Hej, chciałam zapytać bo nie mam osobistego doświadczenia z tym tematem - czy ktoś probował pracować z runami dla kogoś, kto jest w programie rehabilitacyjnym? Mam na myśli ogólnie rehabilitacje, nie tylko tą po wypadkach fizycznych. Pytam bo znajoma idzie przez taki program i zapytała mnie czy runy mogłyby jej jakoś pomóc. Nie wiem co jej powiedziec, bo sama używam run głównie do wróżenia sobie, a nie jako wsparcie w procesie np. edukacyjnym czy zdrowotnym. Jak wy to widzicie?
Zanim odpowiem, to chciałem zapytać - o jaki rodzaj rehabilitacji chodzi? Bo to duża różnica czy mówimy o czymś fizycznym, czy o programie np. psychologicznym, uzależnienia, czy może coś związanego z nauką i powrotem do funkcjonowania po jakimś kryzysie. Runy można przełożyć na każdy kontekst, ale sposób pracy będzie zupełnie inny.
Sama pracowałam z runami przy swoim powrocie do aktywności po długiej chorobie i szczerze, dużo mi to dało. Ale nie na zasadzie że runy coś cudownie naprawiły, tylko że pomagały mi skupić uwagę na tym co ważne w danym momencie. Ciągnęłam jedną rune dziennie i to było jak taki punkt odniesienia na cały dzień. Jeśli chodzi o jakiś program rehabilitacyjny, to myślę że podobnie mogłoby działać.
No ale poczekajcie, bo tu wchodzi pytanie czy to nie jest przypadkiem nadużywanie run do czegoś, do czego nie sa przeznaczone. Runy to system wróżebny i symboliczny, a rehabilitacja to poważna sprawa medyczna albo terapeutyczna. Nie jestem przeciwko ezoteryce, ale łączenie tego z programem rehabilitacyjnym - mam mieszane uczucia. Ktoś w takim programie powinien przede wszystkim słuchać specjalistów.
To jest ciekawy temat i rozumiem skąd pytanie. Runy w tradycji nordyckiej miały bardzo szerokie zastosowanie, nie tylko wróżebne. Były wyryte na przedmiotach żeby wspomóc zdrowie, ochrone, odwagę. Berkana na przykład to runa związana z odradzaniem się, troską, procesem wzrostu - i jeśli ktoś przechodzi przez program rehabilitacyjny, to ta energia może być jak najbardziej na miejscu. Laguz z kolei odpowiada za płynność, dostosowanie się do zmian. Nie twierdzę że to lekarstwo, ale jako towarzyszenie procesowi - czemu nie.
Wioletka ma rację co do Berkany, ja bym jeszcze dodała Sowulo jeśli chodzi o proces edukacyjny w ramach rehabilitacji. Sowulo to runa słońca, oświecenia w pewnym sensie, ale też energii i woli działania. Dla kogoś kto uczy się na nowo jakiś umiejętności albo przechodzi przez trudny program - może być dobrym symbolem do pracy.
Ojej, właśnie zapisuję Berkana i Sowulo do notatek bo mam podobną sytuacje co Tarninka, tylko u mnie to córka koleżanki. Mam pytanie do Wioletki i Gosiuni - czy te runy to lepiej trzymac przy sobie fizycznie (np. kamien runiczny), rysowac je gdzieś, czy tylko medytowac z ich energią? Bo słyszałam różne podejścia i nie wiem które skuteczniejsze.
Co do edukacyjnego aspektu rehabilitacji - to osobny temat moim zdaniem. Jeśli ktoś np. wraca do nauki po przerwie spowodowanej kryzysem, to można popracować z runami związanymi z pamięcią, koncentracją, otwartością na nową wiedze. Kenaz to runa wglądu, wiedzy, swiatła w ciemności - bardzo pasuje do procesu uczenia się na nowo. Mannaz też, bo dotyczy relacji człowieka z własnym potencjałem i rozumieniem siebie.
Dobra, rozumiem że nikt nie mówi o zastępowaniu terapii. Ale mam inne zastrzeżenie - czy nie ma ryzyka że osoba w rehabilitacji zacznie za bardzo polegać na runach jako na wyroczni i to będzie utrudniać jej własną sprawczość? Bo rehabilitacja to jest praca, wysiłek, decyzje. Jak ktoś co rano ciągnie rune i myśli 'no dobra, dzisiaj będzie trudno bo wyszła Hagalaz' to może to mu bardziej przeszkodzić niż pomóc.
