączenie z osobą zostaje nienaruszone. To uspokajające, bo myślałem, że poczta wszystko psuje.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lubon Dobre, że pytasz, bo o oczyszczeniu włosa z drogi sama nie pomyślałam. To kolejny element, który muszę uwzględnić. Włos przychodzi pocztą, oczyszczam dymem z tego, co zebrał, dopiero potem wracam do niej z nim albo go używam. Notuję.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe, jak ten temat odsłania rzeczy, które przy robieniu z bliska są niewidoczne. Przy siostrze włos wzięłam jej z głowy i od razu użyłam, żadnej drogi, żadnego oczyszczania. Na odległość każdy z tych prostych kroków robi się problemem do rozwiązania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Bryza Bo odległość obnaża to, co bliskość załatwia sama z siebie. Z bliska masz osobę, jej żywy włos, jej obecność, wspólny czas i miejsce. Na odległość każdą z tych rzeczy musisz odtworzyć osobno, sztucznie. To dlatego zdalne robienie jest najtrudniejszym wariantem. Nie jest niemożliwe, ale wymaga świadomego odtworzenia wszystkiego, co bliskość daje za darmo.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Indaphoros Pięknie ujęte. „Bliskość daje za darmo to, co na odległość trzeba odtworzyć sztucznie”. To jest sedno całego tematu. Odległość nie uniemożliwia, tylko zmusza do świadomego budowania tego, co normalnie dzieje się samo.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się z pytaniem, bo mnie to ciekawi od dawna. A czy data urodzenia tej osoby, którą Pajeczyna ma, też niesie jakieś połączenie? Czy to tylko informacja porządkowa? Bo Krysztal wspominał, że bierze datę przy zamówieniach.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Zorka Data urodzenia nie niesie połączenia tak jak włos, bo to nie cząstka ciała. Ale daje mi obraz osoby - moment jej wejścia w świat, układ, z którego można coś wyczytać. Używam jej do dobrania run, do zrozumienia natury osoby, nie do przypisania zestawu. To dwie różne funkcje. Włos przypina, data opisuje.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Zorka Krysztal dobrze to rozdzielił. Data to opis, włos to połączenie. Nie myl tych dwóch. Można zrobić zestaw bez daty, opierając się na rozmowie o osobie. Nie da się przypisać zestawu na odległość bez czegoś z jej ciała albo bez jej własnego udziału w domknięciu. Data sama niczego nie przypina.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Krysztal @Sauwak Dziękuję, teraz to jasne. Myślałam, że data działa jak włos, taki zdalny łącznik. A to tylko sposób na poznanie natury osoby, nie na związanie zestawu z nią. Dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś z Was robił kiedyś zestaw na odległość i potem dostał informację zwrotną, że działa? Bo to wszystko brzmi sensownie w teorii, ale ciekaw jestem, czy ktoś ma potwierdzenie z praktyki, że zdalnie domknięty zestaw faktycznie służy tak jak zrobiony z bliska.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Vladi Mam, i to wielokrotnie. Robiłem zestawy na zamówienie dla osób, których nigdy nie poznałem osobiście. Część odzywała się po latach, że runy im służą, że czują z nimi więź. Metoda z włosem i prowadzonym domknięciem działa. Tyle że - uczciwie - nie wiem, ile w tym mojej roboty, a ile ich własnej pracy z zestawem po fakcie. Zestaw ożywa też przez używanie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Vladi U mnie tak samo, choć ja daję surowe. Osoby, które dostały surowy zestaw i domknęły same według instrukcji, najczęściej zgłaszały silniejszą więź niż te, którym domknąłem sporo. Bo same włożyły pracę. To raczej potwierdza, że im więcej obdarowany robi sam, tym lepiej, niezależnie od odległości.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Krysztal @Indaphoros To ciekawe, że dochodzicie do tego z dwóch różnych metod. Krysztal domyka z włosem zdalnie i działa, Indaphoros daje surowe i działa jeszcze lepiej. Wniosek wspólny - im więcej obdarowany robi sam, tym mocniejsza więź. Odległość mniej tu szkodzi, niż myślałem.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Vladi @Indaphoros To mnie utwierdza w kierunku. Pójdę w stronę „ona robi jak najwięcej sama, ja prowadzę”. Surowy zestaw albo domknięcie na żywo przez wideo z jej udziałem. W obu wariantach to ona wkłada duszę, ja tylko drewno i prowadzenie. Im mniej ja, tym lepiej dla niej.