czytam ten wątek od początku i zastanawiam się - to co opisuje Sybiliaa z tym fehu, mogło po prostu wyjść bo runy 'wyczuły' że jest w podróży? Znaczy nie high czy low altitude, tylko sam fakt bycia w ruchu? Bo wtedy nie chodzi o wysokość tylko o kontekst. Przepraszam jeśli to naiwne pytanie, dopiero zaczyna mi sie podobać temat run.
Słuchajcie, wchodzę tu z nieco innej strony bo mam wrażenie że pomieszały się dwa różne pytania. Jedno to czy fizyczne warunki w samolocie (cisnienie, wysokosc, zmęczenie, obcy ludzie dookoła) wpływają na zdolność skupienia i odczytu. Na to odpowiedź brzmi: oczywiście że tak, tak samo jak zły sen, głod czy głośne otoczenie wpływa na wszystko. Drugie pytanie to czy SAMA WYSOKOSC ma jakieś energetyczne znaczenie niezależne od tych fizycznych rzeczy. I tu już wchodzimy w spekulacje. Nie mówię że nie, mówię że to są dwa różne pytania i dobrze je rozdzielić.
Edzio ma racje ale ja powiem wam cos z wlasnej praktyki. Robilm kiedys odczyt dla kogos w bardzoo stresujacych warunkach, na dworcu, cisnienie czasu, halas. I sam poczułem ze moje rozumienie tych run jest inne, plytsze. Nie wiem czy to fizyka czy energia ale cos bylo inne. A samolot to jeszcze bardziej intensywne srodowisko niz dworzec wg mnie
dobra to ja wam powiemco do mnie trafiło z tych interpretacji. to z tym że fehu odzwierciedlało kontekst podrozy - to brzmi najbardziej sensownie. nie musialam miec intencji, sama sytuacja byala intencja. czy tak to mozna rozumiec?
No właśnie o to mi chodziło! Sytuacja jako intencja, to jest świetnie ujęte. Wiesz, ja jak kiedyś robiłam odczyt zaraz po wypadku samochodowym, nawet bez pytania, i wyszło mi raido i sowilo. Raido to podróż, droga, ruch. I siedziałam z tym i myślałam - no dobra, to może nie było przepowiednia, może runy po prostu opisały co się właśnie stało. Czy to jest wróżenie? Nie wiem. Ale coś tam było.
To jest właśnie ten moment gdzie muszę się wtrącić. 'Sytuacja jako intencja' to piękna formuła, ale co tak naprawdę mówi? Że cokolwiek wyciągniesz, zawsze można to dopasować do kontekstu. Jedziesz samolotem, wychodzi fehu - podróż. Jedziesz samolotem, wychodzi isa - zatrzymanie w ruchu, napięcie. Wychodzi tiwaz - walka z czymś, stres przed lotem. Każda runa da się przykleić do każdej sytuacji jeśli chcesz żeby pasowała. To nie jest zarzut pod adresem Sybilii, to jest problem z metodą.
Aurelek ma rację w tym sensie że elastyczność interpretacji to realne ryzyko w każdym odczycie, nie tylko w niestandardowych warunkach. Ale to nie jest argument przeciw robieniu run w samolocie, to jest argument za tym żeby zawsze stawiać pytanie przed losowaniem. Wtedy przynajmniej masz jakiś punkt odniesienia i nie dopasowujesz post factum.
to jest chyba moje główne pytanie do was wszystkich - czy jest w ogóle jakis rzut ktory jest neutralny? Znaczy taki gdzie nie masz żadnego kontekstu, żadnego nastroju, nic? Bo jeśli nie, to argument Aurelka rozbija się o to że zawsze coś jest i zawsze można dopasować. Nie tylko w samolocie.
To jest bardzo dobre pytanie i chyba nie ma odpowiedzi tak/nie. Stara tradycja mówi że rzut nigdy nie jest przypadkowy i zawsze coś wyraża, czy chcesz czy nie. W tym sensie rzut 'neutralny' nie istnieje. Ale to nie znaczy że wszystkie rzuty są równie czytelne. Stan skupienia i intencja zwiększają sygnał, jeśli użyję takiego uproszczenia. W hałasie na lotnisku ten sygnał może być słabszy albo zakłócony.
okej ale my nadal krążymy wokół pytania Sybilii i nie daliśmy jej konkretnej odpowiedzi!! Czy wysokosc jako taka, a nie halas czy meżczyzna za plecami co sie wierci, ALE sama wysokosc - czy cos zmienia? Ismer, Wieszczka, ktos kto praktykuje dlugo - macie tu jakies zdanie??
Już raz to napisałam ale powiem jeszcze raz, bo Zywilka słusznie wraca do tematu. Sama wysokość, rozumiana fizycznie, nie ma żadnego uzasadnienia w tradycji runowej. Nie ma tekstów, nie ma praktyki nordyckiej która by to potwierdzała. Natomiast jeśli ktoś działa z energią i czakrami, to wysokość nad poziomem ziemi może mieć znaczenie w tamtym systemie. Ale to już nie jest pytanie o runy, to jest pytanie o coś innego.
ja tu wchodzę bo to ciekawy temat. Z moich doświadczeń z kamieniami i przedmiotami energetycznymi, wrażliwość zmienia się bardzo w zależności od miejsca i stanu. Nie twierdzę że wiem co robi wysokość, ale wiem że robiłam kiedyś oczyszczanie kamieni na zewnątrz na wzgórzu i czułam wyraźną różnicę w porównaniu do domu. Czy to wysokość, otwarta przestrzeń, brak ścian - nie wiem. Ale coś było.
