Hej, mam trochę dziwne pytanie ale naprawde mnie to nurtuje. Leciałam ostatnio samolotem i wzięłam runy ze sobą bo miałam długą podróż i pomyślałam czemu nie zrobic sobie szybkiego rzutu. No i te runy jakoś dziwanie wychodziły, znaczy ciągnęłam fehu trzy razy z rzędu co mi sie nigdy nie zdarzylo na ziemi. Czy wysokosc moze wplywac na to jak runy pracują? Moze energia jest inna na tej wysokosci?
O, ciekawy temat! Sama nigdy nie próbowałam w samolocie ale słyszałam różne rzeczy na ten temat. Wiesz, jak lecisz na dużej wysokości to teoretycznie jesteś bliżej pewnych... no, warstw energetycznych powiedzmy. Niektórzy mówią że to może zakłócać odczyt, inni że wzmacnia. Ja osobiście podejrzewam że to zależy też od osoby i jej skupienia w danym momencie. Trzy razy fehu to rzeczywiście coś - to akurat runa bardzo związana z ruchem i przepływem, więc może to był po prostu odczyt twoją podróży jako takiej?
Moze chodzi o to ze w samolocie przebywas między dwoma swiatami metaforyccznie mowiac. Ziemia zostaje za toba a ty sie unoszysz. Stare tradycje mowily ze na granicach i przejsciach energia jest inna, bardziej przepuszczalna. Czy miales jakis szczegolny cel tego rzutu czy to bylo takie bez niczego?
Przepraszam że wchodzę z tym ale trochę sceptycznie podchodzę do tych teorii o warstwach energetycznych na wysokości. Skąd ta wiedza właściwie pochodzi? Bo runy wywodzą się z tradycji nordyckich i germańskich i tam latanie samolotem raczej nie było uwzględnione w żadnej z praktyk 🙂 Fehu trzy razy z rzędu może wynikać z tego że się po prostu nie skupiłaś tak jak normalnie, bo samolot to nie jest spokojne otoczenie do wróżby.
Hej, a czy ktoś w ogóle próbował weryfikować takie rzeczy? Znaczy rzucać runy w różnych miejscach i zapisywać wyniki? Bo to byłoby ciekawe ćwiczenie. Samolot, piwnica, szczyt góry, plaża - czy naprawdę jest różnica? Bo to co opisuje Sybiliaa jest ciekawe ale też mogło być przypadkiem.
Oo to jest swietny pomysl z tym zapisywaniem!! Ja robiłam kiedys taki eksperyment z tartoem w róznych miejscach i naprawde były roznice, przynajmniej subiektywnie. Ale samolot to specyficzne miejsce bo tam jest tyle ludzi naraz, tyle roznych energi sie miesza, nie wiadomo kto co mysli i czuje. Moze to tez ma wplyw?
Kilka uwag do tej rozmowy. Po pierwsze - fehu pojawia się wielokrotnie to nie jest przypadek, to runa przepływu i ruchu, więc sam kontekst podróży może ją przywoływać. Po drugie - skupienie podczas rzutu ma kolosalne znaczenie i samolot to nie jest miejsce sprzyjające skupieniu. Hałas, ciasność, niepokój. Zanim zaczniemy szukać wyjaśnień w warstwach energetycznych, warto zapytać: w jakim stanie byłaś podczas tego rzutu?
To co mówi Wieszczka65 ma sens. Ale jest jeszcze jedna kwestia - ciśnienie. W samolocie ciśnienie kabiny jest inne niż na ziemi, de facto lecisz w warunkach odpowiadających mniej więcej 2000 metrom. To wpływa na mózg, na percepcję, na nastrój. Wiele osób czuje się trochę inaczej w samolocie i nie zdaje sobie z tego sprawy. Czy to ma związek z odczytem run? Możliwe. Ale niekoniecznie przez energię - może przez inne funkcjonowanie interpretującego umysłu.
O to w ogóle nie przyszło mi do głowy że ciśnienie może zmieniać percepcję. To by znaczyło że każde wróżenie w górach jest też trochę inne? Bo tam też jest inne ciśnienie. Czy ktoś to sprawdzał? Pytam serio bo to brzmi logicznie.