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Dochodzę późno, ale chcę dorzucić jedną rzecz, której nikt nie ruszył. Skoro robisz zestaw dla kogoś daleko, to przez cały czas roboty ta osoba jest gdzieś w twojej głowie. Strugając, myślisz o niej. I tu jest pułapka - myślisz o niej takiej, jaką sobie wyobrażasz, bo jej nie znasz. A twoja wyobrażona wersja tej osoby wchodzi w zestaw. To inny rodzaj „wkładania siebie” niż przy krwi czy głosie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Kapturek Bardzo ważny punkt i właśnie dlatego byłem sceptyczny na początku. Wyobrażona wersja osoby, której nie znasz, to twój twór. Robiąc dla kogoś nieznajomego, strugasz z głową pełną swoich domysłów o nim. I te domysły, nie on prawdziwy, lądują w drewnie. To subtelne skażenie, trudne do uniknięcia na odległość.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kapturek @Hellan To prawdziwe ryzyko. Rozwiązanie - nie wyobrażać sobie osoby w ogóle. Strugać z pustą głową, skupionym na samym drewnie i runach, nie na domyślanej osobie. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale to jedyna droga, żeby nie włożyć w zestaw swojej fantazji o kimś, kogo nie znasz. Pustka zamiast wyobrażenia.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Kapturek To mnie dotyka, bo już się łapię na tym, że buduję sobie obraz tej starszej pani z drugiego końca kraju. Wymyślam ją sobie z głosu w słuchawce i kilku zdań. Muszę to z siebie wyrzucić, zanim usiądę do drewna. Strugać dla niej prawdziwej, której nie znam, a nie dla wymyślonej.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Pajeczyna To kolejny argument za surowym zestawem przy zdalnym. Im mniej energetycznie wkładasz, tym mniej twojej fantazji o niej tam zostaje. Surowy zestaw to czyste drewno bez twoich domysłów. Ona dokłada siebie prawdziwą przy domykaniu. Twoja wyobrażona wersja jej nie ma jak wejść, bo ty nic nie domykasz.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Lady To celne. Surowy zestaw chroni nie tylko jej więź i ciebie od odpowiedzialności, ale też od włożenia swojej fantazji o nieznanej osobie. Im dalej osoba, tym surowszy zestaw - ta zasada się tu pięknie domyka. Odległość to skrajny przypadek nieznajomości.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam i widzę, jak wszystko się ze sobą wiąże. Im dalej i mniej znasz osobę, tym mniej powinieneś wkładać, bo tym więcej z tego, co wkładasz, jest twoje, nie jej. Z bliska możesz domknąć dużo, bo znasz ją prawdziwą. Na odległość lepiej prawie nic, bo wszystko, co dodasz, będzie twoim wyobrażeniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lubon Ująłeś to lepiej, niż ja przez cały wątek próbowałem. To jest dokładnie zasada. Ilość tego, co wolno ci domknąć za kogoś, jest wprost proporcjonalna do tego, jak dobrze go znasz. Nieznajomy na odległość to zero. Bliska siostra obok to prawie wszystko. Między tym cała skala.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Lubon @Indaphoros I to się klamruje z tym, co mówiliśmy przy siostrze. Tam mogłam domknąć dużo wspólnie, bo ją znam całe życie. Tu Pajeczyna nie zna nikogo, więc powinna domknąć nic. Ta sama zasada na dwóch końcach skali. Ładnie się to układa w całość.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze pytanie techniczne o samo wideo. Jak prowadzicie domknięcie na żywo przez ekran - galdr też przez kamerę? Bo dźwięk przez głośnik to nie to samo co głos w pokoju. Czy galdr przez ekran w ogóle ma sens?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Whisper Galdr robi ona u siebie, nie ty przez głośnik. Ty pokazujesz, jak, ona intonuje swoim głosem w swoim pokoju, do swojego zestawu. Twój głos przez głośnik faktycznie nie ma jak pieczętować jej run. Ale jej własny głos, w tym samym momencie, do jej drewna - jak najbardziej. Ty jesteś przewodnikiem, nie wykonawcą galdru.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Whisper Kunia ma rację. Przez ekran przekazujesz wiedzę i prowadzisz tempo, nie pieczętujesz. Pieczętuje ona, na miejscu, swoim głosem. Wideo służy jednoczesności i prowadzeniu, nie przenoszeniu twojego galdru. Twój głos przez głośnik to instrukcja, nie pieczęć. Jej głos w jej pokoju to pieczęć.