To rozróżnienie jest sensowne ale mnie interesuje co z tego wynika praktycznie. Jeśli ktoś robi runy I pracuje z czakrami, to jak ma to rozdzielać przy rzucie? Przed każdym rzutem deklaruje który system stosuje? To trochę abstrakcyjne.
Bernadka trafia w sedno! Dla mnie to zawsze było jedno, czuję jak czuję i interpretuję jak interpretuję. Ale teraz po przeczytaniu całego wątku zastanawiam się, czy może przez to moje odczyty są mniej spójne? Czy nie mieszam przypadkiem dwóch różnych języków i dlatego czasem interpretacja mi nie gra? To jest naprawdę dobre pytanie do przemyślenia.
Czytam to i mam takie wrażenie że doszliście do miejsca gdzie dyskusja o samolocie zamieniła się w dyskusję o tym czym w ogóle są runy i jak je traktować. Co jest ciekawsze moim zdaniem, ale Sybiliaa pewnie chciała po prostu wiedzieć czy jej fehu z samolotu jest wiarygodne. I chyba nikt jej tego nie powiedział wprost.
haha Liki ma racje, chcialam tyle wiedziec. okej to rozumiem ze nie ma tradycji ktora by mowila ze wysokosc ma znaczenie. rozumiem tez ze moj rzut mogl byc zaklocony albo nie - nie wiem. Ale to zestawienie fehu-isa-fehu bylo dla mnie jakos ciekawe i zostalo ze mna. wiec chyba tyle ile moglam z tego wyciagnac - wyciaglam.
I to jest chyba najlepsza konkluzja jaką można mieć. Nie wszystko musi być zweryfikowane metodologicznie żeby mieć wartość dla osoby która to przeżyła. Zostało z tobą, coś ci dało, do tego wracasz. To jest wystarczające.
Zgodzę się z tym że wartość osobista jest wartością. Ale zaznaczam na marginesie, bo chyba powinienem, że to co zostaje z Sybillą nie jest powodem do wyciągania wniosków o tym czy samolot wpływa na runy. Te dwie rzeczy są różne. Miłego lotu następnym razem 🙂
a ja i tak uważam że warto spróbować kilka razy i zobaczyć czy wzorzec się powtarza. Nie jako dowód, tylko jako obserwacja. Sybiliaa, jak będziesz gdzieś lecieć następny raz, zapisz co wyciągnęłaś, co czułaś, jakie pytanie miałaś w głowie. Chociażby dla siebie. To ciekawsze niż gdybanie tutaj na forum.
czytam ten watek od poczatku i mam pytanko bo moze glupie - czy w ogole mozna chronic runy w samolocie, te fizyczne kamyki albo drewienka? Myslalam ze trzeba je owiajac w materiał i nie dawac na przeswiete bagazu. czy to mit czy jest cos w tym?
no i sie okazalo ze mam to pytanie od poczatku i nadal nie wiem 😀 czy kamyki runiczne trzeba jakos szczegolnie pakowac do samolotu? pytam bo slyszalam ze przez te przeswitywanie bagazu cos sie moze rozladowac albo cos, ale nie wiem czy to prawda czy mit
Fela, to mit raczej. Prześwietlanie bagażu to promienie rentgenowskie i one nie mają żadnego udokumentowanego wpływu na kamienie czy drewno jako materiały. Chyba że ktoś uważa że energia jest czymś mierzalnym w sensie fizycznym, ale to już osobna dyskusja. Ja latałam ze swoją saszetką z kamieniami kilka razy i nic złego się nie stało.
ale witchling to ty robilaz run w samolocie czy tylko miałas je w bagazu? bo to chyba roznica jednak? jedno to transport, drugie to aktywna praca z nimi podczas lotu
co do owijania w materiał, to jest taka tradycja żeby runy trzymać w woreczku z naturalnego materiału, lnianym albo bawełnianym, i to ma sens niezależnie od samolotu. Chodzi o to żeby je trochę odizolować od przypadkowych energii w otoczeniu. Czy to działa w samolocie tak samo jak w domu, szczerze nie wiem, ale sama zawsze tak robię i nie wyobrażam sobie inaczej.
przepraszam że sie wtrącam bo właściwie to nie za bardzo znam się na runach ale skoro mówicie o owijaniu i woreczku, to to jest coś obowiązkowego? znaczy czy runy bez woreczka są mniej skuteczne? pytam bo dopiero zaczynam i trochę się gubię w tych wszystkich zasadach
wracając na chwilę do meritum, bo widzę że pytanie Feli trochę nas wyprowadziło - myślę że wątek o ochronie run w podróży jest jednak powiązany z pytaniem Sybilii. Jeśli ktoś uważa że transport może coś zaburzyć, to siłą rzeczy rzut zrobiony zaraz po lądowaniu też jest objęty tym pytaniem. Czy ktoś próbował robić odczyt tuż po wylądowaniu, żeby sprawdzić czy jest jakiś wyraźny kontrast z odczytem z lotu?
ismer, ja nie robiłam odczytu po lądowaniu, nie przyszło mi do głowy szczerze. ale to ciekawy pomysl zeby porownac. pentagrama tez pisala wczesniej coby zapisywac kolejne rzuty - moze tak zrobie jak znowu bede leciec i zrobie jeden w locie i jeden po