Sama kiedyś robiłam rytuał na wysokości, nie w samolocie ale w górach, około 1800 metrów. I rzeczywiście coś było inne. Trudno to opisać słowami, ale skupienie przychodziło inaczej, łatwiej albo trudniej zależy w którym momencie. Nie wiem czy to ciśnienie czy widoki czy co, ale jest różnica.
Okej, to co mówi Ismer faktycznie brzmi rozsądnie w porównaniu do teorii o warstwach energetycznych. Zmienione ciśnienie, odwodnienie (bo w samolocie człowiek się odwadnia), stres podróżny nawet jeśli nieuświadomiony - to wszystko wpływa na stan umysłu. A stan umysłu wpływa na to jak interpretujesz runy. Nie mówię że wróżenie jest bez sensu, mówię że te zmienne trzeba brać pod uwagę.
Hej, ja tam wróżyłem w różnych dziwnych miejscach przez lata i powiem wam tak - raz robiłem rzut run na peronie kolejowym, drugi raz w windzie bo byłem ciekaw, i za każdym razem jak byłem w ruchu to wychodziły runy związane z ruchem i zmianą. Raidho, fehu właśnie, czasem pertho. Jakby runy opisywały kontekst fizyczny. Może to w ogóle jest jakaś zasada? Że jeśli ciągniesz w konkretnym miejscu to one czytają też to miejsce?
To jest ciekawa obserwacja Kacperek.x ale zaraz - czy to nie jest po prostu efekt potwierdzenia? Rzucasz runy w windzie, wyciągasz raidho i myślisz: aha, ruch, winda. Ale gdybyś wyciągnął uruz to powiedziałbyś: aha, siła potrzebna do poradzenia sobie z... czymkolwiek. Runy mają na tyle szerokie znaczenia że prawie zawsze możemy znaleźć połączenie z kontekstem. Nie mówię że doświadczenia są fałszywe, mówię żeby być ostrożnym z interpretacją wzorców.
Aurelek71 ma rację co do efektu potwierdzenia ale to nie wyklucza że coś realnego się dzieje. Te dwie rzeczy mogą istnieć równolegle. Można być podatnym na błąd poznawczy I jednocześnie coś doświadczać. Dlatego to jest takie trudne do sprawdzenia.
A właśnie, bo to chyba jest tak że runy czytają pierwszą czakrę szczególnie? Znaczy mam takie przekonanie że jak jesteś oderwana od ziemi to ta energia korzenia jest zaburzona i to może wpływać na odczyt. Jak siedzisz w samolocie to dosłownie nie masz kontaktu z ziemią. Czy ktoś się nad tym zastanawiał w kontekście czakr?
Czakry i runy to są dwa różne systemy i nie należy ich mieszać bez zastanowienia. Rozumiem że to kuszące bo oba dotyczą energii ale to jak mieszanie kart tarota z astrologia - można to robić ale trzeba wiedzieć co się robi. Co do samego tematu - myślę że kluczowe pytanie brzmi: czy robiłaś ten rzut z konkretnym pytaniem czy bez? To bardzo zmienia interpretację. Fehu wielokrotnie bez pytania jest po prostu opisem stanu - a stan był: jesteś w ruchu.
Ale Wieszczka65, nie mówię że to jest bezpośrednie połączenie 1:1, tylko że te dwa systemy mogą się uzupełniać! Skoro czakra korzenia odpowiada za zakorzenienie i kontakt z ziemią, a w samolocie dosłownie nie masz tego kontaktu, to chyba logiczne że coś się zmienia w odczycie? Nie musisz mieszać systemów żeby zauważyć że oba mówią o tym samym mechanizmie.
Muszę tu wejść, bo to zaczyna iść w dziwnym kierunku. Czakry to system wywodzący się z tradycji hinduskiej, runy ze skandynawsko-germańskiej. Łączenie ich bez solidnej podstawy to nie jest 'uzupełnianie systemów', to po prostu tworzenie własnej synkretycznej teorii bez żadnego oparcia. I to jest ok, możesz tak robić, ale nazywajmy rzeczy po imieniu. Samo pytanie Sybilii jest ciekawe, natomiast odpowiedź 'bo pierwsza czakra' to nie jest odpowiedź w kontekście run. Co powiedzą tutaj osoby które pracują tylko z runami, bez domieszki innych systemów?
