Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co mnie trochę niepokoi w kontekście pracy z runami. Mianowicie - wiele źródeł mówi, że runy najlepiej czytać przy jasnym umyśle, skupieniu, zero rozproszeń. Ale jednocześnie spotkałem się z tradycją, że noc sprzyja głębszemu wglądowi, bo cisza i ciemność otwierają jakieś inne kanały percepcji. No i mam tu kolizję. Czy to nie jest przypadkiem wzajemnie sprzeczne? Bo albo chcemy jasności i kontroli, albo chcemy głębokiego, trochę transowego stanu nocnego. Obie rzeczy naraz chyba się nie trzymają. Prowadzę notatki z ostatnich kilku tygodni i widzę, że moje odczyty nocne są bardziej... symboliczne, trudniejsze do zrozumienia, a dzienne bardziej konkretne. Ktoś to u siebie obserwował?
To nie jest paradoks, tylko nieporozumienie wynikające z mylenia dwóch różnych pojęć. Jasność umysłu w pracy z runami to nie to samo co jasność w sensie intelektualnym, racjonalnym. Chodzi o brak wewnętrznego szumu, czyli tłoczących się myśli, lęków, pragnień co do wyniku. W nocy ten szum często cichnie, bo znikają bodźce zewnętrzne. Więc noc może właśnie sprzyjać tej 'jasności' o którą chodzi. Inna sprawa że zmęczenie późną nocą robi swoje i potrafi kompletnie rozwalić spójność odczytu. Masz swoje notatki - napisz może, o jakiej porze konkretnie robisz te nocne sesje?
no wlasnie zgadzam sie z Pogodnica, ten wewnetrzny szum to klucz. ja sam cwiczylem kiedys z kartami tez po nocy i to sie rozni totalnie od dnia. ale z runami mam mniej doswiadczenia wiec sie nie wypowiem za bardzo. natomiast co do tej kolizji o ktorej piszesz - wydaje mi sie ze chodzi o ro rozroznienie miedzy skupieniem a transem. bo trans to nie to samo co chaos w glowie co?
Hmm, nie wiem czy to nie jest trochę nadmierne komplikowanie czegoś prostego. Każdy człowiek ma inny rytm dobowy i tyle. Jedna osoba myśli lepiej rano, inna w nocy - i to przekłada się wprost na jakość pracy z runami. Nie widziałabym tu żadnej głębszej sprzeczności ani paradoksu, to po prostu kwestia indywidualna. Choć ciekawi mnie ta uwaga o notatkach - po czym właściwie oceniasz, że odczyt dzienny jest 'bardziej konkretny'? Masz jakieś kryterium?
Hej, a nie jest tak że praca w nocy to po prostu silniejszy kontakt z nieświadomością? bo to by wyjaśniało dlaczego te nocne odczyty są takie 'symboliczne' jak piszesz. W dzień jesteśmy bardziej w trybie zadaniowym, a nocą granica między świadomym a nieświadomym się rozmywa. To by właśnie tłumaczyło 'paradoks' - nocna jasność to jasność nieświadomości, nie rozumu.
No tak, tylko że runy to nie jest terapia jungowska i wchodzenie w psychoanalizę to trochę obok tematu. Runy to konkretne znaki z konkretnym znaczeniem i ja bym tu uważała z tym 'nieświadomością' bo można sobie wmówić dosłownie wszystko jeśli zacznie się tak interpretować. Miałam koleżankę która robiła odczyty w takim trochę półśnie i każdą runę tłumaczyła przez własne projekcje zamiast przez tradycyjny sens. Efekty były... powiedzmy, kiepskie.
Ja powiem wam z innej strony bo pracuję w branży gastronomicznej i mój grafik jest kompletnie porozrzucany. Albo wstaję o czwartej rano albo wracam po północy z roboty. I co - mam nie pracować z runami bo nie mam idealnej godziny? Stosuję zasadę że zaraz po pracy, kiedy jestem zmęczony ale jeszcze nie senny, to jest całkiem dobry moment. Umysł jest opróżniony po wysiłku, nie kręcą się myśli o planach. Taki reset. I naprawdę mam wtedy spokojne, czyste odczyty.
ojej to ciekawe! nie pomyślałabym ze zmęczenie może pomagać a nie przeszkadzać. ale jak to działa jeśli jesteś bardzo śpiący? czy nie robisz błędów bo już nie rozróżniasz run?