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kunia @Sauwak Jasne, teraz rozumiem. Ja nie galdruję za nią przez ekran, tylko pokazuję, a ona robi sama u siebie w tym samym czasie. Wideo to połączenie w czasie, nie kanał przenoszenia głosu. Dobre rozróżnienie.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Whisper I to działa, bo jednoczesność robi swoje. Wy dwie, w jednym momencie, każda u siebie, połączone obrazem. Ona pieczętuje, ty trzymasz przestrzeń z drugiej strony. To nie wspólny pokój, ale wspólny czas. A czas, jak ktoś już mówił, zastępuje na odległość brak wspólnej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Robi mi się z tego całkiem precyzyjny obraz, jak to powinno wyglądać. Ale mam wątpliwość - co, jeśli ta starsza pani nie ogarnia wideo technicznie? Bo Pajeczyna mówiła, że osoba starsza. Może nie umieć obsłużyć połączenia. Co wtedy, wracamy do surowego zestawu z instrukcją?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Vladi To realne ryzyko, nie wiem jeszcze, czy ona ogarnie wideo. Jak nie, to chyba zostaje surowy zestaw z bardzo dokładną instrukcją plus może rozmowa telefoniczna prowadząca domknięcie na głos, bez obrazu. Telefon to nadal jednoczesność, tylko bez widzenia się.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Pajeczyna Telefon jest dobrym zastępnikiem wideo, jeśli wideo odpada. Tracicie obraz, ale zachowujecie jednoczesność i głos. Ty prowadzisz na głos przez telefon, ona robi u siebie w tym samym momencie. To wciąż lepsze niż sama instrukcja na papierze, bo jesteście połączone w czasie i możesz reagować na to, co ona robi.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Pajeczyna Telefon załatwia sprawę przy osobie, która nie ogarnia wideo. Zostaje jednoczesność, zostaje możliwość prowadzenia i poprawiania na bieżąco. Brak obrazu to strata, ale nie krytyczna. Dla starszej osoby telefon jest często naturalniejszy niż kamera. Idź w to, jeśli wideo odpadnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciekawe, że im dłużej rozmawiacie, tym bardziej okazuje się, że da się to zrobić dobrze, tylko trzeba świadomie zastąpić każdy brakujący element. Brak wspólnego pokoju zastępuje wspólny czas przez telefon czy wideo. Brak żywego włosa zastępuje oczyszczony włos z poczty. Każdą lukę da się czymś wypełnić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lubon I to jest pozytywny wniosek z całego wątku. Odległość nie zamyka drogi, tylko każe świadomie odtworzyć to, co bliskość daje sama. Każdą lukę da się wypełnić, jeśli się ją najpierw rozpozna. Problem jest tylko z tym, kto luki nie widzi i myśli, że robienie zdalne to to samo co z bliska, minus spotkanie. Bo to nie jest „minus spotkanie”, to jest „odtwórz wszystko od nowa”.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Lubon Twoje wnioski w tym wątku są celniejsze niż niejednego z nas, co robimy to od dawna. Świeże oko widzi czasem to, co nam się zatarło przez rutynę. Dobrze, że tu jesteś i pytasz.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Bryza Dziękuję. Po prostu słucham uważnie i składam sobie to w całość, bo sam mam za sobą tę nieszczęsną historię z zestawem od przyjaciela. Uczę się na cudzych i własnych potknięciach.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę z czymś, co może namieszać. Zastanawiam się, czy w ogóle powinno się robić ożywiony zestaw run dla kogoś, kogo się nie zna, niezależnie od metody. Bo całą rozmowę kręcimy wokół „jak to zrobić dobrze”, a może odpowiedź brzmi „nie robić wcale, jeśli się tej osoby nie zna”. Surowy zestaw to co innego, to czyste drewno. Ale pełne ożywienie dla nieznajomego?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Paradoxa Bliski mi ten głos, byłem na tej pozycji na początku wątku. Ale doszliśmy do tego, że jeśli to ona ożywia - swoim włosem, głosem, krwią, a ty tylko prowadzisz - to ożywiasz nie ty, tylko ona. Wtedy nieznajomość przestaje być problemem, bo ty nie wkładasz w to siebie. Robisz drewno, ona robi duszę. To rozwiązuje twój zarzut.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Paradoxa Ja jednak uważam, że można ożywić zestaw dla nieznajomego, jeśli się umie być pustym kanałem. To kwestia opanowania, o którym mówiłem wcześniej. Ale przyznaję, że to droga dla nielicznych i że dla większości twoja zasada „nie ożywiaj dla nieznajomego, niech on sam” jest bezpieczniejsza. Wolę ostrożność u tych, którzy nie są pewni swojego odsunięcia.