no tak ale tez zalezny co chcesz z tej jednej runy wyciagnac, bo jesli to takie 'pokaz mi dzien' to spoko, ale jak chcesz odpowiedzi na konkretne pytanie to juz jedna runa moze za malo dac i wtedy zmeczenie bardziej wplywa na to jak dopowiadasz sobie sens
Celtyk ma rację i to mnie prowadzi z powrotem do sedna tytułu tego wątku. Jasność umysłu nocą to nie jest zero-jedynkowe. Możesz mieć zamgloną analitykę i jednocześnie wyostrzone coś innego - taki tryb skojarzeniowy, asocjacyjny. I może to jest właśnie ten stan, który służy jednej runie, a nie służy rozbudowanemu układowi
to brzmi ładnie ale co to znaczy 'wyostrzone coś innego' w praktyce? bo jak nie masz jasności analitycznej to skąd wiesz że to co dostajesz to sygnał a nie szum? serio pytam, bo to jest ten moment gdzie mi zawsze ta argumentacja się sypie
ja stosuję taki system że zapisuję runę, pozycję, pierwsze skojarzenie zanim sięgnę po interpretację, potem ewentualną interpretację z klucza i na końcu kontekst pytania. i potem po czasie jak wracam to właśnie to pierwsze skojarzenie jest często celniejsze niż to co potem wydedukowałam. to mnie dużo nauczyło o własnej intuicji
Gienia masz rację z tym pierwszym skojarzeniem, to jest zresztą podobnie w numerologii, zanim zaczniesz liczyć i kombinować, ta pierwsza reakcja na liczbę czy symbol jest często najczyściejsza. Zmęczenie nocne akurat tę pierwszą reakcję może paradoksalnie oczyszczać, bo nie masz siły na nadmyślenie
wcinam się z boku ale mam takie pytanie bo długo czytam ten wątek - czy to przypadkiem nie jest tak, że różne osoby po prostu mają różny rytm dobowy i to tłumaczy wszystko? tzn. nocna marudra będzie lepiej wróżyć nocą nie dlatego że noc jest magiczna ale dlatego że jest po prostu wtedy bardziej sobą?
Klarysa06 to jest chyba najbardziej sensowna teza w tym całym wątku szczerze mówiąc. Chronotyp. Skowronek i sowa to nie jest metafora, to jest realna różnica w rytmie kortyzolu i innych hormonów. I to by tłumaczyło czemu jedni mówią że nocne odczyty są lepsze a inni że gorsze - bo po prostu są różnymi typami
Andromedka_W dobrze to ujęłaś. Dodam że w praktyce widzę to wyraźnie: są osoby które przychodzą do mnie rano i są otwarte, żywe, gotowe na odczyt, i są takie które rano ledwo funkcjonują a dopiero po południu czy wieczorem mają ten kontakt z sobą. Próbować robić odczyt wbrew własnemu rytmowi to jak płynąć pod prąd
dokładnie. I to się łączy z tym co mówiłam wcześniej o intencji, bo intencja ustawiona przez kogoś kto jest w swoim naturalnym szczycie energii będzie inna jakościowo niż ta sama intencja ustawiana na siłę w złej porze. Sama runa wyciągnięta przez sowę o drugiej w nocy po gastro-zmianie może być bardziej czytelna niż ta sama runa wyciągnięta przez skowronka o tej samej porze
hm, ale jak w ogóle sprawdzić jaki się jest typem? bo ja nigdy o tym nie myślałam w kontekście wróżenia, bardziej w kontekście tego kiedy mi się chce wstawać 🙂 czy jest jakiś sposób żeby to przenieść na praktykę?
ja bym jeszcze dodała jedno do tego co Pucharka i Szeptucha mówią - bo to jest ważne żeby patrzyć też na to jak sie czujesz bezposrednio przed odczytem, nie tylko o ktorej jest zegarek. Ja mam epizody kiedy rano jestem kompletnie rozbita mimo że jestem raczej skowronkiem i wtedy lepiej odpuścić niż ciągnąc runy bo nic dobrego z tego nie wyjdzie
to co pisała Sugilitka przed chwila jest bardzo ważne i jakoś umknelo w tej dyskusji - stan bezposrednio przed odczytem to nie to samo co pora dnia. Ja mam koleżankę która pracuje w restauracji, zmianowa, i ona dosłownie nie ma 'swojej pory', bo każda zmiana jest inna. I ona mówi że najlepsze odczyty robi nie w konkretnej godzinie tylko w tym oknie zaraz po pracy, jak już zdjęła te swoje buty i siedzi z herbatą. Coś się wtedy rozluźnia u niej
właśnie to jest mój przypadek mniej więcej. Pracuję w branży gdzie godziny są wszędzie i nigdzie. I ten moment po pracy który opisujesz, to jest jedyny moment gdzie mogę pociągnąć runę bez poczucia że zaraz muszę coś zrobić. Może to jest ta jasność o której mówił Swietopelk - nie nocna, nie poranna, tylko po prostu stan po zakończeniu
echo to ciekawe słowo. Ale jak odróżnisz echo od sygnału w tym modelu? serio. Bo jeśli runa zawsze łapie 'to co aktualne' to ona de facto tylko potwierdza co i tak wiesz. Jaki sens wróżebny to ma?