Ten wątek z gastro mnie trochę zastanawia bo mam znajomego który pracuje na zmiany i mówił mi, że nauczył się robić krótkie odczyty - jedna, dwie runy maksymalnie - zamiast rozbudowanych układów. I że to mu wystarczy, żeby złapać 'temat' dnia albo nocy. Może dla osób z nieregularnym grafikiem warto w ogóle zmienić format pracy z runami zamiast szukać idealnej pory?
w sumie to ma sens. te duze uklady runiczne wymagaja skupienia i czasu, ale pojedyncza runa ciagnieta intuicyjnie to inna historia. ja tez czasem robie tak wlasnie - jedna runa rano jako 'pytanie dnia' i nie analizuje dlugo, po prostu sie to gdzies tam pracuje przez caly dzien w glowie. moze dla zapracowanych to lepsze niz proby robienia pelnych odczytow o polnocy
Wrócę do pytania z pierwszego posta, bo myślę że jest w nim coś ważnego. To co nazywacie 'jasnością' i 'głębią' wcale nie musi być sprzeczne, ale żeby to połączyć, potrzeba pewnego doświadczenia. Niedoświadczona osoba w nocnym, półtransowym stanie będzie miała bałagan w odczycie. Doświadczona potrafi wejść głębiej i zachować przy tym spójność interpretacji. Więc zanim ktoś zacznie testować nocne rytuały jako metodę, niech najpierw porządnie opanuje dzienne odczyty przy pełnej świadomości. To nie jest zakaz, tylko kolejność.
Ale skąd wiadomo kiedy jest się 'wystarczająco doświadczonym'? To trochę rozmyte kryterium. Czy chodzi o ilość zrobionych odczytów, lata praktyki, coś innego? Bo jak ktoś uczy się sam z książek to może przez rok robić błędy w kółko i nie wiedzieć że je robi.
Chcę tu dorzucić jedno zastrzeżenie, bo czytam ten wątek i trochę mi tu umknęła jedna rzecz. Mówicie sporo o porze i stanie umysłu, ale mało o intencji. Tymczasem z mojego doświadczenia wynika, że intencja z jaką siadasz do run jest ważniejsza niż czy jest dzień czy noc. Można zrobić znakomity odczyt o ósmej rano będąc rozkojarzonym, jeśli intencja jest czysta i konkretna. I można zrobić katastrofę nocą z pełnym skupieniem, jeśli człowiek tak naprawdę szuka potwierdzenia a nie odpowiedzi.
A co to znaczy 'czysta intencja' w kontekście run? Szczerze pytam bo spotkałam się z tym sformułowaniem wielokrotnie i zawsze zostawało bez konkretnego wyjaśnienia. Chodzi o to żeby nie mieć oczekiwanego wyniku?
no wlasnie ciekawa dyskusja sie rozwinela, dziekuje wszystkim. wracajac do mojego pierwotnego pytania - chyba zaczynam rozumiec ze ten 'paradoks' byl troche sztucznie skonstruowany przeze mnie. ale nadal uwazam ze warto go bylo zadac bo wyszlo pare rzeczy do przemyslenia. zostawiam watki otwarte bo mam wrazenie ze temat nie jest zamkniety ani troche.
Mandragorka_92 pytasz o czystą intencję i to jest naprawdę dobre pytanie, bo faktycznie rzuca się tym terminem bez wyjaśnienia. Z mojego rozumienia: czysta intencja to nie tyle brak oczekiwanego wyniku, co brak przymusu. Czyli siadasz z runami i jesteś gotowa przyjąć odpowiedź jaka przyjdzie, nawet jeśli ci się nie spodoba. To różni się od sytuacji kiedy pytasz 'czy dostanę tę pracę' i czytasz każdą runę pod kątem potwierdzenia. Wtedy intencja jest już zabarwiona, rozumiesz?
no własnie o to mi chodziło wcześniej z tą intencją. Pucharka dobrze to ujęła. I wracając do nocnej pracy z runami, bo trochę odpłynęliśmy - ta emocjonalna zaangażowanie jest nocą mocniejsza, to jest oczywiste. Więc ryzyko projekcji jest większe. To jest ten paradoks który Swietopelk opisał na początku, tylko od innej strony.