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Hellan @Krysztal Rozumiem oba głosy. Czyli zgoda jest taka - dla nieznajomego nie ożywiasz ty, tylko on, a ty prowadzisz. Wyjątkiem są nieliczni, którzy umieją być pustym kanałem i biorą za to pełną odpowiedzialność. Dla reszty bezpieczniej: drewno twoje, dusza jego. Mogę się pod tym podpisać.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Paradoxa Dobre podsumowanie. Dorzucę, że nawet ci, co umieją być pustym kanałem, doszli do tego latami i po wielu zestawach. Nikt nie zaczyna od ożywiania run dla nieznajomych. Zaczyna się od siebie, potem bliskich, potem może kiedyś obcych. Kolejność ma znaczenie. Nie wolno przeskakiwać szczebli.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Paradoxa Twój głos był mi potrzebny, bo trochę za szybko poszłam w „jak to zrobić”, pomijając „czy w ogóle”. Skoro tej pani nie znam, to nie będę jej zestawu ożywiać. Zrobię drewno, poprowadzę domknięcie przez telefon albo wideo, a duszę włoży ona sama. To moja ostateczna decyzja po tej części rozmowy.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Pajeczyna Mądra decyzja i spójna z całością. Czyste drewno od ciebie, dusza od niej, ty jako przewodniczka w jednym momencie czasu. Tej pani nie znasz, więc nie wkładasz w to nic swojego poza dobrą robotą stolarską i prowadzeniem. To uczciwe wobec niej i bezpieczne dla ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie trochę z innej strony - a co z zapłatą? Bo to zamówienie, czyli pewnie odpłatne. Czy branie pieniędzy za zestaw zmienia coś w jego konsekracji? Pytam, bo czytałam gdzieś, że za rzeczy ożywione nie powinno się brać pieniędzy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Zorka To stary spór. Jedni uważają, że za pracę ożywioną nie wolno brać pieniędzy, bo to sprzedaż czegoś świętego. Inni, że bierzesz za pracę rąk i czas, nie za moc. Ja biorę za robociznę - drewno, godziny, struganie, barwienie. Za samą konsekrację nie. Jak ktoś chce surowy zestaw, płaci za drewno i robotę. Dusza jest darmowa, bo dusza nie jest moja do sprzedania.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Zorka Krysztal dobrze to rozdzielił. Płacisz za drewno i czas rzemieślnika, nie za moc. Tym bardziej tu, gdzie Pajeczyna ma robić tylko stolarkę, a duszę wkłada sama zamawiająca. Wtedy w ogóle nie ma problemu - Pajeczyna bierze za robociznę, konsekracji nie sprzedaje, bo jej nie robi. Czysta sprawa.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Zorka Dodam - w wielu tradycjach symboliczna zapłata za rzecz magiczną jest wręcz wymagana, żeby przedmiot „nie był darmowy”, bo darmowe traci wagę. Ale to symboliczna, nie cennik za moc. Płacisz za drewno i pracę, ewentualnie symbolicznie dokładasz coś za samo przekazanie. Nigdy cennik za skuteczność. To nie usługa gwarantowana.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Krysztal @Hellan @Sauwak Rozjaśniliście to. Płaci się za drewno, czas i robotę rąk, nie za moc ani za gwarancję działania. A skoro tu Pajeczyna robi tylko drewno, to bierze tylko za drewno, bez dylematu. Dusza i tak nie jest jej do sprzedania.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

A skoro przy pieniądzach jesteśmy - czy ta zamawiająca w ogóle wie, że dostanie surowy zestaw, a nie gotowy do czytania od ręki? Bo wiele osób zamawia runy z myślą „kupuję gotowe, wyjmę i wróżę”. A tu dostanie drewno do samodzielnego domknięcia. To trzeba uprzedzić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Vladi Bardzo dobry punkt i muszę to z nią wyjaśnić, zanim cokolwiek zrobię. Ona może oczekiwać gotowca. Trzeba jej wytłumaczyć, że dostanie zestaw, który dokończy razem ze mną, i że to nie wada, tylko właśnie sposób, żeby był jej. Jak będzie chciała gotowca bez swojego udziału, to muszę jej powiedzieć, że tego nie zrobię na odległość uczciwie.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Pajeczyna To rozmowa, którą trzeba odbyć na samym początku, przed drewnem. Niektórzy zamawiają z wyobrażeniem „kupię gotowe runy z mocą”. Trzeba im wyjaśnić, że runy z mocą to runy z ich udziałem, nie kupiony przedmiot. Jak ktoś chce tylko gotowca bez swojej pracy, lepiej go odesłać do sklepu, niż robić mu coś, czego nie rozumie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Pajeczyna To też test, czy ta osoba naprawdę chce wejść w temat, czy szuka gadżetu. Jak usłyszy „dokończysz to ze mną” i się ucieszy, to dobra kandydatka. Jak usłyszy i się zniechęci, bo „myślała, że kupuje gotowe”, to znak, że nie powinnaś jej tego robić w ogóle. Reakcja na tę informację dużo ci o niej powie.