no dobra, ale 'organizuje percepcję' to brzmi jak bardzo ładne określenie na to że sobie tłumaczymy cokolwiek wyciągniemy tak żeby pasowało. Hagalaz po chaotycznej służbie jest oczywiste - każdy by to tak sczytał. Gdybyś wyciągnął Sowulo to też byś znalazł interpretację. I nie mówię tego złośliwie, po prostu to jest problem całej tej dyskusji
Konstancja ma racje ze tym ze mozna dopasowac prawie wszystko, ale to jest problem każdego systemu symbolicznego nie tylko run. Karta tarota, liczba, sen, kofeina z fusów. Pytanie nie jest czy można dopasowac tylko czy ten proces dopasowywania jest dla ciebie uzyteczny czy nie
dobra ale wróćmy na chwilę do tego co napisał Rafalek00, bo mnie to bardzo zaciekawiło. To że ktoś kto pracuje w gastronomii czy w ogóle w pracy zmianowej ma zupełnie rozmyte pojęcie 'nocy' i 'dnia' to jest chyba fundamentalne dla całego pytania z tytułu. Dla takiej osoby paradoks z tytułu wątku może w ogóle nie istnieć - bo nie ma stałej nocy
to jest ciekawy wątek, ale właśnie mi się nasuwa pytanie odwrotne - czy ktoś kto pracuje np. na nocnej zmianie w kuchni i wraca o 3 w nocy, to dla niego ten powrót do domu jest 'wieczorem' subiektywnie? Bo jeśli tak to cały ten paradoks z tytułu jest kwestią układu odniesienia a nie jakiegoś obiektywnego nocnego stanu
Andromedka ma rację i mogę potwierdzić z własnego doświadczenia. Jak wracam po nocnej to mam takie poczucie 'końca dnia' mimo że za oknem świt. I wtedy jak robię odczyt to on działa jak wieczorny, nie jak poranny. Moje ciało i głowa są w trybie zamknięcia a nie otwarcia
to jest bardzo ważna kwestia i trochę niedostatecznie wybrzmiewa tu energetycznie. Czas subiektywny i czas zegara to dwie różne rzeczy jeśli chodzi o gotowość do odczytu. Ciało ma swój rytm i jeśli twój rytm mówi 'koniec' o 4 rano to ta 4 jest dla ciebie wieczorem. Runy odpowiadają na stan a nie na cyferblat
to mi przypomina że kiedyś czytałam coś o tym że starożytni w ogóle nie liczyli godzin tak jak my, dzień był dniem i noc nocą ale bez tej precyzji minutowej. I może właśnie ta obsesja na punkcie 'o której' jest czymś zupełnie współczesnym i niekompatybilnym z pracą z runami w ogóle. One powstały długo przed zegarkami 🙂
przepraszam że wchodzę z trochę prostszym pytaniem, ale czy ktoś z was kto pracuje nieregularnie albo zmianowo prowadzi jakiś inny rodzaj notatek do run niż standardowy? bo jak czytam o tym co Gienia opisywała z tym systemem to się zastanawiam czy to w ogóle działa jeśli nie masz stałych pór i każdy dzień jest inny. Bo ciężko porównywać 'odczyt wtorkowy' jak jeden wtorek jest po nocy a drugi po normalnym dniu
Gienia opisała coś co w praktyce stosuję od lat i co szczerze polecam każdemu kto pracuje z systemami wróżebnymi w nieregularnym trybie. Kontekst stanu jest ważniejszy niż znacznik czasu. Ale dodam jedno, bo to ważne, żebyście nie zgubili sedna, zapisywanie stanu nie zastąpi pytania o to czy w ogóle byliście gotowi do odczytu. Czasem zapis 'po 8 godzinach kuchni' powinien kończyć się zdaniem 'i nie powinnam była wtedy wróżyć'
okej, to wróćmy może do sedna bo trochę odpłynęliśmy. Szeptucha napisała żeby nie gubić sedna zapisywania stanu, ale właśnie, jakie jest to sedno? bo mi się wydaje że całe pytanie z tytułu o tej 'jasności umysłu' w nocy to trochę fałszywy problem jeśli nie wiemy co jasność umysłu w ogóle znaczy w kontekście run. czy ktoś ma jakąś sensowną definicję roboczą?
dobrze że pytasz i faktycznie myślę że to było trochę zapomniane w tym wątku. 'Jasność umysłu' to nie jest stan neutralny, to też jest stan naładowany emocjonalnie, tylko w innym kierunku niż zmęczenie. Wyspany spokojny człowiek rano to nie jest 'pusty kontener' gotowy na odczyt, to jest człowiek z własnym nastawieniem do dnia, planami, lękami przed tym co ma przyjść. Nie wiem czy to lepszy punkt startowy niż zmęczenie po nocnej w kuchni.
no jasne, bardzo wygodna teoria. 'Jak mi wyszło słabo to znaczy że byłam zbyt wypoczęta.' Serio? to można tłumaczyć wszystko. Odczyt płaski po dobrym śnie, no to jasne, 'sygnał wyciszony'. Odczyt chaotyczny po zmęczeniu, no to 'iskrzy'. Oba wyniki pasują do tej samej teorii i to jest właśnie problem.
Gienia to jest naprawdę dobry punkt, bo właśnie o to chodzi, że 'po nocnej' to jest za mało precyzyjne jako kategoria. Tak samo jak 'w nocy' jest za mało precyzyjne. I to chyba odpowiada na paradoks z tytułu, nocny odczyt dla jasności umysłu ma sens tylko jeśli ta noc jest twoim czasem spokoju, a nie dlatego że na zegarze jest określona godzina.