To co mówi RycerzMieczy ma sens i warto o tym pomyśleć. Wszystko zależy od tego jak ktoś pracuje z runami. Runa nie ma mówić 'dzisiaj będzie źle' tylko dawać perspektywę do refleksji. Hagalaz to nie wyrok, to wezwanie do pracy z trudnością. Ale rzeczywiście jeśli ktoś jest na etapie rehabilitacji i nie ma wcześniejszego doświadczenia z runami, to może nie być najlepszy moment na głęboka pracę. Może lepiej zacząć od czegoś prostszego.
Tu się zgodzę z Dziewiecsil w tym że dla osoby bez doświadczenia polecałabym bardzo proste wejście - np. jeden zestaw kilku run związanych z siłą i odnową, tylko do trzymania i kontemplacji, bez wróżenia. Nie żeby ciągnąć 'co mnie czeka' tylko żeby mieć coś jako kotwicę symboliczną. To zupełnie inna praktyka niż wróżenie.
Słuchajcie, ja mam trochę inne doświadczenie i chce się podzielić. Sama byłam w programie, nie będe mówić jakim, ale to była trudna sprawa. I wtedy jedna znajoma dała mi rune Algiz - taką drewniana, własnorecznie wyrzeźbioną - i powiedziała tylko tyle że to ochrona i że mam ją trzymać jak jest ciężko. Nie tłumaczyła mi żadnych systemów, żadnych rozkładów, nic. I wiesz co - pomagało mi to bardzo. Nie dlatego że wierzyłam w magię run, ale dlatego że miałam w ręku coś konkretnego kiedy było najgorzej. Taki mały punkt skupienia.
No dobra ale Algiz to nie jest jakiś neutralny wybór - to konkretna runa z konkretną energią i wciskanie jej komuś bez pytania to moim zdaniem trochę ryzykowne. Skąd wiadomo że ta osoba potrzebuje akurat ochrony? Może potrzebuje czegoś zupełnie innego. Rozumiem że intencja była dobra, ale ja bym jednak najpierw zapytała co ta osoba czuje czego jej brakuje, zamiast decydować za nią.
Czytam tę rozmowę z dużym zainteresowaniem bo łączy się to z tym czym się zajmuję. Chcę dodać jedną rzecz dotyczącą procesu edukacyjnego w rehabilitacji - w takim procesie bardzo ważna jest zdolność do skupienia uwagi i powrotu do własnego centrum kiedy jest chaos. Runy, niezaleznie od tego czy ktoś wierzy w ich 'magiczne' działanie, mogą pełnić taką rolę. To trochę jak punkt mnemoniczny - patrzysz na Berkane i twój umysł wie 'o, to jest czas wzrostu, jestem w procesie'. To nie ezoteryka, to psychologia symbolu.
hej przepraszam ze sie wtrącam bo nie znam sie za bardzo na runach ale to co piszecie brzmi sensownie. mam tylko pytanie - czy jest jakis dobry sposob żeby sie nauczyc run od podstaw jezeli ktos chce je stosowac wlasnie tak jak opisujecie? bo ja troche zagladałem do internetu ale tam jest taki misz masz informacji ze nie wiem od czego zacząć
to jak, jest jakas dobra ksiazka po polsku do nauki run od podstaw? pytam bo nie chce kupic czegos losowego i potem okazac sie ze to sciema
wracajac do watku edukacyjnego bo to mnie tu najbardziej interesuje - Mannaz, o ktora pytala Filomena, to runa czlowieka w relacji z innymi ludzmi i z wlasnym umyslem. jak ktos jest w procesie powrotu do nauki, uczenia sie na nowo, to Mannaz przypomina ze ten proces nie dzieje sie w izolacji. uczysz sie w kontekscie, masz nauczycieli, terapeutow, innych ludzi wokol. runa moze byc takim symbolem swiadomosci tej siatki wsparcia
czekajcie, bo mi tu cos nie gra. gadamy o runach jako wsparciu w rehabilitacji i edukacji, a nikt nie pyta najwazniejszego - czy ta osoba w ogole chce miec z tym do czynienia? bo mam wrazenie ze tu Tarninka zastanawia sie co dac znajomej, i rozmawiamy o runach jak o prezencie ktory ktos dostanie bez pytania. to nie jest ok z mojej perspektywy, nieważne jak dobra ta intencja jest
wracam do Mannaz i Kenaz razem, bo to ciekawe zestawienie. w procesie gdzie ktos na nowo przyswaja wiedze albo uczy sie funkcjonowac inaczej, te dwie runy moga sie nawzajem rownowazac. Kenaz daje ten impuls, ciekawosc, chec zrozumienia. Mannaz przypomina o kontekscie spolecznym i tym ze jestesmy ludzmi, ze mamy granice. sama w sobie Kenaz moze napedzac za mocno, Mannaz studzi i zakorzeniedza. czy ktos z was faktycznie probowal medytowac z dwiema runami naraz?