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Indaphoros To mądre. Sposób, w jaki ktoś reaguje na „będziesz musiał włożyć w to swoją pracę”, to najlepszy sprawdzian intencji. Prawdziwie zainteresowany się ucieszy, że ma udział. Szukający gadżetu się skrzywi. Pajeczyna od razu będzie wiedziała, z kim ma do czynienia.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Ta rozmowa robi się prawie poradnikiem, jak podejść do całej sytuacji od początku do końca. Najpierw wyjaśnić, czego osoba oczekuje. Potem zdecydować, co robisz, a co ona. Potem drewno z pustą głową. Potem włos oczyszczony z drogi. Potem domknięcie wspólne przez telefon czy wideo, jej głosem i krwią. To naprawdę złożony proces na odległość.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Lubon I to pokazuje, jak daleko temu do „wystrugam i wyślę”. Zdalne robienie run dla nieznajomej osoby to chyba najtrudniejsza rzecz w całym rzemiośle. Wszystko, co przy siostrze było proste, tu staje się problemem do świadomego rozwiązania. Mam coraz większy szacunek dla osób, które robią to dobrze.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Bryza Dlatego niewielu robi to naprawdę dobrze i dlatego rynek jest pełen „run”, które są tylko ładnym drewnem bez duszy. Większość sprzedających gotowe zestawy na odległość w ogóle nie zawraca sobie głowy tym wszystkim, o czym tu mówimy. Wysyłają zalakierowane kamyki i tyle. To, co my tu opisujemy, to inny świat niż masowa sprzedaż.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Krysztal I to jest ważne dla każdego, kto kupuje runy przez internet - że dostaje najczęściej martwe drewno, które sam musi ożywić. Co akurat jest w porządku, bo i tak powinien to zrobić sam. Problem zaczyna się, gdy ktoś myśli, że kupił gotowe, ożywione runy, a dostał ozdobę. Wtedy pracuje martwym zestawem i dziwi się, że nie działa.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Hellan To wyjaśnia, czemu tyle osób narzeka, że „runy nie działają”. Kupili martwy zestaw, nie ożywili, i mają pretensję do run. A wina nie w runach, tylko w tym, że nikt im nie powiedział, że muszą zestaw domknąć sami.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Whisper Dokładnie tak. Większość narzekań na „niedziałające runy” to niedomknięte zestawy. Człowiek kupił, wyjął, rzuca i nic z tego nie czyta, bo zestaw jest martwym kawałkiem drewna z namalowanymi znakami. Ożywienie to nie luksus, to warunek. Bez tego runy są tylko obrazkami.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
Rozpoczynający temat
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Cała ta rozmowa uświadamia mi, że robiąc tej pani zestaw, robię jej przysługę większą niż sam przedmiot. Uczę ją, że runy trzeba ożywić, prowadzę przez to po raz pierwszy. Może to jest właściwie najcenniejsza część - nie samo drewno, tylko to, że ona przejdzie przez domknięcie świadomie, z kimś, kto ją prowadzi. Tego nie da jej żaden sklep.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Pajeczyna I to jest najpiękniejsze ujęcie tego, co robisz. Nie sprzedajesz jej run, tylko prowadzisz przez jej pierwsze ożywienie zestawu. Drewno to pretekst, prawdziwy dar to przeprowadzenie jej przez próg. Tego rzeczywiście nie kupi nigdzie. To czyni twoją zdalną robotę wartościową mimo całej trudności.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Pajeczyna Gdybyś od tego zaczęła wątek, oszczędziłabyś sobie dwóch tygodni męki. Bo to jest odpowiedź na twoje pierwsze pytanie „czy w ogóle podejmować się czegoś takiego”. Tak, podejmować, bo dajesz tej osobie coś więcej niż przedmiot. Dajesz jej wejście w praktykę z przewodnikiem. Reszta to już tylko techniczne rozwiązanie odległości.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Pajeczyna I to też odpowiada na moją wcześniejszą wątpliwość, czy to działa. Działa, bo ona dostaje nie tylko zestaw, ale i przeprowadzenie. Zestaw, który ożywiłaś z nią razem przez telefon, będzie jej służył, bo ona w nim jest cała, a ty byłaś przewodniczką w tym jednym ważnym momencie. To więcej niż gotowiec ze sklepu kiedykolwiek da.