czytam ten wątek od rana i mam takie pytanie do ogółu - czy ktoś z was w ogóle próbował zapisywać godzinę odczytu i potem sprawdzać korelacje? bo to by było coś konkretnego do analizy zamiast samego wrażenia. ja przy kartach zaczynam to robić od jakiegoś czasu i widzę że moje popołudniowe odczyty wychodzą mi generalnie lepiej ale to może być czysty przypadek i za mało danych
przy runach jest jeszcze jeden problem z porównywaniem - ta sama runa w różnych układach znaczy inaczej, a jeszcze merkstave odwraca sens, więc jak chcesz to kodować do jakiejś tabelki to masz ból głowy. ja probuję prowadzić dziennik odczytów od roku mniej więcej i wiem że to pomaga, ale analiza porównawcza pora dnia to już zupełnie inny poziom skomplikowania
a nie myslaliscie o tym ze sama pora roku tez moze miec znaczenie? bo u mnie latem te nocne odczyty sa inne niz zimowe noce i zastanawiam sie czy to nie jest po prostu dlugosc nocy i jakosc ciszy w srodowisku, bo w lecie nawet o drugiej sa jeszcze jacys sasiezi czy ptaki czy cos, a zima jest ta absolutna ciemnosc i cisza
Celtyk trafił w coś ważnego. W numerologii zresztą pory roku mają swoje wibracje i to sie przekłada na pracę z każdym systemem wróżebnym, nie tylko runami. Zimowe przesilenie to czas szczególnie mocny dla wszelkich odczytów, bo energia jest zagęszczona. Więc nocą zimą jesteś podwójnie w tej gęstości, co może być i błogosławieństwem i przekleństwem zależy od tego jak doświadczona jesteś.
wtrącę się bo temat historyczny jest ciekawy. rzeczywiście jeśli chodzi o źródła - sagi nordyckie i eddyckie teksty nie dają nam precyzyjnych wskazówek co do pory roku ani pory dnia dla seiðu czy runicznych praktyk wróżebnych. Völuspá opisuje wizje ale nie harmonogram kiedy je mieć. Większość współczesnych zaleceń co do pory to rekonstrukcja albo analogia z innymi tradycjami, warto to mieć z tyłu głowy.
i to właśnie warto wiedzieć zanim ktoś zacznie twierdzić że 'runy działają tylko nocą' albo coś w tym stylu. bo to nie jest żadna runiczna zasada, to jest ogólna ezoteryczna konwencja którą ktoś po prostu przykłada do run. sama technicznie pracuję i w dzień i w nocy i nie zauważam żeby pora robiła fundamentalną różnicę jeśli jesteś skupiona. stan umysłu tak, pora nie.
no i to jest sedno jeśli mnie pytacie. wracając do tego gastro wątku który zapoczątkowałem - u mnie pora jest wymuszona, nie wybieram jej żeby była 'bardziej magiczna', tylko po prostu tyle mam wolnego. i wtedy stan umysłu mam specyficzny: wyczerpany fizycznie ale z głową wciąż kręcącą się po tym co było na zmianie. i te runy pomagają mi wyciszyć tę krecią pracę głowy, nie żebym szukał magicznych odpowiedzi
Rafalek00 a czytasz je dla siebie tylko czy też dla kogoś innego po tej robocie? bo wyobraź sobie że robisz odczyt dla kogoś kiedy jesteś wyczerpany, to chyba zły pomysł nie?
Rafalek00 ale to ciekawe co mówisz, że jedna runa dla siebie to inna historia. Tzn. jak wyciągasz jedną runę po pracy to po prostu patrzysz na nią i już wiesz co czujesz, czy jakoś ją aktywnie interpretujesz? bo ja jak jestem zmęczona to w ogóle nie potrafię się skupić na niczym i zastanawiam się czy to w ogóle ma sens
właśnie ta kwestia jednej runy kontra cały odczyt jest ważna i chyba niedostatecznie wybrzmiała w tym wątku. jedna runa ciągnięta intuicyjnie, szczególnie jeśli ktoś zna system na pamięć, to zupełnie inny poziom zaangażowania niż budowanie układu. Przy jednej runie możesz sobie pozwolić na większe zmęczenie, bo ryzyko błędu interpretacyjnego jest mniejsze - mniej zmiennych