praca z dwiema runami jednoczesnie to cos co wymaga juz pewnej praktyki moim zdaniem. jak ktos jest na poczatku, to lepiej jedna, powoli, niz dwie naraz i chaos. choc z drugiej strony to juz kwestia jak kto odczuwa. ja osobiscie ciagne jedna rune rano i z nia chodze caly dzien, nie kombinuje z wiecej
zgadzam sie z Ludwiczkiem, jedna runa dziennie to zdecydowanie lepszy poczatek niz probowanie ogarnac 'zestaw terapeutyczny'. i szczerze, dla osoby ktora jest w trudnym miejscu zyciowo, duze skomplikowanie moze wiecej zaszkodzic niz pomoc. prosto i konkretnie
jest jeszcze jedna runa ktora tu nie padla a moze byc bardzo wazna w kontekscie rehabilitacji i powrotu do siebie - Laguz. woda, plynnosc, intuicja, ale tez zdolnosc do odpuszczania oporu. bardzo czesto w procesach terapeutycznych pojawia sie moment kiedy trzeba przestac walczyc z tym co jest i po prostu sie przez to przepuscic. Laguz ma te energie. nie jest tak dynamiczna jak Sowulo ani tak strukturyzujaca jak Mannaz, bardziej mieka
Laguz! tak, zapomnialysmy o niej a to swietna runa do procesow przejscia. ja ja ciagnelam kiedys gdy bylam w bardzo trudnym miejscu emocjonalnie i cos w tym spojrzeniu na wode, na plynnosc, naprawde pomoglo mi nie blokować sie na to co przychodzi. czy mozesz Wioletka powiedziec jak ty z nia pracujesz, bo kazdy ma troche inne podejscie
slucham was i mysle o tej Algiz ktora dostalam i o tym co tu mowicie o Laguz, i wlasciwie to sa dwa rozne aspekty tego samego - Algiz to taka tarcza, a Laguz to przejscie przez. jedno i drugie potrzebne w roznych momentach. u mnie najpierw bylo trzeba ta tarcze, zeby w ogole poczuc ze jestem bezpieczna, a potem moglo przyjsc to odpuszczenie. ciekawe ze to tak sie uklada
ok ale to o czym mowi Boguslawa to jest juz calkiem zaawansowana praca - ocenianie w ktorym momencie procesu jestes i dobieranie run do fazy. to nie jest cos co ktos bez doswiadczenia zrobi trafnie. i wracam do mojego wczesniejszego zastrzezenia, troche inaczej sformulowanego: czy nie ma ryzyka ze ktos sam sobie dobierze zle runy do momentu w ktorym jest i to spowoduje wiecej zametu niz spokoju?
o, to ciekawy punkt. bo to wychodzi ze idealnie byloby gdyby ta osoba miala kogos obok - nie koniecznie runologa z dyplomem 🙂 ale kogos kto sam troche to zna i moze siedziec z nia przy tym. Tarninka, a ty sama pracujesz z runami? mozesz byc ta osoba obok?
pracuje, ale nie powiedzialbym ze jestem jakas wielka ekspertka. ciagne runy od jakichs 3 lat, mam swoje ulubione i znam znaczenia, ale takich glebokich polaczen jak Wioletka czy Krodo to nie widze. choc moze nie muszę byc ekspertka, wystarczy ze bede z nia, tak jak mowisz Lidzia. to mozliwe