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Żałuję, że mój przyjaciel nie przeczytał takiego wątku przed zrobieniem mi tamtego zestawu. Gdyby mnie przeprowadził przez domknięcie zamiast zrobić wszystko za mnie, miałbym dziś żywe runy, a nie te, które muszę przekonsekrować. Ale dzięki tej rozmowie wiem już dokładnie, co zrobić ze swoimi i jak kiedyś zrobić komuś innemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Lubon I to zatacza koło z poprzednią rozmową, w której opowiadałeś o tamtym zestawie. Wszystko się łączy - to, co poszło u ciebie nie tak, jest dokładnie tym, czego Pajeczyna teraz unika. Twój przykład jest w tym wątku lekcją na żywo. Dobrze, że go opowiedziałeś, bo bez niego rozmowa byłaby bardziej teoretyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Zauważcie, jak ten temat splata się z poprzednim o robieniu run dla bliskich. Tam mówiliśmy o siostrze obok, tu o nieznajomej daleko. A wniosek na obu końcach ten sam - im mniej znasz osobę, tym mniej wkładasz, a obdarowany zawsze powinien mieć udział w domknięciu. Odległość to tylko skrajny przypadek tej samej zasady.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Bryza Dobrze, że to spinasz, bo to faktycznie jedna zasada w różnych odsłonach. Dla siebie - wkładasz wszystko. Dla bliskiego - wkładasz dużo, ale on uczestniczy. Dla obcego z bliska - mało, on robi większość. Dla obcego z daleka - prawie nic, on robi wszystko, ty prowadzisz. Jedna oś, cztery punkty na niej.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Sauwak Ładnie zebrane. Ta oś to w zasadzie kompletna mapa robienia run dla kogokolwiek. Wystarczy umieścić sytuację na tej osi i od razu wiesz, ile wolno ci domknąć, a ile zostawić obdarowanemu. Proste i obejmuje wszystkie przypadki, od siebie po nieznajomego na drugim końcu świata.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Sauwak @Hellan Ta oś to dla mnie najcenniejsza rzecz z całego wątku. Zapisuję ją sobie. Cztery punkty, jedna zasada. Teraz wiem dokładnie, gdzie umieścić moją starszą panią - obcy z daleka, prawie nic ode mnie, prawie wszystko od niej, ja prowadzę. Wszystko inne wynika już z tego jednego umiejscowienia.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Pajeczyna I to jest piękne domknięcie twojej dwutygodniowej męki. Wszedłaś z chaosem w głowie, wychodzisz z jednym punktem na osi i jasnym planem. Czasem cała trudność polega na tym, żeby zobaczyć, gdzie sytuacja leży. Reszta wynika sama.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja z tej rozmowy wynoszę całą mapę, choć sam nie planuję jeszcze nikomu robić. Ale gdy kiedyś przyjdzie, będę wiedział, gdzie postawić daną sytuację na tej osi i co z tego wynika. To więcej, niż się spodziewałem, wchodząc tu tylko z ciekawości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Lubon Tak samo u mnie. Wszedłem z pytaniem o włos i prawo styczności, a wychodzę z całą mapą robienia run dla ludzi. Czasem jeden wątek daje więcej niż książka, bo widać, jak różne osoby dochodzą do tego samego z różnych stron.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze, że ten temat w końcu ktoś ruszył porządnie, bo zdalne robienie run to rzecz, o której krąży dużo półprawd. Większość poradników mówi tylko „użyj włosa” i na tym kończy, jakby to załatwiało sprawę. A tu widać, że za tym stoi cała oś decyzji, oczyszczanie włosa z drogi, jednoczesność czasu, pusta głowa przy struganiu i dziesięć innych rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Vladi Bo zdalne robienie run to temat dla osób już zaawansowanych, a poradniki piszą się dla początkujących. Stąd te uproszczenia. Cieszę się, że tu mogliśmy wejść głębiej, bo ten poziom rzadko gdzie się spotyka opisany uczciwie. Większość albo mówi „użyj włosa i już”, albo „nie da się tego zrobić zdalnie". A prawda jest gdzieś pośrodku i jest złożona.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że dotknęliśmy prawie wszystkiego, ale jedna rzecz mi umyka. Co z czasem między zrobieniem drewna a domknięciem na odległość? Bo przy bliskim domykasz w miarę szybko. A tu drewno jedzie pocztą dni, potem trzeba umówić termin domknięcia. Zestaw leży gotowy fizycznie, ale niedomknięty, u obcej osoby, przez jakiś czas. Czy ten czas leżenia surowego zestawu u niej czemuś szkodzi?