Sybiliaa, wracam do twojego pierwotnego pytania bo trochę odpłynęliśmy. Pisałaś że wyciagnęłaś fehu kilka razy i że coś czułaś ale nie wiedziałaś co. Czy możesz opisać dokładnie te rzuty? Ile run rzucałaś, czy losowałaś na konkretne pytanie czy tak generalnie, i czy runy były odwrócone czy nie? Bo to zmienia interpretację dość znacząco.
isa to runa zatrzymania, lodu, zastoju. To ciekawe zestawienie z fehu które jest ruchem i przepływem. Możliwe że to była napięcie między tymi energiami - jedziesz, jesteś w ruchu, ale coś w tobie jest zatrzymane albo oczekuje. A co do odwróceń - to nie jest obowiązkowe, różne tradycje mają różne podejście. Czy pamiętasz w którym z trzech rzutów wyszła isa?
O, to brzmi jak konkretna historia do analizy! Fehu - isa - fehu, dwie runy ruchu otaczają runę zatrzymania. Może coś było w środku podróży co wymagało przerwy albo refleksji? Albo to dosłowny opis lotu - lecisz, ale w pewnym sensie zawieszony jesteś w tym czasie i przestrzeni? Nie chcę za bardzo narzucać interpretacji ale to jest spójne.
Zatrzymajmy się na chwilę. Mamy trzy losowania po jednej runie, bez pytania, bez intencji, wykonane z nudy w samolocie. I teraz budujemy z tego teorię o 'napięciu energetycznym między ruchem a zatrzymaniem'. Rozumiem że to ciekawe ćwiczenie interpretacyjne, ale naprawdę - czy nie jest tak że nałożyliśmy znaczenie post factum? Bo fehu-isa-fehu można zinterpretować na sto różnych sposobów zupełnie niezwiązanych z lotem.
Aurelek71 ma rację i to jest dobry punkt. Ale z drugiej strony, jeśli przyjmiemy że runy są sposóbm do refleksji a nie proroctwa, to nie ma znaczenia czy wyszły z nudy w samolocie czy przy świecach w domu. Wartość jest w tym co z tym robisz. Choć to trochę rozmywa pierwotne pytanie, czyli czy WYSOKOŚĆ wpływa na wynik.
właśnie, bo my cały czas gdzies odplywamy od tego co napisała Sybiliaa na poczatku!! Pytanie było o wysokosc i czy ona zmienia cos w odczycie. To może być totalna bzdura albo coś realnego ale chciałabym żeby ktoś kto praktykuje długo odpowiedział na TO konkretnie. Wieszczka65, Ismer - co wy myslicie bezposrednio o tym?
Dobrze, bezpośrednio. Nie ma żadnej starej nordyckiej nauki która mówiłaby że wysokość wpływa na rzut run. To nasz współczesny pomysł. Ale to nie znaczy że jest bez sensu. Warunki odczytu zawsze miały znaczenie i zawsze zwracano uwagę na miejsce, czas, stan duchowy. Wysokość jako czynnik jest nowa propozycja i nie ma podstaw żeby ją z góry odrzucać, ale nie ma też podstaw żeby ją przyjmować. To jest otwarte pytanie.
a czy jest w ogóle jakiś sposób żeby to sprawdzić? Bo Modest wcześniej pisał o robieniu rzutów w różnych miejscach i zapisywaniu, ale jak właściwie porównujesz wyniki? Nie wiesz przecież czy w domu wyciagnęłabyś te same runy co w samolocie, bo to nie jest powtarzalny eksperyment...
Mnie się bardziej podoba podejście praktyczne niż teoretyczne w tym temacie. Jak ktoś leci często samolotem to po prostu powinien spróbować i zobaczyć co czuje. Ja bym to zrobiła kilka razy na tej samej trasie i porównała wrażenia. Nie wyniki konkretnych run, bo to byłoby bez sensu porównywać, ale sam proces - czy jest łatwiej, trudniej, inaczej.