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Kapturek Surowy zestaw, czyli czyste drewno bez ożywienia, może leżeć dowolnie długo bez szkody. To po prostu drewno z namalowanymi znakami. Nie ma w nim nic, co by się psuło z czasem. Niebezpieczny byłby niedomknięty zestaw już ożywiony, otwarty. Ale surowy nie jest otwarty, bo nie był jeszcze konsekrowany. Może czekać tygodniami na domknięcie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kapturek Hellan ma rację. Surowy to nie to samo co otwarty. Surowy jest neutralny i może leżeć. Otwarty, czyli zaczęty i nieskończony, byłby problemem. Ale w tym scenariuszu nic nie zaczynacie, dopóki nie usiądziecie razem do domykania. Drewno czeka spokojnie, aż nadejdzie umówiony moment. Czas leżenia surowego zestawu nie szkodzi.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Hellan @Sauwak Czyli rozróżnienie surowy kontra otwarty rozwiązuje moją wątpliwość. Surowy czeka spokojnie ile trzeba. Dobrze, bo bałam się, że drewno leżące tygodniami u obcej osoby przed domknięciem coś traci. A ono po prostu czeka, bo jeszcze nie żyje.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Kapturek Ta wątpliwość była mi potrzebna, bo realnie tak będzie - wyślę drewno, ono poleży u niej, zanim umówimy się na domknięcie. Dobrze wiedzieć, że to nie szkodzi. Zalecę jej tylko, żeby trzymała surowy zestaw w naturalnym materiale, na uboczu, nie w obiegu. Niech czeka godnie, choć jeszcze nie żyje.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Pajeczyna Dobry instynkt z tym godnym czekaniem. Surowy zestaw nie żyje, ale jest już czymś więcej niż przypadkowym drewnem - jest przygotowany pod nią, czeka na ożywienie. Niech leży owinięty, na uboczu, traktowany z szacunkiem. To dobrze ustawia ją mentalnie na domknięcie, które nadejdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A czy przed wysłaniem drewna trzeba ją jakoś przygotować praktycznie? Bo do domknięcia będzie potrzebowała pewnych rzeczy u siebie - lancet, ochra czy coś do barwienia krwią, świeca, dym. Jak ona tego nie ma, to w dniu domknięcia okaże się, że nie ma czym pracować.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Zorka Świetna uwaga praktyczna. Trzeba jej z góry podać listę tego, co ma przygotować u siebie na dzień domknięcia. Lancet z apteki, ewentualnie ochra jeśli barwiła będzie krwią z ochrą, świeca, suszone zioło do dymu, czysta woda, płótno. Albo - co prostsze - Pajeczyna może dołożyć do przesyłki mały komplet tego wszystkiego, żeby pani nie musiała sama szukać.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Zorka @Kunia Dołożę komplet do przesyłki. To rozwiązuje problem. Mały lancet, szczypta ochry, kawałek suszonej bylicy, świeczka. Wtedy w dniu domknięcia ona ma wszystko pod ręką i nie panikuje, że czegoś brakuje. Pomyślałam o drewnie i włosie, a o tym, czym ona ma domknąć, w ogóle nie. Dobrze, że pytasz.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Pajeczyna Dołożenie kompletu to bardzo dobry pomysł, bo zdejmuje z niej całe techniczne przygotowanie, którego mogłaby nie ogarnąć. Dostaje drewno plus wszystko, czym je ożywi, plus ciebie prowadzącą przez telefon. Zostaje jej tylko być obecną i wykonać pod twoim okiem. To maksymalnie ułatwia jej próg, nie wkładając w to twojej obecności energetycznej.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Pajeczyna Tylko z lancetem uważaj na jedną rzecz - ma być nowy, zapakowany, jednorazowy, i tak go wyślij. Żeby było jasne, że to jej własny, nietknięty. Lancet, którym ktokolwiek wcześniej cokolwiek robił, odpada całkowicie ze względów higienicznych. Nowy w opakowaniu, prosto z apteki. To akurat sprawa zdrowia, nie magii.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Vladi Oczywiście, nowy, zapakowany, jednorazowy. Tu nie ma miejsca na kombinowanie. Każdy element związany z krwią musi być czysty i jej własny. Dziękuję, że przypominasz, bo to akurat rzecz, której się nie lekceważy.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Vladi @Pajeczyna Dobrze, że to pada. Higiena przy krwi to jedyny element całej tej pracy, gdzie błąd może realnie zaszkodzić ciału, nie tylko zestawowi. Nowy lancet, jej własny, użyty raz. To zasada bez żadnych wyjątków, niezależnie od tego, jak bardzo ktoś chce robić „tradycyjnie”.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Robi się z tego naprawdę kompletna lista rzeczy do ogarnięcia - drewno, włos, komplet do domknięcia z nowym lancetem, instrukcja, umówiony termin, połączenie telefoniczne albo wideo. Aż dziwne, że przy zestawie dla siebie nic z tego nie trzeba, a przy zdalnym jest tego tyle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Lubon Bo przy sobie ty jesteś wszystkim naraz - drewnem, włosem, głosem, lancetem, obecnością, miejscem i czasem. Przy zdalnym te wszystkie role są rozdzielone między dwie osoby i dwie lokalizacje, i każdą trzeba osobno ogarnąć. Stąd ta lista. To samo co robisz dla siebie jednym ruchem, tu rozkłada się na kilkanaście kroków.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Lubon I to też tłumaczy, czemu zdalne robienie jest dla zaawansowanych. Nie dlatego, że technika jest trudniejsza, tylko dlatego, że trzeba ogarnąć logistykę i nie zgubić przy tym sensu. Łatwo się pogubić w lancetach i przesyłkach i zapomnieć, po co to wszystko. Sztuka polega na tym, żeby cała ta logistyka służyła ożywieniu, a nie je przykryła.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę listę i myślę sobie, że może najtrudniejsze w zdalnym wcale nie jest techniczne ogarnięcie, tylko utrzymanie powagi aktu mimo całej tej logistyki. Bo jak siedzisz z bliską osobą przy świecy, powaga przychodzi sama. A jak pakujesz lancety do koperty i umawiasz termin jak do dentysty, łatwo zgubić to, że to obrzęd, nie wysyłka paczki.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Paradoxa To może najgłębsza uwaga w całym wątku. Logistyka zabija powagę, jeśli się jej nie pilnuje. Dlatego sam moment domknięcia, ten przez telefon czy wideo, musi być oddzielony od całej krzątaniny. Paczka, lancety, terminy to jedno. Ale gdy nadchodzi chwila domknięcia, wszystko inne znika i zostaje tylko obrzęd. Trzeba umieć przełączyć się z trybu logistyki w tryb sacrum.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Paradoxa @Indaphoros I to jest coś, czego nie ma w żadnym poradniku. Cała logistyka zdalnego robienia może sprawić, że człowiek podejdzie do domknięcia jak do odhaczenia ostatniego punktu z listy. A to ma być najważniejsza chwila. Pajeczyno, jak już dojdziecie do domykania, zapomnij o lancetach i przesyłkach. Wtedy liczy się tylko ona, ty, i ten moment, mimo że dzieli was pół kraju.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Paradoxa @Indaphoros @Lady To zabieram sobie jako najważniejszą rzecz z całej rozmowy, ważniejszą nawet niż oś czy lista. Że mimo całej krzątaniny sam moment domknięcia ma być czysty z logistyki. Zadbam, żeby w dniu domykania wszystko było już dawno przygotowane, żebyśmy obie mogły wejść tylko w obrzęd, bez biegania za lancetem w ostatniej chwili. Powaga ponad wygodę.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Ten przeskok od techniki do powagi aktu jest dla mnie najcenniejszy. Bo na początku wątku myślałem, że to wszystko o włosie i prawie styczności. A okazuje się, że techniczne rozwiązania to dopiero połowa, a druga połowa to utrzymanie sensu mimo tych rozwiązań. Bez tej drugiej połowy nawet idealnie ogarnięta logistyka da martwy zestaw.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Whisper Tak właśnie jest. Można mieć każdy element idealny - włos, oś, komplet, jednoczesność - i wyjść z tego martwy zestaw, jeśli zabraknie powagi w samym momencie. I odwrotnie, można mieć skromne środki, ale pełną obecność w chwili domknięcia, i zestaw będzie żył. Środki są ważne, ale obecność jest warunkiem. To stałe we wszystkim, co robimy z runami, nie tylko zdalnie.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Krysztal I to chyba domyka cały wątek lepiej niż jakiekolwiek techniczne podsumowanie. Cała logistyka zdalnego służy jednemu - żeby w momencie domknięcia obie osoby mogły być w pełni obecne, mimo odległości. Jak to osiągniecie, reszta jest tylko narzędziem do tego celu. Choć słowa „narzędzie” unikamy, ale tu pasuje jako środek do celu.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Vladi Zaśmiałam się, bo wszyscy się łapiemy na tym słowie. Ale masz rację co do sensu. Cała ta machina logistyczna istnieje tylko po to, żeby umożliwić jeden czysty moment wspólnej obecności na odległość. Jak ten moment będzie prawdziwy, zdalny zestaw nie będzie gorszy od robionego z bliska. Tylko trudniej do niego dojść.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: